Po kilku latach przerwy Asseco Resovia Rzeszów wróciła do Ligi Mistrzów. Wszystko za sprawą zdobycia brązowego medalu w poprzednim sezonie PlusLigi.
W fazie grupowej rzeszowianie trafili na francuskie Tours VB, słoweńskie ACH Volley Lublana i włoskie Itas Trentino. Rywalizację w elitarnych rozgrywkach polski zespół rozpoczął od starcia z pierwszą z wymienionych drużyn.
Resovia była zdecydowanym faworytem tej rywalizacji. Niespodziewanie jednak to mistrz Francji okazał się lepszy w Hali Podpromie zwyciężając 3:1. Tym samym rzeszowianie rozpoczęli zmagania w Lidze Mistrzów od falstartu.
Nie można jednak przejść obojętnie wobec zdobytego punktu przez Pawła Zatorskiego. W premierowej odsłonie Tours prowadziło 22:20 i serwowało. Fatalnym przyjęciem popisał się Klemen Cebulj, a całą sytuację musiał ratować libero Resovii.
Piłka po jego podbiciu wylądowała po stronie gości. Tyle tylko, że ci nie popisali się w obronie i przez nieporozumienie stracili punkt. Tym samym zdobył go właśnie Zatorski, co zdarza się bardzo rzadko. Potwierdza to ogromna radość zarówno z jego strony, jak i reszty kolegów z zespołu.
ZOBACZ WIDEO: Jędrzejczyk rusza z projektem w telewizji. "Nie mogę się już doczekać"