Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żółto-czarni wiceliderem PlusLigi - relacja z meczu Effector Kielce - Lotos Trefl Gdańsk

Nie było niespodzianki w zaległym spotkaniu 17. kolejki. Podopieczni Andrei Anastasiego kontynuują swój zwycięski marsz, tym razem pokonując w trzech setach całkowicie nieporadnych kielczan.
Sebastian Najman
Sebastian Najman

Pojedynek rozpoczął się od dwóch błędów gospodarzy i kąśliwej zagrywki Mateusza Miki (0:3). Nieudany początek zmusił trenera Effectora do błyskawicznego wykorzystania pierwszego czasu. Po nim niewiele się zmieniło. Dobrze dysponowani gdańszczanie na przerwę techniczną schodzili z sześcioma oczkami przewagi (2:8). Kielczanie próbowali szybko wstać z kolan. As serwisowy Adriana Buchowskiego oraz potrójny blok dodały otuchy, ale tylko na chwilę.


Proste błędy popełniane przez effekciarzy i dramatycznie niska skuteczność uniemożliwiały im zbliżenie się do przeciwnika, a ten pewnie zmierzał po zwycięstwo w secie otwarcia (8:16). Bartosz Gawryszewski, Marco Falaschi czy Murphy Troy, każdy z nich wywiązywał się ze swoich zadań. Podopieczni Andrei Anastasiego demolowali swoich rywali, górując nad nimi w każdym elemencie. Kompromitującą dla Effectora pierwszą partię - bodajże najgorszą w swojej historii pod względem zdobytych punktów - zakończył autowy atak Sławomira Jungiewicza (9:25).

Drugi set w swoich początkowych fragmentach był bardziej wyrównany. Effector nie pozwolił odjechać podbudowanemu łatwym zwycięstwem na starcie rywalowi. Mimo to na pierwszym czasie prowadzili żółto-czarni (7:8). Gdy wydawało się, że gracze trenera Daszkiewicza nawiążą walkę, znów zaczęli "za darmo" oddawać punkty (9:13). Kontrolujący przebieg meczu goście nie musieli wznosić się na wyżyny swoich możliwości, a mimo to i tak swobodnie budowali przewagę (10:16). Dobra gra blokiem oraz trudny serwis m.in. Wojciecha Grzyba - to wszystko przekładało się na korzystny wynik (14:21). W końcówce gospodarze niespodziewanie odrobinę zniwelowali starty. Przyczynili się do tego Humberto Machacon i Jędrzej Maćkowiak, którzy postraszyli zagrywką (19:23). Było to jednak zbyt mało (20:25).

Trzecia odsłona nie przyniosła niczego nowego. Mimo wielkich chęci Effector nie potrafił dojść Trefla, który szybko wypracował sobie czteropunktową przewagę (4:8). Kielczanie nie zamierzali jednak poddać się bez walki. Adrian Buchowski i Humberto Machacon robili co mogli (10:11) ale każdy lepszy okres trwał góra trzy akcje, ponieważ siatkarze byłego szkoleniowca reprezentacji Polski mężczyzn błyskawicznie odskakiwali (12:16). Dariusz Daszkiewicz co prawda próbował ratować sytuację zmianami, lecz nie przyniosło to efektu. Niekończąca się ilość "zerwanych" ataków i nieporozumień pod siatką z każdą minutą pogrążała biało-czerwono-niebieskich (17:22). Ostatecznie Lotos Trefl Gdańsk zwyciężył do 22-óch i w całym meczu 3:0.

Effector Kielce - Lotos Trefl Gdańsk 0:3 (9:25, 20:25, 22:25)

Effector Kielce: Jungiewicz, Maćkowiak, Bieniek, Staszewski, Pająk, Buchowski, Sufa (libero) oraz Janusz, Krzysiek, Machacon.

Lotos Trefl Gdańsk: Grzyb, Falaschi, Schwarz, Gawryszewski, Troy, Mika, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Stępień, Schulz.

MVP: Marco Falaschi.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (4):

  • Fangol Zgłoś komentarz
    Brawo dla Gdańska i trenera Anastasiego, kawał dobrej roboty!
    • rbk17 Zgłoś komentarz
      Statystyki Effector: Jungiewicz (3), Maćkowiak (4), Staszewski (2), Buchowski (12), Pająk (1), Bieniek (2), Sufa (libero) oraz Janusz (1), Machacon (6) i Krzysiek (7) Trefl: Grzyb (7),
      Czytaj całość
      Falaschi (1), Schwarz (8), Gawryszewski (7), Troy (8), Mika (13), Gacek (libero) oraz Czunkiewicz (1), Stępień i Schulz Co ten Jungiewicz to ja nie wiem - kiedyś świetnie zapowiadajacy się młody talent, a teraz kaszana jak Janeczek czy Mikołajczak.
      • Miasto mistrzów - Kielce Zgłoś komentarz
        Ładnie idą w lidze gratulacje dla Lotosu szacunek za postawę w rozgrywkach prawdziwe objawienie sezonu.
        • GosiaD Zgłoś komentarz
          Rozgrywający Lotosu po raz nie wiadomo który ze statuetką MVP więc chyba chciał udowodnić, ze mecz z Transferem był tylko wypadkiem przy pracy.
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×