Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

US Open: Serena Williams powstała z kolan i zdobyła 15. wielkoszlemowy tytuł

Serena Williams mistrzynią US Open 2012. W finale Amerykanka pokonała Wiktorię Azarenkę 6:2, 2:6, 7:5, choć w III secie przegrywała 3:5.
Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek

Dla Sereny Williams był to 19. wielkoszlemowy finał i zdobyła 15. tytuł. To jej czwarty triumf w Nowym Jorku (1999, 2002, 2008), gdzie przegrała też dwa mecze o tytuł - w 2001 z Venus Williams oraz w ubiegłym sezonie z Samanthą Stosur. Wiktoria Azarenka w styczniu w Australian Open wystąpiła w swoim pierwszym finale i od razu wywalczyła główne trofeum (gładko pokonała Marię Szarapową). Dla Białorusinki ten triumf miał podwójną wartość, bo dał jej też pozycję liderki rankingu WTA.

Obu tenisistkom w tym sezonie przytrafiły się wspaniałe zwycięskie serie. Azarenka rok rozpoczęła od wygrania 26 meczów poza Australian Open triumfując też w Sydney, Dausze i Indian Wells. Serenie latem przydarzyła się seria 19 wygranych spotkań z rzędu. Amerykanka w tym czasie zdobyła dwie korony w Londynie (mistrzostwo Wimbledonu i złoto igrzysk olimpijskich) oraz obroniła tytuł w Stanford. Bilans wszystkich finałów Williams to teraz 45-15, na kortach twardych 29-9 oraz 4-2 w US Open. Pokonując Azarenkę Serena wygrała 53. mecz w sezonie (bilans 53-4). Dla Białorusinki to z kolei ósma porażka w roku (bilans 54-8). Urodzona w Mińsku 23-latka wystąpiła w 23 finale w karierze i pozostaje z 12 tytułami na koncie, z których 11 zdobyła na kortach twardych. Serena podwyższyła bilans spotkań z Azarenką na 10-1 - Białorusinka jedyny raz lepsza była w finale w Miami w 2009 roku, gdy oddała Amerykance cztery gemy.

Azarenka w pierwszych czterech rundach straciła tylko 10 gemów, a później rozegrała trzysetowe pojedynki z ubiegłoroczną triumfatorką Samanthą Stosur i mistrzynią z 2006 roku Marią Szarapową. Białorusinka była pierwszą turniejową jedynką, która dotarła do wielkoszlemowego finału od czasu Wimbledonu 2010 (nie kto inny, jak Serena). Williams w drodze do finału straciła tylko 19 gemów i zaaplikowała rywalkom okrągłe 50 asów. Od czasu sensacyjnej porażki z Virginie Razzano w I rundzie Rolanda Garrosa Serena wygrała 26 meczów przegrywając tylko jeden - w ćwierćfinale w Cincinnati z Andżeliką Kerber.

W trwającym dwie godziny i 18 minut widowisku wznosząca się i opadająca Serena zaliczyła 44 kończące uderzenia i popełniła 45 błędów własnych. Azarenka skończyła mecz na bardzo dużym minusie - przy 13 piłkach bezpośrednio wygranych zrobiła 28 niewymuszonych błędów. To był jeden z najsłabszych meczów Sereny w ostatnich miesiącach, ale fakt, że potrafiła rozstrzygnąć go na swoją korzyść świadczy o jej ogromnej klasie. Z dłuższych wymian zazwyczaj górą wychodziła Białorusinka, ale return i serwis (13 asów, pięć w III secie) u Amerykanki w kluczowym momencie funkcjonowały jak należy. Williams przy swoim pierwszym podaniu przegrała tylko 10 piłek. Azarenka w decydującej partii przy pierwszym serwisie zdobyła zaledwie 16 z 34 piłek, a w całym spotkaniu jej skuteczność w tym elemencie wyniosła 55 proc. W całym meczu Białorusinka nie zaserwowała żadnego asa, za to popełniła cztery podwójne błędy.

Serena I seta rozpoczęła od efektownego gema serwisowego, w którym jedyny punkt straciła pakując forhend w siatkę, gdy doszło do pierwszej wymiany. W drugim gemie Azarenka obroniła cztery break pointy (wracała z 0-40), ale Williams lobem bekhendowym uzyskała piątego i wykorzystała go returnem wymuszającym błąd. Kolejny gem serwisowy z jednym straconym punktem dał reprezentantce Stanów Zjednoczonych prowadzenie 3:0. W piątym gemie Amerykanka na chwilę zgubiła koncentrację i od 40-0 straciła trzy punkty, ale błyskawicznym forhendem wymuszającym błąd oraz kończącym uderzeniem po krosie (po świetnym serwisie dostała wystawkę) pozbawiła Białorusinkę złudzeń.

Siódmy gem dobitnie pokazał kosmiczną dyspozycję Sereny w I secie. Azarenka pokazała kawał dobrego tenisa, ale i tak ostatnie słowo należało do Amerykanki, która w genialny sposób skończyła dwie piłki - kros forhendowy i bekhend po linii. I tak ta partia wyglądała - Białorusinka grała bardzo dobrze, ale za słabo by dobrać się do skóry Williams. Tak grającej żywej legendy tenisowej nie jest wstanie pokonać, a nawet wprowadzić w mniejsze kłopoty nikt na świecie. Potężny return (piłka pomknęła jak niezauważalny pocisk) dał jej trzy setbole w ósmym gemie. Po kolejnym bardzo dobrym returnie Serena zamknęła tę partię krosem bekhendowym. I można się było zastanawiać czy także w II secie będziemy widzieć oblicze przybyszki z innej tenisowej galaktyki. Nie zobaczyliśmy, za to ujrzeliśmy zwykłą śmiertelniczkę grającą tenis w kiepskim guście. Wydawało się, że koszmar Amerykanki z minionych lat powróci.

W dwóch pierwszych gemach II seta Serena zdobyła tylko jeden punkt, gdy zaserwowała asa. Robiąc podwójny błąd na zakończenie pierwszego gema po raz pierwszy w turnieju oddała podanie. Dla odmiany trzeciego gema ukoronowała asem z drugiego podania. W czwartym gemie Amerykanka otrzymała break pointa po podwójnym błędzie rywalki, ale zmarnowała go pakując forhend w siatkę. Piątego gema Azarenka rozpoczęła od genialnej kontry forhendowej, którą oklaskami nagrodziła sama Serena. Podwójnym błędem Williams dała Białorusince dwa break pointy, ale zniwelowała je wygrywającymi serwisami.

Niewytrzymująca długich wymian gorsza wersja Amerykanki podarowała rywalce jeszcze jedną okazję na przełamanie, ale od czego ma się najlepszy w cyklu serwis - asem doprowadziła do kolejnej równowagi. Nic to jej jednak nie dało, bo przy czwartym break poincie próbując mijać Azarenkę przestrzeliła forhend i ten błąd wyraziła w sposób bardzo wymowny - "O mój Boże!'. Siódmego gema Serena zwieńczyła dwoma asami, ale cała masa koszmarnych błędów z tenisistką tej klasy, co Białorusinka musiała ją kosztować utratę seta. Urodzona w Mińsku 23-latka poczuła przypływ świeżości i dodatkowo coraz więcej błędów na Amerykance wymuszała (te 13 kończących uderzeń w statystyce Wiktorii może być mylące). Mistrzyni tegorocznego Australian Open w ósmym gemie zrobiła dwa podwójne błędy z rzędu, by następnie dwoma wygrywającymi serwisami wyrównać stan rywalizacji na 1-1 w setach.

W gemie otwarcia III seta Serena wróciła z 0-30 serwując dwa asy, a na początek drugiego gema po raz pierwszy od dłuższego czasu rozstrzygnęła na swoją korzyść dłuższą wymianą. Złapała po tym wiatr w żagle (a raczej lekki wiaterek) - lekko dobiegła do drop-szota i bekhendowym odegraniem wywalczyła drugi punkt. Popełniając forhendowy błąd Azarenka dała Amerykance dwa break pointy, ale zdołała doprowadzić do równowagi. Akcja forhend + drajw-wolej przyniosła Williams jeszcze jedną okazję na przełamanie, ale liderka rankingu obroniła się serwisem i forhendem. Przyspieszający forhend po linii i wieńczący wymianę wolej pozwoliły Białorusince wyrównać na 1:1. W trzecim gemie to Serenie przyszło bronić dwóch break pointów i pierwszego odparła najszybszym serwisem w meczu (201 km/h). Przy drugim jednak popełniła kolejny prosty błąd.

W czwartym gemie Azarenka miała 40-15 i jeszcze dwie przewagi, ale Serena znów wróciła na wysokie obroty. Fantastyczna akcja z defensywnym lobem i forhendem oraz kończący return dały jej break pointa. Po ryzykownym returnie dostała krótką piłkę i forhendem uzyskała przełamanie powrotne. Jazda na rollercoasterze przez Amerykankę trwała w najlepsze - śmiało można powiedzieć, że sama się przełamała w siódmym gemie nie zdobywając punktu. W ósmym gemie Azarenka obroniła break pointa i prowadziła już 5:3. Serwująca by wygrać mecz Białorusinka w 10. gemie nie wytrzymała napięcia. Miażdżący return forhendowy Sereny na otwarcie zdeprymował urodzoną w Mińsku tenisistkę, która wpakowała trzy piłki w siatkę i oddała podanie. Forhend po linii, bardzo dobrze odegrany drop szot oraz wygrywający serwis pozwoliły Serenie łatwo utrzymać serwis i wyjść na prowadzenie 6:5.

W 12. gemie Azarenka miała dwie piłki na tie breaka (byłaby to dopiero trzecia w historii dogrywka w III secie, która rozstrzygnęłaby kwestię tytułu - w 1981 roku mecz Tracy Austin - Martina Navrátilová oraz w 1985 starcie Hany Mandílkovej z Navrátilovą), ale nic nie mogła zrobić. Akcją return + kros bekhendowy Serena doprowadziła do równowagi. Białorusinka miała jeszcze jedną przewagę, ale zerwała bekhend. Wyrzucony przez nią forhend dał Amerykance piłkę mistrzowską, którą wykorzystała bekhendowym returnem wymuszającym błąd. Dla Sereny był to pierwszy trzysetowy mecz w Nowym Jorku od 2006 roku, gdy w IV rundzie uległa Amélie Mauresmo. Był to pierwszy trzysetowy finał US Open od 1995 roku, gdy Steffi Graff pokonała Monicę Seles. Epicki finał US Open 2012!

Program i wyniki turnieju kobiet

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (18):
  • Eugene_64 Zgłoś komentarz
    Serena powstała z kolan? Raczej miała "chwilę" słabości, której Victoria nie potrafiła do końca wykorzystać.
    • Armandoł Zgłoś komentarz
      Widok płaczącej symulantki - BEZCENNY! :)
      • salvo Zgłoś komentarz
        Serena zrobiła ponad 40 błędów(46?) niewymuszonych. Pamiętam mecz Wiktorii, która zrobiła ich 60 podczas pierwszej rundy tegorocznego RG (komentarz brytyjskiego komentatora: Drodzy
        Czytaj całość
        mieszkańcy Paryża, jeśli w wasze okna trafiła dziś jakaś piłka, to jedno jest pewne: strzela Azarenka). Mimo to obie potrafiły wyjść z opałów, co tylko podkreśla ich klase jako zawodniczek na korcie. Choć trudno porównywać 1 runde RG z finałem US Open, to jeśli obie potrafią wygrać przegrane mecze to naprawdę świetnie znaczy o obu zawodniczkach. Nie mniej jednak wiadomo, że Serena jest popularniejsza, publiczność NY była za nią i lepiej u niej z elementem człowieczeństwa. xd Pocieszała Wiktorie po przegranej, posłała jej naprawde szczerze pocieszajace spojrzenie. Czy w razie wygranej Wiki, Białorusinka zdobyłaby sie na to samo?...
        • Pottermaniack Zgłoś komentarz
          Mecz na miarę Wielkiego Szlema, chociaż na początku był popisem jednej aktorki - Sereny, w drugim nastąpił zwrot akcji, trzeci wyrównany do końca, gdzie wielka mistrzyni pokazała klasę
          Czytaj całość
          i odrobiła straty, choć Vika była już tylko jeden gem od zwycięstwa. Trzeba Azarence przyznać, że zagrała pełnię swoich możliwości i potrafiła wykorzystać błędy Sereny, która momentami grała tak bardzo niecierpliwie, że po genialnej akcji szybko przychodził prosty błąd - na pewno pamiętała swoje poprzednie mecze na US Open. Na pewno lepiej Serenie smakuje zwycięstwo w trzech setach, niż łatwe pokonanie w dwóch. Finał równie dobry, co ten Wimbledonu, a Serena potwierdziła, że jest najlepszą rakietą świata. Pod koniec sezonu ma szanse na zostanie liderką rankingu, bo w Azji i turnieju Masters ma masę punktów do zdobycia.
          • steffen Zgłoś komentarz
            Mecz znakomity, obie grały do przodu, Azarenka świetna, Serena jak zwykle falami ale szczęśliwie.
            • chieri Zgłoś komentarz
              Finał był niesamowity. Williams zaczęła niezwykle mocno i po 1 secie myślałam, że mecz skończy się szybko. Później zaczęły wracać jej stare demony, głowa zaczęła siadać, co
              Czytaj całość
              Wika bardzo dobrze wykorzystywała. Po wywołaniu błędu stóp u Sereny pomyślałam sobie, że tradycji musi stać się zadość i na US Open dojdzie do rozróby. Ale nic z tego. Serena to wytrzymała. Ale z drugiej strony, jakim wzrokiem ona spojrzała na liniowego! W 3 secie byłam pewna, że Azarenka wygra tytuł. Serwowała na mecz, ale wtedy w jej oczach pojawił się strach. Serena za to miała "żądze mordu" w oczach i odwróciła losy spotkania. Tylko wielkie mistrzynie są w stanie wygrywać Wielkie Szlemy grając momentalnie naprawdę źle, jak to dziś w nocy zrobiła Williams. Jak widać jest numer 1 w rankingu i jest Serena ;)
              • Ana4 Zgłoś komentarz
                Serena jest wielka i tyle. Pokazała dlaczego jest najlepsza. Vika w 2 i 3 secie grała na prawie maximum swoich mozliwosci, najlepiej jak potrafi, ale i to nie wystarczyło, mimo, ze Serena
                Czytaj całość
                popełnila w przeciągu całego meczu az 46 niewymuszonych błędów. Były momenty, ze Serena seryjnie oddawała punkty wyrzucając proste piłki, robiąc DF. Tak naprawde kiedy tych błędów nie robiła, to Vika nie miała zbyt wiele do powiedzenia. W kazdym razie mecz finałowy byl pełen emocji i dramaturgii i stał na dobrym poziomie, na pewno był to najlepszy finał WS w tym roku. W AO, RG i Wimb mielismy jednostronne mecze, a tutaj Vika postawiła Serenie bardzo trudne warunki i była krok od wygranej. Pewne jest, ze Vika zagra jeszcze w nie jednym finale wielkoszlemowym i wygra nie jeden taki turniej, bo Serena wiecznie grac nie bedzie, a Szarapowa, Stosur, nie mówiąc juz o Radwanskiej i innych nie stanowią dla niej wielkiej przeszkody.
                • Ten Sybil Zgłoś komentarz
                  Właściwie, mówiąc szczerze Vika "wypuściła z rąk" wygrany mecz. To cud, że Serena ją przegoniła. Przy stanie 5:3 byłem pewien, że to już koniec Sereny, w dodatku to jej późniejsze
                  Czytaj całość
                  odrodzenie też nie było czymś bardziej wyjątkowym niż jej "przeciętne" próby wydźwignięcia się z upadku.. To Azarenka "stanęła". Po raz pierwszy było mi jej szczerz żal. Jednak psychika, jednak głowa!! Czułem też po zakończonym meczu, że Serena wie, kto powinien był wygrać. To oczywiście tylko gdybanie, próby dla wyobraźni, bo liczą się fakty. Tu jest gra na punkty i wrażenia artystyczne itp. nie mają znaczenia..
                  • sternick Zgłoś komentarz
                    Bliżej było do 6:2 2:6 4:6.
                    • sternick Zgłoś komentarz
                      Jako jedyna potrafiła doprowadzić do tego że w tej maszynie coś zazgrzytało i mogło skończyć się to katastrofą.
                      • welje Zgłoś komentarz
                        Teraz widać, że Azarenka nie bez powodu doszła aż do finału. Była jedyną zawodniczką, która nawiązała grę z Sereną na tym turnieju. A Serena odrodziła się jak prawdziwa mistrzyni,
                        Czytaj całość
                        bardzo dobre widowisko!
                        • wislok Zgłoś komentarz
                          Mecz nie był jednostronnym widowiskiem, był to mecz pełen dramaturgii zwłaszcza w III secie,jednak trudno mi nazwać ten mecz znakomitym widowiskiem,widziałem dużo lepsze mecze podczas US
                          Czytaj całość
                          Open. Nie ujmując nic bardzo dobrze grającej Azarence,która zrobiła moim zdaniem duże postępy w porównaniu z zeszłym sezonem i stawiła realny opór Williams, to przebieg tego meczu zależał od Amerykanki,to jej falowanie formy sprawiło,że ten tak wyglądał,kiedy Serena grała swoje,to Białorusinka była bezradna jak każda inna zawodniczka w tourze, gdy psuła na potęgę(choć Azarenka bardzo dobrze odgrywała) to była szansa . A to jak się Amerykanka potrafiła podnieść w 3 secie pokazuje jaką jest mistrzynią.
                          • salvo Zgłoś komentarz
                            Wika pewnie jest na siebie wściekła, że nie zakończyła meczu przy 5:3 ale i tak zagrała lepiej niż od niej oczekiwano, więc może być równocześnie wściekła jak i zadowolona z
                            Czytaj całość
                            siebie. Co do Sereny - jestem przekonany, że bardziej cieszy się z zwycięstwa gdy przegrała jednego seta niż miałaby wygrać rowerek, więc paradoksalnie może dobrze sie stało, że odpuściła drugiego seta, bo wiele by nie ugrała. Lepiej, że przegrała 2:6 niż potem ew. 4:6 bo tylko by podwójne błędy jej wzrastały. Nie wiem czy Serenka straciła dużo sił, ale nerwów na pewno.
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×