KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Grupa Azoty ZAKSA nie powiedziała ostatniego słowa w finałowej rywalizacji. Toniutti o mistrzostwie: Sprawa jest otwarta

- Nie jest to najlepszy start, ale musimy myśleć o niedzieli. Sprawa jest otwarta - mówił Benjamin Toniutti. W niedzielę Grupa Azoty ZAKSA zagra przeciwko Jastrzębskiemu z nożem na gardle. Przegrana zakończy finałową rywalizację i da ZAKSIE srebro.
Monika Skrzyniarz
Monika Skrzyniarz
Benjamin Toniutti Newspix / Łukasz Laskowski / Na zdjęciu: Benjamin Toniutti

Choć przed finałową rozgrywką Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w dotychczasowym sezonie przegrała zaledwie cztery razy, najsłabszy mecz przytrafił się jej w decydującej fazie rozgrywek. W pierwszym finale PlusLigi obrońcy mistrzowskiego tytułu ulegli Jastrzębskiemu Węglowi 1:3 nie wykorzystując atutu swojego boiska i notując piątą porażkę w sezonie. 

Jedynie w pierwszym secie ZAKSA zagrała na poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców. Jednak im dłużej trwał mecz tym gorzej się prezentowała, biła od niej bezsilność w konfrontacji z jastrzębską zagrywką i problemy z pierwszym atakiem. 

- My rozpoczęliśmy mecz, ale to oni źle wtedy grali. To stanowiło różnicę. W pewnym momencie przestaliśmy grać, a Jastrzębianie zaczęli budować pewność siebie. Wiedzieliśmy, że to zespół, który serwuje bardzo dobrze i w meczu to potwierdzili. Zrobili 14 błędów przy 9 asach. Rozegrali w tym elemencie bardzo dobre spotkanie - mówił klubowej telewizji francuski rozgrywający Benjamin Toniutti

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Lindsay Vonn zachwyca formą w bikini

Kędzierzynianom zbrakło zmian. Podczas gdy Jakub Bucki zameldował się u przyjezdnych na boisku, dał pozytywny impuls w ofensywie, a gdy ZAKSA miała problemy z szóstkowiczami, zmiennicy nie zdołali odmienić losów meczu choć taka potrzeba świeżości była. Były momenty gdzie z wyjściowego składu tylko Toniutti i Semeniuk byli na boisku. Po przegranym drugim secie nie zdołali nie tyle przełamać jastrzębian, co złapać kontakt. - Straciliśmy swoje szanse. Nawet gdy przegrywaliśmy, mieliśmy szansę wrócić do gry, ale nie wykorzystywaliśmy ich.

Na odpoczynek i przygotowanie do rewanżu kędzierzynianie będą mieć teraz więcej czasu niż mieli na sam finał. W półfinałach PGE Skrę Bełchatów ograli dopiero w niedziele, a w środę już gościli Jastrzębski Węgiel. Jeżeli ponownie przegrają, korona opuści Opolszczyznę. Po dwóch latach z rzędu ZAKSA będzie musiała ustąpić najwyższego stopnia podium.

- Nie jest to najlepszy start, ale musimy myśleć o niedzieli. Sprawa jest otwarta, możemy tam wygrać i wrócić do Kędzierzyna-Koźle.

Drugi finałowy mecz o mistrzostwo Polski odbędzie się w niedzielę 18 kwietnia o godzinie 17:30.

Czytaj także:
-> Jastrzębianie rozpoczęli źle. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Jurij Gladyr. Kolega powiedział, co zrobił
-> PlusLiga. ZAKSA na kolanach. Złoto w zasięgu Jastrzębskiego Węgla!

Czy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle wyrówna stan finałowej rywalizacji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×