Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Częstochowskie deja vu po meczu z liderem

Czwartej porażki z rzędu w rozgrywkach siatkarskiej PlusLigi doznali w sobotę zawodnicy Tytanu AZS Częstochowa. Częstochowianie po wyrównanym pojedynku ulegli liderowi rozgrywek ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle 1:3. Mecz mógł jednak potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby gospodarze nie zmarnowali dogodnych sytuacji w pierwszych dwóch setach, w których mieli w górze piłki setowe.
Adrian Heluszka
Adrian Heluszka

Sobotnie spotkanie miało niezwykle wyrównany obraz i z przebiegu gry częstochowianie na pewno nie zasłużyli na porażkę. Podopieczni Marka Kardosa byli równorzędnym rywalem dla lidera rozgrywek i przy odrobinie szczęścia mogli spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. O wszystkim zadecydowały jednak dwa pierwsze sety, w których Akademicy mieli w górze piłki setowe, ale za każdym razem roztrwonili mozolnie budowaną przewagę i po emocjonujących końcówkach z wygranej cieszyli się kędzierzynianie. Trzecia odsłona co prawda padła już łupem gospodarzy, ale to było wszystko na co tego dnia ekipa Krzysztofa Stelmacha pozwoliła częstochowianom. - Dwa pierwsze sety przegrane na przewagi były kluczowe. Udało nam się wygrać trzecią partię i odzyskać kontakt z rywalem, ale końcówka czwartej odsłony nam już ociekła - podkreślał środkowy gospodarzy Adrian Hunek. - Gdybyśmy skończyli decydujące piłki, to mogło być 3:0 w tym meczu. Zabrakło trochę szczęścia - ubolewał natomiast Wojciech Sobala.

Sobotnia porażka była już czwartą z rzędu poniesioną przez częstochowski zespół w rozgrywkach ligowych. Częstochowianie nadal nie potrafią wydobyć się z kryzysu, choć dwa ostatnie pojedynki zarówno w Bełchatowie, jak i sobotni z ekipą z Kędzierzyna mogą być swoistym światełkiem w tunelu i zwiastunem lepszej gry Akademików. W meczach z głównymi pretendentami do walki o złoty medal podopieczni Marka Kardosa pozostawili po sobie niezłe wrażenie i byli o krok od sprawienia niespodzianki. Niewykorzystane sytuacje, zwłaszcza w meczu z ekipą z Opolszczyzny brutalnie zemściły się jednak na ekipie spod Jasnej Góry. - Może rzeczywiście z Olsztynem i Kielcami nie zagraliśmy najlepiej, ale w tym meczu udowodniliśmy, że potrafimy grać i nasza forma idzie w górę. Myślę, że te pięć meczy przegranych z rzędu o niczym jeszcze nie świadczy. Musimy skupić się na własnej grze, spróbować wyeliminować błędy i wówczas na pewno będziemy zwyciężać - dodaje Hunek. Zdaniem Wojciecha Sobali przełomowy był mecz z mistrzami Polski w Bełchatowie, w którym częstochowianie radzili sobie bez kompleksów i pierwszą partię wygrali 31:29. - Wiarę dał nam już mecz w Bełchatowie. Myślę, że na prawdę stać nas na to, aby walczyć i wygrywać z zespołami zarówno mocniejszymi, jak i na naszym poziomie. Musimy tylko trafić na odpowiedni dzień. Dzisiaj nie był to nasz dzień - mówi wyraźnie niepocieszony.

Już u progu sezonu częstochowscy kibice przeżywają sporą huśtawkę nastrojów. Inauguracyjny efektowny triumf nad Jastrzębskim Węglem odbił się szerokim echem w siatkarskim światku i pokazał, że ekipa Marka Kardosa znów może liczyć się w walce o najwyższe laury. Jak się okazuje, były to jednak tylko miłe złego początki. Cztery kolejne porażki, a w szczególności z Indykpolem AZS-em Olsztyn oraz Fartem Kielce wylały kubeł zimnej wody na głowy zarówno działaczy, jak i zawodników. Ostatnie dwa mecze z rywalami z najwyższej ligowej półki pokazały jednak, że częstochowianie nie będą chłopcami do bicia. Nierówna gra, to zatem póki co największa bolączka drużyny Marka Kardosa. - Ciężko powiedzieć skąd biorą się nasze wahania formy. Wydaje mi się, że każdy z nas jest perfekcyjnie przygotowany do gry i czujemy się dobrze. Nie wiem, z czego to wynika, bo rzeczywiście jest taka huśtawka w naszej grze widoczna. Raz gramy lepiej, a raz gorzej. Do końca rundy zasadniczej mamy jeszcze kilka meczy i mam nadzieję, że ustabilizujemy swoją grę - mówi Adrian Hunek.

Ligowy kalendarz nie będzie jednak sprzymierzeńcem częstochowian. Karuzela PlusLigi powoli rozkręca się, a mecze na krajowym podwórku Akademicy przeplatać będą występami w europejskich pucharach. Już w czwartek częstochowianie staną przed trudnym zadaniem odwrócenia losów dwumeczu i pokonania Hallkbanku Ankara. Pierwsze starcie nad Bosforem zakończyło się sromotną porażką częstochowian 0:3 i aby myśleć o awansie do kolejnej rundy Pucharu CEV podopieczni Marka Kardosa muszą najpierw pokonać Turków, a następnie swoją wyższość udokumentować w "złotym secie". Cztery dni później drużynę czeka wyjazd do Rzeszowa i pojedynek z kolejnym pretendentem do walki o złoto. - Nie ma łatwych rywali w lidze i z każdym musimy podejmować rękawice i walczyć. Potrzebujemy na pewno dobrej gry i zwycięstw. To doda nam optymizmu i wiary w to, co robimy - kończy Adrian Hunek.

001.jpg
Częstochowianie nadal nie potrafią przerwać passy porażek

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf.własna
Komentarze (5):
  • Raffffi Zgłoś komentarz
    Dla czego zawodnik musi się tłumaczyć zlej postawy drużyny a nie działacze?Masz racje w tym co piszesz STREBAL wina leży wśród działaczy obu klubów(Włókniarz AZS)i prezesów.Pan
    Czytaj całość
    Pakosz broni swojego stołka jak tylko umie tylko jak widać nie zna się najlepiej na tym.Same problemy zaczęły się gdy za siad na fotelu prezesa(problemy finansowe z czego wynika takich zawodników jakich mamy"żółtodziobów"czy brak koncepcji w szukaniu sponsorów)Taka drużyna z takimi osiągnięciami na pewno nie miała by problemów ze sponsorami.Tym bardziej ze polska siatkówka stoi wysoko w rankingu.A azs jest teraz w lidze typowym kopciuszkiem i drużyna do bicia.
    • tylko ckm Zgłoś komentarz
      w ostatnich 4 meczach wygrali zaledwie 2 sety , nastepny wyjazd do rzeszowa czy ugrają 1 set ? jak tak dalej bedzie to czewa wypadnie ze sportowej mapy polski.brak funduszy to wina nie tylko
      Czytaj całość
      miasta ale nieudolnych prezesów którzy czekają aż ktoś do nich przyjdzie z walichą kapusty , a sami nic nie robia.
      • marko Zgłoś komentarz
        Jakie miasto taki sport
        • Strebal Zgłoś komentarz
          częstochowski sport schodzi na psy , po włokniarzu , który cudem uratował się przed spadkiem kolej na zasłużony AZS CZ-WA. Klub z takimi tradycjami , prawie wiecznie grający w
          Czytaj całość
          najwyższej klasie rozgrywkowej co rok pozbywa sie najlepszych zawodników .Wiadomo kasa!Czy niema w naszym regionie solidnego sponsora, czy niema w klubach rozsądnych menagerów?
          • sta Zgłoś komentarz
            Żenujące jest to gdybanie.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×