WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Zrobiły to! Polki sięgnęły po medal mistrzostw Europy juniorek

By rozstrzygnąć losy spotkania o trzecie miejsce na mistrzostwach Europy, siatkarki reprezentacji Polski potrzebowały kolejnego, wyczerpującego spotkania. Biało-Czerwone podołały wyzwaniu i pokonały Turczynki 3:2.
Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk
Materiały prasowe / CEV / Reprezentacja Polski siatkarek U-19

Trudno było przewidzieć przebieg ostatniego meczu Polek na rozgrywanych w Tiranie mistrzostwach Europy. Gdyby straciły siły i determinację po przegranym w dramatycznych okolicznościach półfinale z Rosją, byłoby to przykre, ale wytłumaczalne. Jednak po pierwszym secie okazało się, że wszelkie obawy były przedwczesne. Biało-Czerwone dzięki bardzo dobrej postawie w ataku i zagrywce zaczęły spotkanie od wygranej partii (25:21).

Kolejną dobrą wiadomością w obozie reprezentacji kierowanej przez Waldemara Kawkę była ta o stanie zdrowia Aleksandry Gryki. Polska środkowa doznała fatalnie wyglądającej kontuzji podczas tie-breaka granego z Rosją, ale jak zapewnił statystyk turnieju Piotr Świniarski na Twitterze, badania nie wykazała większego urazu. Gryka nie zagrała w meczu z Turcją przez decyzję sztabu, który chciał, by środkowa doszła do pełni sprawności w Polsce.

W kolejnych dwóch setach wydawało się, że to może być koniec biało-czerwonej pogoni za złotem. Polskie przyjęcie znacznie obniżyło jakość, a po stronie tureckiej drugie życie zyskały Merve Atlier i Yaprar Erkek. By uratować spotkanie, potrzeba było silnego zrywu i odrobiny szczęścia. Oba warunki zostały spełnione w secie numer cztery: Polki pilnowały rywala blokiem, Magdalena Stysiak została częściowo odciążona przez duet Oliwia Bałuk-Zuzanna Górecka, a do tego doszły błędy przeciwniczek w zagrywce i ataku.

Piąty set już tradycyjnie był wojną nerwów, choć nasze rodaczki prowadziły od jego początku do końca, nie miały prawa być niczego pewne, bo wyniku pilnowała skuteczna Erkek. Sprawy w swoje ręce wzięły Bałuk i Stysiak (ta druga skończyła 7 z 12 swoich uderzeń), dzięki czemu zawodniczki trenera Kawki mogły po ostatniej piłce świętować zasłużony sukces.

ZOBACZ WIDEO Michał Kubiak: Postępy w zagrywce cieszą najbardziej

Brąz polskich juniorek to pierwszy medal ME naszych siatkarek w tej kategorii wiekowej od 2002 roku i złota wywalczonego w Zagrzebiu. W niedzielę 9 września zostanie rozegrany jeszcze mecz o złoto turnieju (godz. 19), w którym zmierzą się kadry Włoch i Rosji. 

Turcja - Polska 2:3 (21:25, 25:17, 25:15, 20:25, 12:15)

Turcja: Atlier, Kafkas, Kara, Aydin, Erkek, Cebecioglu, Kurt (libero, Guctekin (libero) oraz Sahin, Katipoglu, Uzen.

Polska: Stysiak, Centka, Górecka, Bałuk, Laskowska, Zaborowska, Jagła (libero) oraz Szczurowska, Damaske P.

Jak oceniasz występ polskich juniorek na mistrzostwach Europy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
cev.lu/inf. własna

Komentarze (7):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Siggi777 0
    Ktoś to przeczytał od początku do końca?Dlaczego tak krótko piszesz?
    italianista Tym razem Zaborowska w kluczowych momentach grała już tylko do Stysiak, która po akcji na 14:12 w tie breaku chwytając ją za głowę dała jej do zrozumienia, że ma grać do niej. W tym turnieju oprócz Stysiak zagrały dobrze tylko Bałuk i Górecka. Wszystkie trzy miały we wszystkich meczach wysoki procent skuteczności w ataku i powinny już w przyszłym roku dostać powołanie do pierwszej reprezentacji. Reszta była statystkami. Tym bardziej cieszy to, że Stysiak będzie grać w Chemiku Police a Górecka w Legionovii. Bałuk będzie grała w pierwszej lidze. Oczywiście Nawrocki po kolejnych przegranych turniejach będzie znowu bełkotał, że w Polsce nie ma wysokiej skrzydłowej z mocnym atakiem. Nawrockiego rolą jest to, żeby żeńska siatkówka nie wybiegała zanadto ponad poziom, jaki przydzielił jej PZPS. Dla mnie pojedyncze wygrane w towarzyskich turniejach takich jak LN i Montreux nie mają znaczenia. Tak samo ME, które nie wliczają się nawet do rankingu FIVB tylko do rankingu CEV i które nie będą mieć żadnego znaczenia, jeśli chodzi o awans na igrzyska. To są turnieje drugiego priorytetu. Prawdziwe turnieje to są IO i MŚ, a przede wszystkim kwalifikacje do tych turniejów, które Nawrocki traktuje jak zło konieczne. Nawrocki i kwalifikacje do IO 2016 i do MŚ 2018 przegrał niemal w podobny sposób, babrząc się we własnych nieumiejętnościach, pokazując brak zrozumienia żeńskiej siatkówki tak podczas trwania meczów, jak i przed rozpoczęciem turniejów, gdzie kluczowe są selekcja i odpowiednie powołania oraz ustawienie składu, systemu gry własnej drużyny i taktyki na poszczególne drużyny. W kwalifikacjach do IO skompromitował się, nie powołując w ogóle do składu Kąkolewskiej, która grała już wtedy prawie 4 lata w pierwszej reprezentacji w różnym wymiarze czasowym, miała za sobą mecze w LM, medale MP i PP i już wtedy była chyba najlepszą środkową w Polsce. Zamiast tego, ustawił w pierwszej szóstce Pycię i Polańską i nazwał to reprezentacją. Na ławce miał Efimienko i Ganszczyk, obydwie ze zdecydowanie lepszym blokiem niż dwie pierwsze. Ganszczyk miała w tamtym czasie średnią bloku na poziomie ok. 1,25 na set, a więc na poziomie najlepszych Amerykanek z ligi akademickiej. Zresztą to ona w pojedynkę ocaliła Nawrockiego przed kompromitacją w meczu z Białorusią na ME 2015. I co? W kwalifikacjach nawet nie pograła. Efimienko weszła dopiero w ostatnim meczu z Włochami, kiedy było już po awansie, bo rywal prowadził 2:0, a trzeba było wygrać za 3 punkty. I od razu zdobyła 5 punktów blokiem, a śp. trener Niemczyk nazwał Nawrockiego i sztab nieudacznikami i podkreślił właśnie m.in. to, że reprezentacja nie miała bloku i zbyt późno Nawrocki czekał ze zmianami np. z Efimienko. To wszytko jest w wywiadzie do znalezienia w internecie. Wtedy na przyjęciu grała obok Werblińskiej Jagieło, a średnia wieku pierwszego składu miała ponad 32 lata, podczas gdy u Włoszek grały nastolatki i siatkarki, które miały dwadzieścia parę lat. W kwalifikacjach do MŚ popełnił kardynalny błąd, bo jako rezerwową na ataku za Tomsię powołał Gałuchę, która przy całej sympatii do niej, nie prezentowała nigdy poziomu reprezentacyjnego. A jak trzeba było ratować mecz z Czechami, to Nawrocki fatalnie grającą Tomsię zdjął dopiero w tie breaku i oczywiście wprowadził Gałuchę, która kilka razy zaatakowała w aut i było sprawie. Smarzek przestała wtedy prawie cały mecz w kwadracie, bo wg niego była za słaba na przyjęcie, które musiały utrzymywać Grajber i Mędrzyk, co pokazuje, że Nawrocki nie ma bladego pojęcia o potencjale poszczególnych siatkarek. Nie wpadł na pomysł, że Smarzek można było wrzucić na atak za Tomsię. Nawrocki z Cyprem zaczynał na przyjęciu ze Smarzek i z Mędrzyk, co potwierdza jego demencję umysłową, bo Grajber była już wtedy chyba ze drugi sezon z rzędu najlepszą przyjmującą w lidze, jeśli chodzi o procent skutecznego przyjęcia i to ona powinna była kryć ewentualnie Smarzek na przyjęciu. Tylko w drugim meczu z Islandią na przyjęciu grały Grajber i Smarzek. W obydwu tych turniejach Nawrocki nie wpadł na pomysł, żeby zmieniać Polańską przy zagrywce, bo nie potrafiła wykonać jej poprawnie. Nawrocki cały czas jest o jeden rok za późno przy podejmowaniu właściwych decyzji. Za późno zaufał Smarzek, Kąkolewskiej i Grajber. Teraz robi to samo ze Stenzel, która robi za pośmiewisko reprezentacji, bo Nawrocki uparł się w swoim nieprzejednaniu, że nie może grać w pełnym wymiarze, tylko musi być zmieniana przez Łysiak. Tak więc Stenzel przyjmuje, a Łysiak broni. Nawrocki nie wie tylko jednego, że jak Stenzel jest niepełnowartościową libero, to niech Łysiak przyjmuje, wtedy zobaczymy, czy reprezentacja byłaby w stanie coś przyjąć. Poza tym dla niego nie ważne jest to, że obydwie są nierozgrzane i że nie powinno się grać na dwie libero. On jest zawsze o jeden krok za późno w podejmowaniu decyzji i nie inaczej będzie ze Stysiak, którą powinien testować w jednej szóstce razem ze Smarzek w turniejach towarzyskich takich jak LN. Ale on tego nie zrobi. Przez to szykuje się kolejny przegrany turniej: kwalifikacje do igrzysk olimpijskich. A co zrobił Nawrocki z Twardowską w tym sezonie to jest po prostu żałosne. Dziewczyna była MVP Pucharu Polski i cały sezon rozegrała na najwyższym poziomie. A w reprezentacji dostała w tym sezonie praktycznie tylko jedno wejście i to z kwadratu w meczu z Belgią. Nawrocki jest bezmyślnie chwalony, bo w pucharach pocieszenia takich jak LN i Montreux wygrał pojedyncze mecze. To jest nieuprawnione, bo on cały czas popełnia te same błędy, a mecze wygrywają mu siatkarki tylko dlatego, że grają w klubach i przez to robią z roku na rok systematyczne postępy. On nadal nie widzi potencjału Stenzel i znowu ogrywa kolejną siatkarkę na raty a nie w pełnym wymiarze. Miała być ofensywna przyjmująca na pozycji nr 2 i nie ma. A tak Nawrocki i Kasprzyk mamrotali na Torwarze do kamery po przegranych kwalifikacjach do MŚ, że reprezentacja nie ma ataku z lewego skrzydła i że Nawrocki z pustego nie naleje, że ich gra w meczu z Czeszkami to była Kąkolewska i błędy rywalek. Wystarczyło kilka wygranych meczów towarzyskich w LN, z Czechami, Słowacją, Słowenią i w Montreux, żeby trener wrócił do swojej starej koncepcji. Po co ogrywać wysokie siatkarki, skoro trzeba wygrywać mecze towarzyskie. Obok Grajber, która utrzymuje przyjęcie, broni i dogrywa free balle, on ustawia Mędrzyk. A więc nic się nie zmieniło od meczu z Czeszkami w kwalifikacjach do MŚ. Cały czas Nawrocki popełnia te same błędy. Można i trzeba zadać pytanie, kiedy zostanie w końcu rozliczony ze swojej głupoty. Oczywiście PZPS ubzdurał sobie, że ME to impreza docelowa. Dla nikogo nie jest to impreza docelowa za wyjątkiem takich reprezentacji jak Polska, Białoruś czy Czechy. Impreza docelowa Nawrockiego to są kwalifikacje do IO w Tokio. Mówienie inaczej to tak, jakby Nawrocki z niczego nie był rozliczany i prowadził reprezentację dla samego sensu jej prowadzenia, a reprezentacja grała dla samego sensu ogrywania się. Takie nastawienie Nawrockiego kiedyś bardzo nie spodoba się siatkarkom, które trenują bardzo ciężko w klubach i ich potencjał, umiejętności, hektolitry potu przelane na treningach, zaangażowanie są marnotrawione. Takie coś dzieje się w polskiej siatkówce co kilka lat. Trener nie jest odwoływany przez PZPS, tylko siatkarki stawiają ultimatum pozbycia się go, albo zawieszają karierę reprezentacyjną. W przypadku braku awansu do Tokio jestem pewien, że siatkarki, a w szczególności trzy siatkarki z poziomu światowego, jakie reprezentacja ma teraz do dyspozycji, czyli Wołosz, Smarzek i Kąkolewska opowiedzą się przeciw Nawrockiemu i skończy się w końcu szopka z tym pseudo trenerem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Miłosz Wadak 0
    Buahahaha umarlem... Nie mogę czytać tych wypocin.... Wielki znawca jak każdy Polak hejter.
    italianista Tym razem Zaborowska w kluczowych momentach grała już tylko do Stysiak, która po akcji na 14:12 w tie breaku chwytając ją za głowę dała jej do zrozumienia, że ma grać do niej. W tym turnieju oprócz Stysiak zagrały dobrze tylko Bałuk i Górecka. Wszystkie trzy miały we wszystkich meczach wysoki procent skuteczności w ataku i powinny już w przyszłym roku dostać powołanie do pierwszej reprezentacji. Reszta była statystkami. Tym bardziej cieszy to, że Stysiak będzie grać w Chemiku Police a Górecka w Legionovii. Bałuk będzie grała w pierwszej lidze. Oczywiście Nawrocki po kolejnych przegranych turniejach będzie znowu bełkotał, że w Polsce nie ma wysokiej skrzydłowej z mocnym atakiem. Nawrockiego rolą jest to, żeby żeńska siatkówka nie wybiegała zanadto ponad poziom, jaki przydzielił jej PZPS. Dla mnie pojedyncze wygrane w towarzyskich turniejach takich jak LN i Montreux nie mają znaczenia. Tak samo ME, które nie wliczają się nawet do rankingu FIVB tylko do rankingu CEV i które nie będą mieć żadnego znaczenia, jeśli chodzi o awans na igrzyska. To są turnieje drugiego priorytetu. Prawdziwe turnieje to są IO i MŚ, a przede wszystkim kwalifikacje do tych turniejów, które Nawrocki traktuje jak zło konieczne. Nawrocki i kwalifikacje do IO 2016 i do MŚ 2018 przegrał niemal w podobny sposób, babrząc się we własnych nieumiejętnościach, pokazując brak zrozumienia żeńskiej siatkówki tak podczas trwania meczów, jak i przed rozpoczęciem turniejów, gdzie kluczowe są selekcja i odpowiednie powołania oraz ustawienie składu, systemu gry własnej drużyny i taktyki na poszczególne drużyny. W kwalifikacjach do IO skompromitował się, nie powołując w ogóle do składu Kąkolewskiej, która grała już wtedy prawie 4 lata w pierwszej reprezentacji w różnym wymiarze czasowym, miała za sobą mecze w LM, medale MP i PP i już wtedy była chyba najlepszą środkową w Polsce. Zamiast tego, ustawił w pierwszej szóstce Pycię i Polańską i nazwał to reprezentacją. Na ławce miał Efimienko i Ganszczyk, obydwie ze zdecydowanie lepszym blokiem niż dwie pierwsze. Ganszczyk miała w tamtym czasie średnią bloku na poziomie ok. 1,25 na set, a więc na poziomie najlepszych Amerykanek z ligi akademickiej. Zresztą to ona w pojedynkę ocaliła Nawrockiego przed kompromitacją w meczu z Białorusią na ME 2015. I co? W kwalifikacjach nawet nie pograła. Efimienko weszła dopiero w ostatnim meczu z Włochami, kiedy było już po awansie, bo rywal prowadził 2:0, a trzeba było wygrać za 3 punkty. I od razu zdobyła 5 punktów blokiem, a śp. trener Niemczyk nazwał Nawrockiego i sztab nieudacznikami i podkreślił właśnie m.in. to, że reprezentacja nie miała bloku i zbyt późno Nawrocki czekał ze zmianami np. z Efimienko. To wszytko jest w wywiadzie do znalezienia w internecie. Wtedy na przyjęciu grała obok Werblińskiej Jagieło, a średnia wieku pierwszego składu miała ponad 32 lata, podczas gdy u Włoszek grały nastolatki i siatkarki, które miały dwadzieścia parę lat. W kwalifikacjach do MŚ popełnił kardynalny błąd, bo jako rezerwową na ataku za Tomsię powołał Gałuchę, która przy całej sympatii do niej, nie prezentowała nigdy poziomu reprezentacyjnego. A jak trzeba było ratować mecz z Czechami, to Nawrocki fatalnie grającą Tomsię zdjął dopiero w tie breaku i oczywiście wprowadził Gałuchę, która kilka razy zaatakowała w aut i było sprawie. Smarzek przestała wtedy prawie cały mecz w kwadracie, bo wg niego była za słaba na przyjęcie, które musiały utrzymywać Grajber i Mędrzyk, co pokazuje, że Nawrocki nie ma bladego pojęcia o potencjale poszczególnych siatkarek. Nie wpadł na pomysł, że Smarzek można było wrzucić na atak za Tomsię. Nawrocki z Cyprem zaczynał na przyjęciu ze Smarzek i z Mędrzyk, co potwierdza jego demencję umysłową, bo Grajber była już wtedy chyba ze drugi sezon z rzędu najlepszą przyjmującą w lidze, jeśli chodzi o procent skutecznego przyjęcia i to ona powinna była kryć ewentualnie Smarzek na przyjęciu. Tylko w drugim meczu z Islandią na przyjęciu grały Grajber i Smarzek. W obydwu tych turniejach Nawrocki nie wpadł na pomysł, żeby zmieniać Polańską przy zagrywce, bo nie potrafiła wykonać jej poprawnie. Nawrocki cały czas jest o jeden rok za późno przy podejmowaniu właściwych decyzji. Za późno zaufał Smarzek, Kąkolewskiej i Grajber. Teraz robi to samo ze Stenzel, która robi za pośmiewisko reprezentacji, bo Nawrocki uparł się w swoim nieprzejednaniu, że nie może grać w pełnym wymiarze, tylko musi być zmieniana przez Łysiak. Tak więc Stenzel przyjmuje, a Łysiak broni. Nawrocki nie wie tylko jednego, że jak Stenzel jest niepełnowartościową libero, to niech Łysiak przyjmuje, wtedy zobaczymy, czy reprezentacja byłaby w stanie coś przyjąć. Poza tym dla niego nie ważne jest to, że obydwie są nierozgrzane i że nie powinno się grać na dwie libero. On jest zawsze o jeden krok za późno w podejmowaniu decyzji i nie inaczej będzie ze Stysiak, którą powinien testować w jednej szóstce razem ze Smarzek w turniejach towarzyskich takich jak LN. Ale on tego nie zrobi. Przez to szykuje się kolejny przegrany turniej: kwalifikacje do igrzysk olimpijskich. A co zrobił Nawrocki z Twardowską w tym sezonie to jest po prostu żałosne. Dziewczyna była MVP Pucharu Polski i cały sezon rozegrała na najwyższym poziomie. A w reprezentacji dostała w tym sezonie praktycznie tylko jedno wejście i to z kwadratu w meczu z Belgią. Nawrocki jest bezmyślnie chwalony, bo w pucharach pocieszenia takich jak LN i Montreux wygrał pojedyncze mecze. To jest nieuprawnione, bo on cały czas popełnia te same błędy, a mecze wygrywają mu siatkarki tylko dlatego, że grają w klubach i przez to robią z roku na rok systematyczne postępy. On nadal nie widzi potencjału Stenzel i znowu ogrywa kolejną siatkarkę na raty a nie w pełnym wymiarze. Miała być ofensywna przyjmująca na pozycji nr 2 i nie ma. A tak Nawrocki i Kasprzyk mamrotali na Torwarze do kamery po przegranych kwalifikacjach do MŚ, że reprezentacja nie ma ataku z lewego skrzydła i że Nawrocki z pustego nie naleje, że ich gra w meczu z Czeszkami to była Kąkolewska i błędy rywalek. Wystarczyło kilka wygranych meczów towarzyskich w LN, z Czechami, Słowacją, Słowenią i w Montreux, żeby trener wrócił do swojej starej koncepcji. Po co ogrywać wysokie siatkarki, skoro trzeba wygrywać mecze towarzyskie. Obok Grajber, która utrzymuje przyjęcie, broni i dogrywa free balle, on ustawia Mędrzyk. A więc nic się nie zmieniło od meczu z Czeszkami w kwalifikacjach do MŚ. Cały czas Nawrocki popełnia te same błędy. Można i trzeba zadać pytanie, kiedy zostanie w końcu rozliczony ze swojej głupoty. Oczywiście PZPS ubzdurał sobie, że ME to impreza docelowa. Dla nikogo nie jest to impreza docelowa za wyjątkiem takich reprezentacji jak Polska, Białoruś czy Czechy. Impreza docelowa Nawrockiego to są kwalifikacje do IO w Tokio. Mówienie inaczej to tak, jakby Nawrocki z niczego nie był rozliczany i prowadził reprezentację dla samego sensu jej prowadzenia, a reprezentacja grała dla samego sensu ogrywania się. Takie nastawienie Nawrockiego kiedyś bardzo nie spodoba się siatkarkom, które trenują bardzo ciężko w klubach i ich potencjał, umiejętności, hektolitry potu przelane na treningach, zaangażowanie są marnotrawione. Takie coś dzieje się w polskiej siatkówce co kilka lat. Trener nie jest odwoływany przez PZPS, tylko siatkarki stawiają ultimatum pozbycia się go, albo zawieszają karierę reprezentacyjną. W przypadku braku awansu do Tokio jestem pewien, że siatkarki, a w szczególności trzy siatkarki z poziomu światowego, jakie reprezentacja ma teraz do dyspozycji, czyli Wołosz, Smarzek i Kąkolewska opowiedzą się przeciw Nawrockiemu i skończy się w końcu szopka z tym pseudo trenerem.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Grieg 0
    Gratulacje. Może i siatkarki nie są takim priorytetem dla PZPS jak ich koledzy, ale w porównaniu z innymi sportami zespołowymi osiągnięcia juniorek (w tym także ubiegłoroczne 6. miejsce rocznika 1999 na MŚ) nieźle rokują na przyszłość.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×