WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Mieli podbić siatkarski świat, są na krawędzi. Co się wydarzyło w Stoczni Szczecin?

Najpierw władze Stoczni Szczecin zaprzeczały, że mają zaległości, ciemna strona mocy miała z niewiadomych powodów oczerniać klub. A teraz ten sam klub upada, bo nie ma pieniędzy na dalsze funkcjonowanie.
Dominika Pawlik
Dominika Pawlik
Newspix / Paweł Jaskółka / Na zdjęciu: siatkarze Stoczni Szczecin

W PlusLidze dla najlepszych miał się pojawić nowy konkurent, który mógłby zamieszać w czołówce, sprawić, że PGE Skra Bełchatów, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel, Trefl Gdańsk czy Asseco Resovia Rzeszów, obawiałyby się kolejnego rywala. 

Miało być tak pięknie, wielkie gwiazdy wkroczyły na salony, a kibice mogli podziwiać znakomitych siatkarzy, których do tej pory widywali tylko w rozgrywkach reprezentacyjnych. Piękny sen o siatkarskiej potędze w Szczecinie trwał jednak krótko. Już po kilku kolejkach sezonu 2018/2019 zaczęły pojawiać się sygnały, że zaraz będzie trzeba się obudzić. Co tak właściwie wydarzyło się w Szczecinie? Żeby to dobrze zrozumieć, należy cofnąć się o kilka lat.

Espadon Szczecin powstał na bazie Morza Szczecin w 2014 roku, co nie spodobało się wszystkim kibicom. Stary klub został sprzedany wraz ze wszystkimi długami i przejął je nowy właściciel, tworząc zupełnie nowy zespół. Drużyna spędziła w I lidze dwa sezony i w końcu awansowała do PlusLigi. Skład nie wskazywał na to, by zespół miał się bić o najwyższe cele, takie były założenia. - Podstawową sprawą będzie rozbudowa sponsoringu. Jeśli to się uda, chcielibyśmy walczyć o medale i w europejskich pucharach - mówił Jakub Markiewicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" w październiku 2016 roku.

Przez dwa lata bez względu na to, kto był trenerem i jaki był skład szczecińskiej ekipy, drużyna nie gościła w czołówce. Zdarzały się jej pojedyncze zwycięstwa z wyżej notowanymi zespołami, ale miejsce w górnej połówce tabeli pozostawało w sferze marzeń.

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Derby Trójmiasta dla Wybrzeża. Arka nie dała rady

Wiosną tego rok coś w Szczecinie drgnęło. Dyrektorem generalnym został wtedy Krzysztof Śmigiel, a Jakub Markiewicz, prezes tytularnego sponsora, firmy Espadon, został także prezesem klubu. Szybko zaczęły pojawiać się głosy, że drużyna będzie miała nowego, potężnego sponsora i kilka nowych gwiazd. Mówiono o sprowadzeniu Bartosza Kurka i Łukasza Żygadły, a także dwóch renomowanych Bułgarów - Mateja Kazijskiego i Radostina Stojczewa, którzy kilka lat temu tworzyli we włoskim Trentino zespół nie mający sobie równych w Europie. Pierwszy jako zawodnik, drugi jako trener.

- Rozmawiałem z Kubą (Markiewiczem - przyp. red.) w kwietniu podczas meczu w Rzeszowie, zaczął mi rzucać nazwiskami. Powiedziałem: "ok, fajnie, gdyby to się ziściło". Mija miesiąc, jest pierwszy zawodnik, kolejny miesiąc i następni, o których mi wcześniej mówił. Na początku jednak rzeczywiście sceptycznie do tego podchodziłem - mówił Janusz Gałązka, środkowy szczecińskiego zespołu, który był jego zawodnikiem jeszcze za czasów I ligi.

Dla kibiców wszystko brzmiało i wyglądało pięknie. Problem w tym, że siatkarze, którzy byli zawodnikami Espadonu wciąż czekali na swoje wypłaty. Tak samo było po pierwszym sezonie w PlusLidze, potem po drugim.

Siatkarze mogli oczekiwać, że skoro klub zyskuje bogatego sponsora, to otrzyma także zastrzyk gotówki i ureguluje należności wobec nich. Spłaceni zostali jednak tylko zagraniczni zawodnicy, w innym wypadku Europejska Federacja Siatkarska (CEV) mogłaby zawiesić międzynarodowe transfery klubu. Większość polskich zawodników otrzymała podstawy w różnych terminach, ale cały czas czekają na wypłacenie premii wynikających z umów. Co ciekawe, zadłużenie klubu wciąż rośnie.

W międzyczasie pojawiły się doniesienia, że głównym sponsorem ma być Stocznia Szczecińska (sponsor tytularny przynajmniej do końca sezonu 2018/19, przy okazji nawiązanie do historycznej nazwy klubu z lat 70.), problem w tym, że wiosną TVN 24 wyemitował materiał, z którego wynikało, że stocznia nie budowała żadnych statków, a jedną z dokonanych inwestycji miał być zakup... materiałów biurowych.

Tymczasem wielkie nazwiska, w których sprowadzenie do Stoczni długo nie wierzono, jedno po drugim zaczęły pojawiać się w Szczecinie. Kurek, Żygadło, Kazijski, Stojczew, Kanadyjczyk Nicholas Hoag, Bułgar Nikołaj Penczew, Czech Lukas Tichacek  czy Belg Simon Van De Voorde. Zbudowano skład, z którym śmiało można myśleć o najlepszej szóstce Polskiej Ligi Siatkówki. Ba, nawet o grze o medale.

Klub nadal nie ogłaszał jednak, kto miałby być sponsorem, który zapłaciłby za wszystkie pozyskane gwiazdy. Dołączały mniejsze firmy, ale ciągle czekano na potężną markę. Nikt tego nie doczekał, a włoskie media 21 listopada poinformowały, że Stocznię Szczecin miał finansować Orlen, czyli firma, która współpracuje między innymi z PZPS-em i reprezentacją Polski.

W tym samym czasie pojawiły się pierwsze informacje o tym, że zawodnicy czekają na wypłaty. Niestety siatkarze nie mogą o tym mówić publicznie, bo zabraniają im tego kontrakty. Kiedy więc docierały do nas takie sygnały, zakładaliśmy, że ktoś się zbuntuje. W umowach zwykle są zapisy o tym, że przy trzymiesięcznych zaległościach zawodnik może rozwiązać kontrakt. Siatkarze nie korzystają jednak zbyt często z tej możliwości, wierząc, że w końcu dostaną wynagrodzenie za swoją pracę. 

Gwiazdy i ich menadżerowie uwierzyli w projekt, który im przedstawiono przed sezonem. I choć opowieści o ciemnej stronie mocy (tu więcej informacji), szoferze, który wioząc na lotnisko Radostina Stojczewa, wzbudzały raczej salwy śmiechu, niektórzy nadal wierzyli, że to wszystko może się jednak udać. - Przez dwa dni siedzieliśmy od 9 rano do 23 wieczorem zamknięci w hotelu w Szczecinie w apartamencie Stojczewa i z nim i Łukaszem Żygadłą, i omawialiśmy plany. Do pokoju tylko donoszono nam jedzenie. "Rado" nie chciał bowiem, żeby ktoś go widział w Polsce. Dlatego wyprowadzany był z lotniska tylnymi drzwiami do czarnego mercedesa, w którym kierowca nie miał prawa nic rozumieć po angielsku ani po włosku. Wierzę, że trud, który wnieśliśmy, opłaci się - mówił w rozmowie z "Super Expressem" Śmigiel. 

Od pojawienia się pierwszych publikacji o problemach w Stoczni sytuacja w klubie stopniowo się pogarszała. W ubiegłym tygodniu pod znakiem zapytania stał wyjazd drużyny do Katowic, a już przed nim nie wszyscy zawodnicy trenowali, pokazując tym samym, że czekają na należne im pieniądze. Efekty widoczne były na boisku, GKS zwyciężył 3:1.

W ten poniedziałek na trening przyszło ich jeszcze mniej niż przed starciem na Śląsku. We wtorek trener Michał Gogol zamieścił fotografię z siłowni, na której był tylko on i jego współpracownicy. Podpisał ją dość wymownie: "tak nawiasem mówiąc".

Ten obrazek dawał jasno do zrozumienia, że opowieści o silnym siatkarskim ośrodku w Szczecinie, o mocnym i bogatym klubie z gwiazdami europejskiej siatkówki, jest bajką o żelaznym wilku. Prawdopodobnie w obietnice o pieniądzach przestali wierzyć zarówno zawodnicy, jak i pracownicy klubu. Siatkarze już od przynajmniej kilku tygodni są w kontakcie z innymi zespołami, szukając sobie nowego zatrudnienia. Wiadomo już, że kilku z nich od razu trafi w nowe miejsce, inni będą musieli poczekać trochę dłużej.

Przypadek Stoczni Szczecin to wstyd. Dla polskiej siatkówki i przede wszystkim dla komisji, która przyznaje licencje. Wciąż tylko na podstawie oświadczeń przedstawianych przez kluby.

Czy wierzyłaś/eś, że projekt pt. "Stocznia Szczecin" zakończy się sukcesem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • tyrionlannister123 0
    Przecież prezes Stoczni jak tankował na Orlenie to gadał z panem Kaziem co akurat sprzątał kibelek i Pan Kazio mu obiecał, że Orlen zasponsoruje klub ... To chyba byli dogadani co ?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • binio 0
    Tak się kończą mocarstwowe zapędy.To samo czeka Stal Rzeszów w żużlu.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • skandal10 0
    Swoją drogą dobrą bajerę musi mieć prezes i dyrektor klubu, że takie tuzy siatkarskie dały się nabrać na ten projekt. Przede wszystkim Rado. Niewiarygodne.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×