KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Z GP Gollob pożegna się w Gorzowie. Zmora: To tutaj został indywidualnym mistrzem świata

Stal Gorzów będzie się starać o dziką kartę dla Bartosza Zmarzlika na Grand Prix w Gorzowie. Początkowo plany były jednak inne i wszystko wyjaśniło się dopiero w ostatnim tygodniu.
Marcin Malinowski
Marcin Malinowski

Jak się okazuje rozmowy na temat dzikiej karty na Grand Prix Polski w Gorzowie rozpoczęły się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. W związku z ogłoszeniem przez Tomasza Golloba końca przygody z cyklem SGP dokładano starań, by mistrz świata z 2010 roku miał okazję pożegnać się z kibicami. - Dyskusja na temat tego, komu przyznać dziką kartę tak naprawdę trwała już zimą. Rozmowa decydująca o ewentualnym starcie Tomka w Grand Prix w Gorzowie zapadła podczas turnieju w Bydgoszczy. Ostatnie spotkanie, na którym ustalane były szczegóły, miało miejsce około tydzień temu - wyznał w rozmowie z Portalem SportoweFakty.pl Ireneusz Maciej Zmora.


Decyzja podjęta przez wychowanka Polonii Bydgoszcz po zeszłorocznej kontuzji jest jednak nieodwołalna. Mimo to postanowiono, by Tomasz Gollob i tak zjawił się na Stadion im. Edwarda Jancarza. - Uznaliśmy, że lepiej będzie dla wszystkich, jeżeli Gorzów będzie miejscem, w którym Tomek się pożegna z cyklem Grand Prix. W końcu to tutaj został indywidualnym mistrzem świata - mówił prezes Stali Gorzów.

Jak zareagował sam zainteresowany, który przecież w mieście nad Wartą osiągał swoje największe sukcesy, które wymienił sternik gorzowskiego klubu? - Bardzo pozytywnie. Tomek bardzo ciepło wyraża się o Gorzowie, bo w końcu w tym mieście i klubie święcił swoje największe triumfy. Trzy razy z rzędu, jako kapitan naszej reprezentacji, zdobył Drużynowy Puchar Świata, z czego jeden w Gorzowie. Zdobył wszystkie medale mistrzostw świata. Najpierw brązowy, potem srebrny i w końcu, w 2010 roku, złoty. W barwach Stali Gorzów został też indywidualnym mistrzem Polski. Mimo tego, że się rozstaliśmy to jest on dobrze odbierany w naszym mieście - przyznał Zmora.

Wobec decyzji Golloba jasnym stało się, że "żółto-niebiescy" będą chcieli postawić na swojego wychowanka. Stal postara się więc o dziką kartę dla Bartosza Zmarzlika. Tę kandydaturę poparł również mistrz świata z 2010 roku, twierdząc, że młodzi muszą przejąć pałeczkę. - Szkoda zabierać szansę Bartkowi, aby mógł się po raz kolejny pojawić w cyklu. To jest młody zawodnik z ambicjami, który marzy o tym, by w niedługim czasie walczyć o własne medale mistrzostw świata - powiedział prezes klubu ze Śląskiej.

Start Bartosza Zmarzlika w GP Polski nie jest przesądzony - mówi Ireneusz Maciej Zmora Start Bartosza Zmarzlika w GP Polski nie jest przesądzony - mówi Ireneusz Maciej Zmora
Należy jednak pamiętać, że ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie zapadną w FIM. Gorzowscy działacze oraz PZM są za tym, by to właśnie Zmarzlik wystąpił na "Jancarzu", lecz przyznanie dzikiej karty należy do federacji światowej. - Występujemy o dziką kartę dla Bartka. Mamy wstępną akceptację Polskiego Związku Motorowego. Pamiętajmy, że decyzja należy do federacji międzynarodowej. Nie jest więc przesądzone, że Bartek wystartuje. Mam nadzieję, że światowa federacja się do tego przychyli - zakończył Ireneusz Maciej Zmora.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (72)
  • falu75 Zgłoś komentarz
    tak, same sukcesy w Gorzowie, szczególnie drużynowe mistrzostwo Polski hehehe, nie trawię gościa ale to najlepszy żużlowiec w historii tego kraju i kropka.
    • bullet79 Zgłoś komentarz
      Tomasz,do Zielonej zapraszam; będziesz mial takie pożegnanie ,ze Hoho;))
      • lancet1 Zgłoś komentarz
        Jestem na sto% przekonany, że Zmarzlik otrzyma dziką kartę. Nie wierzę, że po fiasku dotyczącym zapełnienia toruńskiego stadionu przez kibiców kalkulacja biznesowa weźmie górę.
        • lancet1 Zgłoś komentarz
          Jestem na sto% przekonany, że Zmarzlik otrzyma dziką kartę. Nie wierzę, że po fiasku dotyczącym zapełnienia toruńskiego stadionu przez kibiców kalkulacja biznesowa weźmie górę.
          • Prorok Zgłoś komentarz
            Szkoda że Gorzów robi takie szopki tylko po to,aby zarobić kasę.Liczą że ze względu na pożegnanie Golloba przyjdzie kilka tys.więcej osób.Tu nie chodzi o szacunek dla Golloba.Tu chodzi
            Czytaj całość
            o kasę z biletów.Po GP w Bydgoszczy i frekwencji Gorzów drży o kasę. Namawiam serdecznie aby to GP zbojkotować.
            • Wojtula Zgłoś komentarz
              wszak niedługo chyba w książkach będą pisać że Tomasz Gollob to wychowanek gorzowskiej szkółki Chomskiego i Palucha ;) hahahahahaaaaa:)Wychowany w mieście
              Czytaj całość
              sukcesu...niezapomniany...Tomasz G.
              • Wojtula Zgłoś komentarz
                co to w ogóle za tytuł "pożegna się w mieście sukcesu"... śmiech na sali.Pożegnać to on się powinien w Bydgoszczy jeśli już. "Gorzów-miasto sukcesu"...ale urwał...
                • robcb Zgłoś komentarz
                  Niech się pożegna w Toruniu. To będzie "honorowe" zakończenie kariery rodowitego Bydgoszczanina... I niech tam jeszcze zamieszka. Stać go.
                  • SATORI Zgłoś komentarz
                    niby dlaczego w gorzowie?? Tomek powinien pożegnać się w bydgoszczy a nie tam gdzie był na saksach to jakaś pomyłka ,dlaczego gorzów rości se prawo do tego a co bez gorzowa nie zdobył
                    Czytaj całość
                    by mistrza hehehe
                    • loramo Zgłoś komentarz
                      Ireneusz! Młody chłopak z ciebie a z takim brzucholem paradujesz. Wiecej spacerów zalecam w tym miescie sukcesu...
                      • MrJerry Zgłoś komentarz
                        Stali Gorzów gratulujemy Tomka Golloba. hehehe...
                        • koroner Zgłoś komentarz
                          TOMASZ GOLLOB Tomasz Gollob, kiedy pojawił się na żużlowym torze od samego początku wzbudzał kontrowersje i nie koniecznie pozytywne wibracje. Wiele Gollobowi można zarzucić, o wiele
                          Czytaj całość
                          można mieć do niego pretensje, co do jednego nie można mieć żadnych wątpliwości. Kiedy podczas pamiętnego finału Mistrzostw Świata Par w 1993 roku na torze w Duńskim Vojens przedstawił się żużlowemu światu młokos z Polski nikt tak naprawdę nie traktował go w sposób poważny. Tego chłodnego wieczora w krainie Nielsena Tomasz Gollob bez jakiejkolwiek zasłony strachu przeciwstawił się wszystkim możnym światowego speedwaya pokazując plecy wielkim Amerykanom z Samem Ermolenko na czele. Wówczas rozpoczęła się fantastyczna hegemonia Tomasza Golloba w polskim żużlu i znakomita jazda na torach zagranicznych. Młody utalentowany chłopak w wieku 21 lat potrafił w pojedynkę zdobyć 15 punktów dla Polski. To wydarzenie sprawiło, że Polski żużel zaczął odbijać się od dna i stagnacją, która nim wstrząsnęła została przerwana przez Tomasza Golloba, który sam wprowadził Polski żużel na nowe tory i wyższy pułap. Pierwsze sukcesy, małe i duże porażki upokorzenia i ściana postawiona pomiędzy nim a resztą środowiska żużlowego i prasowego nie wzięła się z niczego. Jak doskonale wiemy ogromny wpływ na jego charakter sposób postrzegania pewnych spraw odegrał w karierze Tomka jego ojciec, który to od samego początku wpajał młodemu wówczas człowiekowi, że '' Oni '' mogą liczyć tylko na siebie i w jakimś sensie ukierunkował go w schemacie '' My '' przeciwko wszystkim . To nie pozostało bez znaczenia w perspektywie przyszłości i miało nie pośredni wpływ na to, jakim człowiekiem stał się Tomasz Gollob. Nieufność wobec innych, skrytość z jednej strony i wyobcowanie oraz wiara w siebie ogromna pracowitość z drugiej. Czy ktokolwiek tego chce czy nie to Tomasz Gollob przejdzie do Historii jak ktoś, kto rozpoczął nową epokę, nie pozwolił, aby poniewierano naszym krajem po za jego granicami. To dla niego i za nim podróżowali setki kilometrów ludzie, dla których jego jazda, chociaż na chwilę pozwoliła zapomnieć o problemach, z którymi się borykali w naszym biednym kraju. To nie nikt inny tylko właśnie Tomasz Gollob sprawiał, że w oczach wielu Polaków pojawiały się łzy szczęścia podczas rozbrzmiewającego hymnu... Tomasz Gollob ma trudny by nie powiedzieć ciężki charakter, ale to właśnie ten charakter uczynił go zarazem tak wielkim sportowcem. Miliony będą go kochać, miliony będą go nienawidzić, ale nikomu nie pozostanie obojętny a to jest domena wielkich ludzi. Fala krytyki, która spada na barki Tomka Golloba nie jest czymś nowym. Zawsze miał pod górkę, od początków swojej wielkiej kariery był napiętnowany, kopany ze wszystkich stron. Finał mistrzostw świata w 1994 był znamienny jak żużlowa Polska jest fałszywa.. Ci sami ludzie, którzy tyle lat trwali w postanowieniu, aby poniewierać jego nazwiskiem w każdym możliwy sposób tego dnia wymagali jednego medalu dla Polski.. Do historii przeszły już słowa wypowiedziane przez Andrzeja Mielczarka " Polska musi mieć medal '' Jak olbrzymia presja ciążyła wówczas na młodym chłopaku, który już sam nie wiedział, co ma zrobić, aby zostać zaakceptowany. Tak bardzo chciał tak bardzo pragnął zwyciężyć, że ta chora presja doprowadziłaby go na tamten świat.. Tomasz Gollob był autorem tak wielu cudownych porywających wyścigów w swojej karierze, ale ten jeden z Jimmim Nilsenem na zawsze zapisał się złotymi głoskami w historii cyklu GP. W tym biegu pokazał to, że tak jeździ tylko jeden człowiek na świecie, wydawać się mogło ze dokonał rzeczy niewiarygodnej, ale to wydarzenie było tylko potwierdzeniem, że Tomasz Gollob urodził się, aby zostać prawdziwym mistrzem światowych torów. Jeden krok do szczęścia wydawać się mogło i ogromy pech pozbawił go już praktycznie pewnego tytułu. Ile o Gollobie by nie mówić to jedno nie ulega żadnej wątpliwości, był jest i będzie sportowcem wybitnym. Nigdy do tej pory nie postawił tej przysłowiowej kropki nad '' I '' ale mimo to dla milionów osób na świecie jest kimś szczególnym i niezastąpionym. Kiedy Tomek zakończy swoją bogatą karierę a ta chwila niestety kiedyś musi nastąpić, wówczas wszyscy jego przeciwnicy i nie tylko zrozumieją, że polski żużel bez Golloba jest jak niebo bez gwiazd. Kogo wówczas będziecie kopać i na kim wylewać swoje żale, zaciskać pięści ze złości po jego sukcesach.. Żużlowa polska cierpi na nieuleczalną chorobę pod tytułem zazdrość i dopóki jej objawy nie ustąpią dopóty nie doczekamy się mistrza świata. Mistrz jest tylko jeden a nazywa się Tomasz Gollob. P.S. Doczekaliśmy się Mistrza Świata.
                          • waldzior Zgłoś komentarz
                            Jak będzie kończył karierę to pewnie pożegnanie zrobi w Toruniu i pokaże Bydgoszczy kolejnego fucka. No chyba że po odejściu Karkosika nie znajdzie się chętny który sypnie kasiorką.
                            Czytaj całość
                            Nie zdziwiłbym się, jakby kiedyś go kibice z Bydzi obrzucali zgniłymi jajami.
                            Zobacz więcej komentarzy (16)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×