WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wimbledon: Dwa dni walki, pięciosetówka i ćwierćfinał Novaka Djokovicia

Novak Djoković potrzebował aż dwóch dni, aby zameldować się w ćwierćfinale wielkoszlemowego Wimbledonu. Serb wybronił się z rezultatu 0-2 w setach i pokonał Kevina Andersona.
Karolina Konstańczak
Karolina Konstańczak

Novak Djoković bez większych problemów awansował do IV rundy Wimbledonu, nie tracąc ani jednego seta w starciach z trzema poprzednimi rywalami. W sumie żaden z jego przeciwników nie zdołał doprowadzić nawet do tie breaka. W otwierającym drugi tydzień zmagań dniu obrońca tytułu spotkał się z Kevinem Andersonem, który jest rozstawiony z numerem 14. Południowoafrykańczyk jeszcze nigdy w swojej karierze nie awansował do ćwierćfinału wielkoszlemowego, a z obecnym liderem rankingu wygrał tylko raz w 2008 roku. W późniejszych konfrontacjach nie zdobył nawet seta.


Spotkanie, które zaplanowane zostało na korcie nr 1., rozpoczęło się od sporej sensacji, bowiem rosły tenisista z RPA wygrał dwa tie breaki z rzędu i objął prowadzenie 2-0 w setach w starciu z jednym z głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa. Serb szybko się jednak pozbierał i w kolejnych odsłonach nie dał dojść do głosu Andersonowi, wyrównując po nieco ponad godzinie na 2-2 w partiach. Wówczas pojedynek przerwano z powodu późnej pory i przeniesiono na wtorek. Kiedy odbito pierwszą piłkę, zegar wskazywał trzy godziny i osiem minut trwania rywalizacji.

Obrońca tytułu już w początkowej fazie decydującego seta musiał bronić aż dwóch break pointów. Pierwszego ocalił po dłuższej akcji, natomiast drugiego za pomocą świetnego serwisu i wyrównał na 2:2. Obaj pewnie utrzymywali własne podania aż do stanu 5:5. Wówczas kłopoty na swojej drodze napotkał Anderson. Djoković uzyskał cenne przełamanie i po chwili zamknął mecz serwisem po trzech godzinach i 52 minutach. Jego rywalem w ćwierćfinale Wimbledonu będzie Marin Cilić.

Djoković może się pochwalić niezwykłą regularnością w imprezach wielkoszlemowych. Serb ostatni raz poniósł porażkę przed ćwierćfinałem w 2009 roku. Wówczas na kortach Rolanda Garrosa okazał się słabszy od Philippa Kohlschreibera. Urodzony w Belgradzie tenisista we wtorek po raz ósmy zameldował się w najlepszej "ósemce" na Wimbledonie, osiągając również swój 25. ćwierćfinał z rzędu w imprezie wielkoszlemowej. 

The Championships, Wimbledon (Wielka Brytania)
Wielki Szlem, kort trawiasty, pula nagród w singlu mężczyzn 10,332 mln funtów
wtorek, 7 lipca

IV runda gry pojedynczej
:

Novak Djoković (Serbia, 1) - Kevin Anderson (RPA, 14) 6:7(6), 6:7(6), 6:1, 6:4, 7:5

Program i wyniki turnieju mężczyzn 

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Kora Ingeburga Nowakowska 0
    Znowu pojawił się filmik, na którym krzyczy rzekomo na dzieciaka od piłek. Kij z tym, że jest to fragment wyrwany z kontekstu, a tak naprawdę Novak krzyknął "come on!" do siebie... Każda okazja, by pojechać po Djokoviczu i oskarżyć go o atakowanie niewinnych jest dobra. ;)
    bajeczny Co się takiego działo, skoro Djoko znowu stanął na szczycie bezczelności i arogancji?Swoją drogą, wczoraj Anderson był wynoszony na piedestał przez obserwatorów SF, a dzisiaj już lecą kpiny w jego kierunku. Taka ciekawostka z pogranicza socjologii.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • bajeczny 0
    Co się takiego działo, skoro Djoko znowu stanął na szczycie bezczelności i arogancji?

    Swoją drogą, wczoraj Anderson był wynoszony na piedestał przez obserwatorów SF, a dzisiaj już lecą kpiny w jego kierunku. Taka ciekawostka z pogranicza socjologii.

    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • omi5 0
    Anderson to nie żart tylko tenisista ze słabą głową.
    Jeszcze do 5:5 dobrze szło , ale potem... !?
    Najpierw beznadziejny gem z podwójnym błędem i tragicznie zakończoną próbą volleya. A następnie jeszcze tragiczniejszy gem returnowy który się okazał w ogóle ponad jego siły aby choć raz przebić piłkę ! (2 returny nie przeszły a 2 kolejne po ramie w out). Tak Kevin zakończył mecz w którym prowadził 2 0 z Djokovicem.
    Geniusz z RPA
    erefka Anderson to jest jakiś żart chyba. Tylko serwis go jakoś utrzymał + błędy Novaka. Ten z kolei znów stanął na szczycie swojej arogancji i bezczelności, o wydzieraniu się na chłopców od piłek nie wspominając..
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×