Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PlusLiga. Grupa Azoty ZAKSA - PGE Skra: wymiana ciosów dla niepokonanych kędzierzynian!

Grupa Azoty ZAKSA nie zwalnia tempa w PlusLidze 2020/2021. Tym razem kędzierzynianie w meczu 16. kolejki po pięciosetowym boju okazali się lepsi od PGE Skry Bełchatów.
Tomasz Rosiński
Tomasz Rosiński
siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle PAP / Krzysztof Świderski / Na zdjęciu: siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

Niepokonana dotychczas ZAKSA (10 zwycięstw) przystępowała do piątkowego starcia w roli faworyta. Natomiast Skra, która gra w tym sezonie w kratkę, chciała się za wszelką cenę pokazać z dobrej strony i zrehabilitować za niedawne porażki z Cuprum Lubin (0:3) oraz VERVĄ Warszawa Orlen Paliwa (1:3).

Od początku konfrontacji na boisku trwała wymiana ciosów i przez pewien okres nikomu nie udawało się wypracować przewagi. Z czasem przyspieszyli bełchatowianie, którzy przede wszystkim wzmocnili blok i wyszli na prowadzenie 12:9. Na prawym skrzydle brylował Bartosz Filipiak, którego wspomagał przyjmujący Milad Ebadipour. Kiedy wydawało się, że w pierwszym secie już nic ciekawego się nie wydarzy, wówczas do walki poderwali się gospodarze i za sprawą Aleksandra Śliwki doprowadzili do remisu 21:21. Ostatnie słowo należało jednak do podopiecznych Michała Gogola, którzy po bloku na Kamilu Semeniuku triumfowali do 22.

Tuż po zmianie stron drużyna z Bełchatowa wciąż przeważała, a trudny do zatrzymania dla rywali był Milan Katić. Spokojnie rozgrywał Grzegorz Łomacz, zaś goście starali się kontrolować boiskowe wydarzenia (15:19). Wtedy to nastąpiła niemoc w szeregach PGE Skry, którą skrzętnie wykorzystali siatkarze ZAKSY. Na zagrywce świetnie radził sobie Śliwka i kędzierzynianie odwrócili losy drugiej odsłony, wygrywając ją 25:23.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Falcao wciąż "czaruje"

W trzeciej części batalii na boisku dzielili i rządzili zawodnicy z Kędzierzyna-Koźla. Bełchatowianie mylili się na potęgę, zaś Łukasz Kaczmarek oraz spółka pewnie wykorzystywali swoje okazje do zdobycia punktu. W końcowym rozrachunku gospodarze zwyciężyli zdecydowanie 25:13.

Po wysoko przegranej czwartej części zawodów gracze Skry nie zwiesili głów i pragnęli doprowadzić do tie-breaka. Przez długi czas wynik ciągle oscylował wokół remisu i ostatecznie wszystko miało się rozstrzygnąć po grze na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali Filipiak oraz jego klubowi koledzy, odnosząc wiktorię do 26.

W początkowej fazie piątego seta drużyny walczyły punkt za punkt i w pewnym momencie na tablicy świetlnej widniał remis 4:4. Dopiero, gdy gospodarze zaczęli skuteczniej grać blokiem, to dość szybko wyszli na prowadzenie 8:4. Trudną zagrywkę dołożył David Smith i ZAKSA pewnie wygrała 15:7, a w całym spotkaniu 3:2.

PlusLiga, 16. kolejka:

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 3:2 (22:25, 25:23, 25:13, 26:28, 15:7)

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Śliwka (25), Kochanowski (5), Toniutti (5), Semeniuk (20), Smith (13), Kaczmaarek (19), Zatorski (libero) oraz Kluth, Rejno (3).

PGE Skra Bełchatów: Łomacz (1), Bieniek (13), Ebadipour (17), Filipiak (16), Kłos (9), Katić, Piechocki (libero) oraz Milczarek (libero), Mitić, Sawicki.

MVP: Aleksander Śliwka (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Czytaj też:
-> PlusLiga. Po czterech porażkach z rzędu radomianie w końcu ze zwycięstwem. "Odczuwaliśmy ogromną presję"
-> PlusLiga. Resovia już podpisuje kontrakty. Trener zostaje na kolejne lata

Czy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zostanie mistrzem Polski 2020/2021?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (1):
  • 19-21 Zgłoś komentarz
    W normalnych klubach właściciel, czy też główny sponsor domaga się czyjeś głowy, wyjaśnień, a w Skrze wystarczy tylko zwolnić trenera i ta komedia opłacana z państwowych pieniędzy
    Czytaj całość
    trwa dalej. Przez tyle lat Skra miała tak wiele szans żeby zaistnieć na świecie, wygrać Ligę Mistrzów, a jest jedynie symbolem nieudacznictwa. Może ktoś decyzyjny z Grupy PGE wziąłby się wreszcie za dynastię Piechockich z Bełchatowa? Panie Konradzie, proszę sobie wziąć synka, Grzesia Łomacza i pana Gogola i dać sobie spokój, nie nadajesz się pan.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×