Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Puchar Jelcyna: Blady promyczek nadziei - relacja ze spotkania Polska - Włochy

Podopieczne Alojzego Świderka były blisko sprawienia pierwszej niespodzianki w tym turnieju. Biało-czerwone napsuły sporo krwi silnej szóstce Włoszek, ale mecz zakończyły z zerowym dorobkiem.
Miłosz Marek
Miłosz Marek

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego polskie siatkarki, po raz kolejny, stały na straconej pozycji. W tym sezonie reprezentacyjnym Włoszkom nie podołały nawet najlepsze obecnie grające reprezentantki. Mało tego, nie dały sobie rady z rezerwami w najważniejszym pojedynku World Grand Prix. Jak niedoświadczona ekipa miała poradzić sobie z najmocniejszą ekipą Azzurrich przygotowującą się do igrzysk?

Biało-czerwone nie przejęły się tymi kalkulacjami. Pewne siebie podopieczne Massimo Barboliniego były przekonane, że niedoświadczone Polki nie będą dla nich żadną przeszkodą. Okazało się inaczej. Skupiony zespół Alojzego Świderka rozpoczęły od ofensywy, która przyniosła pięciopunktowe prowadzenie! Opiekun Italii nie mógł w to uwierzyć, więc szybko poprosił swoje siatkarki do siebie. 

Reprymenda szybko przyniosła oczekiwane efekty. Na pierwszej przerwie technicznej Włoszki traciły już tylko dwa "oczka" do przeciwniczek, a chwilę po niej były już na równi. Mimo to Polkom należały się pochwały, bo wykazywały ogromną chęć do gry, która procentowała kolejnymi punktami w ich dorobku. Dobrze prezentowała się Agnieszka Kąkolewska, która kilka razy zatrzymała utytułowane rywalki. Utrzymując atak na dobrym procencie skuteczności udało się skutecznie męczyć rywalki.

Wydawało się, że wszystko wróci do "normy", kiedy Azzurri w końcu odskoczyły na dwa punkty podczas drugiej regulaminowej przerwy, ale ambitne biało-czerwone po raz kolejny podjęły rękawicę. Sytuacyjne piłki skończone przez Ewelinę Sieczkę oraz Aleksandrę Wójcik pozwoliły prowadzić aż 20:17. Pierwszy set wygrany w Pucharze Jelcyna był jeszcze bliższy, kiedy zatrzymana została największa gwiazda Włoszek - Francesca Piccinini. 

Właśnie przy stanie 22:20 dla ekipy Świderka miała miejsce kluczowa dla losów odsłony akcja. Przebijana bez ataku piłka przez włoską drużynę obnażyła błędy w komunikacji reprezentacji Polski. Mimo tego faktu udało się wywalczyć jedną piłkę setową, ale Kinga Kasprzak nie zdołała nawet wprowadzić piłki do gry. Kolejnej szansy już nie było. Italia wygrała 26:24 po widowiskowym bloku Valentiny Arrighetti na Wójcik.

Gra Polek w wyglądała przyzwoicie także w kolejnej części gry. W początkowych fazach seta to biało-czerwone dyktowały warunki. Tak było do czasu, ale przez większą część partii wynik oscylował w granicach remisu, aż do stanu 20:20. Wówczas Włoszki pokazały to, czego wymaga się od tak doświadczonej i utytułowanej drużyny. Azzurri nie pozwoliły przeciwniczkom dopisać do swojego dorobku ani jednego oczka. Swoją cegiełkę dołożyły również Polki, które nie zaprezentowały się z najlepszej strony w ataku.

Wynik całej rywalizacji przyćmiła sytuacja z początku trzeciego seta. W pozornie niegroźnej sytuacji zderzyły się Arrighetti oraz Paula Croce. Libero włoskiego zespołu nieszczęśliwie wpadła na swoją koleżankę, w wyniku czego ta musiała opuścić parkiet ze sporym grymasem na twarzy oraz łzami w oczach. Zastąpiła ją jeszcze bardziej znana kibicom na całym świecie Simona Gioli, która wprowadziła we włoskie szeregi wiele spokoju.

Wydawało się, że Włoszki odnalazły swój rytm gry i będą w stanie wysoko wygrać trzecią część gry i szybciej udać się pod prysznic. Zespół z Polski został ponownie zlekceważony, za co odpłacił się w końcówce pojedynku. Zniwelował przewagę sięgającą 3-4 oczek i po raz kolejny wystawił na próbę cierpliwość Massimo Barboliniego. Ostatecznie włoskie gwiazdy ponownie dały z siebie więcej w ostatnich akcjach i pozostawiły Polki z niczym.

Piątkowy pojedynek był zdecydowanie najlepszym meczem w wykonaniu Polek podczas turnieju w Jekaterynburgu, ale zakończył się trzecią porażką. Świderkowi i jego podopiecznym pozostał jeszcze jeden mecz. W niedzielę biało-czerwone zmierzą się z Kubą i walczyć będą o honorowe pożegnanie się z turniejem. 

Polska - Włochy 0:3 (24:26, 20:25, 22:25)

Polska: Wołosz, Kąkolewska, Kasprzak, Sieczka, Wójcik, Tokarska, Strasz (libero) oraz Chojnacka, Sikorska.

Włochy: Piccinini, Ortolani, L. Bosetti, Arrighetti, Barazza, Rondon, Croce (libero) oraz C. Bosetti, Gioli.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (6):
  • rzeszowiak Zgłoś komentarz
    Katastrofa, od dawna pisałem wielokrotnie że ten świderek to żaden trener, takie ciepłe masło, niedch idzie szachistów treenować a nie siatkarki, nic z siatkarkami nie osiagnął - to
    Czytaj całość
    jest porażka tych co wogóle go zatrudnili i nadal trzymają - kompromituje tylko kraj jak i druzyne narodową.
    • stary kibic Zgłoś komentarz
      Ja się Świderkiem nie zachwycam, staram sie zrozumieć logikę jego postępowania i jej konsekwencje, oraz dostrzegam pozytywy w jego działaniach. To czy osiągnie coś, czy nie, pokażą
      Czytaj całość
      najważniejsze imprezy, a nie puchar Jelcyna. WGP pokazało przepaść jaka dzieli nasze najlepsze dziewczyny od zaplecza. Nie mi jest sądzić o słuszności wybranej drogi, wiem jedno, że poziom naszych ligowych trenerów nie daje gwarancji właściwego szkolenia, a to jest podstawa. Popatrz na europejskie puchary - nawet z zagranicznymi gwiazdami niewiele ugrali. Może takie powołanie podziała mobilizująco na pracę indywidualną nad sobą dla tych młodych dziewczyn, może jest stanie coś przydatnego im przekazać. Dla mnie takie hasło "zwolnić Świderka bo jest gupi" brzmi nieporadnie i śmiesznie jak słynny napis w damskiej toalecie na "Rejsie". Jeżeli masz zaś wątpliwości do jego doświadczenia, to spróbuj popytać Tomka Wójtowicza, Mazura, Marka Karbarza, Lecha Łaskę i innych jego kolegów. Jako trener też pracuje nie od dziś, chodź do tej pory nie miał mocy decyzyjnych.
      • DF Zgłoś komentarz
        atary kibic; nie podzielam twojego zachwytu nad Swiderkiem, uważam ze ten trener nic z reprezentacja na osiągnie. Świderek miota się i nie ma pomysłu na drużynę a czas nieubłaganie tyka,
        Czytaj całość
        niedługo będą następne imprezy będą decydować o naszych szansach na IO 2016. Włoszki przygotowują się do IO i zapewne są w ciężkim reżimie treningowym, dlatego nie należy przeceniać osiągniętych z nimi wyników. Dobrym polem do ogrywania młodych jest Liga Europejska a PZPS i trener Świderek tak łatwo z tego zrezygnowali. Niech biorą przykład Czechy i Bułgaria dzięki udziałowi w finale LE maja zapewniony udział w WGP 2013 a co będzie gdy dzika karta na WGP się skończy.
        • stary kibic Zgłoś komentarz
          Świderek nie jest trenerem klubowym i nie odpowiada za indywidualne przygotowanie zawodniczek. Zmienniczki najlepszych naszych kadrowiczek nie dają powodu do zadowolenia i jest zmuszony do
          Czytaj całość
          selekcji i szukania innych rozwiązań. Ma przy tym dar, o którym Bodzio S czy Jurek M (a może i paru innych) może tylko pomarzyć - budujący wpływ na atmosferę w drużynie. Pokazał to godząc wzajemne fochy Kaśki Skowrońskiej i Anki Werblińskiej, a nie dezauwując wartości którejkolwiek. Może dziwić jego upartość i stanowczość w trzymaniu się niektórych nazwisk, ale widocznie wierzy, że jest w stanie z nich coś wyciągnąć i zmusić je do lepszej pracy w klubie, bo mają predyspozycje. Cieszy mnie, że właściwie z pierwszą ekipą Włoch dziewczyny śmiało powalczyły i grały na styku. Nie od razu Kraków zbudowano, a sięgnięcie po utalentowaną młodzież, na etapie właściwie budowania nowej drużyny, uważam za bardzo potrzebne i rozsądne. A turniej Jelcyna to taka impreza, która może mu tylko w tym pomóc.
          • chieri Zgłoś komentarz
            nad dziewczynami nie będę się dziś znęcać, bo walczyły w meczu z Włoszkami. Szkoda tych głupich błędów w końcówkach setów. Bardzo podobało mi się przyjęcie Wójcik. Dziewczyna
            Czytaj całość
            ma talent, tylko żeby nikt tego nie zmarnował. po tym spotkaniu doszłam do wniosku, że można być kompletnym dyletantem i komentować mecze w TV. Facet od początku turnieju "błyszcz" , ale dziś przechodził sam siebie. Dopiero po połowie 1 seta zorientował się, że u Włoszek rozgrywa Rondon a nie Lo Bianco. Do tego mylił Jenny Barazze z Valą Arrighetti. Powinien też po meczu pozdrowić nową zawodniczkę w naszej kadrze - Kingę Strasz... Więcej nie będę wymieniać, bo szkoda strzępić klawiatury ;) PS. dużo zdrowia dla Piske :)
            • tomekm Zgłoś komentarz
              czy Polki wygrają choć seta? odpowiedź tak lub nie prześlij pod numer...
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×