Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Wolność trudno rozpoznać zza bezpiecznej ściany [OPINIA]

Robert Karaś, mimo brawurowego startu w dziesięciokrotnym Ironmanie, musiał wycofać się z rywalizacji. Przyczyna - kłopoty zdrowotne. To wystarczyło, aby rzesza hejterskich wyjadaczy ruszyła do oceniania wyczynu Polaka.

Dawid Góra
Dawid Góra
Robert Karaś Instagram / Na zdjęciu: Robert Karaś
"Głupota", "Szaleństwo" to najłagodniejsze określenia pasji Karasia, jakie hejterzy wrzucają do sieci. I choć to drugie można odczytać pozytywnie (nawet wypowiedziane z lekko pejoratywnym zaśpiewem), to co ma ocena intelektu do sportowych osiągnięć? Ale nie chcę się zagłębiać w mechanizm działania typowych powierzchownych komentatorów, bo to robiło wielu, a i tak efektu brak. Lepiej postawić pytanie, czy decyzja o starcie w ultratrudnym wyścigu jest indywidualną sprawą każdego sportowca. No i czy szaleństwo można uprawiać w pasach bezpieczeństwa.

Pierwsze pytanie? Tak, to jasne. Drugie? Oczywiście, że nie. Istota szaleństwa, które napędza do robienia rzeczy niezwykłych, jakie nie śniły się amatorom, zawiera w sobie przekraczanie barier. Ono bowiem nie zamyka się w żadnych granicach. To tak, jakby granice miała wolność. Tymczasem ogranicza ją tylko poczucie wolności drugiego człowieka. Jeśli nikogo nie krzywdzimy naszą swobodą, ona z założenia nie ma ograniczeń. Albo są one tylko tam, gdzie sami świadomie je postawimy.

Podobnie jest z bliskimi moim zainteresowaniom (teoretycznym w większości) himalaizmem, alpinizmem, taternictwem. Niemal za każdym razem, kiedy media podają informację o śmierci w górach, rusza armia ludzi traktujących zagrożenia, jakie stwarzają swojemu życiu inni - jako przestrzeń do oceny. Sprzed ekranu oczywiście, bo na górskich szlakach raczej ich nie spotkamy. No chyba że na asfaltowej drodze do Morskiego Oka - na ogół siedzących na bryczce ciągniętej przez wymęczone konie.

ZOBACZ WIDEO: Uderzyła jak Lewandowski! Gol stadiony świata

Chciałbym, żeby było jasne - nie oceniam tych, którzy nie rozumieją dużego wysiłku i ryzyka. Nie ich dziedzina - nie każdy musi znać się na wszystkim - na szczęście. No i nie każdy musi gnać za marzeniami - to wybór, jeden z wielu. I nikomu nic do tego. Gorzej, jeśli brak zrozumienia jest napędzany inwektywami i krytyką.

Kiedyś napisałem tekst w kontrze do opinii jakoby himalaiści byli samobójcami. Do tego egoistycznymi i przepełnionymi narcystycznymi przekonaniami. Zatytułowałem go: "Giganci i marzyciele ze stali. Tylko oni dotykają wolności". I choć to było kilka lat temu, nadal się zgadzam z tym stwierdzeniem.

Dodałbym tylko małą gwiazdkę, a pod nią napisał, że wolność dla każdego może oznaczać coś innego. Bo przecież choćby wejście w świat literatury daje mnóstwo przeżyć bliskich albo tożsamych z umysłową wolnością. Nie trzeba chodzić po górach czy biegać ultramaratonów, aby doświadczyć tego uczucia. Ale trzeba samemu go doświadczyć, aby zrozumieć, że dla ludzi ryzykujących (tylko w pewnym stopniu!) swoje życie, wolność ma inną twarz. I oni tylko w ten sposób czują, że żyją.

Swiss Ultra Triathlon 2022 to dziesięciokrotny Ironman. 38 km pływania, 1800 km jazdy na rowerze i 422 biegu. Nie wyobrażam sobie nawet, jak to jest pokonać ten dystans choćby w jego małej części. Ale na szczęście nie muszę. Bo to nie wyzwanie dla mnie, to nie moja sprawa. Ale patrzę z podziwem, bo jestem dumny z tego, że tacy giganci reprezentują mój kraj. I mówi o nich cały świat sportu.

Mam wrażenie, że wpadłem w nieco irytujący, kaznodziejski ton. Nie miałem takiego planu. Wiem jednak, jak istotne w życiu są pasja i poczucie wolności, które w tym krótkim tekście odmieniłem przez niemal wszystkie przypadki. Sam nie mam osiągnięć, którymi mógłbym się pochwalić w ogólnopolskim portalu, więc zakończę nieswoją myślą. Tak samo zresztą zrobiłem w tekście o himalaistach sprzed lat. Cytat można odbierać nie tylko przez pryzmat gór.

"Kiedy jestem w górach, nie istnieje świat zewnętrzny, zgiełk i pośpiech. Jest tylko natura i życie razem z jej rytmem. Ktoś może powiedzieć, że to tylko mój wymysł, bo przed życiem się nie ucieknie. Zależy kto co nazywa życiem" - Piotr Morawski, himalaista, zdobywca sześciu ośmiotysięczników, doktor nauk chemicznych i adiunkt na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. Zmarł w 2009 roku na Dhaulagiri.

Dawid Góra, WP SportoweFakty

Robert Karaś wyjaśnił przyczyny zejścia z trasy. Piękny gest jego teamu >>
Karaś zdradza. "Zaczęła lecieć ropa, więc wezwaliśmy karetkę" >>

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Jak oceniasz wyczyny Roberta Karasia?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (27)
  • Ben123 Zgłoś komentarz
    Niestety autor trochę myli się w swojej ocenie. Porównując wypadki podczas wspinaczek mamy do czynienia ze wspinaczami, którzy są perfekcyjnie przygotowani pod względem zdrowotnym. Robert
    Czytaj całość
    Karaś pod tym względem nie był przygotowany, albo ktoś źle ocenił jego stan zdrowia. Sam jestem przed startem w zawodach MTB, ale amatorsko. Znam swój stan zdrowia i niestety dziś już wiem, że muszę odpuścić ten strat. Zawsze należy ważyć cele i możliwości. Niestety niektórzy sportowcy nie potrafią się wycofać. O komentatorach internetowych nie piszę, bo oni zawsze wszystko wiedza najlepiej.
    • Assl Zgłoś komentarz
      Tego typu imprezy są niebezpieczne dla zdrowia.
      • Adela Rozen Zgłoś komentarz
        To kto w końcu jest największym hejterem , pismaki czy my komentujący , a może to tylko redakcja o tym decyduje ze swoimi cenzorami ? :-)
        • mrfreeze Zgłoś komentarz
          To kto wygrał? Może coś o tym? Czy tylko o Karasiu?
          • Julia-Keller Zgłoś komentarz
            @omoplata: każdy kto ma inne zdanie niż ''szanowna redakcja'' SF jest żałosnym hejterem, którego komentarze są kasowane pomimo tego, że w żaden sposób nie naruszają regulaminu.
            Czytaj całość
            Od czasu do czasu leci ban bez najmniejszego powodu. Takie komentarze redakcji nie przeszkadzają, można je pisać bezkarnie: '' Krzysztof Uściński Wczoraj 00:25 @Julia-Keller: Zdechłabyś, gdybyś nie wylała tu swojej żółci?''. Mam nadzieję, że te żałosne praktyki zostaną niedługo ukrócone. Zrobię ze swojej strony wszystko aby się tak stało.
            • MACIEK55555 Zgłoś komentarz
              W TYM CALYM IROMANIE WYSTARTOWALO WIELU.NIE PODAWANO PRAWIE ZADNYCH INNYCH ZAWODNIKOW A FAWORYZOWANO TYLKO KARASIA.JUZ PRAWIE CZEKALI NA ZWYCIEZCE NA MECIE A TU SENSACJA KARAS DAL CIALA.
              Czytaj całość
              PRZEGRAL Z KRETESEM DOKLADNIE JAK FAJDEK.
              • suiram Zgłoś komentarz
                "dziesięciokrotny"... ? A taki razy trzy, to trzykrotny, czy może jednak potrójny? Skoro potrójny, to ... Polska język trudna!
                • franekbra Zgłoś komentarz
                  Ani nie chwalę ani nie ganię. Ale mam pytanko, kto płaci za jego leczenie? Brakuje pieniędzy na leczenie dzieci ( vide Neonówka ) a tutaj trzeba płacić za leczenie faceta, który
                  Czytaj całość
                  zupełnie świadomie niszczy swoje zdrowie. Niczym nie różni się w tym zakresie od alkoholika czy narkomana. Jeden powie przekraczanie barier a ja powiem: ja wybieram zdrowie dzieci. PS podobnie himalaiści PS chyba że każdy płaci sam za siebie i leczy się tylko prywatnie za swoje. W co wątpię
                  • Skolioza Zgłoś komentarz
                    Ja bym nie brał pod uwagę negatywnych komentarzy bo piszą je stare pryki lub społeczno niedostosowani sportowo nienormatywni
                    • sixtysix Zgłoś komentarz
                      W kolejnym newsie poświęconym Robertowi Karasiowi wyczytałem, że wychwalają go celebryci w rodzaju pani R. (która, jak wiadomo, w niejednym ekstremalnym sporcie uczestniczyła). Oceniać
                      Czytaj całość
                      może każdy, ale gorąco popieram komentarz ~omoplaty. Jest granica igrania ze śmiercią i wielu może uważać, że stoją za nią jakieś kłopoty z własnym ego.
                      • omoplata Zgłoś komentarz
                        Redaktorze, moze nie nazywaj krytyki hejtem. Mam wielki szacunek dla Roberta za serducho i wole walki ale z drugiej strony, widzę tez głupotę. Widzę ekstremalną torturę jakiej poddawany
                        Czytaj całość
                        jest organizm, balansowanie na cienkiej granicy. Co do wypraw wysokogorskich, rozumiem tych ludzi, chca, niech ida ale niech nie ciagna ze soba tabuna wspomagaczy, a jak cos pojdzie nie tak, niech nie żądają, zeby ich sciagali ratownicy, ktorych moze potrzebować ktos inny. Konczac moj hejterski wywod, nie znam sie, nie mam prawa sie wypowiadac, a ten swoj zalosny elaborat pisze z kanapy. Z drugiej strony, drogi autorze, wyobraz sobie, ze jestem bylym żołnierzem Desantu, uprawiam od kilkudziesięciu lat sporty walki, wiem co to bol, pot, krew, lzy, glod, ale nie zadam, zeby robic ze mnie bohatera, nie obrazam sie jak ktos mnie skrytykuje.
                        • MACIEK55555 Zgłoś komentarz
                          przechwalony wystep.
                          • fan_sportów_narodowych_ Zgłoś komentarz
                            Ale trzeba mieć jaja :O
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×