Kokpit Kibice

Pierwszy mecz finałowy dla Skry! - relacja z meczu Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów

Po zaciętym, pięciosetowym pojedynku, pełnym zwrotów akcji lepsi okazali się siatkarze PGE Skry Bełchatów i to oni uczynili pierwszy krok w stronę mistrzostwa.
Tomasz Stawarski
Tomasz Stawarski

Początek spotkania należał do mistrzów Polski, którzy dzięki mocnej zagrywce Dawida Konarskiego uzyskali dwupunktowe prowadzenie (4:2). Skra szybko jednak wróciła na właściwe tory i na przerwę techniczną zespoły schodziły przy jednopunktowym prowadzeniu gości (7:8). Po chwili odpoczynku ofensywę rozpoczęli przyjezdni. Techniczne zagrywki Stephana Antigi, z którymi w ogóle nie radzili sobie rzeszowscy przyjmujący sprawiły, iż na tablicy pojawił się wynik 9:12. Do drugiej przerwy technicznej przebieg seta się nie zmienił. Agresywne zagrywki Skry oraz mocne ataki skrzydłowych nie pozwoliły choć o punkt zbliżyć się Resovii (13:16).

Kiedy jednak w polu serwisowym pojawił się Paul Lotman rzeszowianie zaczęli odrabiać straty (16:17). Bełchatowianie nie pozwolili jednak Resovii na wiele. Do gry włączył się Facundo Conte, którego mocne ataki rozbijały mur Resovii (20:23). Przewaga jaką wypracowała sobie Skra jednak nie wystarczyła. W końcówce gospodarze doprowadzili do remisu 24:24, dzięki świetnym zagrywkom wprowadzonego na boisko Jochena Schoepsa i po zaciętej walce na przewagi, zwyciężyli 31:29. Bohaterem okazał się Nikołaj Penczew, który w decydującym momencie posłał dwa asy serwisowe.

Druga partia od początku była bardzo wyrównana. Mocne ciosy wymieniali Mariusz Wlazły i Dawid Konarski. Na pierwszy time-out podobnie jak w pierwszym secie goście schodzili z jednym oczkiem przewagi. Do drugiej przerwy zespoły prowadziły walkę punkt za punkt (16:15). Na uwagę zasługiwała przede wszystkim skuteczna gra Lotmana, który kończył praktycznie wszystkie piłki jakie posłał mu Lukas Tichacek. Po chwili odpoczynku mistrzowie Polski zaczęli popełniać spore błędy w ataku, przez co Skra ponownie wyszła na prowadzenie 21:16. Przewagi nie oddała już do końca partii i pewnie wygrała seta 25:20.


Trzecią odsłonę spotkania dobrze rozpoczęli bełchatowianie, którzy już na starcie wypracowali sobie prowadzenie 5:1. Rzeszowianie mieli spore problemy z przyjęciem mocnych serwisów Mariusza Wlazłego, ale też nie potrafili skończyć pierwszego ataku. Skra prowadziła już nawet 8:3, jednak wzorem ubiegłych setów mistrzowie Polski, z Schoepsem na zagrywce ruszyli do ataku. Chwilę potem goście prowadzili już tylko jednym oczkiem (7:8). Dobra passa Resovii nie trwała jednak długo. Skra wróciła do dobrej gry i ponownie uciekła gospodarzom (11:15). Z każdym kolejnym punktem bełchatowianie tylko oddalali się mistrzom Polski, którzy zaczęli popełniać coraz więcej prostych błędów (przejście dołem, dotknięcie siatki, błąd w polu serwisowym). Ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 25:20 dla Skry i to ona była o krok od wygrania pierwszego finałowego starcia.

Czwarta partia od początku należała jednak do Resovii. Świetne zagrywki Jochena Schoepsa oraz niesamowite obrony Paula Lotmana pozwoliły gospodarzom uzyskać prowadzenie 6:2. Na przerwę techniczną schodzili z prowadzeniem 8:5. Każdy kolejny punkt był afirmacją siły gospodarzy. Bezbłędni wręcz rzeszowianie całkowicie zdominowali czwartą odsłonę spotkania i na drugi time-outcie prowadzili aż 16:9. W końcówce nastąpił jeszcze zryw bełchatowian spowodowany dobrą zagrywką Jędrzeja Maćkowiaka, jednak nie wystarczył on aby wygrać seta. Resovia zwyciężyła 25:22. Kibiców na Podpromiu czekał więc tie-break!


Decydującą partię od trzypunktowego prowadzenia rozpoczęli zawodnicy Skry, którzy popisali się udanymi blokami. Resovia kompletnie nie potrafiła poradzić sobie z dobrze dysponowaną bełchatowską ekipą. Przy zmianie stron przegrywała aż 2:8. Po chwili odpoczynku do gry włączył się Jochen Schoeps, którego techniczne ataki i mocna zagrywka pozwoliły zbliżyć się rzeszowianom na dwa "oczka" (6:8). Kiedy jednak w polu serwisowym pojawił się Nicolas Uriarte i zaserwował asa (7:12) wszystko było już jasne. Mistrzowie Polski nie zdołają odwrócić losów tego spotkania. Partia zakończyła się wynikiem 15:12 i to PGE Skra Bełchatów zrobiła pierwszy krok w stronę upragnionego złota PlusLigi.

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 2:3 (31:29, 20:25, 20:25, 25:22, 12:15)

Resovia: Tichacek, Konarski, Lotman, Penczew, Nowakowski, Perłowski, Ignaczak (libero) oraz Schoeps, Drzyzga, Kosok, Veres

Skra: Uriarte, Wlazły, Conte, Antiga, Kłos, Wrona, Zatorski (libero) oraz Tuia, Brdjović, Maćkowiak, Włodarczyk

MVP: Mariusz Wlazły 

Stan rywalizacji: 1:0 dla PGE Skry.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas! Na Twitterze też nas znajdziesz!

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf.własna

Komentarze (38):

  • SzadolCapone Zgłoś komentarz
    Skra na mistrza!
    • barabasz Zgłoś komentarz
      Piękny mecz dużo dramaturgii i wygrana Skry!! Kłócicie się o rodzaj dopingu a o meczu bardzo mało. Dzisiaj drugi mecz niech każdy dopinguje jak chce byle kulturalnie i sportowo, a wynik
      Czytaj całość
      będzie 2;0 dla Skry.
      • Stercel Zgłoś komentarz
        Tylko Skra Mistrz 2014.
        • jaet Zgłoś komentarz
          Co do meczu, to mimo porażki, wynik dla Resovii lepszy niż sama gra. Skra ułożyła się na playoffy idealnie, a współpraca na linii Uriarte - Conte wygląda bajkowo. Resovia zmontowała
          Czytaj całość
          długi i wyrównany skład, ale tak jak przewidywałem, jak przychodzi do walki na najwyższym poziomie, to w Rzeszowie brakuje indywidualności, a jedyna która była - czeka na operację. Transferu Veresa z litości nie skomentuję. Na miejscu prezesów Asseco już bym sterczał na kolanach pod drzwiami Leona. Ciężkie zadanie czeka Resovię w tej rywalizacji...
          • fujifuji Zgłoś komentarz
            Po prostu kibice z Rzeszowa muszą mieć wroga. Syndrom oblężonej nomen omen twierdzy. Wszyscy przeciw nim od zawsze, sędziowie, działacze, dziennikarze, komentatorzy Polsatu, z zawodników
            Czytaj całość
            Plinski, Guma, Kubiak, Bartman jak nie grał w Resovii.
            • fujifuji Zgłoś komentarz
              Jak dla mnie gwizdanie na prezentacji, przy wejściu na boisko albo przy przyznawaniu MVP jest mega słabe.
              • minaslimme Zgłoś komentarz
                Gdybym była kibicem Resovii to byłoby mi wstyd, że inni kibice robią taki chlew na hali. Wygwizdywanie każdego to zwykła oznaka braku szacunku. Dlaczego Ci ludzie buczą nawet kiedy punkt
                Czytaj całość
                jest przyznany Resovii? Zacznijcie jeszcze rzucać zapalniczkami i butelkami tak jak w Bułgarii... Nie sądzę, że przeciwnika to w jakiś sposób deprymuje. Gdyby ktoś na mnie gwizdał to miałabym jeszcze większą motywację, a tacy profesjonaliści, którzy grają nie jeden rok na pewno nie mają z gwizdami problemu. Rzeczywiście jest czego zazdrościć... Gdy tylko Resovia zaczyna przegrywać to na hali jest cichuteńko. Żadnych przyśpiewek, żadnego dopingu, tylko gwizdy zostają.
                • Adrian Gołąb Zgłoś komentarz
                  Do starego kibica no i czego obrażasz kibiców innego klubu kibicują jak chcą,że u was jest trochę chamstwa dołożone to nic nie znaczy.Taki jesteś cwany to idż do któreś z hal i
                  Czytaj całość
                  powiedz to kibicom prosto w oczy co boisz.Oni mają przynajmniej własne przyśpiewki,a nie wzięte ze słownika Legi Warszawa
                  • Sekocen Zgłoś komentarz
                    Az sie milo czyta jak wszyscy zazdroszcza nam atmosfery na trybunach. Nie ma sie do czego przyczepic, to moze do gwizdow. Ale jak 5 tysiecy ludzi krzyknie na hali to az wlosy deba staja.
                    Czytaj całość
                    Organizacja klubu kibica takze godna podziwu. Ile w tym roku juz bylo okazjonalnych choreografii? Co do meczu, ogladalem powtorke na PS i az nie moge sie nadziwic jak dlugo ten pseudoznawca Mazur jeszcze bedzie komentowal. Nic tylko piekna gra, swietna gra, itd. w wykonaniu Skry. Zero obiektywizmu, zaczyna byc gorszy od Papy Jarosza.
                    • 10lew Zgłoś komentarz
                      Dziś Skra wam skopie pupę i możecie sobie gwizdać do woli. Skra do boju i szybkie 3:0.
                      • Lurichiya Zgłoś komentarz
                        Jestesmy burakami bo pomagamy swojej druzynie? Chyba sie komus cos poprzestawialo w glowie. Takie male wytlumaczenie dla mniej inteligentnych - pomaganie nie ogranicza sie tylko do wspierania
                        Czytaj całość
                        swojej druzyny, rozpraszanie druzyny przeciwnej takze jest czescia wspomagania swoich ulubiencow. No chyba ze mowicie o gwizdach na poszczegolne osoby np na Plinskiego to sprawa jest dosc jasna, niektorzy sobie zasluzyli :)
                        • minaslimme Zgłoś komentarz
                          Gwizdy to odpowiedź Rzeszowian na każdą sytuację, to już nie powinno nikogo dziwić. W sumie nie, kiedy nie idzie to jest cisza, w każdej innej sytuacji są gwizdy, nawet kiedy punkt
                          Czytaj całość
                          zostaje przyznany Resovii. Wiem, że nie tylko na Podpromiu gwiżdżą, ale tam to jest najbardziej nasilone. Nie toleruję tego i sama tak nie robię. Kibicujmy swoim, a nie okazujmy gwizdami jakimi burakami jesteśmy. Pozdrawiam.
                          • elodreip Zgłoś komentarz
                            Wynik chyba trochę lepszy niż gra, pierwszy set to kolejny odcinek z serialu "resoviackie cuda"... Niestety zabrakło nam dzisiaj lidera, lidera jakiego miała Skra. Wielka forma Mariusza,
                            Czytaj całość
                            poza dwoma błędami w końcówkach grał świetnie, atakował efektownie nie pozostawiając wątpliwości... Brak Alka dziś był aż nadto widoczny. Strona sportowo mentalna, czyli siła ofensywna, liderostwo którego dziś brakowało to raz. Drugi aspekt jego absencji, to fakt, że momentami aż się prosiło o duet Schoeps Tichacek, co było niemożliwe. No ale taki jest los i gramy tym co mamy. Myślę, że poziom meczów piękny, wiele kapitalnej walki, te obrony Lotmana fruwającego za piłkami czy wiele innych w tym spotkaniu. Było co pooglądać. Skra widać, że bardzo poukładane, pewna siebie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Świetnie poukładana gra w relacji blok obrona, to mogło być kolejnym z aspektów decydujących o zwycięstwie. Liczyłem, że poza Wlazłym Skra będzie miała trochę słabszą i mniej niebezpieczną zagrywkę od ZAKSy, tak jednak nie było, bo większe problemy sprawił nam flot Antigi czy środkowych niż te mocne serwisy Conte. Liczyłem, że pierwszy przegrany set zachwieje tą pewnością poczynań Skry, ale oni nie spanikowali i wyrzucili z głowy frajersko oddaną partię, co dało im zwycięstwo. Resovia w tie breaku powtórzyła stare grzechy z pojedynku z ZAKSą, bo weszła jakby nieskoncentrowana w piątego seta, za co zapłaciła przegraną. Do tego pięknego widowiska, myślę godnego wielkiego finału, nie do końca dopasowali się sędziowie, wiele błędów, jakiś przedziwnych decyzji, niezrozumiała sprawa, szkoda, że na takie mecze wysyła się arbitrów, którzy delikatnie mówiąc nie błyszczeli od początku swojej kariery... I jeszcze brawa dla klubu kibica za piękny gest w stronę Alka!
                            Zobacz więcej komentarzy (25)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×