Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Czy żużlowcy naprawdę zarabiają za dużo? Zobacz, jakie mają koszty!

Wielu prezesów twierdzi, że zawodnicy w dalszym ciągu zarabiają za dużo. W niektórych przypadkach kontrakty są z pewnością wysokie, ale warto sprawdzić, w jakiej rzeczywistości funkcjonują na co dzień żużlowcy startujący w niższych ligach.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski

Polski i światowy żużel to nie tylko zawodnicy rywalizujący w PGE Ekstralidze i w cyklu Grand Prix. Zdecydowanie więcej żużlowców startuje w niższych klasach rozgrywkowych. Ich zarobki są zdecydowanie niższe. Jeśli mamy stosować się do regulaminu, to maksymalna stawka za punkt wynosi 1200 zł. Ktoś może powiedzieć, że przecież powszechne jest płacenie "obok" regulaminu. W PGE Ekstralidze tak, ale już w pierwszej lidze nie wszyscy mogą liczyć na takie luksusy. 

Zawodnik solidnej drugiej linii (około 7 punktów w meczu) jest zatem w stanie zarobić 120 000 zł w 14 meczach (brutto jest to kwota 147 600 zł). - I dopiero wtedy może powiedzieć, że ma na pokrycie swoich kosztów. Poza tym, powinniśmy pamiętać, że żużel to sport ekstremalny i bardzo niebezpieczny. Zawodnik ryzykuje życiem przy każdym wyjeździe na tor - mówi w rozmowie z portalem WP SportoweFakty były żużlowiec Rafał Trojanowski, który opowiada nam, jakie wydatki mają zawodnicy w trakcie jednego sezonu.

Już na starcie każdy musi zaplanować w swoim budżecie ponad 80 000 złotych. To tak zwane koszty stałe. Ponad 13 tysięcy to ZUS. Mechanicy pracują przez 10 miesięcy w roku. Trzeba im zapewnić również wyżywienie w trakcie podróży na zawody. To razem około 35 000. Żużlowiec zużywa w przybliżeniu 70 sztuk opon (liga, eliminacje indywidualne i sparingi). Każda to koszt 220 zł, więc mamy kolejne 15 000. Jeśli zawodnik przejedzie 20 000 kilometrów podróżując na zawody (poza ligą, imprezami indywidualnymi i sparingami dochodzą jeszcze treningi), to musi wyciągnąć ze swojej kieszeni 10 000 złotych. Prawie tyle samo trzeba wydać na hotele (dla zawodnika i jego teamu). - A do kosztów stałych dochodzą bieżące wydatki na sprzęt - serwisy silników czy zakup części. Jest tego sporo. Trzeba kupić olej, wymieniać tarczki, sprzęgła, łańcuchy, filtry, linki, a przy upadkach koła lub ramy - tłumaczy Trojanowski. - Razem żużlowiec może wydać w trakcie rozgrywek od 120 000 do 150 000 złotych - podsumowuje.

Warto również podkreślić, że nie mówimy o wydatkach przed sezonem na przygotowanie sprzętu. Zakładamy, że te pokrywa klub, który płaci za podpis pod kontraktem. A to i tak optymistyczne założenie, bo nie wszyscy żużlowcy startujący w pierwszej czy drugiej lidze mogą na to liczyć. Wtedy muszą przygotować się za własne pieniądze lub liczyć na wsparcie indywidualnych sponsorów.

ZOBACZ WIDEO Rajd Dakar 2017: prawie 9 tys. km w najtrudniejszych warunkach (źródło: TVP SA)

Jeśli dodamy do tego problemy z odzyskaniem zarobionych na torze pieniędzy, które mają czasami żużlowcy startujący w niższych klasach rozgrywkowych, to ich życie wcale nie jest usłane różami. Regulaminy również nie sprzyjają zawodnikom. Niedawno jeden z nich musiał udokumentować przed procesem licencyjnym, że klub zalega mu z wypłatami. W tym celu konieczne było wystawienie faktur, a więc zapłacenie podatku dochodowego i VAT. Na ten cel jeden z żużlowców musiał pożyczyć środki, bo pieniądze wypłacone w trakcie rozgrywek nie wystarczyły. Co więcej, wtedy nie miał żadnej pewności, czy klub zapłaci, a on będzie w stanie zwrócić pożyczkę.

- Zastanawiam się, czy ludzie, którzy tworzą te regulaminy finansowe mają pojęcie, z jakim sportem mają do czynienia i potrafią po prostu liczyć. Oczywiście, nie pamiętam żadnego pomysłu, zmiany w regulaminie, który by obniżał koszty uprawiania tego sportu. Jeśli kluby mają problemy finansowe i nie wyrabiają z płatnościami należy myśleć w pierwszej kolejności o zmniejszaniu kosztów uprawiania żużla, w pierwszej i drugiej lidze. Wprowadzanie takiego regulaminu płacowego, w którym pewnie połowa zawodników w pierwszej lidze jeździ dla pasji i miłości do tego, co robi, doprowadzi w krótkim czasie do upadku tego sportu. Przypomnę, że żyjemy w czasach, gdzie popularność danej dyscypliny kreowana jest poprzez duże zarobki i nic dziwnego że młodzież nie garnie się do uprawiania tak ryzykownego sportu - podsumowuje Trojanowski.

Informacje sportowe możecie śledzić również w aplikacji WP SportoweFakty na Androida (do pobrania w Google Play) oraz iOS (do pobrania w iTunes). Komfort i oszczędność czasu!

Podsumowanie wydatków zawodnika pierwszoligowego według Rafała Trojanowskiego (stawki brutto):

Koszty stałe:

- ZUS 13 200 zł (1100 zł miesiąc),
- mechanik około 35 000 zł (10 miesięcy pracy),
- opony 15 000 zł (220 zł sztuka, około 70 opon w sezonie na ligę, eliminacje indywidualne, sparingi),
- paliwo około 10 000 zł (około 20 000 kilometrów, w tym przejazdy na treningi, sparingi),
- hotele i wyżywienie około 9 000 zł (liga, sparingi, treningi)

Razem = 82 200 zł.

* Do tego należy doliczyć serwisy silników, wymianę części (tarczki sprzęgła, łańcuchy, filtry, oleje, linki). Często przy upadkach ramy czy koła. Razem zawodnik wydaje w sezonie od 120 000 - 150 000 złotych (liga polska). Zestawienie nie zawiera wydatków przed sezonem na przygotowanie, bo te teoretycznie powinien pokrywać klub w ramach podpisanego kontraktu. Maksymalna kwota za podpis w pierwszej lidze to 60 000 złotych. 

Kup bilet na PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland. KLIKNIJ i przejdź na stronę sprzedażową! -> 

Czy zawodnicy zarabiają za dużo?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (13):

  • karol3414 Zgłoś komentarz
    Z artykułu wynika, że każdy z nas powinien zarabiać dużo więcej bo każdy chciałby mieć w garażu lepszy samochód, nowszy i po lepszym tuningu i generalnie każdy z nas chciałby żyć
    Czytaj całość
    w luksusie. Przy czym ta potrzeba luksusu nie ma granicy. To tak nie działa, że pracownik musi zarabiać tyle ile wynoszą jego koszty. Praca jest warta tyle ile pracodawca jest gotów za nią zapłacić, jeśli nie chce zapłacić tyle by było mnie stać na pracę na najnowocześniejszym komputerze to muszę sobie radzić starszym modelem ale tańszym. Każdy towar czy usługa jest warta tyle ile ktoś chce za nią dać. Czy kilogram złota naprawdę powinien kosztować tyle ile kosztuje? Nic tego nie uzasadnia a jednak ludzie chcą za to płacić krocie. Jak w tym kawale: Amerykanie wydali miliony dolarów na długopisy które będą pisać w warunkach zerowej grawitacji, a ruscy wzięli ołówki. Jeśli żaden klub nie chce płacić takich pieniędzy które pokryją takie koszty, to trzeba obniżyć koszty.
    • DB Magpie Zgłoś komentarz
      Temat ciekawy ale temat rzeka.Wg mnie koszty jakie podał Trojan nie są na poziomie średnim.To są podstawowe koszta których się nie uniknie.Niższe mogą być tylko wtedy jeśli ktoś
      Czytaj całość
      podchodzi do tego sportu amatorsko. Co do kosztów to ktoś pisał ,że czemu opona wystarcza na 2 biegi.Bo obecnie robi sie tory twarde.A przy takiej nawierzchni "kant" z lewej strony szybko się zdziera.Przy starcie nie ma to aż takiego znaczenia ale na łukach już tak bo nie daje takiej przyczepności.Poza tym nowa "guma" daje wieksze szanse na wygranie biegu.Dlatego zawodnicy maja już nowe opony założone na koła przy motorach i przeważnie jedno koło zapasowe .A po każdym biegu jest zmiana strony na nowy "kant".Poza tym wymiana oleju co 2 biegi.Czyli 2-3 litry na mecz.Sam zakup silnika to ok 25-30 tyś zł GM nie tuningowany.Ten sam silnik po tuningu to koszt zakupu rzędu 50-60 tys zł.Dlatego wielu zawodników z niższych lig odkupuje silniki od ekstraligowców.Jednak to też jest koszt ok.10-15 tyś. Co do kosztów serwisu sprzętu to rozbieznośc cen jest duża.Zależy czy sie coś wymienia czy nie.Bez wymiany części sam przegląd to koszt między 350 a 1000 zł. Np sprężyny zaworowe powinny być wymieniane co 20 wyścigów a to koszt ok 700-1500zł w zależności od jakości sprężyn i tunera.Co do kosztów przejazdu na mecze to klub je pokrywa.Tak zawodnikom krajowym jak i zagranicznym gwarantując im to w kontrakcie.W to wlicza się hotele,bilety lotnicze,paliwo itd.Na mecz wyjazdowy dodatkowo klub wypłaca zawodnikowi dietę.Odnośnie płac zawodników to trochę się to pozmieniało.Nie wiem jak w niższych ligach ale w SE pieniądze od sponsora są częścią punktówki która płaci klub.Tzn że jesli dziś Ja chciałbym sie zareklamować na kevlarze np Dudka to muszę zgłosić się do klubu bo to ekstraliga jest włacicielem powierzchni reklamowej na kevlarze i okryciu motocykla zawodnika ( idiotyzm totalny a złodziejstwo przede wszystkim ).Wtedy klub klub mówi jakie miejsca "reklamowe" są na nich dostępne.Z tego co się orientuję to wtedy podpisuje się umowę sponsorska z klubem dla danego zawodnika na mocy której zobowiązuje się do wpłacenia do klubu takiej a nie innej kwoty w wyznaczonych transzach.A to klub potem wypłaca zawodnikowi kasę.Dlatego pod stołem idzie lewizna ( nie wierzę,że nie ).Jednak jest to ryzykowne bo zawodnik nie moze mieć oficjalnej umowy sponsorskiej poza klubem.Więc wszystko jest na "gębę".A jak to się skończyło w przypadku hanocka wszyscy wiemy. Jednak najważniejsza kwestia jest taka,że często mówi się ,że "punkty leżą na torze".Zgadza się ale nie każdy może być pierwszy czy drugi.Dlatego wg mnie powinno sie zmienic zapis umowy i zmiejszyć trochę punktówkę ale dać zawodnikom tzw "Startowe" jak to ma miejsce w różnego rodzaju Turniejach Indywidualnych.Tzn,że za samo to że bierze udział w meczu dostaje kwotę X i powinna być ona równa dla wszystkich.A resztę stanowi to co zarobi na torze.Wtedy zawodnicy nawet mimo słabego wystepu mieliby pieniądze na jakieś naprawy czy remonty sprzętu. Reasumują sport żużlowy nie jest tani.Wprowadzenie ograniczeń tuningowych zaledwie troche ograniczyło by koszta.Miejmy nadzieje ,że ten silnik wg projektu Laucha na którym jeździ Lindgren wejdzie do produkcji masowej bo tylko to może znacznie obniżyć koszta utrzymania sprzętu.
      • krzysiek.n Zgłoś komentarz
        A powinno działać tylko prawo popytu i podaży.Jak klub jest na plusie i nie sępi państwowej kasy czyli płaci w sam raz, w przeciwnym razie albo przepłaca albo niech się rozglądną za
        Czytaj całość
        tańszym składem.
        • Nikon Zgłoś komentarz
          I dlatego zawodnik powinien szukać sponsorów a nie ściągać kase z klubu. Klubu nie obchodzi ile to on wydaje kasy dla klubu liczy się to aby kręcił dużo pkt. i miał za to zapłacone a
          Czytaj całość
          reszta to już sam zawodnik i jego team muszą szukac kasy
          • undisputed Zgłoś komentarz
            Temat może dość trudny jak ktoś poniżej napisał, ale tylko dlatego że my kibice nie znamy szczegółów i praktycznie nigdy ich nie poznamy. W każdym biznesie są przychody, rozchody i
            Czytaj całość
            dochody. Sport jest drogi, zgodzę się z tym ale dużo idzie na opłaty tzw z---ne podatki!! Sorry za słowo ale rządzący nas okradają a jak ich oszukasz to taką karę dostaniesz że mało który zawodnik zakręt by wyrobił. Ja jestem tego zdania że żużlowcy w porównaniu z piłkarzami każdego rodzaju zarabiają bardzo mało. Taka laleczka latająca za kawałkiem szmaty na boisku dbająca pewnie tylko o to aby sznurówki nie były za długie i gacie za ciasne zarabiają za dużo. Ale tego nie zmienimy. A może by tak za tych prezesików się zabrać i ich pensje podliczyć. Większość nigdy na motorze jechała a tak naprawdę wszystko mają w dupie i co najgorsze, lepiej wiedzą od zawodników kto co jak gdzie kiedy! Ciekawe czy każdy prezes rozlicza się co do grosza. Uważam że zawodnik żużlowy za mało zarabia a kluby powinny pokrywać koszta delegacji!!!! Tyle w temacie. Z resztą temat jak rzeka. Zaraz pewnie wystrzelą znawcy sportowi którzy będą pisać brednie. Prawda jest taka, że gdyby nie wysokie podatki w naszym kraju to żyło by się lepiej. Nie tylkobyło by nas stać na to same opłaty, jedzenie, paliwo i inne pierdółki które są też ważne ale było by nas stać na zajebiste wakacje czy tam nie wiem, nawwet odłożyć na godną emeryturę, to to już w ogóle jest kondon! Nie dziwie się że ludzie nie płacą tego czy tamtego. Sorry, możę zszedłem na inny temat trochę ale tak jest, podatki, podatki, sratki, abonamenty rtv i kurwa klimatyczne nad morzem czy w Górach!!! Podnoszą minimalną płącę ale woda ścieki idą do góry, oprocentowania w bankach rosną i co? te podwyżki przeznaczymy na opłaty :) i tak się koło kręci. Wysadził bym w powietrze ten burdel na wiejskiej ale drugi burdel w Brukseli!!! Złodzieje rządzą naszym krajem i oni są bezkarni. Ehhh nakręciłem się trochę :):) ale my ludzie zapierdalamy na podatki a nie na chleb! tym bardziej jak masz swój biznes mały lub duży nie ważne, masz płacić i tyle!!. Tak samo polski żużlowiec, to jest jego biznes i tu w kraju musi płacić podatek Vat, ZUS srusy!! Sorrki za słownictwo ale tak na serio, jak kończymy stary rok to co opijamy??? podwyżki, rozchody i to że pasiemy ziwerzęta na Wiejskiej???
            • Bezwzględny Zgłoś komentarz
              Temat dosyć trudny. Myślę, że rozważania na temat ilości biegów, opon, kosztu serwisu silnika, kwestii startów w zawodach indywidualnych moglibyśmy odłożyć na bok, gdyby kluby
              Czytaj całość
              otrzymywały odpowiednie pieniądze od telewizji. Jak na razie to właśnie na tym polu jest najwięcej do zrobienia. PLŻ to jakieś 150-170 tysięcy widzów, Ekstraliga? Nie wiem, ale podejrzewam, że gdyby zmienił się nadawca i konieczna byłaby zmiana dostawcy tv, to za żużlem poszłoby cokolwiek pomiędzy 50 a 200 tysięcy abonentów. Założmy, że Polsat przejmuje SE i przygarnia 50 tys. nowych abonentów za ~70zł/mc. 70zł*50000*12mc = 42 miliony na rok. To jest olbrzymia kasa dla telewizji, a kluby dostają ochłapy.
              • Zielonogórzanka Zgłoś komentarz
                Zarabiają o wiele za mało!
                • Tommy DeVito Zgłoś komentarz
                  I co tu się dziwić że młodzieży coraz mniej w żużlu,sport drogi i niebezpieczny.Byle jaki piłkarz polskiej ekstraklasy niczym nie ryzykując zarobi jakieś 25 tysi miesięcznie i nie
                  Czytaj całość
                  musi inwestować w żaden sprzęt.
                  • krzysiek.n Zgłoś komentarz
                    Jeszcze jeden wątek w tej sprawie, nie do Trojana ale do tematu- moim zdaniem ok. 20 gości zgarnia większość kasy przeznaczonej na żużel, inwestując w sprzęt taką kase , że średniak
                    Czytaj całość
                    nawet nie może pomażyć [ przykład KK sprzed 2 lat kilkanaście nowych silników i zero wyników ]. Skutek taki mamy , że jak dobrze pójdzie to mistrza świata będziemy mieli w wieku 50 lat , a obecnie coraz więcej zawodników topowych będzie po 40stce. A młodych ubywa nie z braku talentu tylko kasy--przebijają się tylko wyjątki co mają rodzinne koneksje żużlowe , młody z zewnątrz jest bez szans.Powstał dziwny układ , że większą kase niż raiderzy zarabiają różnej maści tunerzy , mechanicy, agenci i inne oszołomy , którzy opanowali żużel.
                    • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
                      P.Rafale ma pan słuszność w tym temacie . Też należało by wziąć pod uwagę. Zawodnik który jedzie 2 L nie kupi sprzętu takiego jak jedzie ,,Greg,, KK,,lub inni tej klasy zawodnicy.
                      Czytaj całość
                      Kupują części tańsze lub regenerowane od innych zawodników taki bazar też istnieje, Tunerzy są drożsi i tańsi, też mają do sprzedania sprzęt droższy i tańszy. Podliczenia jakie wypisane są o wiele wyższe o wiele niższe .Należało by każdego zawodnika rozliczać z osobna, Wypisane kwoty można przyjąć jako średnia .
                      • krzysiek.n Zgłoś komentarz
                        Redaktor totalnie olał temat.Po pierwsze nieważne ile zarabiają żużlowcy ale ile wydają. Odejście od Jawy, przyzwolenie na tzw. tuning - od tego trzeba zacząć.Ale lobby tzw. tunerów
                        Czytaj całość
                        widać rządzi-przykład zamieszanie z tłumikami , kilku gości zarobiło potężną kasę a w końcu wrócono do starego.Jeżeli nie będzie ograńiczeń w sprzęcie , zakazie tzw.tuningu to nic nie zrobimy. Dawniej 2-3 mechaników obsługiwało cały klub, a dzisiaj byle zawodnik musi tyle mieć aby zaistnieć. A młodzi dlatego nie garną się do żużla bo ich niestać-bo na klubowym sprzęcie ciekawe w którym miejscu byłby dziś Bartek Zmarzlik
                        • Przecież to ja Zgłoś komentarz
                          Najlepsi zarabiają dużo,ale i dyscyplina jest niebezpieczna.Ale przy piłkarzach są biedakami.Piłkarze inwestują tylko w dobra materialne,typu,samochody,domy,i.t.d.Ale ich praca przynosi
                          Czytaj całość
                          krocie ich pracodawcą,sponsorom,no i dyscyplina najpopularniejsza na świecie.Niestety żużel to niszowy sport,uprawiany w kilkunastu krajach,z czego na wysokim poziomie w kilku(tak chyba za dużo powiedziane,bo tak naprawdę,to w trzech, Polska,Szwecja,Anglia.Z tym że w tym ostatnim,mocno nurkuje w dół).Taka tam jedna z dyscyplin na świecie uprawianych mniej lub bardziej zawodowo,taki wiejski sport który nigdy się nie wybije na coś podobnego do F 1,od której nota bene,jest znacznie ciekawszy.
                          • omniscient Zgłoś komentarz
                            Nie mogę się zgodzić co do tego że żużlowcy zarabiają za mało. Klub podpisując kontrakt ma w nosie np koszty podróży. Co go interesuje gdzie sobie żużlowiec jeździ? Może wynająć
                            Czytaj całość
                            mieszkanie w mieście klubu i się nie ruszać. Dalej opony. 14 meczów, po cztery biegi średnio to 56 biegow. Pytanie czy te opony naprawdę są jednorazowe? I pytam o opony wykorzystywane do jazdy w klubie bo przecież klubu też nie interesuje ile lig czy turniejów zawodnik jeździ. Do tego ta wyliczanka że na remonty, serwisy i części zamienne czy płyny potrzeba od 40 do 70 tysięcy. Serio? Do jazdy w klubie niższej ligi? Czy może też na inne ligi albo turnieje indywidualne? Rafał wyliczył koszta ogólne a redaktor porównał je jedynie z zarobkami kontraktowymi które powinny obejmować jazdę strikte dla klubu. Błąd.
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×