KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Kibice ŁKS zagłuszani przez spikera i muzykę w trakcie derbów? "Kto tu jest głównym aktorem widowiska?"

Wynik na boisku nie pozostawił żadnych złudzeń. W derbach Łodzi w 24. kolejce Ligi Siatkówki Kobiet Grot Budowlani pokonali ŁKS Commercecon 3:0. Jednak kibice biało-czerwono-białych mają pretensje o to, że byli... zagłuszani przez spikera i muzykę.

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk
Kibice ŁKS Commercecon Łódź WP SportoweFakty / Justyna Serafin / Kibice ŁKS Commercecon Łódź

Gospodarzem środowego spotkania byli Grot Budowlani, jednak fani Łódzkiego Klubu Sportowego nie zawiedli swojego zespołu. Przeznaczone dla nich były trzy sektory (ok. 1500 miejsc), ostatecznie jednak zajęli aż cztery. Przez cały mecz byli głośniejsi od sympatyków wicemistrzyń Polski.

Ich doping w dużej mierze jest podobny do tego, jaki można spotkać na stadionach piłkarskich, co nie oznacza, że źle jest odbierany w hali siatkarskiej. Wręcz przeciwnie, fani ŁKS-u wielokrotnie byli chwaleni za atmosferę, którą potrafili stworzyć, jak choćby w grudniowym spotkaniu z Chemikiem Police czy finale Pucharu Polski w Nysie.

Na boisku lepsze okazały się siatkarki Budowlanych i nie pozostawiły wątpliwości, kto jest lepszy. Kibice przegranej drużyny mieli jednak ogromne pretensje do spikera spotkania, Remigiusza Mielczarka. Kiedy ten po meczu opublikował post na Facebooku z rezultatem derbów, kibice nie wytrzymali.

- Nie uważa pan, że zbyt dużo mówił, zagłuszając przy tym doping kibiców? Chyba nie o to chodzi, żeby pan był głównym aktorem widowiska - czytamy (zachowaliśmy oryginalną pisownię wszystkich cytatów).

- Jeżeli jest pan takim wielkim kibicem, to czemu pan popsuł to święto, drąc się do mikrofonu i podgłaśniając muzykę? Z premedytacją zagłuszał pan doping Ełksy - to tylko niektóre komentarze.

Na łódzkiego spikera już w trakcie sezonu narzekali widzowie Polsatu Sport, którzy  twierdzili, że nie słyszą dobrze komentatorów. Ci z kolei w wielu przypadkach nie przeprowadzali swojego meczowego sprawozdania z Atlas Areny, a ze studia w Warszawie (choć akurat środowe derby komentowane były z łódzkiej hali).

- Śmieję się do rozpuku, bo ten Wasz znienawidzony spiker był też spikerem ŁKS, zarówno na siatkówce kobiecej (ŁKS RemoBud, dwa sezony) jak i na piłce nożnej (w sezonie 2000 - 2001). No, ale żeby to uszanować trzeba trochę wiedzy, doświadczenia, kindersztuby - i zdecydowanie mniej chorego fanatyzmu. Mecz to nie teatr. Tutaj wolno krzyczeć - choć powinno się kulturalnie - a spikerowi wolno też pomagać w dopingu SWOJEJ drużyny, w czasie tzw. martwej piłki (gdy gra nie jest prowadzona). Wszystko więc odbywało się w zgodzie z przepisami. Nikt też nikogo nie obrażał. Przypomnę życzliwe powitanie kibiców ŁKS przed meczem, wyróżnienie dwóch zawodniczek gości przed prezentacją (Athina i Kasia Sielicka) oraz wspólne trzymanie kciuków za Ati w czasie, gdy doznała kontuzji... Wątpię, czy w jakiejkolwiek innej hali siatkarskiej w Polsce byliście aż tak życzliwie witani - odpierał zarzuty Remigiusz Mielczarek, spiker Grot Budowlanych Łódź.

- Cóż - porażka boli, łatwo więc kanalizować frustracje, wylewając pomyje na spikera przeciwnej drużyny. Pamiętajcie: spiker to zawodowiec a nie kibic. Oczywiście pracuje dla drużyny, której mecze prowadzi, naturalnie wspierając jej grę. Może też, jeśli chce, pracować i dla innych drużyn, bo ma do tego uprawnienia. Zatem wszystkie te przykre uwagi, jakie zostały tu powyżej po chamsku wywalone, nie mają żadnego racjonalnego uzasadnienia. Życzę kibicom ŁKS wielu radosnych chwil na zakończenie siatkarskiego sezonu 2017/18. No i kolejnych derbów, w play-offach. Już zacieram sobie na nie ręce - dodał.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. - Ja byłam na różnych meczach i siatkówki i nożnej i takiego zagłuszania nie słyszałam jeszcze na żadnym meczu. Siedziałam na trybunie Budowlanych i powiem szczerze, doping obydwóch drużyn był cudny o ile robili to kibice. Bo fajnie sobie odpowiadali. Twoje krzyki nie zagłuszyły kibiców ŁKS’u a niestety Budowlanych a chłopaki tak starali się zdopingować wszystkich z trybun. Miałam wrażenie, że zupełnie nie współpracowaliście bo ich nie słuchałeś. Mecz jw dobry i wygrała drużyna, która zdecydowanie była lepsza - napisała jedna z internautek.

Z pewnością spiker Grot Budowlanych Łódź należy do czołówki najbardziej ekspresyjnych i najgłośniejszych spikerów w całej Lidze Siatkówki Kobiet. Ci, którzy pojawiają się na meczach wicemistrzyń kraju regularnie, wiedzą, jak wygląda atmosfera na nich. Trudno więc rozstrzygnąć, czy zachowanie, które kibice ŁKS-u określają jako złośliwe, rzeczywiście takowym było.

ZOBACZ WIDEO Robert Kubica: Moi kibice są ewenementem
Kto ma rację?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna/Facebook
Komentarze (13)
  • Remigiusz Mielczarek Zgłoś komentarz
    Kibice ŁKS! Zdaje się, ze nasze stanowiska nijak nie mogą się zbliżyć do siebie. Szkoda, bo ja Waszym wrogiem nie jestem - choć za takiego mnie uznajecie. Żenuje mnie również ta
    Czytaj całość
    ankieta powyżej... "Kto ma rację?" Myślę, że każdy ma swoje racje. Nie trzeba wokół tego nakręcać spirali klikalności. Ale proponuję - wyciągając rękę na zgodę - pewien układ. Kibice często zawierają między sobą układy, prawda? Dla dobra siatkówki, czystości wzajemnych intencji - i pozytywnego kibicowania (dla wsparcia własnej drużyny, a nie walki o to, który gang jest lepszy na dzielni) proponuję co następuje: - podczas następnego meczu siatkówki kobiet Grot Budowlani Łódź - ŁKS Commercecon Łódź (być może już za chwilę w play-off) jako spiker powstrzymam się od - jak piszecie - wszelkich "ogłuszających dźwięków", które Waszym zdaniem przeszkadzają w swobodnym kibicowaniu. Nie będę wrzeszczał, muzyka będzie emitowana ciszej niż dotychczas. Zrobię tak, żeby nie było żadnych wątpliwości, że nie chcę Wam zakłócać dopingowania. Za to Wy, o co teraz proszę i apeluję: - podczas meczu, a także w hali przed i po spotkaniu, powstrzymacie się (zbiorowo oraz indywidualnie) od wszelkich wulgarności. Nie będzie ŻADNYCH przekleństw ani obrażania ŻADNEGO rywala, czy to z parkietów siatkarskich, czy boisk futbolowych. Ze szczególnym uwzględnieniem ohydnego, rasistowskiego, odmienianego przez wszystkie przypadki, określenia "żydzew". Nikt spośród Was nie obrazi także, w żaden sposób, ani siatkarek, ani sędziów, ani pracownic czy pracowników klubu Grot Budowlani Łódź. Reasumując: skupiamy się na walce fair, po obu stronach trybun. Staramy się - wszyscy razem - pokazać pozytywną siłę, wsparcie dla naszych drużyn i barw klubowych. Wracamy do prawdziwej istoty i sensu kibicowania: z szacunkiem dla rywali a dopingiem dla swojej drużyny. Przyjmujecie wyzwanie? Wierzę, że tak. Niech kibice w całej Polsce (zwłaszcza ci najmłodsi, którzy przyjmują od dorosłych wszelkie wzorce) dowiedzą się, że kibicowanie to nie agresja i nienawiść wobec lokalnych rywali - tylko pozytywna emanacja dobrej energii. Tak, jak powinno być. I tak, jak - pomijając coraz bardziej nieliczne wyjątki - wygląda kibicowanie w cywilizowanym świecie. Jeśli ten nasz wspólny eksperyment się powiedzie - wierzę, że powód sporu zniknie. Mam wielką nadzieję, że osiągniemy porozumienie.
    • Jan G Zgłoś komentarz
      1. Może Pan sobie oświadczać, ucinać temat, zamykać dyskusję, ale fakty pozostaną faktami. Nie chodzi o to jakie są Pana zamiary, ale jakie były efekty Pana działań. Owszem krzyczał
      Czytaj całość
      Pan nie tylko w przerwach, ale również podczas normalnej gry, co miało swoje apogeum w trzecim secie. Zagłuszał Pan tym samym wszystkich kibiców w hali, psując tym samym sportowe święto, którego najważniejszymi składowymi są kibice i zawodniczki, nie Pan i Pana kolega. W internecie dostępny jest cały mecz będący dowodem. Proszę sobie obejrzeć, bo jak widać tak ponoszą Pana fantazja i ekspresja w pracy, że nie pamięta Pan swojego zachowania już po kilku dniach. Rozumiem, że tak głośne puszczanie muzyki i Pana krzyk są normą na domowych meczach Budowlanych, ponieważ inaczej w hali byłoby zapewne bardzo cicho. Zapewniam, że w minioną środę dzięki obecności kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego, nie było takiej potrzeby. 2. Używa Pan dokładnie tego samego, marnej jakości argumentu co po spotkaniu derbowym z zeszłego sezonu. Wtedy zarzucano Panu, że prowadził Pan doping Budowlanych w ich młynie za pieniądze, co jest czynem haniebnym w środowisku kibiców. Zawód spikera może Pan sobie wykonywać gdzie tylko Pana będą chcieli, w końcu to wolny kraj. Bycie spikerem, a prowadzenie dopingu jako zadeklarowany kibic widzewa to jednak dwie różne sprawy. Ta druga stawia Pana w złym świetle i poddaje pod wątpliwość stwierdzenia „ Jestem zawodowcem, a nie kibolem” oraz „Ale nigdy, powtarzam: NIGDY nie ulegam presji własnych sympatii w pracy zawodowej.”. Proszę wytłumaczyć jak można prowadzić doping kibiców zawodowo? To jakiś nowy zawód w Polsce, który Pan zapoczątkował? :) 3. Popełnił Pan kilka kłamstw (jak choćby to, że zarówno odzywał się Pan, jak i muzyka była puszczana tylko gdy nie toczyła się gra), uprawiał propagandę pisząc, że kibice Budowlanych w jakikolwiek sposób mogli zagłuszyć lepiej zorganizowanych i liczniejszych kibiców ŁKS-u. Wybaczyłbym Panu to drugie, ponieważ każdy może opublikować emocjonalny wpis po meczu, ale Pan jest przecież profesjonalistą. Profesjonaliście nie przystoi „ulegać presji własnych sympatii”! Wiem, że dla Pana jako kibica Widzewa jest to trudne do zrozumienia, ale kibice Łódzkiego Klubu Sportowego nie dzielą się na piłkarskich, siatkarskich, koszykarskich itd. W naszym klubie od samego początku jego istnienia, czyli od 110 lat występuje tradycja kibicowania klubowi jako całości, ponieważ przez całą jego historię był on klubem wielosekcyjnym. Skoro porusza Pan temat, jak Pan to ujął „futbolowej gangsterki”, to proszę korzystając z okazji wytłumaczyć: co w młynie Budowlanych, na meczu domowym robił chłopak w koszulce Widzewa (oczywiście poza tym, że prowadził doping)? Odnośnie rzekomego plucia na derbach. Ma Pan jakieś dowody? Zrobiła to jedna, dwie osoby, czy wszyscy kibice na hali? Łatwo jest oskarżać i szkalować czyjś wizerunek, trudniej pokazać dowody i sformułować jasny oraz faktyczny zarzut. Kibice ŁKS-u nie odnieśli w środę żadnej porażki, to dzięki nim Budowlani wreszcie zarobili cokolwiek z biletów, to dzięki nim o tym meczu mówiło się nie tylko w Łodzi. Kibice ŁKS-u cały czas pamiętają jak prezes Budowlanych nie chciał otworzyć ligi i wpuścić do niej ŁKS-u, który sportowo musiał awansować do niej DWA RAZY. Teraz ten sam ŁKS jest wizytówką ligi... Dlatego „odczepimy się”, jeżeli Pan najzwyczajniej w świecie przyzna się do błędu i przeprosi za to, że świadomie lub nie „zawłaszczył” sobie siatkarskie święto wydając ogłuszające dźwięki do mikrofonu podczas spotkania.
      • fakiewicz Zgłoś komentarz
        Mielczarek... cieniutki [-a] gadułka, nie potrafiący [-a] ukryć swoich sympatii... nie umiejąca- obiektywnie- stworzyć meczowej atmosfery. 'Dziewczyna' do wymiany !!!!!!!
        • roberb Zgłoś komentarz
          Niestety spiker jest najsłabszym ogniwem zespołu Budowlanych, w moim odczuciu tylko przeszkadza w oglądaniu meczu niż pomaga
          • Remigiusz Mielczarek Zgłoś komentarz
            Nikt nikogo nie zagłuszał. Prowadzę tak każdy mecz: taką mam ekspresję. Nie wszyscy ją lubią, ale wszyscy od kilku lat o niej wiedzą. Muzyka między akcjami też jest na każdym meczu
            Czytaj całość
            głośno grana. Problem wymyślili sfrustrowani kibice ŁKS - ta ich część, która szuka winy za porażkę swej drużyny wszędzie, tylko nie na parkiecie. Podczas meczu trudno jest "zagłuszyć" kilkaset lub kilka tysięcy jednocześnie kibicujących osób. Nawet jeśli ma się mikrofon w ręku. Apeluję w tym wszystkim o rozsądek: jeśli kibice ŁKS koniecznie muszą udowodnić całemu światu, że są w stanie zagłuszyć każdego przeciwnika, niech skupią się na sobie i własnej aktywności. Nikt Wam przeszkadzać nie chce. Dajcie spokój spikerowi przeciwnej drużyny, który wykonuje swoją pracę. Do zobaczenia na derbach w play-off!
            • m_13 Zgłoś komentarz
              Kibice ŁKSu chyba nigdy nie byli na innych halach,bo np. w Muszynie głośnik był na filarze na wysokości naszych głów i hałas z niego był taki,że nie dało się wytrzymać więc go
              Czytaj całość
              wyłączyliśmy (bo był dokładnie kilka centymetrów od nas). Nie róbcie taniej sensacji z frustracji kibiców którzy nie potrafią pogodzić się z porażką. Ten sam spiker i Dj "zagłuszał" nas których to według kibiców drugiej strony była garstka. Poza tym jak zauważył autor tego tekstu redakacja Polsatu Sport już od dawna żaliła się na spikera że robi hałas,więc to nie był pierwszy i nie ostatni raz i nie na złość kibicom ŁKSu .
              • Szarold Zgłoś komentarz
                Niech nie pisze, że nie dają przekrzyczeć się rywalowi bo krzyk przez mikrofon zastępuje kilkaset osób. Skoro nawet w telewizji narzekają, to coś w tym jest i niech nie piszą, że
                Czytaj całość
                pracował kiedyś w ŁKS-ie bo to w tym momencie nie ma nic do rzeczy.
                Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                ×