Znasz największą pasję Kubackiego? Poświęca jej każdą wolną chwilę

Dawid Kubacki swoją pasję do latania realizuje nie tylko na skoczni narciarskiej. Skoczek kilka lat temu stworzył... model śmigłowca.

Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Dawid Kubacki Getty Images / Franz Kirchmayr/SEPA.Media /Getty Images/ https://www.instagram.com/dawid.kubacki.official / Na zdjęciu: Dawid Kubacki
Dawid Kubacki w ten weekend będzie walczyć o kolejne punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2023/24. W Lillehammer zaplanowano dwa konkursy indywidualne (więcej TUTAJ).

Skoki narciarskie, loty na dużych skoczniach - 33-letniemu Kubackiemu udało się przerodzić sportową pasję w pracę, która przynosi mu wielką frajdę i środki na życie. Gdyby nie został świetnym skoczkiem narciarskim, to prawdopodobnie byłby... mechanikiem lotniczym.

- Zapewne poszedłbym w kierunku mechaniki, bo ona zawsze mnie interesowała. Albo ku lotnictwu. Ułożyło się jednak tak komfortowo, że mogę sobie "dłubać" przy modelach lotniczych i skakać na nartach - zdradził kilka lat temu w rozmowie z mediami.

"Mustaf", bo tak nazywają go koledzy z kadry, już w dzieciństwie marzył o lataniu, które zawsze było jego największą pasją. W wywiadzie dla Polskiego Radia wyjawił, że w wieku 5-6 lat zaczął bawić się modelami zrobionymi z listewek.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Bajeczne wakacje. Tak wypoczywa rywalka Świątek

Był samoukiem, jeśli chodzi o modelarstwo. - Nawet budowaliśmy takie skrzydła z kartonów i próbowaliśmy, czy sami będziemy w stanie latać. One raczej nam w tym locie nie pomagały. Ale jak się człowiek rozpędził z tej górki, zeskoczył, to był taki moment tego "lotu", że można było sobie wmówić, że jednak coś tam na tych skrzydłach się udało polecieć - przyznał.

Kilka lat później zainteresował się modelami, w tym śmigłowcami, zdalnie sterowanymi. To zostało Kubackiemu do dziś. Teraz w wolnym czasie udaje mu się startować w zawodach śmigłowcowych i nawet wygrywać.

Sportowiec najbardziej zadowolony jest z modelu śmigłowca, który sam stworzył. - To taki "frankenstein", do którego wykorzystałem części innych modeli. Zajęło to trzy miesiące. Nie rozpadł się w powietrzu, lata prawidłowo. Tylko nie mogę go wozić na zgrupowania treningowe, bo jest za duży - pochwalił się na łamach "Super Expressu".

Zobacz:
Konflikt w kadrze? Małysz komentuje głośne słowa Stocha i Kubackiego

Kibicuj polskim skoczkom w Pilocie WP (link sponsorowany)

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×