Pudzianowskiego spotkała niemiła niespodzianka. Wszystko pokazał

Jak to Mariusz Pudzianowski ma w zwyczaju, dzień rozpoczął od aktywności fizycznej. Gdy polski strongman udał się na spacer po swoim ogrodzie, zauważył coś, czego się nie spodziewał.

Szymon Michalski
Szymon Michalski
Mariusz Pudzianowski / ogród po ataku bobrów Facebook / Mariusz Pudzianowski / Mariusz Pudzianowski / ogród po ataku bobrów
Wszyscy fani, którzy śledzą media społecznościowe Mariusza Pudzianowskiego wiedzą, że 47-latek niemalże każdy dzień rozpoczyna od rozruchu. Podobnie było w środę 21 lutego.

Tego dnia były strongman wybrał się na spacer po swoim ogrodzie. Wtedy spotkała go niemiła niespodzianka, o której opowiedział w filmiku opublikowanym na Facebooku.

- Ładne spustoszenie zrobiły bobry. Spuszczonych pełno olszyn, "ołóweczki" postrugane. Tak jak widać, wyniosły też całe drzewo. Od samego rana akcja bobry. Trzeba będzie im założyć pastucha. Jak znowu będą chciały wejść, to trzeba będzie je zdrowo poczęstować, bo za 2-3 dni to nie będzie tu co zbierać - mówił Pudzianowski.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Nie uwierzysz. Sochan pokazał, co jadł przed meczem

Jak się okazuje, nie tylko ogród byłego mistrza świata strongmenów został "zaatakowany" przez bobry. Z podobnym problemem zmaga się sąsiad Pudzianowskiego. Skala zniszczeń jest potężna.

- Żeby nie skłamać, to u mojego sąsiada bobry wycięły z 500 drzew. U mnie, jakbym policzył, to około 200 pięcioletnich drzew. Niezłe pobojowisko zrobiły. A że bobry są pod ochroną, to trzeba je zostawić w spokoju. Nie, nie zostawię ich w spokoju. Pastucha im postawię. U Mariusza dzisiaj akcja bóbr - podsumował.

Zobacz także: Wiesz, czym zajmuje się żona Tomasza Adamka? Lubi tę pracę Nie do wiary, co się wydarzyło obok kortu podczas meczu Świątek

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×