WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dakar nie dla żużlowców. Mają za słabe nogi i za mało pieniędzy, a na sponsorów nie mogą liczyć

W Dakarze startował już skoczek narciarski Adam Małysz, a żużlowca nie było żadnego. Szalona jazda 100 na godzinę to za mało, by wystąpić w słynnym rajdzie. - Mamy za słabe nogi i za mało pieniędzy - mówi Janusz Kołodziej.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Newspix / Jakub Piasecki, Cyfrasport / Rafał Sonik wręcza Tomaszowi Gollobowi piasek z Abu Zabi.

KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Jedynym żużlowcem, który miał szansę wystąpić w Dakarze, był Tomasz Gollob. Żużlowy mistrz świata już trzy razy szykował się do startu w rajdzie. W kwietniu 2017, po wypadku na crossie, stracił jednak czucie w nogach, jeździ na wózku, i o swoim wielkim marzeniu musiał zapomnieć. Czy na zawsze? On sam ma nadzieję, że jeszcze wróci do pełnej sprawności i pojedzie.

Pierwsza przymiarka Golloba do Dakaru miała miejsce w 2004 roku. Miał jechać Toyotę, a jego pilotem miał być ówczesny przewodniczący GKSŻ, prezes Apatora-Adriany Toruń i biznesmen Marek Karwan. Tomasz miał nawet ofertę startów w Apatorze. Wybrał jednak Unię Tarnów, a Rafineria Trzebinia, sponsor klubu, nie wyraził zgody na Dakar.

Drugie podejście Golloba to rok 2010. Zdobył wówczas tytuł mistrzowski, ale w związku z tym, że wiedział o szykujących się zmianach w sprzęcie (za chwilę miały wejść zatkane tłumiki) i o tym, że ciężko będzie mu się do tego przystosować, zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Ostatecznie jednak zwyciężyła chęć pójścia za ciosem i zdobycia drugiego tytułu.

Dziś możemy gdybać, ale gdyby nie wypadek, to Gollob miałby już za sobą start w Dakarze 2018. Miał jechać samochodem Mini z silnikiem BMW. Sponsorami miały być Red Bull i Motul. Budżet mistrza na start miał oscylować w granicach 6 milionów złotych. Tyle, bo Tomasz odbył wiele rozmów na temat startu w Dakarze z ludźmi, którzy brali w rajdzie udział, i wiedział, że niższy budżet nie pozwoli mu bić się o trzydziestkę. Zresztą najlepsi i tak dysponują budżetami z dziesiątką z przodu.

ZOBACZ WIDEO: Przygoński jednym z faworytów na Dakarze. "Ma ogromne doświadczenie i spokój"

Warto wyjaśnić, dlaczego Gollob, choć był wirtuozem motocykla, miał jechać w Dakarze samochodem. O motocyklu też myślał. Trenował nawet jazdę na zgrupowaniu a Abu Zabi. Jeździł tam pod okiem Rafała Sonika. - To wtedy wyszło, że Tomek, podobnie jak inni żużlowcy, ma za słabe nogi - mówi nam Sławomir Kryjom, żużlowy menedżer. - Rozmawiałem z nim po powrocie z Emiratów i był załamany. Stwierdził, że nie ma szans, żeby pojechał w Dakarze motocyklem. Opowiadał, że jego mocne ręce to za mało, bo nogi po jeździe na piaszczystych wydmach miał jak z waty.

- Żużlowców można porównać do krótkodystansowców, a tu trzeba maratończyka - opowiada Janusz Kołodziej, który ma za sobą starty w rajdach samochodowych, w tym w Rajdzie Barbórki. - Bieg w żużlu trwa krótko, a Dakar to długi i ciężki dystans. Trzeba by totalnie zmienić przygotowania. Możliwości łączenia dwóch cyklów nie ma, zatem w rachubę wchodziłyby wyłącznie quad lub samochód. W zasadzie to nawet z quadem byłby problem, bo tam człowiek jedzie sam, a w samochodzie ma pilota, który nawiguje i mówi, gdzie jechać. To nie jest łatwe, tego też trzeba się nauczyć. Żeby w rajdzie móc się skutecznie ścigać, trzeba mieć kogoś, kto ma temat nawigacji w małym palcu - dodaje i słusznie, bo Gollob spędził wiele godzin na rozmowach z Krzysztofem Hołowczycem o nawigacji i nie tylko.

Predyspozycje nie blokują jednak żużlowców tak bardzo, jak pieniądze. To jest największy problem. - Pamiętam, że Gollob po Abu Zabi mówił, że potrzeba mu minimum miliona euro - wspomina Kryjom, a Krzysztof Cegielski, były żużlowiec, dodaje: - Kołodziej chętnie by pojechał w Dakarze, jakby miał sponsora typu Orlen.

Cegielski nie bez powodu wspomina o największym polskim koncernie energetyczno-paliwowym. Adam Małysz, dopóki miał wsparcie Orlenu, startował w Dakarze. Z innej beczki można wymienić wspomnianego wcześniej Hołowczyca, który jeździł do momentu, aż stracił sponsora, producenta napojów energetycznych Monster. - Wiele się mówi o dużych zarobkach w żużlu, ale nawet jakbym zbierał całą karierę, to tych kilku milionów na Dakar bym nie zebrał - przyznaje Kołodziej. - Na Rajd Barbórki pozwoliłem sobie tylko raz, bo przejechanie 20 kilometrów kosztowało mnie 30 tysięcy złotych i to bez wynajmu samochodu i amortyzacji - dodaje żużlowiec będący posiadaczem rajdówki Subaru.

Poza Kołodziejem, a kiedyś Gollobem (ten z kolei startował w wyścigach samochodowych Volkswagen Cup), próżno w ogóle szukać w żużlu ludzi z rajdowym zacięciem. - Swego czasu w rajdzie w Szwecji pojechał Tony Rickardsson, sześciokrotny mistrz świata. Do Dakaru jednak nie doszedł - przypomina Cegielski.

Nie sposób nie zauważyć, i to pokazuje przykład Małysza, że uznane marki są gotowe, by sfinansować start sportowca w Dakarze. To musi być jednak duża osobistość, ktoś, kto jest znany kibicom w całej Polsce, a nie tylko fanatykom tej czy innej dyscypliny. Gollob był na tyle uznaną firmą, że bez problemu zdobyłby potrzebne zaplecze. Dziś niestety w żużlu nie ma takiego zawodnika. - Coś w tym jest, a szkoda, bo fajnie byłoby przedłużyć sobie sportowe życie. Jak ktoś się całe życie ściga, to potem trudno bez tego żyć. Wielki mistrz Sebastian Loeb tylko kilka lat wytrzymał bez rajdów - kończy Kołodziej.

Czy duża polska fiirma powinna zasponsorować start jakiegoś żużlowca w Dakarze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • pawel92a 1
    "Gollob był na tyle uznaną firmą, że bez problemu zdobyłby potrzebne zaplecze. Dziś niestety w żużlu nie ma takiego zawodnika." Niestety smutna prawda. Gollob był ostatnim żużlowcem, którego znał w Polsce prawie każdy przeciętny Kowalski nie interesujący się tym sportem. W tej chwili nawet taki Zmarzlik poza światkiem żużlowym jest praktycznie anonimowy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×