KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Magdalena Fręch czuje duży ból. "Było tak blisko"

Polka walczyła jak lwica w przegranym w trzech setach meczu z Andżeliką Kerber. Stworzyła ekscytujące widowisko, jednak nie udało jej się sprawić niespodzianki w turnieju wielkoszlemowym Roland Garros.

Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
Magdalena Fręch PAP/EPA / MOHAMMED BADRA / Na zdjęciu: Magdalena Fręch
- Bardzo mnie to boli, bo jednak byłam tak blisko zwycięstwa. Trzeba było dograć ostatnią piłkę i rozstrzygnąć ją. Andżelika praktycznie nie popełniała błędów, przez co musiałam wszystko wygrywać sama - powiedziała Magdalena Fręch w rozmowie z Eurosportem po porażce 6:2, 3:6, 5:7.

Reprezentantka Polski nawiązała do piłek meczowych, których nie wykorzystała w trzecim secie. Fręch dobrze rozpoczęła decydującą partię i z przewagą przełamania dotarła do stanu 5:3. Od tego momentu nie wykorzystała już ani własnego podania, ani nie rozstrzygnęła gema przy serwisie Andżeliki Kerber.

- Było kilka kluczowych momentów tego meczu. Żałuję między innymi piłki na 4:1 w trzecim secie. Powinnam wygrać tego gema. Ważnym elementem był przede wszystkim serwis. Trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tego, co wydarzyło się, żeby następnie takie spotkanie rozstrzygać na swoją korzyść - zapowiedziała Fręch.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Nadal zachwycił kibiców. To trzeba zobaczyć!

Polka nie mogła być zadowolona z wyniku w Roland Garros, ale mogła z poziomu gry i widowiska, które stworzyła wspólnie z Kerber. Na trybunach przeważali podekscytowani Niemcy, ale z uznaniem nagradzali brawami również Fręch. Tenisistki popełniały mało błędów, imponowały wymianami.

- Intensywność była bardzo wysoka. Dlatego w końcówce miałam skurcze. Trochę siadłam fizycznie, trudno mi było skończyć akcje. To spotkanie było nawet do zamknięcia w dwóch setach i w przyszłości trzeba będzie postarać się o uniknięcie takiego długiego grania - powiedziała Fręch.

Czytaj także: Czekał na zwycięstwo 15 miesięcy. "Wciąż mam w sobie ogień"
Czytaj także: Rafael Nadal już nic nie musi. Hiszpan wyjawił, dlaczego wciąż występuje

Czy o porażce Magdaleny Fręch zdecydował problem z serwisem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (6)
  • AndrzejWolmark Zgłoś komentarz
    To cały czas ta sama Magda Linete, raz wygra, 100 razy przegra, takich samych talentow jak Linete można znaleźć parę milionów, nie każdy ma jednak tyle kasy,aby jeździć po
    Czytaj całość
    całym świecie i startować w turniejach, nie każdy też jest ograniczony i ma ochotę zakończyć naukę na szkole podstawowej lub maturze
    • maras 13 Zgłoś komentarz
      Nie oglądałem tego spotkania ale widząc kilka innych w jej wykonaniu byłem przekonany że jak zawsze katastrofa serwisowa i zabiegała się na śmierć. O tym jak fatalny jest poziom
      Czytaj całość
      kobiecego tenisa najlepiej świadczy fakt , że w pierwszej setce jest pannica nie potrafiącą serwować i bez kończącego uderzenia.
      • AndrzejWolmark Zgłoś komentarz
        Proste wytłumaczenie-jest kiepska więc przegrywa z każdym, szkoda czasu ,aby ją oglądać.
        • ilovesport Zgłoś komentarz
          BRAAAAAAAAAWOOOO, MAGDALENO! Ważne, żeby posiąść zdolność analitycznego myślenia o tym, co zawiodło w danym meczu, choćby nawet zdolność tę dana tenisistka posiadła w dość
          Czytaj całość
          późnym stadium rozwoju sportowego -powiedzmy sobie jasno, w dzisiejszych realiach 24 lata to już dość poważny wiek, jak na tenisistkę, choćby z tego względu, że przecież kilka tygodni temu pozycję LIDERKI rankingu objęła DWUDZIESTOLATKA (a w tym sporcie "młodość" jest często postrzegana przez pryzmat średniego wieku zawodniczek zajmujących aktualnie czołowe miejsca w rankingu, szczególnie uwzględniając liderkę). Cieszy mnie także, że Magdalena... po prostu JEST WKURZONA na to, że PRZEGRAŁA taki mecz, a nie cieszy się, że przez ponad dwie godziny "walczyła jak lwica z byłą liderką rankingu", bo świadczy to, że w jej mentalności wreszcie "coś kliknęło" i ma już pewnie dosyć tego, żeby ograniczać się do wiary w to, "że a nuż miejscowa publiczność doceni mój upór?". No przecież, Magdalena przystąpiła do meczu na luzie, pozwalając się wznieść na falę i to przez to tak dobry pierwszy set, ALE niestety pozwoliła Kerber W OGÓLE WEJŚĆ DO GRY, zamiast ją PRZYCISNĄĆ i stąd najpierw załam "pierwszej fali", potem kiepski drugi set, a potem załam "drugiej fali", już ten decydujący. OTÓŻ TO, to powinno być zwycięstwo w DWÓCH setach, NAWET NIE TRZECH (choć bardzo dobre byłoby i to, choć w takim przypadku i tak trzeba byłoby podejść do analizy meczu chłodniejszym okiem, żeby rozstrzygnąć, co takiego dokładnie przeszkodziło we zwycięstwie w DWÓCH setach)! Tak, tak, jako sportowiec także bym się wściekał, gdyby po moich meczach ze zdecydowanie wyżej notowanymi rywalami właściwie za każdym razem (jak do tej pory, nie przypominam sobie, żeby Magdalena wygrała z zawodniczką z top 50, poza tym kreczem Petry Kvitovej w turnieju w Charlestonie, a przecież, powiedzmy sobie jasno, pełną satysfakcję po zwycięstwie tenisistka odczuwa, gdy ogrywa przeciwniczkę za sprawą WŁASNEJ świetnej gry, tudzież należytej gry w kluczowych momentach) przegrywałbym mecz. W końcu to WYGRANIE meczu jest celem, a nie "zadowolenie publiczności" czy wręcz "wprawienie widowni w ekstazę". Naprawdę, współczuję Magdalenie. Jak bardzo musi ją frustrować to poklepywanie po plecach przez przeciwniczkę albo wręcz owacje na stojąco na trybunach po PRZEGRANYM meczu przez Magdalenę... no ale mam też nadzieję, że ten mecz nie sprawi na dłuższą metę, że załamie się i przepadnie jak kamień w wodę, a wręcz przeciwnie - pewnego dnia WYGRA jakiś turniej (rozpatruję przede wszystkim perspektywę z WTA 250, ale kto wie, kto wie...), i to jeszcze w dodatku po tak świetnej grze, jak NIGDY wcześniej, choćby nawet koniec końców turniej ten okazałby się "tym jedynym" albo jednym z dwóch, trzech, góra czterech. Pamiętaj, Magdaleno, co Cię nie zabije, to wzmocni. To właśnie TAKIE mecze budują psychikę, nawet przegrane. Oczywiście zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej, ale w razie porażki oczekiwaną reakcją jest właśnie ANALIZOWANIE BŁĘDÓW, KTÓRE ZAWAŻYŁY NA KOŃCOWYM WYNIKU, a nie długotrwałe rozpamiętywanie porażki. I dlatego mam nadzieję, że mimo wszystko "poboli, poboli i przestanie", a jak przyjdzie co do czego, to Magdalena zacznie grać tak dobrze, że wielu kibicom jeszcze "szczęka opadnie", choćby nawet pewien pułap był nie do przekroczenia w przypadku Magdaleny. Przypomnę przecież, że Fręch jest raptem PÓŁ ROKU MŁODSZA od byłej już, ale przecież LIDERKI rankingu WTA, Ashleigh Barty, która w marcu zakończyła karierę z powodu wypalenia sportowego. Nieprawdopodobne, do czego prowadzi nader "ostrożne" traktowanie zawodników przez znamienitą większość naszych trenerów w poszczególnych dyscyplinach. I co więcej, a zarazem co gorsza, jest to szerszy problem niż tylko w tenisie ziemnym, zastanówcie się. Osobiście zdawałem sobie sprawę, że to poważny problem poszczególnych polskich sportowców, ale gdy postanowiłem przebadać sprawę dogłębniej, nie spodziewałem się, że dotyczy on sportowców z aż tak wielu dyscyplin. Aczkolwiek jest też druga strona medalu, w sumie nawet stosunkowo zbawienna: Magdaleny przynajmniej nie dopadnie szybkie wypalenie sportowe. PS. Założę się, że Magdalena bardzo ucieszyłaby się w duchu, gdyby trwający turniej wygrała jak najstarsza zawodniczka spośród pozostałych obecnie w turnieju. No, może poza... Angeliką, bo z jednej strony poczułaby wtedy ulgę na zasadzie "przynajmniej przegrałam z przyszłą mistrzynią", a z drugiej strony w odczuciu Magdaleny z pewnością pojawiłoby się JESZCZE WIĘKSZE "No nieeee, było tak blisko!".
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×