WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dominika Pawlik: Chemik może teraz powiedzieć: A jednak! (komentarz)

Chemik Police po raz piąty z rzędu wywalczył mistrzostwo Polski. O dziwo, bo według niektórych skończył się i miał w końcu ustąpić z tronu. Tak się jednak nie stało, choć ŁKS Commercecon dzielnie walczył o przerwanie dominacji.
Dominika Pawlik
Dominika Pawlik
WP SportoweFakty / Justyna Serafin / Na zdjęciu: siatkarki Chemika Police, mistrza Polski 2017/2018

Kiedy rok temu Chemik Police świętował tytuł we własnej hali, jego dominacja była niepodważalna. Równocześnie był to koniec pewnego etapu, z klubem żegnały się polskie zawodniczki, Anna Werblińska, Aleksandra Jagieło, Mariola Zenik, a także Joanna Wołosz. 

Na starcie sezonu 2017/18 o sile zespołu miały stanowić Katarzyna Zaroślińska-Król, Malwina Smarzek i pozyskana Natalia Mędrzyk. Ze "starego" składu zostały także środkowe, ale przecież zawodniczki na tej pozycji same meczów nie wygrywają (Stefana Veljković wydaje się być zaprzeczeniem tej teorii). 

Nowy Chemik pokazywał pewną jakość, wygrywał z potencjalnie niżej notowanymi rywalkami, ale w 9. kolejce poległ z Developresem SkyRes Rzeszów (0:3). I wtedy podniosło się larum: Chemik Police się skończył! Kibice i eksperci w gronie faworytów do medali wciąż wymieniali drużynę Jakuba Głuszaka, ale już nie z takim przekonaniem, jak przez cztery ostatnie sezony. 

Duży wpływ na to postrzeganie miało zarówno niesmaczne rozwiązanie sprawy z Maret Balkestein-Grothues, jak i porażka, która zdarzyć się nie powinna - z E.Leclerc Radomką Radom w Pucharze Polski. Odpowiedzią mogło być tylko mistrzostwo.

ZOBACZ WIDEO Zobacz, jak Vital Heynen ogłaszał kadrę na Ligę Narodów. Mówił tylko po polsku

Jak się później okazało, dyspozycja zespołu rosła w czasie trwania sezonu, szczególnie po zmianie na stanowisku trenera. - Po tym się poznaje zespoły zwycięskie i te, które mają wygrywać. Jeżeli ktoś ma formę w listopadzie czy grudniu, no to brawo, ale potem przyjdzie dołek - powiedział mi kilka dni temu Przemysław Kawka, choć w nieco innym kontekście. Ostatecznie doskonale opisuje to, co wydarzyło się w rozgrywkach. 

To ŁKS Commercecon Łódź dominował w pierwszej części sezonu, by zająć trzecie miejsce po fazie zasadniczej. W czołówce kręcił się Developres SkyRes Rzeszów, a póki co nie jest nawet pewny brązowego medalu. Padały argumenty w postaci kontuzji w tych zespołach, co ma uzasadniać ich porażki w play-offach. 

Czy Chemika Police omijały problemy zdrowotne? Zespół stracił dwie nominalne atakujące, nowy trener Marcello Abbondanza musiał budować szóstkę od nowa. Metodą prób i błędów, a także ciężkiej pracy, doszedł z siatkarkami do modelu, który zdał egzamin. Na medal, na mistrzostwo Polski. I za to całej drużynie należą się oklaski. 

W szeroko komentowanym, ze względu na rozmiar porażki, pierwszym finale, nie chodziło wyłącznie o słabszą grę ŁKS-u. To Chemik wzniósł się na wyżyny, udowadniając, że jest najlepiej zagrywającą drużyną w lidze, co przełożyło się na wynik. 

Równocześnie ŁKS Commercecon nie zasłużył na wiadro pomyj, które zostało wylane na zespół, głównie przez tych, którzy siatkówką w wydaniu kobiet interesują się od święta.

Choć żadnemu zespołowi czy sportowcowi walki do końca nie można odmówić, ŁKS walczył jak nikt. Odwrócenie losów ostatniego starcia półfinałowego z Developresem graniczyło z cudem. A mimo to się udało. W Policach siatkarki nie stanęły na wysokości zadania z różnych przyczyn, jedną z nich było zwyczajne zmęczenie podróżami po całym kraju.

Osobnym tematem do rozważań są niesamowici kibice ŁKS-u. Przyznam, że na początku nie do końca podobało mi się przeniesienie dopingu z piłkarskich boisk do hali. Do czasu pierwszego większego meczu w Atlas Arenie, ale i pierwszego wyjazdowego meczu, gdzie garstka łodzian była w stanie "uciszyć" miejscowych. Dzięki nim, zdaje się, że każda zawodniczka, która występowała w ŁKS-ie, będzie miała "przeplatankę w sercu" już do końca życia. 

Zarówno Chemik, jak i ŁKS, zasłużyły na ogromne brawa. Były ekipami zdecydowanie najlepszymi w tym sezonie, choć obie miały swoje problemy. Więcej sił zachowały policzanki, a o to w tym wszystkim chodzi, by forma przyszła na play-offy.

Czy uważasz, że na początku sezonu Chemik był głównym faworytem do mistrzostwa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Kris59 0
    Tak dla ścisłosci. Najbliżej detronizacji Chemika nie był ŁKS, który ugrał w finale ledwie 1 seta a Grot Budowlani,którzy w półfinale wygrali jeden mecz do zera a potem jeszcze urwali mu 2 sety.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • steffen 1
    Najpierw bierzemy do najwyższej ligi 14 drużyn, a potem do gry o medale dopuszczamy tylko 4 i robimy pseudoplayoff do 2 zwycięstw rozgrywany w tydzień. Kogoś tu popieprzyło i to mocno.
    Bawcie się tak dalej, "działacze", a wrócą czasy gdy na siatkówkę ligową będzie przychodziło 300 osób. W porywach...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • fakiewicz 1
    Niestety, prywatny sponsor nie dorówna kasie ze skarbu państwa. To- według mnie- największy ligowy "przekręt". Za taką forsę... nawet LZS Pierdziszew byłby mistrzem LSK... Szkoda, iż Pawlik o tym nie wspomniała........................
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×