Samantha Stosur: Gdy masz kryzys, każdy spisuje cię na straty

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Samantha Stosur po raz pierwszy od 2012 roku awansowała do półfinału turnieju wielkoszlemowego. Australijka przyznała, że nie przestała w siebie wierzyć i konsekwentnie dążyła do wyznaczonych celów.

W tym artykule dowiesz się o:

Lata 2009-2012 były najlepszymi sezonami w karierze Samanthy Stosur. Wówczas Australijka wygrała US Open i awansowała do finału oraz dwóch półfinałów Rolanda Garrosa. Po tych imponujących rezultatach tenisistka urodzona w Brisbane znacznie spuściła z tonu i aż do tego tygodnia ani razu nie przebrnęła bariery IV rundy w zmaganiach wielkoszlemowych.

W drodze do najlepszej "czwórki" tegorocznej edycji paryskich zmagań Australijka pokonała m.in. Lucie Safarovą i Simonę Halep.

- Możesz prezentować się świetnie przez sezon czy dwa, a gdy masz kryzys, każdy spisuje cię na straty - przyznała Stosur, która pod koniec marca obchodziła swoje 32. urodziny. - Uważam, że wszystko zależy od ciebie i twojego samopoczucia. Czy cały czas czujesz się zdrowy, trenujesz bez kłopotów i z dużą intensywnością i jesteś przekonany, że możesz rywalizować z najlepszymi na świecie. Ja zawsze tak czułam.

W 2011 roku Stosur zajmowała czwarte miejsce na świecie, jednak obecnie jest sklasyfikowana na 24. pozycji. - Ważna jest wiara w siebie i w to, co robisz. Chodzi o przekonanie, że jeśli będę nadal podążała tą drogą, mogę wszystko zmienić - dodała.

W piątek Australijka powalczy o finał Rolanda Garrosa, a jej rywalką będzie Garbine Muguruza.

ZOBACZ WIDEO Adam Nawałka: Wyciągamy wnioski i jedziemy dalej (Źródło TVP)

{"id":"","title":""}

Źródło artykułu: