KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Niska frekwencja podczas SEC w Toruniu nie zaskoczyła. Trochę się tego spodziewano

Pierwszy turniej finałowy Speedway Euro Championship miał dla firmy One Sport słodko-gorzki smak. Pod względem sportowym zawody w Toruniu w pełni się powiodły. Gorzej było ze słabą frekwencją na trybunach. Złożyło się na to kilka czynników.

Tomasz Janiszewski
Tomasz Janiszewski
Motoarena WP SportoweFakty / Krzysztof Wesoły / Na zdjęciu: Motoarena

To, co w piątek rzucało się w oczy na turnieju SEC, to z pewnością wiele pustych krzesełek na toruńskim obiekcie. Zawody obejrzało niewiele ponad pięć tysięcy widzów. Czynników, które o tym zdecydowały, było jednak kilka. - Tak na dobrą sprawę trochę się tego spodziewaliśmy. Atmosfera wokół sportu żużlowego w Toruniu po ostatnich wydarzeniach jest słaba, więc miało to duży wpływ. Na pewno swoje też zrobiła kontuzja Adriana Miedzińskiego, który miał rozpocząć swój marsz w kierunku mistrzostwa Europy. Zabrało to nam wielu miejscowych kibiców. Do tego pogoda - nie ukrywa prezes One Sport Karol Lejman.

Kapryśna aura nie pierwszy raz już dała się we znaki firmie One Sport. Przed rokiem deszcz przerwał zawody SEC w Guestrow, w obecnym sezonie podczas marcowego turnieju Speedway Best Pairs kłopotem była niska temperatura i wiatr. Teraz problemem znów był deszcz. - Nie mamy dobrej passy w tym roku. Były plany związane z miasteczkiem kibica, gdzie było wiele atrakcji, a większość z nich ze względu na deszcz nie wypaliła. Organizacyjnie zawsze dajemy z siebie sto procent, ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu - przyznał Lejman.

Pomimo intensywnych opadów deszczu w nocy z czwartku na piątek i w dniu zawodów, organizatorzy stanęli na wysokości zadania i perfekcyjnie przygotowali nawierzchnię na Motoarenie. - Wielkie słowa uznania w kierunku toromistrza. Tor nadawał się do ścigania, dużo się na nim działo i chyba - obiektywnie mówiąc - dawno nie było w Toruniu zawodów, żeby było tyle mijanek - powiedział ukontentowany poziomem sportowym szef toruńskiej firmy.

Zawody padły łupem startującego z dziką kartą Jarosława Hampela. Decyzja o daniu szansy startu utytułowanemu reprezentantowi Polski okazała się więc trafiona. - My jako organizatorzy żałujemy, że Jarek nie może wystartować w całym sezonie. Niestety, początek sezonu nie był w jego wykonaniu tak fantastyczny, a później nie było możliwości, by dać mu stałą dziką kartę, gdyż z eliminacji awansowało czterech Polaków. Szkoda, ale wielkie gratulacje i myślę, że tym wynikiem Jarek pokazał, że decyzja o przyznaniu mu dzikiej karty na turniej w Toruniu, była jak najbardziej słuszna - zakończył Karol Lejman.

Czy byłeś zaskoczony tak niską frekwencją podczas 1. Finału SEC?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (91)
Zobacz więcej komentarzy (14)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×