Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Koronawirus. Wojciech Fortuna: Byliśmy zieloną strefą. Do czasu

Przez kilka miesięcy zakażeń było bardzo mało. Teraz jednak i do Suwałk dotarł koronawirus. - Byliśmy przez dłuższy czas zieloną strefą, ale później przyjechało tutaj mnóstwo turystów - komentuje mieszkający w Puszczy Augustowskiej Wojciech Fortuna.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Wojciech Fortuna Getty Images / Adam Guz / Na zdjęciu: Wojciech Fortuna

- Nie pamiętam, żeby w poprzednich latach było w naszym rejonie tak wielu turystów jak w tym roku - dodaje Wojciech Fortuna. Były świetny skoczek mieszka z żoną w Puszczy Augustowskiej. U niego, sąsiadów i w najbliższej okolicy nie stwierdzono żadnych zakażeń. Znacznie trudniejsza sytuacja jest jednak w pobliskich Suwałkach. 

- Po tych tłumach turystów Suwałki trafiły do czerwonej strefy Ministerstwa Zdrowia. Tam jest trochę przypadków tego koronawirusa, ale nie załamujemy się. Trzeba ten okres jesienny przetrwać i przede wszystkim przestrzegać zasad higieny i obostrzeń - apeluje nasz rozmówca. 

Jednym z podstawowych obowiązków, wprowadzonych przez rząd, jest zasłanianie usta i nosa zarówno w przestrzeni otwartej jak i zamkniętej.

ZOBACZ WIDEO: PKO Ekstraklasa. Marcin Animucki: Piłkarze, to najlepiej przebadana grupa społeczna w Polsce

- Oczywiście maseczkę noszę, raz żeby chronić zdrowie innych i swoje, a po drugie żeby nie dostać mandatu 500 złotych. U nas wszyscy przestrzegają obostrzeń. Maseczki noszą. Ja sam zakładam nawet jak idę te 150 metrów do sąsiada czy do pobliskiego sklepu. W samochodzie mam trzy maseczki, w domu uszykowane są kolejne - wylicza mistrz olimpijski w skokach z Sapporo. 

6 sierpnia Wojciech Fortuna skończył 68 lat. Jest zatem w grupie podwyższonego ryzyka, które szczególnie powinno chronić się przed zakażeniem koronawirusem. Na szczęście w ostatnim czasie mistrz olimpijski, poza jedną krótkotrwałą niedyspozycją, nie narzeka na zdrowie. 

- Dopadła mnie jakiś czas temu grypa żołądkowa. Po dwóch, trzech dniach wszystko jednak wróciło do normy. Poza tym przypadkiem, odpukać, czuję się dobrze. Trzeba jednak bardzo uważać na siebie, bo z pandemią nie ma żartów - podkreśla. 

- Mieszkam w Puszczy Augustowskiej, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi. Spędzam czas głównie w domu, ewentualnie krótkie kontakty z sąsiadami. Raz w tygodniu pojadę jednak do Szelmentu (kilka kilometrów od Suwałk - przyp. red.), ale w tej chwili nie ma u nas turystów, jest spokojnie - dodaje.

Przypomnijmy, ze to właśnie w Szelmencie mieści się muzeum sportów zimowych i aleja gwiazd, prowadzona przez Wojciecha Fortunę. Więcej o tym miejscu, które odwiedziliśmy na początku tego roku, można przeczytać TUTAJ.

Pandemia wpływa na funkcjonowanie całego świata, również tego sportowego. Na razie sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich nie jest zagrożony, ale ze względu na obostrzenia może wyglądać zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Wojciech Fortuna jest jednak spokojny o jedno - o formę Polaków. 

- Nie mogę się już doczekać początku sezonu w Wiśle. Znów zacznie dzwonienie się do kolegów i długie, wieczorne rozmowy o skokach. Jestem przekonany, że nasi skoczkowie dalej będą najlepsi na świecie. Są doświadczeni, mają dobrego trenera i możemy oczekiwać porządnego sezonu. Emocje będą od początku zmagań, bo przecież już w grudniu odbędą się zaległe mistrzostwa świata w lotach w Planicy - zwraca uwagę. 

- Jednakże zanim skoki, to ostatnio przeżywałem wielkie emocje związane z Igą Świątek. Śledziłem jej mecze w telewizji. Korzystając z okazji, wielkiej gratulacje dla Igi za to zwycięstwo. Zwyciężyła w mistrzowskim stylu i to w tak młodym wieku. Jako kraj potrzebujemy takich zwycięstw - dodał Wojciech Fortuna.

Czytaj także: trudna miłość do Sapporo. Skok życia z przeszkodami Wojciecha Fortuny

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2):
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×