Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Spełniło się marzenie Taia Woffindena. Mistrz dziękuje rodzinie i sponsorom

W sobotni wieczór Tai Woffinden świętował tytuł Indywidualnego Mistrza Świata, który zapewnił sobie już po dwóch biegach Grand Prix Polski w Toruniu, ostatniej eliminacji tegorocznego cyklu.
Marcin Malinowski
Marcin Malinowski

Przed sezonem nikt nie stawiał na Brytyjczyka, który zaskoczył wszystkich sympatyków żużla i już w drugiej rundzie Speedway Grand Prix w Bydgoszczy zasygnalizował wspaniałą formę. Przez cały sezon był niezwykle szybki i to w dużej mierze dzięki jego postawie Betard Sparta Wrocław utrzymała się w ENEA Ekstralidze. 23-latek został najmłodszym triumfatorem w formule Grand Prix, spełniając swoje marzenia. - Bardzo ciężko na to pracowałem i ostatecznie dotarłem aż tutaj. Nie potrafię opisać, jak bardzo jestem szczęśliwy. To wspaniałe uczucie - mówił po zawodach Tai Woffinden.

Dzierżąc w swoich rękach puchar Indywidualnego Mistrza Świata "Tajski" podziękował osobom, bez których ten sukces nie byłby możliwy. Podczas wywiadu dla telewizji wspomniał o ojcu, który spogląda na niego z góry i z pewnością jest dumny z jego osiągnięć. Na ziemi natomiast jest cały zastęp ludzi, którzy wspierali Taia przez cały sezon. - Ogromne podziękowania dla moich sponsorów, Jacka (Trojanowskiego - dop. red.), Konrada (Darwińskiego, obaj mechanicy - dop. red.), całego mojego teamu oraz mojej mamie i dziewczynie. Moje życie było w tym sezonie bardzo miłe i o nic nie musiałem się martwić, tylko brać motor, jeździć i zostać mistrzem świata - kontynuował uradowany zawodnik.

Nowy czempion w ostatniej rundzie tegorocznego cyklu zajął 6. miejsce z dorobkiem 10 punktów. Mistrzowski tytuł zapewnił sobie już jednak w piątym wyścigu, kiedy to przyjechał przed Adrianem Miedzińskim i Jarosławem Hampelem. W półfinale przegrał z "Małym" i Nielsem Kristianem Iversenem, ale nie przejął się brakiem startu w wielkim finale. - To nie ma znaczenia i nie miałem się czym martwić - skomentował.

Po zwycięstwie w drugiej serii Woffinden nadal był skoncentrowany, co udowodnił, wygrywając także w 11. biegu. Później nadal walczył, ale już nie ryzykował i przyjeżdżał za rywalami. - Próbowałem dojść do finału, ale nie stało się to tak, jak sobie tego życzyłem. Nie mogę cały czas wygrywać (śmiech). Gratulacje dla Adriana za wygranie finału - powiedział nowy mistrz świata. 

Na pytanie "Co teraz?" Tai odpowiedział krótko i z uśmiechem na twarzy: "Po prostu koniec". To jednak nie jest koniec startów dla tego żużlowca, który już w niedzielę weźmie udział w Międzynarodowym Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Częstochowa. - Wciąż mam trochę ścigania do końca tego sezonu - skwitował.

Takie osiągnięcie to ogromna reklama dla własnej osoby. Zapytaliśmy więc, jaka będzie przyszłość mistrza świata A.D. 2013. - Czekam na to wszystko, co się będzie teraz działo. Będę miał sporą presję w Anglii, ale to będzie dobre dla mnie. Będę mógł wypracować sobie przewagę w sytuacji podpisywania kontraktów - opowiadał. A co z jazdą w Polsce? Wcześniej padały deklaracje o pozostaniu we Wrocławiu i wygląda na to, że 23-latek nie będzie chciał w tej kwestii nic zmieniać. - Chcę jeździć we Wrocławiu również w następnym sezonie - zakończył Tai Woffinden.

Jesteś kibicem "czarnego sportu"? Mamy dla Ciebie fanpage na Facebooku. Zapraszamy!



KUP BILET NA 2020 PZM WARSAW FIM SPEEDWAY GRAND PRIX OF POLAND (PGE NARODOWY, 16.05.2020)

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (10):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×