Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Mauro Berruto. W teorii mistrzowski, gorzej z praktyką

Włoski szkoleniowiec to jeden z kandydatów na nowego trenera polskiej kadry. Ten mający najwięcej wymiernych sukcesów na koncie, ale i najbardziej kontrowersyjny.
Joanna Wyrostek
Joanna Wyrostek

Z trzech kandydatów na trenera reprezentacji Polski to właśnie Mauro Berruto byłby bez wątpienia najodpowiedniejszym, gdybyśmy oceniali ich wyłącznie przez pryzmat osiągnięć z reprezentacjami narodowymi. Pięć lat z Finlandią, w tym sensacyjne doprowadzenie jej do półfinału mistrzostw Europy, a potem cztery lata z rodakami, z którymi co sezon zdobywał jakieś trofeum, w tym brąz olimpijski - to są argumenty i doświadczenie, którymi Berruto bije na głowę pozostałych dwóch kandydatów.

Ale to jest tylko jedna strona - nomen omen - medalu, bowiem jest to również trener o osobowości wręcz fatalnej do tej pracy. - Mauro ukończył wyższe studia z filozofii, pisze książki i to są dla niego zajęcia idealne, bo to typowy odludek. Może siedzieć sobie sam w swoim gabinecie i rozmyślać albo pisać, bez żadnego kontaktu ludźmi. Nie mam pojęcia, czemu on wymyślił sobie trenerkę, która wymaga ogromnej empatii i świetnych kontaktów z ogromną liczbą ludzi, on tego w ogóle nie potrafi i go to męczy - mówi nam osoba bardzo dobrze znająca szkoleniowca.

Włoch w przeciwieństwie do prawie wszystkich trenerów z czołówki światowej nie ma za sobą kariery zawodniczej i to daje się zauważyć w jego stosunku do graczy. Ma problem z rozumieniem ich zachowania czy emocji, bo sam nigdy nie był w ich sytuacji. Jest mu trudniej dotrzeć do siatkarzy niż innym, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego zamkniętą osobowość. Kiedy wszystko się układa, nie jest problemem, ale kiedy pojawią się konflikty i porażki, to przepaść między szkoleniowcem i jego podopiecznymi robi się widoczna i niebezpieczna.

Tak właśnie było w reprezentacji Włoch. W 2012 Berruto wraz z rodakami świętował olimpijski brąz z Londynu, ale już miesiąc później usiadł nad projektem "Droga do Rio" i postanowił wszystko podporządkować następnym igrzyskom. W efekcie wyrzucił z drużyny narodowej starszych i doświadczonych zawodników i zaczął do niej wprowadzać młodych debiutantów. Sam program był doskonale przygotowany teoretycznie (i przyniósł wymierne efekty w postaci srebra w Rio), ale Berruto zupełnie nie wziął pod uwagę emocji, osobowości i aspektów psychicznych w zespole.

ZOBACZ WIDEO Ireneusz Mazur: Wszyscy kandydaci to dobrzy szkoleniowcy

Po odejściu części graczy okazało się, że w drużynie nie ma lidera ani nikogo, kto motywowałby i spajałby kolegów oraz podrywał ich do walki. Zaczęła w efekcie coraz bardziej szwankować dyscyplina, co najlepiej widać było podczas mistrzostw świata 2014, kiedy to Włosi lepszą formę prezentowali w krakowskich nocnych klubach niż na boisku. Nikt nie panował nad bardziej niesfornymi charakterami jak np. Draganem Travicą, który histerycznie obrażał się o każdą próbę posadzenia go na ławce. Nie było kapitana z prawdziwego zdarzenia.

- Berruto nie umie porwać zawodników za sobą, panować nad ich emocjami i do nich docierać. To wybitny teoretyk, chyba najlepszy, jakiego spotkałem, ale on nie rozumie ludzi. Jemu się wydaje, że on pokaże siatkarzom cel i drogę, jaką do niego mają dojść i wszyscy natychmiast podporządkują całe swoje życie temu, tak jak on podporządkowuje. I oczywiście niektórzy tak, ale przecież niektórzy są młodzi, mało rozsądni, mają jakieś problemy czy nie akceptują jakichś decyzji trenera. Tego wszystkiego Berruto już nie bierze pod uwagę, bo on nie zajmuje się emocjami. Starsi zawodnicy robili to za niego, nikt by nie poszedł przed meczem do klubu pod okiem Savaniego. A jak ich zabrakło... - tłumaczy problemy reprezentacji jeden z włoskich dziennikarzy.

W efekcie Włosi po fatalnym występie zajęli kompromitujące trzynaste miejsce na mistrzostwach świata. Federacja długo się wahała, czy nie rozstać się z Berruto, ale ostatecznie go zostawili, bo nie mieli przekonującego kontrkandydata. Przy okazji spotkań z władzami szkoleniowiec przekonał ich wtedy, że z takim problemem na przyjęciu w kadrze będzie trudno o jakiekolwiek sukcesy i absolutnie niezbędne jest ściągnięcie Osmany Juantoreny. To również było kolejną kością niezgody pomiędzy trenerem a częścią reprezentantów, którzy byli bardzo przeciwni powoływaniu Kubańczyka i nie mogli darować Berruto tego kroku.

Czy Mauro Berruto powinien być nowym trenerem reprezentacji Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×