- Dawno takiej atmosfery nie widziałem. Aż mi się przypomniały czasy z naszej starej hali, z tą różnicą, że u nas nie mieściło się tyle ludzi - mówił po spotkaniu Kazimierz Pietrzyk. - Godzinę przed meczem hala była nabita po brzegi, a tumult, jaki robili kibice, był niesamowity. Zrobili chyba ze 100 decybeli zanim zawodnicy wyszli na parkiet - dodał Pietrzyk, podkreślając, że kibice CSKA byli nie tylko siódmym, ale i ósmym zawodnikiem rywali. Bułgarska drużyna, niesiona dopingiem, grała z ogromną determinacją.
Prezes ZAKSY ma nadzieję na podobnie gorący doping w meczu w Kędzierzynie-Koźlu. Aby awansować do finału Pucharu CEV, ZAKSA musi pokonać CSKA i zwyciężyć w złotym secie. - Mam nadzieję, że powtórzy się sytuacja z dwóch wcześniejszych meczów, gdy po porażkach w pierwszych pojedynkach rewanże i złoty set należały już do nas - mówi Pietrzyk.
Więcej w Gazecie Wyborczej