WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Najstarszy żużlowy fanatyk. Niesamowita pasja 83-letniego kibica

Takich ludzi jest niewiele. 83-letni Antoni Miotke od dziesiątek lat jeździ na niemal wszystkie mecze Wybrzeża. Sympatyczny dziadek budzi podziw młodszych pokoleń kibiców, a fanów gdańskiego klubu traktuje jak rodzinę.
Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski
WP SportoweFakty / 83-letni Antoni Miotke / Na zdjęciu: Antoni Miotke, wyjątkowy kibic Wybrzeża

Żużlowe początki

Antoni Miotke, nazywany przez kibiców po prostu Panem Antonim na żużel chodził jeszcze wtedy, gdy tego sportu nie było w Gdańsku. W pierwszych powojennych latach żużel był obecny w Gdyni. - Od kiedy pamiętam jeżdżę na żużel. Przed Wybrzeżem w Gdańsku były Neptun i Legia, ale ja na ten sport chodziłem jeszcze wtedy, gdy w Gdańsku go nie było. Pamiętam, że pierwsze zawody żużlowe u nas w Trójmieście były w Gdyni, na torze przy ówczesnej ulicy Marchlewskiego, gdzie teraz jest Pomnik Ofiar Grudnia 70, a następnie na późniejszym stadionie Arki przy ulicy Ejsmonda. Żużlowcy z Gdyni jeździli w latach pięćdziesiątych i pamiętam takie nazwiska, jak Stachewicz, Wikaryjczyk, czy Sowa. Wikaryjczyk miał pijalnię piwa przy ulicy Śląskiej i zawsze na meczach kibice mogli napić się za darmo piwa na stadionie - wspomniał najwierniejszy kibic Wybrzeża Gdańsk.

Trzeba mieć olbrzymi upór, by w wieku 83 lat jeździć na niemal wszystkie mecze wyjazdowe swojego klubu. Kiedy Pan Antoni pierwszy raz wyjechał w kraj na żużel? - Dokładnie nie pamiętam co to było za spotkanie, ale po raz pierwszy na mecz wyjazdowy pojechałem pod koniec lat pięćdziesiątych, za LPŻ-em Neptun Gdańsk. Jak byłem młody, często chodziłem też na mecze żużlowe na Śląsku - w Rybniku, Świętochłowicach, czy na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdzie przez pewien czas pracowałem, bo kończyłem szkołę górniczą - przekazał.

Kibice o nim pamiętają

Dość zabawnie dla postronnego obserwatora może wyglądać obrazek, gdy na autokarową zbiórkę kibiców obok osób w wieku przeważnie od 16 do 35 lat stoi urodzony w 1935 roku emeryt. Fani zawsze informują Antoniego Miotke o zorganizowanych wyjazdach, a w autokarze nigdy nie zabraknie dla niego miejsca. Ten, gdy tylko zdrowie mu pozwala rusza w Polskę.

- Bardzo dobrze czuję się wśród tych młodych ludzi, którzy traktują mnie jak swojego. Czuję się wśród nich jak w jednej wielkiej rodzinie. Zawsze na meczach wyjazdowych jest bardzo wesoło. Czasami bywały jakieś małe zadymy, ale ja tam się nie boję, przecież nikt mi nic nie zrobi - przyznał kibic z rozbrajającą szczerością.

ZOBACZ WIDEO #EkspertPGEE zawodników, czyli sprawdzian wiedzy żużlowców, odc. 2

Pan Antoni nie zawsze był aniołkiem. - Jak byłem młodszy, to zdarzało mi się nawet uczestniczyć w jakichś awanturach, jednak oczywiście nie byłem jakimś prowodyrem. Nie stałem w pierwszym szeregu, ale nie będę kłamał, nie uciekałem i jak trzeba było stanąłem z kolegami, zazwyczaj trzymałem się z boku - wspomniał.

W ostatnich latach w polskiej lidze uczestniczyły kluby z zagranicy. Takie odległości też nie były przeszkodą dla fana. - Byłem na wszystkich stadionach żużlowych na których jeździło Wybrzeże. W 2006 roku, gdy klub zaczynał od drugiej ligi pojechałem z kibicami nawet do Równego, Daugavpils i Miszkolca. Właśnie te mecze pamiętam szczególnie, chyba najweselej było na Ukrainie, gdzie 6 godzin trzymali nas na granicy - przyznał Miotke.

Kiedy mecz był wyprawą

W czasach głębokiej komuny nie było tak łatwo przemieszczać się po Polsce. - Teraz jest dużo łatwiej pojechać na mecz, kilkadziesiąt lat temu wszystko wyglądało inaczej. Zaplanowanie każdego wyjazdu to była jedna wielka wyprawa. Czasami się jechało na mecz i spało w parku, czy u różnych kolegów. Bywało że się jechało na mecz i spędzało w podróży 4 dni - opowiedział kibic.

Niestety zdrowie nie pozwala wielu osobom z pokolenia Pana Antoniego chodzić na mecze, również te u siebie. - Teraz jeszcze czasami widzę na stadionie kolegów z tamtych czasów, ale oni już się ledwo poruszają. Mimo mojego wieku, czasami zdarzy się, że jeżdżę sam na wyjazdy, czy to na Grand Prix w Warszawie i w Toruniu, czy na pojedyncze mecze Wybrzeża - dodał Antoni Miotke.

Cel: mistrzostwo Polski

Obecny żużel mocno różni się od speedwaya z lat sześćdziesiątych. Kibic z wielkim sentymentem wypowiada się o dawnych czasach. - Bardziej mi się podobał tamten żużel, czuło się prawdziwą "szlakę", tory były przygotowywane w bardzo różny sposób, a było też widać dużą różnicę w jeździe poszczególnych zawodników, również ze względu na to, że mocno różnił się sprzęt - wspomniał.

Obecne wyniki ukochanego klubu pochodzącego z Gdyni kibica nie mogą dobrze wpływać na jego zdrowie. - Mocno przeżywam mecze, jak tu się nie denerwować jak tak wyglądają wyniki? Wcześniej zawodnicy mocniej utożsamiali się z klubem, pomagali sobie nawzajem - podkreślił Miotke.

Sekcja żużlowa Wybrzeża w swojej historii kilkakrotnie stawała na podium, jednak nie zdobyła jeszcze nigdy mistrzostwa Polski. Czy 83-latek doczeka historycznego tytułu? - Pewnie że dożyję tego momentu, w którym zdobędziemy mistrzostwo, dlaczego nie? Zaraz będziemy mieli bardzo fajnego juniora, kogoś się tam jeszcze kupi i już będzie lepiej - podsumował.

Czy jesteś zaskoczony historią Pana Antoniego Miotke?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×