KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Plażowiczki w cieniu swoich kolegów po fachu. "To trochę niepokojące"

Polacy należą do światowej czołówki, jeżeli chodzi o siatkówkę plażową. Cały czas jednak kroku nie mogą im dotrzymać panie. - Mam nadzieję, że po igrzyskach pojawi się wspólna wizja - mówi Monika Brzostek, dyrektor sportowa turnieju Plaża Open.

Piotr Woźniak
Piotr Woźniak
Mariusz Prudel, Michał Kruk Archiwum prywatne / Piotr Woźniak / Na zdjęciu: Mariusz Prudel, Michał Kruk
Piotr Woźniak, WP SportoweFakty: W tym tygodniu w Białymstoku na plaży Dojlidy zakończył się czwarty i ostatni z tegorocznych turniejów Plaży Open, która w tym roku odwiedziła także Cieszyn, Myślenice i Kołobrzeg. Jak odnalazła się pani w roli dyrektor sportowej na największej krajowej imprezie tego typu?

Monika Brzostek, 7-krotna mistrzyni Polski, dyrektor sportowy projektu Plaża Open: Wydawało mi się, że wiem co  jest niezbędne, by zorganizować taki event, ale wiele praktycznych aspektów tego przedsięwzięcia mnie zaskoczyło. Nie zdawałam sobie sprawy, że to wszystko jest tak rozwleczone w czasie. Potrzeba wielu rozmów i spotkań, by taki turniej mógł dojść do skutku. Musiałam trochę zejść na ziemię i teraz mam jeszcze większy szacunek do Marcina Strządały i Asi Ciuk, że potrafią powiązać wszystkie te sznurki.

Zdaje się, że przynajmniej pod kątem ograniczeń i niepewności związanych z restrykcjami pandemicznymi aktualna odsłona była znacznie łaskawsza dla organizatorów, aniżeli miniony sezon...

Rok temu udało się zorganizować cztery turnieje, zachować tę samą liczbę imprez co zwykle. Wiem, że choćby Cieszyn, już w trakcie zawodów nagle znalazł się w czerwonej strefie. Trzeba było zrobić porządek, nawet powypraszać ludzi, choć jeszcze dzień wcześniej mogli oni siedzieć w tym samym miejscu. Na pewno w tym roku już było troszeczkę spokojniej i bardziej przewidywalnie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: oto jedna z najpiękniejszych kobiet w światowym futbolu

W sobotę wieczorem mogliśmy po raz pierwszy w Polsce być świadkami absolutnie nowatorskiego podejścia do siatkówki plażowej. Dlaczego zdecydowaliście się na zorganizowanie turnieju w formule "King Of The Court"?

Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to świetne show dla kibiców. Każda grupa walczyła w trzech fazach po 15 minut. To bardzo intensywna formuła dla zawodników. Pojawiły się peleryny, berła i w końcu korona. Dostaliśmy zgodę od Holendrów na używanie tej nazwy. Trzeba jednak zaznaczyć, że aktualnie oryginalne "King Of The Court" rozgrywane są w Hamburgu. My, po uzyskaniu aprobaty od Sportworx, zdecydowaliśmy się zorganizować National Championships Of King Of the Court.

To swego rodzaju test?

Chcemy wyjść z czymś nowym i zobaczyć czy będzie się to cieszyło popularnością wśród kibiców i siatkarzy. Jeżeli odbiór będzie pozytywny to będziemy w stanie zorganizować podobne show dla 20 czy 30 teamów. Zarówno męskich, jak i żeńskich. Tego typu turniej odbywa się chociażby w Utrechcie.

W 2016 roku miała pani okazję wraz Kingą Kołosińską reprezentować Polskę w trakcie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Co wyjątkowego niesie za sobą występ na najważniejszej imprezie czterolecia?

Pamiętam, że świadomość faktu, że wszyscy najlepsi sportowcy są w jednej chwili w tym samym miejscu robiła niesamowite wrażenie. W polskim "wieżowcu" mijało się sportowców, których miało się okazję oglądać w telewizji. Przede wszystkim jednak grałyśmy na ogromnym boisku i otrzymywaliśmy setki wiadomości od kibiców, którzy wstawali w środku nocy, by nas oglądać. Do gry na turniejach Pucharu Świata byłyśmy już poniekąd przyzwyczajone, ale igrzyska to zwieńczenie nie tylko czterech lat pracy, ale często też całej kariery.

Czy nie niepokoi pani absencja polskich kobiecych duetów na igrzyskach w Tokio? Ostatecznie do Japonii nie poleciał chociażby nasz eksportowy duet - Kinga Wojtasik/Katarzyna Kociołek.

Dziewczynom niewiele zabrakło, ale niestety nie udało im się wejść do czwórki podczas ostatniego turnieju kwalifikacyjnego w Hadze. Trzymałam za nie kciuki, bo walczyły jak lwice o ten wyjazd do Tokio i cały czas balansowały na granicy awansu. Wykonały świetną pracę, być może zabrakło trochę czasu, liczby sezonów, bo Kinia i Kasia grały ze sobą regularnie od jakiś trzech lat.

Podczas ostatniego dwugwiazdkowego World Touru w Pradze tylko dwie pary awansowały do turnieju głównego (Ceynowa/Łodej, Gruszczyńska/Legieta - dop. red.). Dlaczego tak niewielu dziewczynom udaje się przebić do światowego topu?

Myślę, że liczba drużyn, które biorą udział w World Tourach utrzymuje się na tym samym poziomie. Jest to trochę niepokojące, biorąc pod uwagę to, że wśród mężczyzn nawet na czterogwiazdkowych turniejach reprezentują nas 2-3 teamy. Mieliśmy Grzegorza Fijałka z Michałem Brylem, Kantora z Łosiakiem, Szałankiewicza z Rudolem, który aktualnie leczy kontuzję. Są jeszcze przykładowo Miłosz Kruk i Mikołaj Miszczuk i oni wszyscy walczą w kwalifikacjach. Natomiast Plaża Open to doskonałe przetarcie przed turniejami dwugwiazdkowymi przykładowo dla Lewandowskiego/Zdybka, Jędrzeja/Brożyniaka czy duetu Groszek/Warzocha. Wiem też, że Igor Ciemachowski oraz Piotr Ilewicz byli zgłoszeni do turnieju w Ljubljanie, choć finalnie na niego nie pojechali. Szkoda, że tylu par nie ma wśród dziewczyn.

Patrząc na duety kadrowe widać, że jednym z czynnikiem, który nie wpływa pozytywnie na poziom sportowy, są częste rotacje w składach par. Z czego pani zdaniem wynikają te decyzje?

Wydaje mi się, że ta rotacja wynika też z częstej zmiany trenerów. Mam nadzieję, że ta wspólna wizja po igrzyskach się pojawi, bo mamy nowy cykl przygotowawczy. Sama byłam jedną z dziewczyn, które często musiały zmieniać partnerki. Zwykle grałam z Olą Gromadowską, ale czasami też na przykład występowałam z Agatą Ceynową. Problemy dla trenerów generuje też konieczność dobrania dziewczyn rocznikowo tak, aby mogły brać udział w turniejach o tych samych kategoriach wiekowych. Niestety nie zawsze da się znaleźć takie rozwiązanie, z którego każdy byłby zadowolony.

Zobacz również:
Media: Błędna decyzja Jacka Nawrockiego. "To zaalarmowało polską drużynę"
ME siatkarek. Grają rywalki Polek. Sprawdź, jakie mecze odbędą się w niedzielę

Czy Polkom uda się awansować na igrzyska w Paryżu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×