Trener polskiej kadry i jego niesamowita pasja. "Czasem serce mięknie"

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Dawid Franek / Na zdjęciu: Rafał Dobrucki i jego odrestaurowany mustang
WP SportoweFakty / Dawid Franek / Na zdjęciu: Rafał Dobrucki i jego odrestaurowany mustang
zdjęcie autora artykułu

- Kiedyś przywieźli nam auto na dwóch lawetach i do tego cztery wiadra śrub - wspomina Rafał Dobrucki. Zaczęło się mozolne odtwarzanie, jak układanie z tysiąca puzzli.

W tym artykule dowiesz się o:

Rafał Dobrucki, trener polskiej kadry żużlowej od blisko trzech lat, niegdyś znakomity zawodnik, stworzył w rodzinnym Lesznie magiczne miejsce - Dobrucki Garage 76. To w zasadzie niezwykły warsztat samochodowy. Niezwykły, bo przywraca do życia stare auta. Od razu, zaraz po wejściu do środka, w oczy rzuca się lśniący mustang. Obecny selekcjoner kadry potrzebował sporo czasu, by doprowadzić go do stanu używalności. Było warto.

- Już jako zawodnik rozglądałem się za amerykańskim autem - opowiada. - Jeździłem po Europie i od czasu do czasu takie pojazdy spotykałem. Dużo było ich w Szwecji. I właśnie z tego kraju sprowadziłem swojego pierwszego mustanga. To było już po kontuzji, którą odniosłem w sezonie 2011. Pod koniec tamtego roku był u nas, a następnie przez trzy zimy doprowadzaliśmy go do efektywnego stanu - przyznaje Dobrucki.   Jego pracę dostrzegli inni

Wieść o naprawie starych samochodów rozeszła się po okolicy bardzo szybko. I to do tego stopnia, że z biegiem czasu nasz rozmówca miał coraz więcej pracy.

ZOBACZ WIDEO: Kto powinien pojechać w finale DPŚ? Andrzej Rusko wskazuje pewniaków

- Po odrestaurowaniu mojego auta i kilku wyjazdach na miasto, moją pasją zarazili się też inni. Znajomi pytali, czy też bym im pomógł naprawić pojazdy i tak to się rozrosło na szeroką skalę. To jest wielka pasja, bo czasem robimy projekty, które się nie opłacają, ale sprawia nam to mnóstwo frajdy - podkreśla.

- Generalnie jako firma nie zajmujemy się sprowadzaniem pojazdów. Robimy to, ale tylko na konkretne zlecenie klienta. Nasza działalność rozniosła się pocztą pantoflową i stąd wiele osób po kupnie starych aut przyjeżdża do nas z prośbą o renowację. Dochodziło czasem do sytuacji, kiedy przywożono nam pojazd na dwóch lawetach, a właściciel przynosił cztery wiadra śrub - mówi z uśmiechem Dobrucki.

Mustang cieszy oko właściciela
Mustang cieszy oko właściciela

Czasochłonne zajęcie

Praca przy odrestaurowywaniu starych pojazdów generuje mnóstwo anegdot. Trener polskiej kadry tłumaczy, że ludzie często decydują się na kupno danego samochodu starszego typu po obejrzeniu różnych programów telewizyjnych. Liczą jednocześnie, iż pojazd może zostać naprawiony szybko. Tak to jednak nie działa.

- Nie wygląda to tak, jak w telewizyjnych programach, że renowacja trwa kilka dni. To jest kwestia kilku miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet lat - ocenia Dobrucki.

- Nie wszystkie projekty realizujemy. Gdy widzimy, że auto jest w złym stanie, niekompletne, to wtedy odmawiamy. Czasem jednak człowiek ma miękkie serce i po wielu prośbach przyjmuje zlecenie - uśmiecha się nasz rozmówca.

Foto: Rafał Dobrucki / archiwum prywatne
Foto: Rafał Dobrucki / archiwum prywatne

Choć naprawa potrafi ciągnąć się jak ser, to efekt końcowy zawsze przysparza restauratorom dużo radości. Dobrucki wspomina, że tak było m.in. w przypadku samochodu z 1941 roku z pierwszą automatyczną skrzynią biegów na świecie. Ostatecznie po namyśle do auta powędrowała skrzynia zbliżona do współczesnej, co sprawiło, że komfort podczas jazdy był większy - tak samo jak prędkość.

W przypadku renowacji pojazdów trudno oszacować średni koszt. W warsztacie słyszymy, że wiele zależy od stanu auta, w jakim trafia ono na serwis. Dość często zdarza się, że to starsze roczniki mają lepszą kondycję.

Zaufanie to podstawa

W swoim warsztacie trener żużlowej kadry zatrudnia osiem osób. Zgrany zespół jest dla niego bardzo ważny, ponieważ sam nie może narzekać na brak obowiązków. Nie tylko prowadzi seniorską kadrę, ale opiekuje się również juniorami. Oczywistym jest fakt, że podczas sezonu żużlowego ma sporo wyjazdów, więc nie może być obecny w firmie.

- Jeśli jest sezon żużlowy, to mam tutaj ludzi zaufanych, którzy dźwigają to sami. Z niektórymi współpracuję od wielu lat. Jeden z mechaników pracuje ze mną od czasu, kiedy byłem jeszcze zawodnikiem. Do tego dochodzi ogromne wsparcie mojej żony, która zajmuje się rachunkowością - podkreśla Dobrucki.

W warsztacie uwagę przykuwają nie tylko starsze auta, ale również elementy żużlowe. Rafał Dobrucki przechowuje w swoim królestwie m.in. ostatni motocykl z czasu kariery. Jest także replika maszyny z 1976 roku, na której jego ojciec - Zdzisław Dobrucki - wywalczył złoto Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze w Gorzowie. Są też silniki jawy.

Replika jawy z 1976 roku
Replika jawy z 1976 roku

Gdy pytamy, czy właściciel garażu planuje coś odrestaurować w przyszłości dla siebie, to odpowiedź jest wymowna. Kluczowy jest tutaj wolny czas.

- Poza mustangiem czeka jeszcze kilka aut do renowacji. Jest wśród m.in. Fiat 126p. Jest kilka rzeczy z nowszej motoryzacji. Jednak nie bez powodu istnieje powiedzenie, że szewc bez butów chodzi, bo na remont własnych pojazdów trudno znaleźć wolny czas - kończy.

Rafał Dobrucki (ur. 27.12.1976) – Żużel ma we krwi. Jego ojciec Zdzisław z sukcesami jeździł w Unii Leszno, a później był trenerem. Rafał Dobrucki licencję żużlową zdał w barwach Polonii Piła w 1993 roku. Reprezentował ten klub przez dziewięć lat, a w 1999 roku wywalczył złoto drużynowych mistrzostw Polski. W naszej lidze reprezentował później jeszcze Unię Leszno (2003-2006), Stal Rzeszów (2007) oraz Falubaz Zielona Góra (2008-2011). Z ostatnim zespołem wywalczył kolejne dwa złota DMP (2009, 2011). W trakcie kariery zaliczył osiem występów w turniejach rangi Grand Prix, a w sezonie 2000 był stałym uczestnikiem walki o indywidualne mistrzostwo świata.

Po zakończeniu kariery w 2011 roku natychmiast został menedżerem. Objął Falubaz Zielona Góra, z którym w sezonie 2013 świętował mistrzostwo Polski. Został również trenerem kadry juniorów. Po zakończeniu pracy w Falubazie (sezon 2014) miał dwuletnią przerwę od ligi, po czym w latach 2017-2018 prowadził Spartę Wrocław, zdobywając z nią srebro i brąz DMP. Później skupił się już tylko na pracy z młodzieżowcami. Od grudnia 2020 roku natomiast jest selekcjonerem seniorskiej reprezentacji Polski na żużlu. W sezonie 2021 zdobył z nią srebro w Speedway of Nations. 29 lipca po raz pierwszy będzie miał okazję prowadzić kadrę podczas finału Drużynowego Pucharu Świata. Turniej wraca na salony po sześciu latach przerwy, a walka o medale rozegra się we Wrocławiu.

Dawid Franek, dziennikarz WP SportoweFakty

Czytaj także: Bartosz Zmarzlik wciąż niezagrożony. Oto klasyfikacja cyklu Grand Prix Szalony turniej w Malilli! Bewley wygrał GP Szwecji, Dudek na podium!

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (6)
avatar
Möchomorek
27.07.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
No nie wiem, może lepiej tak?  
avatar
Möchomorek
17.07.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
avatar
Möchomorek
17.07.2023
Zgłoś do moderacji
1
2
Odpowiedz
Panie Rafale, ja rozumiem, że pana wielką pasją jest przywracanie starych samochodów, klasyków do stanu idealnego. Jednak może by się pan zainteresował kadrą żużlowców? Czytaj całość
avatar
Skoro123
17.07.2023
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
clickbait  
avatar
Sasin+Motor= WNM
17.07.2023
Zgłoś do moderacji
0
1
Odpowiedz
No faktycznie niepowtarzalna, niesamowita pasja