WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Krajobraz po Radwańskiej, czyli co z polskim tenisem

Przez wiele lat w pojedynkę ciągnęła za uszy polski tenis. Agnieszka Radwańska zakończyła karierę i chociaż są w naszym kraju wielkie talenty, to w najbliższych latach o wielkich sukcesach możemy zapomnieć.
Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
East News / AP / Na zdjęciu: Agnieszka Radwańska

 20 wygranych turniejów WTA, finały i półfinały Wielkiego Szlema, wygrany turniej Masters, wyróżnienia, nagrody. Agnieszka Radwańska miała wielką karierę. Miała, bo w środę postanowiła ogłosić jej zakończenie. Kluczowy wpływ na taką decyzję miały jej problemy ze zdrowiem, które ciągnęły się od wielu miesięcy.

Krakowiankę czeka nowy etap w życiu. Dzięki świetnej postawie na światowych kortach stała się osobą rozpoznawalną wszędzie i z pewnością szybko odnajdzie się w nowej roli, jakakolwiek ona będzie. Bo że propozycje się posypią, nie ma żadnej wątpliwości.

Wydaje się, że zakończenie kariery przez Radwańską to największy problem nie dla niej, ale dla polskiego tenisa, który w tym momencie stracił lidera. Przez ostatnie kilkanaście lat to ona ciągnęła za uszy tę dyscyplinę sportu w Polsce. Chociaż oczywiście zdarzały się i wielkie sukcesy innych.

Przecież swoje wielkie chwile przeżywał Jerzy Janowicz, który potrafił dotrzeć do półfinału Wimbledonu czy toczyć wyrównane pojedynki z Rogerem Federerem. Z kolei Łukasz Kubot wygrał w deblu Australian Open a poprzedni rok zakończył jako numer jeden w rankingu ATP w grze podwójnej. Finalistami debla US Open byli też Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

ZOBACZ WIDEO Sektor Gości 90. Urszula Radwańska: Mój cel to powrót do czołowej "30" światowego tenisa

Fakty są jednak takie, że ten ostatni zakończył karierę, do tego momentu powoli będzie zbliżać się Kubot, a dalsza przygoda Janowicza z zawodowym sportem stoi pod wielkim znakiem zapytania. Brak Radwańskiej powoduje, że robi się pewna pustka.

 - Są ogromne powody do niepokoju. Pojawiło się kilku młodych zawodników z potencjałem, ale gdzie jest reszta? Wprawdzie nigdy nie mieliśmy dużej grupy juniorów, ale obecnie nie mamy żadnego zaplecza. Agnieszka Radwańska dla polskiego tenisa jest jak Adam Małysz dla skoków. Tyle tylko, że jej potencjału kompletnie nie wykorzystano i obawiam się, że może już być za późno - tak przed rokiem ostrzegała w rozmowie z WP SportoweFakty Joanna Sakowicz-Kostecka, była tenisistka, a obecnie ekspertka i komentatorka TVP Sport.

Czy coś się w tym czasie zmieniło? Tak. W tym roku zachwyciła nas Iga Świątek, która znakomicie spisywała się w pierwszej połowie sezonu, a w czerwcu wygrała juniorski Wimbledon. 17-latka to ogromny talent, nie brakuje opinii, że największy w naszej historii. Na jej sukcesy na największych turniejach WTA musimy jednak poczekać.

 - Jeśli ktoś wygrywa juniorski Wimbledon, to naturalne, że ludzie zaczynają się interesować. Spodziewają się, że za parę lat będziemy równie kibicować, tak jak przy Agnieszce, emocjonować się wynikami. Iga ma ogromny potencjał, to opinie nie tylko z polskiego środowiska - mówi nam dzisiaj Sakowicz-Kostecka. Jej zdaniem musimy uzbroić się w cierpliwość.

 - To na pewno nie będzie druga Agnieszka Radwańska i musimy się do tego przyzwyczajać. To będzie zupełnie inna osoba, gra, styl i ścieżka rozwoju. Musimy uzbroić się w cierpliwość. Iga spokojnie ma lat naście na to, żeby zrealizować cele, które sobie założyła, a są one bardzo ambitne - dodaje.

Kariera Świątek jest zarządzana przez odpowiednich ludzi (Warsaw Sports Group i jej ojciec, Tomasz), którzy nie chcą się spieszyć. I dobrze. Z tym że musimy się liczyć, że w najbliższym czasie nastolatka będzie powoli wchodziła do dorosłego tenisa. Talentem jest także jej rówieśniczka, Maja Chwalińska i w jej przypadku również trzeba być bardzo cierpliwym.

Nie można zapominać o Magdzie Linette, która jest 82. w rankingu WTA. 26-latka potrafiła w tym roku osiągnąć trzecią rundę Australian Open, co już jednak nazwano ogromnym sukcesem. Umiejętności widać też u 20-letniej Magdaleny Fręch, jednak ma ona za sobą dopiero pierwszy sezon, w którym udało się jej awansować do głównej drabinki na turniejach Wielkiego Szlema.

Co wśród mężczyzn? W ostatnich miesiącach bardzo duży krok w swojej karierze wykonał Hubert Hurkacz, który dotarł do ćwierćfinału turnieju ATP Next Gen i awansował na 82. miejsce w rankingu ATP. 21-latek ma duże możliwości a Wojciech Fibak porównuje go Andy'ego Murraya. Ale czy odniesie kiedykolwiek sukces na Wielkim Szlemie? To wciąż wielka niewiadoma.

Szanse na sukcesy następców więc są, jednak nie w najbliższych latach. Obyśmy nie musieli na kolejne chwile radości czekać tak długo, jak na Agnieszkę Radwańską.

Czy Iga Świątek będzie osiągać sukcesy w turniejach Wielkiego Szlema?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
Inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • ort222 0
    Nikt nie chce jej dobrze doradzić , więc ja muszę :). Agnieszka nie powinna kończyć kariery, Może trochę odpocząć, i świadomie wrócić od nowego roku do rywalizacji ... ale już tylko w deblu, powinna się przekwalifikować na deblistkę i dobrać sobie dobrą partnerkę i dalej czarować na korcie, ale już tylko w deblu i zgarniać tytuły szlemowe, bo w deblu miałaby bardzo wielkie na nie szanse, a wiadomo po Kubocie że Polacy są bardzo złaknieni sukcesów zwłaszcza w tenisie i nie ma dla nich żadnej różnicy czy to singel czy debel, moim zdanie Agnieszka jako świadoma deblistka mogłaby grać jeszcze wiele lat nawet do 40 albo więcej, a debel nie przeszkadzałby w innych jej zamierzeniach, bo do debla nie potrzeba tyle treningów i przygotowań !.

    A w deblu ma SZANSE osiągnąć wszystko to co nie udało jej się w singlu, nawet wiele szlemów, złoto olimpijskie, numer jeden deblistek nawet na wiele miesięcy itd., bo do tej pory w debla grała na pół gwizdka i dawno temu, a teraz niech tam gra na całą parę i z taką samą partnerką specjalizującą się w deblu, i może nawet jeśli w jednym roku wygra 4 szlemy , złoto olimpijskie i będzie nr 1 w deblu to może zostać sportowcem roku w plebiscycie na najlepszego sportowca roku, takie cele może mieć - całkiem realne - w deblu .

    Jednym zdaniem skończyć starą singlową i zacząć całkowicie nową deblową karierę z nowymi celami i marzeniami, czasami może pograć i z facetami w mikście dla rozrywki.

    A skoro w Polsce bardzo fetuje się sukcesy deblowe Kubota, pokazuje jego mecze itd. to przecież Polacy nie okażą się seksistami i tak samo będą fetować sukcesy deblowe Agi, a jak będzie ich więcej to nawet jeszcze bardziej... i ostatnie ale chyba nie mniej ważne - jeśli Agnieszka zostanie specjalistką od debla, to nie straci kontaktu z WTA, i jak za kilka lat - a to się często zdarza u sportowców - zatęskni i będzie chciała choćby na rok czy dwa wrócić do singla, to ten powrót będzie ułatwiony dużo bardziej niż gdy w ogóle zrezygnuje z gry w tenisa na wyczynowym poziomie.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • ort222 0
    Z forum komentarz do wypowiedzi Fibaka : "Hingis? Graf? I odpłynął marszand pewnych sztuk w bólu, z bólem. Niech mu tam będzie!".

    nie takie to niedorzeczne jakby się z pozoru wydawało, bo gdyby Graf i Hingis robiły tenisową karierę w Polsce, były Polkami tu urodzonymi, tu wychowanymi i tu zaczynającymi, rozwijającymi i robiącymi karierę, to z wielkim prawdopodobieństwem nie osiągnęłyby tyle co Agnieszka, każdy kraj należy traktować osobno, ba każdy kraj stwarza inne warunki i możliwości sportowego rozwoju i kariery w danej dyscyplinie sportu, a Polska w tenisie jest daleko w tyle za czołówką, i zrobić jakakolwiek karierę w Polsce jest o wiele trudniej niż np. w Niemczech, bo to nie tak że u nas brak talentów, brak jest tych co te talenty mogą oszlifować żeby świeciły pełnym blaskiem i w tym jest nasz problem, a nie w braku talentów i taka Domachowska jako Niemka tam wychowana i wyszkolona z takim potencjałem mogła być wielką gwiazdą kortów i nikt by się nie domyślił że to ta sama tenisistka która grała w Polsce, to samo byłoby np. z Niemką Kerber tylko w drugą stronę :).

    każdy, każdy jeden polski tenisista np. w Niemczech osiągnąłby sporo więcej niż osiągnął w Polsce, czy to Fibak, czy to Kubot czy Grzybowska, czy Nowak czy ktokolwiek inny, a to o ile więcej to już w zależności od swojego potencjału i talentu, i cech osobowych, oczywiście zwykły kibic, a raczej kibol nie bawi się w takie niuanse ;)

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • grolo 0
    To prawda, to było bardzo niezręczne. Ale ona jest jeszcze bardzo ... młoda. by nie powiedzieć, trochę infantylna. Tym niemniej dobra jest taka dezynwoltura, nawet jeśli naiwna. Mieć pewność siebie i wiarę w siebie to szczególnie ważne w tym sporcie.
    stanzuk Świątek w głowie się przewraca. Jeszcze nie wystąpiła w żadnym poważnym turnieju, nie zagrała meczu z poważną rywalką, i już przyznaje sobie wszystkie cztery tytuły wielkoszlemowe. I jeszcze udaje skromną, bo zaznacza, że nie musi tak jak Steffi Graf wygrać je w jednym roku.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×