Jacek Gajewski od dawna powtarza, że Adrian Miedziński to zawodnik, który mógł w żużlu osiągnąć zdecydowanie więcej. Doświadczony menedżer twierdzi, że żużlowiec nie wykorzystał swojego potencjału i jeśli ma jeszcze zrobić coś wielkiego, to być może przydałby mu się nowy impuls. Gajewski coś o tym wie. Sam jest mocno związany z Toruniem, ale w pewnym momencie zdecydował się na zmianę. Podobnie jak Miedziński wybrał Częstochowę, gdzie odniósł sukces i wrócił bogatszy o nowe doświadczenia.
- Adrian chyba wie, co robi. Nad decyzją długo się zastanawiał. Wybrał Częstochowę, która pod wieloma względami może się dla niego okazać korzystna - komentuje Gajewski. Co konretnie ma na myśli?
- Chodzi między innymi o kwestie torowe. Adrian na tamtejszym torze jeździ na ogół dobrze lub nawet bardzo dobrze. W tym roku było podobnie, choć nie ustrzegł się błędów w postaci upadków. W jego przypadku tak się czasami jednak dzieje - podkreśla.
Dla Miedzińskiego największym wyzwaniem będzie z pewnością funkcjonowanie w nowym otoczeniu. Do tej pory jego kariera była związana z jednym miejscem. - Nie mam pojęcia, jak na to zareaguje. Nie potrafię tego przewidzieć, bo mówimy o kimś, dla kogo zmiany nie są czymś normalnym. Z drugiej jednak strony ważne jest to, że trafia do klubu, który ma ostatnio dobrą opinię. W trakcie minionego sezonu nie było tam słychać o problemach natury finansowej czy organizacyjnej. A to istotne, bo Włókniarz miał przecież nie tak dawno trudną historię - podsumowuje Gajewski.
ZOBACZ WIDEO Prof. Marek Harat: Obrażenia Tomasza Golloba były bardzo poważne
Będzie z Cieślakiem w jednej drużynie.