KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Piotr Olkowicz. Pan z telewizora: Żużel w kinie, czyli czołganie kaskadera i dwadzieścia upadków (felieton)

Łukasz Kaczmarek zmieniał kevlary jak rękawiczki i dublował kolejne postacie z filmu Doroty Kędzierzawskiej. Dziennie przejeżdżał 20 do 40 wyścigów. Tego nie byłby w stanie zrobić nikt inny - pisze w swoim felietonie Piotr Olkowicz.

Piotr Olkowicz
Piotr Olkowicz
Zdjęcia w CeTA Materiały prasowe / Zdjęcia w CeTA

Pan z telewizora to cykl felietonów Piotra Olkowicza, który przez wiele lat komentował żużel w Canal+. To jego głos słyszeliśmy oglądając rundy Grand Prix.

***

Dzisiaj co nieco o żużlowej rodzinie. Taką tworzą niewątpliwie twórcy i aktorzy filmu "Żużel". Można się było o tym przekonać, kiedy zebrali się 3 marca na konferencji prasowej we wrocławskim Centrum Technologii Audiowizualnych. Spotkanie było zwieńczeniem trzytygodniowej sesji zdjęć specjalnych i kaskaderskich. Powiedzieć, że się działo, to za mało. W końcu, na usypanym w hali torze przeczołgany został, dosłownie i w przenośni, jeden z kaskaderów. Tamtego dnia zaliczył ponad dwadzieścia upadków. Tego nie przeżyłby żaden normalny żużlowiec.

Nawet reżyser obrazu Dorota Kędzierzawska nie przypuszczała, że dowodzona przez nią ekipa tak się zżyła podczas ubiegłorocznych sesji w Rzeszowie, Przemyślu i Częstochowie. Emocje przed przyjazdem do Wrocławia były ogromne. Producent filmu Arthur Reinhart witał czule osoby, które już w ubiegłym roku fotografował z wielką precyzją. Wizyty w "Cecie" nie odmówił mu nawet główny bohater Tomasz Ziętek, który skończył dzień zdjęciowy o czwartej nad ranem pod Olsztynem, by o piątej wsiąść w auto, które przywiozło go wprost na konferencję.

Przez pół Polski, z Rzeszowa, przedzierała się i dzielnie to zniosła filmowa matka Ziętka, czyli Żaneta Łabudzka. Choć fabuła filmu owiana jest na razie tajemnicą, warto nadmienić, że Ziętek gra syna Żanety, mimo że jest od niej o rok starszy! Cóż, magia filmu, magia Kędzierzawskiej. I specjalistek od make up-u naturalnie.

ZOBACZ WIDEO Maciej Janowski zachowuje się teraz zupełnie inaczej. Nie jest już taki spięty

Gwiazdą konferencji był jednak Łukasz Kaczmarek. Wychowanek Stali Gorzów gra w filmie Ziętkowego mechanika, choć na potrzeby wrocławskich zdjęć dublował wiele postaci z filmu zmieniając co chwila kewlary i wyginając się na specjalnej filmowej ramie całymi godzinami. Dziennie "przejeżdżał" ponoć od 20 do 40 wyścigów. Tego nie byłby w stanie zrobić nikt poza "Dzikusem", którego mozół i harówka strasznie imponowały przyszłym "gwiazdeczkom" Jagodzie Porębskiej i Karolinie Gołębiewskiej. Zdaje się warto zapamiętać nazwiska tych nastoletnich aktorek.

Redaktor Dariusz znów powie, że za długo, ale nie może zabraknąć mini wzmianki o Grzesiu Ociepce. W głównej mierze to dla krakowskiego specjalisty od animacji i zdjęć specjalnych były te trzy tygodnie w halach CeTA. Oglądając jego dokonania dla różnych kontrahentów z całego świata przypuszczam, że w trakcie seansów filmu "Żużel" publiczność będzie zachwycona. Jeśli po jesiennych seansach miejsca między siedzeniami będą usłane popcornem, który będą upuszczali widzowie z wrażenia, to będę się chwalił, że miałem rację.

Ostatni dzień zdjęciowy we Wrocławiu nie mógł zamienić się w nic innego, jak w wieczerzę wigilijną. Pani Kędzierzawska ma w sobie coś takiego, że udało się jej stworzyć filmowo-żużlową rodzinę. Zadbała też o część artystyczną. Jak spod ziemi wyrósł nagle "piecyk" i "wiosło" dla popularnego "Ziętixa", a kiedy przycupła obok niego Żaneta... I jak ryknęła... Aż strach pomyśleć, kiedy ta dwójka wejdzie kiedyś razem do studia.

A propos przemiłej jak zawsze porannej rozmowy z redaktorem Ostafińskim, uprzedziłem go, że będzie dzisiaj również o niebanalnych zaczepkach i podszczypywaniach Jarka Hampela. Jego niedawna riposta z okazji tłustego czwartku (odpowiedź na nazwanie go przez redaktora "pączkiem") była jak z najlepszego podręcznika o pijarze w mediach społecznościowych. Choć jak znam życie pomysłodawczynią była małżonka Patrycja.

Wracając jednak do realiów to nie wiem, ile Jarkowi mogło ubyć po kilkunastu motocrossowych lotach. Natomiast moim skromnym zdaniem, a widziałem chłopa parę razy przed sezonem, jego wygląd nie odbiega zasadniczo od tego, jaki mamy w pamięci. Może był nieco bardziej wycieniowany przed sezonem 2013, ale szybko nadrobił zajadając się pysznymi wiktuałami serwowanymi na trasie do Nowej Zelandii, gdzie nota bene wygrał.

A tak zupełnie poważnie miałem ostatnio okazję zjeść obiad z Jarkiem i mogę wszystkich uspokoić, że nawet na sekundę nie zatrzymał tęsknie wzroku na stronie, gdzie były żeberka, golonki, steki i inne tłuste frykasy. Zamówił najbardziej delikatną i lekkostrawną pozycję z całego menu czyli pieczoną rybę ozdobioną krewetką z ryżem i sałatką. Nie sądzę, żeby zrobił to na pokaz przed selekcjonerem Markiem Cieślakiem, bo ten doskonale wie co zawodnik jada stołując się z nim prawie tydzień w Norweskiej dolinie.

Cieślak nie skarcił też swojego podopiecznego, kiedy podkradł z sąsiedniego talerza dwie frytki. I sądzę, że są to jedyne żywieniowe fanaberie Drogi Darku. Na jadłospis Hampela, jak sam zapewnia, składają się w zasadzie tylko ryby i owoce morza.

Trener Cieślak powiedział mi na ucho jedną rzecz. Że jest spokojny o to, że Hampel będzie w tym sezonie doskonale jechał.

Co prawda, z natłoku lokalnych matadorów, Jarek nie jest na razie powołany do składu na towarzyskie spotkanie reprezentacji w Zielonej Górze, ale podejrzewam, iż ze względu na fakt, że coach potrzebuje punktów Jarka na co dzień w lidze, zbuduje go tak, że skład na lipcowe zmagania DPŚ będzie się zaczynał właśnie od kapitana Hampela. Nawet gdyby okazało się, że nasze młode wilki z Grand Prix są lepsze, Jarek pomoże podjąć Cieślakowi najlepszą dla reprezentacji decyzję kadrową. I tak jak u Kędzierzawskiej. Wszystko zostanie w rodzinie.

Piotr Olkowicz



Czy jesteś zainteresowany obejrzeniem filmu "Żużel"?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (9)
  • apollo3300 Zgłoś komentarz
    Panie Piotrze jak to jest pracować razem z kosmitą jakim jest D.O ???
    • Unia.T PANY Zgłoś komentarz
      Wkoncu film o speedwey-u zeby tylko dobrze go zrobili a kina bd pekac w szwach i to jest wlasnie promocja zuzla a nie pierd.....enie o Szopenie ze wielka mi to promocja zuzla puszczac lige na
      Czytaj całość
      otwartych kanalach tv dobrze zareklamowac film a do kin pojda ludzie ktorzy nigdy na oczy nie widzieli chociaz jednego biegu zuzlowego a nastepnie wybiora sie na stadiony he to sie nazywa promocja sportu
      • strzemykGKM Zgłoś komentarz
        Kolejny sponsorowany artykuł o tym filmie, nie wnoszący nic...
        • netoperek Zgłoś komentarz
          Redaktor się myli sądząc, ze nikt nie przeżyłby 20 upadków jednego dnia! W latach siedemdziesiątych jako nastolatek mieszkający w pobliżu stadionu Włókniarza chodziłem niemal na
          Czytaj całość
          każdy trening - w tym szkółki. W pewnym okresie swych sił próbował pewien bliżej nieznany mi młodzieniec zwany "Koniu" (podobno z racji handlowania biletami do kina, czyli był tzw. konikiem - młodzi nie wiedzą o co biega) Chłopak ten nie miał jakiegoś talentu do żużla ani też nie grzeszył nadmiarem elokwencji i bystrości umysłu ale miał jedną wyróżniającą go cechę - był niespotykanie uparty i twardy! Podczas jednego wyjazdu na tor potrafił zaliczyć kilka upadków ale z reguły kontynuował jazdę. A takich wyjazdów podczas treningu było przecież kilka. Nigdy nie zapomnę jak pewnego dnia wszyscy wpatrzeni w "Konia" mieli kolejny raz ubaw. Ktoś bodaj po czwartym upadku, gdy motocykl nie tylko zgasł ale "odjechał" dość daleko pod bandę rzucił: "Nie, no teraz to już się nie podniesie, nie da rady, koniec jazdy". Nic z tych rzeczy! "Koniu" wstał otrzepał się, podniósł motocykl, wziął go sam na pych i dojechał!!! W parkingu zgotowano mu fetę jak mistrzowi! Chłopak kariery nie zrobił. Pewnie zniszczył parę odziedziczonych po starszych zawodnikach wysłużonych skór. Nigdy nie wystąpił nawet w pierwszym składzie i pewnie nie zdobył nawet licencji ale ja go będę pamiętać do końca życia. :)
          • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
            Film wart obejrzeć.Jeżeli będzie tyle dzwonów co powyżej pisze raczej to już będzie nie tak smaczne. Wiadomo wpisane w ten sport są upadki ale nie aż tyle do przesady.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×