KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Nigdzie na siłę nie będę się pchał - rozmowa z Robertem Miśkowiakiem, zawodnikiem KMŻ-u Lublin

Przed dziesięcioma laty Robert Miśkowiak zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. - Oczekiwania wobec siebie miałem większe, ale przecież kariery jeszcze kończę - mówi "Misiek".
Oliwer Kubus
Oliwer Kubus

Oliwer Kubus: Nie będę cię pytał o ocenę sezonu z perspektywy drużyny - sprawa wydaje się jasna. A ze swojej postawy jesteś zadowolony? Ósme miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych i średnia biegowa powyżej 2 punktów to wynik na miarę oczekiwań?

Robert Miśkowiak: Od 2-3 lat znajduję się w czołówce najlepszych jeźdźców ligi. Przed dwoma sezonami byłem pierwszy, w poprzednim piąty. Zależało mi na utrzymaniu tego poziomu. Wysoka, równa forma to powód do satysfakcji. Jednak chcę się stale piąć, rozwijać i oczekiwałem od siebie trochę więcej. Ale nie ma co narzekać. Średnio zdobywałem w meczu powyżej 10 punktów i ten wynik należy uznać za przyzwoity.


Po czasie nie żałujesz tego, że zdecydowałeś się na Lublin?

- Absolutnie nie. Jestem zawiedziony degradacją i uważam to również za osobistą porażkę. Liga potoczyła się tak, że spadliśmy, ale wcale nie byliśmy najsłabsi. Na wyjazdach zdobywaliśmy więcej punktów niż inne, wyżej sklasyfikowane drużyny. Zawsze brakowało jednak kilku oczek do pełnej satysfakcji. Jako zespół nie zasłużyliśmy na spadek, lecz los jest okrutny. Powtórzę jeszcze raz: przejścia do Lublina nie żałuję. Wynik sportowy pozostawia dużo do życzenia, ale poznałem tam wielu wspaniałych ludzi. Mam wspaniałego sponsora, który wspiera mnie nie tylko sportowo, ale także życiowo. Był to decydujący argument, abym jeździł dla KMŻ-u. 

Prezes Andrzej Zając nie wypiera się, że klub posiada wobec was, zawodników, długi, jednak uważa, że nie są to kwoty astronomiczne. Potwierdziłbyś te słowa?

- Oczywiście. Zaległości są, ale z tym problemem borykają się wszystkie kluby, tyle że nie zawsze głośno się o tym mówi. Pieniądze będą stopniowo spływać na nasze konta, takie uzyskaliśmy zapewnienia działaczy. Wiem, że czynią wszystko, by długi zredukować. Jesteśmy w stałym kontakcie i mamy być na bieżąco informowani o postępach. Zarząd podchodzi naprawdę sumiennie do swoich obowiązków i podejmuje decyzje w dobrych intencjach.

Przez to, że KMŻ spadł do najniższej klasy, zapewne zmienisz pracodawcę. Chciałbyś startować nadal w pierwszej lidze czy skłaniasz się do jazdy w ekstralidze, do której ostatnio z różnych względów nie trafiałeś?

- Rzeczywiście różne względy o tym zdecydowały. Przede wszystkim mój pech polegał na tym, że startowałem w niewypłacalnych klubach.

Ta zła seria zaczęła się na dobre w 2009 roku. Ostrów, Poznań, Gdańsk...

- Udany miałem sezon 2012 w Lublinie. Ale rzeczywiście przez brak regularnych wypłat było mi ciężko. W Gdańsku zawarliśmy ugody, które nie są realizowane. Nie wiemy, co dalej robić. Widocznie ktoś klubowi na takie działania pozwolił; my zostaliśmy na lodzie. Do tego, żeby jeździć na najwyższym poziomie, brakuje właśnie tej stabilizacji finansowej. A przez to, że w ostatnich latach kluby mnie oraz innych żużlowców kluby traktowały tak, a nie inaczej, to znajdujemy się w trudnej sytuacji.

W przypadku Gdańska o jak dużych zaległościach mówimy?

- Obowiązuje mnie tajemnica kontraktowa, więc dokładnej sumy nie podam, ale, jak dla mnie, jest ona wysoka. Te pieniądze mi się należą. Zarobiłem je na torze, a jako drużyna spełniliśmy oczekiwania, awansując do ekstraligi. Pamiętajmy, że nie zawsze było łatwo, ale nie poddawaliśmy się i dążyliśmy do tego, by przedsezonowy cel osiągnąć. To, co zostało zapisane w kontrakcie, okazało się nieważne.

Będziecie dochodzić swoich praw w sądzie?

- Nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. Może się zdarzyć, że swoich pieniędzy już nie odzyskamy. Wprowadza się licencje nadzorowane, zawiera ugody z zawodnikami, a kluby i tak sobie z tego nic nie robią.

Nie odpowiedziałeś jednak na wcześniejsze pytanie. Będziesz starał się o angaż w ekstralidze?

- Zobaczymy, jakie pojawią się oferty i jakie będą oczekiwania wobec mnie. Nigdzie na siłę nie będę się pchał. Jeśli kluby wyrażą chęć współpracy ze mną i przygotują propozycje, to na pewno je rozważę.

Ostrów to kuszący kierunek?

- Za wcześnie na spekulacje. W tej chwili naprawdę nic nie wiadomo. Gdy będzie można oficjalnie podjąć negocjacje z klubami, wtedy być może udzielę jakiejś informacji.

Pytanie, czy warto za wszelką cenę próbować sił w ekstralidze, skoro na jej zapleczu emocji nie brakuje. Osiem wyrównanych zespołów, zaskakujące rozstrzygnięcia, a poziom sportowy może zadowolić wybrednego kibica.

- Z trzech lig pierwsza jest w tym sezonie zdecydowania najciekawsza. W ekstralidze w rundzie zasadniczej padały dziwne wyniki, nawet 74:16. To nie do pomyślenia. W PLŻ do ostatniej kolejki nic nie było jasne. Nie wiedzieliśmy, kto awansuje do czołowej czwórki, a kto spadnie. Żaden z zespołów nie mógł być pewny swego, co wpływało pozytywnie na poziom i atrakcyjność rywalizacji.

Ten sezon już zakończyłeś?

- Nie. Czeka mnie start w finale Złotego Kasku, dostałem też zaproszenia na turnieje. Mniej więcej cztery imprezy mi jeszcze zostały.

Robert Miśkowiak jeszcze nie zakończył sezonu Robert Miśkowiak jeszcze nie zakończył sezonu
11 września minęła dziesiąta rocznica pewnego wydarzenia. Wiesz, jakiego?

- Tej daty nie zapomnę. Wywalczyłem wówczas mistrzostwo świata juniorów. Piękny dzień, piękne zawody, w dodatku rozgrywane we Wrocławiu, czyli na własnym torze.

Jak z perspektywy czasu zapatrujesz się na ten sukces? Gdyby ktoś powiedział ci wtedy, że za 10 lat będziesz czołowym jeźdźcem pierwszej ligi, czułbyś niedosyt czy satysfakcję?

- Trudno mi odpowiedzieć, bo człowiek nie jest w stanie przewidzieć tego, co będzie. Trzeba brać życie takim, jakim jest. Cóż, te wspomniane problemy klubowe zapewne negatywnie odbiły się na mojej karierze. Mógłbym osiągnąć o wiele więcej, gdybym jeździł w miejscach, gdzie regularnie otrzymywałbym pieniądze. Oczekiwania wobec siebie miałem większe, ale przecież kariery nie kończę. Znajduję się na etapie, w którym mogę wykorzystać całe swoje doświadczenie. Być może następne dwa sezony będą najlepszymi w moim życiu. Kto wie.

Wiele mówi się o kłopotach z przejściem z grona juniorów do seniorów. Dla ciebie ono okazało się ono trudne. Faktycznie wiek 22 lat jest dla żużlowca przełomowy?

- Na pewno jest to odczuwalna zmiana. Młodzieżowcy w pierwszym biegu rywalizują ze swoimi rówieśnikami; to szansa na sprawdzenie ustawień i nawierzchni. Dobry junior przyjedzie pierwszy lub drugi, jest przed swoim następnym wyścigiem mądrzejszy o doświadczenia i już wie, jakich dokonać korekt w sprzęcie. Gdy się jedzie z pozycji seniora, nie ma miejsca na pomyłki. Od początku trzeba być dopasowanym, czasem nawet bez próby toru. Z tego względu juniorom jest łatwiej. Nie mówię, że bardzo łatwo, ale ta różnica po wkroczeniu do grona seniorów jest zauważalna. I potwierdzą to również inni zawodnicy.

Karierę zaczynałeś w Polonii Piła. Ten klub, w nawiązaniu do tego pecha, o którym wspominałeś, w 2003 roku, tuż przed twoim odejściem do WTS-u, ledwo wiązał koniec z końcem...

- Od początku miałem trochę pod górkę, wiele spraw nie układało się po mojej myśli. Ale mimo tych problemów zawsze dawałem z siebie wszystko, a w Pile mogłem się wypromować.

Gdyby dziś skompletować ekipę z wychowanków Polonii, mogłaby ona śmiało powalczyć w ekstralidze. Ty, Tomasz Gapiński, Jarosław Hampel, Rafał Okoniewski - tworzylibyście czwórkę silnych seniorów.

- Rzeczywiście, zespół mielibyśmy mocny i pewnie nieraz byśmy zaskoczyli. Niestety, to już przeszłość. Dziś staram się na bieżąco śledzić wyniki pilskiego klubu.

Na koniec chciałbym serdecznie podziękować za pomoc mojemu strategicznemu sponsorowi, całemu zespołowi Inawery.

Robert Miśkowiak powinien spróbować sił w ENEA Ekstralidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (50)
  • -K- Zgłoś komentarz
    No jasne, a do Ostrowa pojdzie zapewne z milosci do tego klubu :D
    • Fugo Gorilla Zgłoś komentarz
      Misiek nie pojdzie do klubu gdzie niektorzy prezesi zachowuja sie jak dzieci Misiek jest inteligentny i bedzie jezdzil tam gdzie bedzie czul sie dobrze czy to bedzie ekstra I czy II liga bo robi
      Czytaj całość
      to co lubi a nie dla kasy!!!!!!!!
      • Fugo Gorilla Zgłoś komentarz
        co wy za bzdury piszecie o kasie jakie 20 tys.Misiek to super czlowiek dla swojej druzyny oddaje sie calkowicie a nie dla kasy to sa totalne bzdury
        • Lipowy Batonik Zgłoś komentarz
          Wydaje się być ułożonym i stonowanym człowiekiem.Nie pcha się na siłę w E-lidze a na pewno miał ku temu okazje po ostatnich dobrych sezonach na I - ligowych torach
          • artzuk Zgłoś komentarz
            He juz zaczyna sie coroczna spiewka Miska: Chce startowac w extralidze i takie tam i jak zwykle okaże sie że będzie jeżdził w pierwszej lidze...
            • Mr Szatan Zgłoś komentarz
              Dlaczego Miskowiak nie trafil do ekstraligi? "mój pech polegał na tym, że startowałem w niewypłacalnych klubach" to ciekawe, bo w niewyplacalnych klubach startowal wlasnie w 1 lidze i
              Czytaj całość
              przechodzil z jednego do drugiego. Ostrow 1 liga, Poznan 1 liga, Gdansk 1 liga, teraz Lublin tez 1 liga i znow zaleglosci. Troche ta odpowiedz nielogiczna. - Dlaczego Miskowiak nie trafil do ekstraligi? Bo w pierwszej lidze nie płacą :)
              • hmm Zgłoś komentarz
                no prosze.. a kozły ciągle meczały ,że nie wisza żadnej kasy Miśkowiakowi, bo on ma swojego sponsora... UPS......
                • PatrykZG Zgłoś komentarz
                  Napewno stać go na jazdę w granicach 1,7 czy 1,9 ale dawno nie jeździł i jakby się trafił sezon gdzie by kompletnie cieniował i pojechał 5-6 meczy to mógłby się już z tego nie
                  Czytaj całość
                  wygrzebać. Powinien iść tam gdzie napewno płacą, najbardziej pasowałby mi do Grudziądza i do Łodzi.
                  • wściekły LBN Zgłoś komentarz
                    Misiek za ta kase co miales w LBN w tym roku, powinienes jechac w 2 lidze i odpracowac za to ze tak slabo jechales pozd
                    • -K- Zgłoś komentarz
                      wygrana 18 punktami Krakowa to duza wygrana, I tyle. Miejsce Miskowiaka w ll lidze byloby ciekawe :D. Zycze awansu, mecz z Pila idowodnil, ze mozecie odrobic straty, ale latwiej wam nie bedzie.
                      • ostrowianin Zgłoś komentarz
                        To bardzo sympatyczny zawodnik, który zapewnia zadowalającą zdobycz punktową w pierwszej lidze. Ma to jednak swoją cenę, wiec jeśli pomyśleć o jego nieszczęściu do wyboru klubów
                        Czytaj całość
                        jakie reprezentował jego kondycja finansowa nie wygląda tragicznie . Ktoś inny dałby już sobie spokój z żużlem z prostej przyczyny...Misiek,Jablońscy,Ułamek,itp. to businessmani uprawiający sport.
                        • Marobyd Zgłoś komentarz
                          Robert dawaj do Polonii za Szczepaniaka!
                          • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
                            Robert będąc mistrzem to starzy fani pamiętają teraz to historia. powodzenia Robert
                            Zobacz więcej komentarzy (14)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×