Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dariusz Ostafiński. Bez Hamulców 2.0: Zmowa płacowa mechaników. Dobry majster musi być szybki, nie może kraść (felieton)

Żużlowcy mówią, że warto zrobić giełdę transferową mechaników. Dobrych fachowców coraz mniej, a najlepszych zawodnicy wyrywają sobie z rąk. Najlepsi spece w branży nie chcą robić za mniej niż 7-8 tysięcy miesięcznie.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Tomasz Suskiewicz, Emil Sajfutdinow WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Tomasz Suskiewicz, Emil Sajfutdinow.

Bez Hamulców 2.0, to cykl felietonów Dariusza Ostafińskiego, redaktora prowadzącego dział żużel na WP SportoweFakty.

***

Do napisania tego tekstu zainspirowali mnie zawodnicy. Usłyszałem od nich, że powinniśmy zrobić transferową giełdę mechaników. Bo jest ich coraz mniej, bo dobry mechanik jest na wagę złota, bo od jakiegoś czasu dzieje się tak, że to oni (mechanicy) dyktują warunki. Padły nawet stwierdzenia o zmowie majstrów dotyczącej ich zarobków.

Co do zmowy, to w tej kwestii byłbym raczej ostrożny. Od kilku lat jest tak, że mechanicy, rozmawiając między sobą, mówią, że za mniej niż 7 tysięcy złotych brutto nie pójdą nigdzie pracować. Zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto się wyłamie. Weźmie mniej (zdarza się, że i poniżej 5 tysięcy), bo to jego pierwsza praca, bo pokażą go w telewizji, bo liczy na to, że podróżowanie z żużlowcem po Europie to wielka przygoda i frajda.

Nawet ostatnio mieliśmy taką sytuację, że poszukujący mechaników Jason Doyle (z poprzednimi się rozstał) miał już dogadanych Polaków po stawkach z górnej półki, aż tu nagle zgłosili się do niego Czesi pracujący niedawno u Craiga Cooka i wzięli tę samą robotę za mniej.

Moja opinia w sprawie zarobków mechaników jest taka, że te 7-8 tysięcy, jeśli taki pracownik ma do obskoczenia dwie ligi plus Grand Prix, to absolutne minimum. Zwłaszcza w sezonie, gdzie jest praca niemal 24 godziny na dobę, gdzie spotkanie bliskich graniczy niemalże z cudem. Na dokładkę ta robota jest wielce ryzykowna. Słyszałem już kilka historii, jak to kierujący busem mechanik łapał się po 30 minutach jazdy na tym, że nie wie, jak znalazł się w danym miejscu. Wszystko to jest efektem ogromnego zmęczenia, czasem nawet 10 godzin spędzonych non-stop za kółkiem. Aż dziw, że nie doszło jeszcze do jakiejś serii strasznych tragedii.

Wróćmy jednak do punktu wyjścia, czyli mojej rozmowy z zawodnikami. O zmowie mówili oni, dlatego że wielu z nich zdaje sobie sprawę, że nowicjusz za 4,5 tysiąca to żadne rozwiązanie, że jeśli chcą wygrywać, to potrzeba im czegoś więcej. Dlatego narzekają, że za mniej niż 7-8 się nie da. Dodajmy, że wymarzony mechanik musi być szybki, sprawny, odporny na stres, kumaty, czuć sprzęt i mieć głowę na karku. Sporo tego, ale o wyniku decydują niuanse. Wyobraź sobie, że masz dwie minuty na to, by naprawić uszkodzony przed chwilą motocykl. W tym czasie stoi nad tobą kilka osób, każda z nich coś mówi, ponagla, a ty musisz się od tego odciąć i zrobić swoje. Klucze nie mogą wypaść ci z rąk.

Kolejnym plusem droższego mechanika jest fakt, iż można mieć do niego dużo większe zaufanie niż do żółtodzioba w branży. Żużlowiec ma w warsztacie sprzęt wart 100 tysięcy złotych i więcej. W busach często są jakieś pieniądze i drogie części. Zdarzało się, że zawodnikom ginęły różne rzeczy. Przeważnie dochodzono do tego, kto wyrządził zło. Czarną owcą nigdy nie okazał się żaden mechanik z tej drogiej czołówki.

ZOBACZ WIDEO Grand Prix obowiązkowe dla Marka Cieślaka? To mogłoby wzbudzić kontrowersje

W ostatnim oknie zawodnicy wyrywali sobie co lepszych mechaników z rąk. Nie wszystkim udało się ogarnąć temat. Mówią, że taki Leon Madsen ma tylko jedną dobrą parę rąk do pracy (w sumie będą z Leonem trzy osoby w parku maszyn na GP). Już teraz w środowisku zwracają uwagę na to, że w trakcie sezonu GP Leon będzie miał przez to spore kłopoty i wiele na tym straci.

Wartość mechanika zawodnik poznaje dopiero w ogniu walki. Kiedy jest wypadek albo defekt i trzeba zrobić wszystko, by żużlowiec mógł szybko wsiąść na ten sam motocykl. To nie jest łatwe. Nawet ekipa Taia Woffindena, choć jest zaliczana do czołówki, miała w 2018 roku kłopot w Grand Prix w Toruniu. Potrzebowali więcej czasu, by zreperować maszynę i Tai musiał jechać jeden bieg na drugim motocyklu. Na dobre mu to nie wyszło.

Dobrzy mechanicy? Niestety jest ich coraz mniej. Jakiś miesiąc temu pisałem, że wielu zamieniło parku maszyn na tira, bo stres mniejszy, a pieniądze czasami nawet większe. Parę gwiazd jednak zostało. Zacznijmy od Tomasza Suskiewicza, który jest już bardziej menedżerem niż mechanikiem, ale jednak i tak jest głównym podpowiadaczem Emila Sajfutdinowa. W tej samej roli występuje Jacek Trojanowski  od Taia. Mózgiem i głównym mechanikiem teamu Patryka Dudka jest jego tata Sławomir Dudek.

Wysokie notowania mają też: Wojciech Malak (lata u Tomasza Golloba, obecnie jest z Rafałem Okoniewskim), Tomasz Dołkowski (kiedyś z Tonym Rickardssonem i Nicki Pedersenem), Krzysztof Nenes (mechanik Petera Kildemanda, wcześniej Rune Holta i Nicki Pedersen), Arkadiusz Jurasik (Niels Kristian Iversen), Grzegorz Musiał (kiedyś Matej Zagar, obecnie Bartosz Zmarzlik), Mariusz Szmanda (dawniej Leigh Adams, od bodaj 3 lat Dominik Kubera) czy Wojciech Pluta (rodzinny mechanik Drabików, kiedyś u Sławomira, a teraz u Maksyma).

Inne nazwiska? Michał Ciurzyński, Rafał Lohmann, Marcin Kowalik, Dariusz Jędrzejak, bracia Ciupka. Niby dużo, ale zważywszy, że każdy potrzebuje minimum dwóch mechaników, a w samej PGE Ekstralidze jeździ około stu zawodników, to jasno widać, że jest problem. I ciężko będzie go rozwiązać. Najlepsi, urodzeni w latach 70-tych i 80-tych, powoli się wykruszają. Nowych, bardziej niż praca, interesuje to, by błyszczeć w blasku fleszy. Ci bez dwóch lewych rąk do pracy i z ograniczonym parciem na szkło stanowią mniejszość.

Czy możliwy jest sukces zawodnika w Grand Prix bez duetu dobrych mechaników?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (31):

  • wojteq1947 Zgłoś komentarz
    bzdura wyssana z palca. Brawo Dariusz!
    • Ostapha Heyteer Zgłoś komentarz
      1) Wynagrodzenie brutto 7 000,00 2) Całkowity koszt wynagrodzenia 8 433,60 3) Podatek 553,00 4) Ubezpieczenie społeczne 2 214,80 5) Ubezpieczenie Zdrowotne 543,63 6) Ubezpieczenie na Fundusz
      Czytaj całość
      Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych 178,50 ......................................................................... [b]Wynagrodzenie netto[/b] 4 943,67 . Taka sytuacja.
      • idek1702 Zgłoś komentarz
        Nic już nie kumam , piszą że 7000zł brutto to nie całe 5000 zł , a nawet ktoś napisał że to 4943 zł. Mnie wychodzi 5670 zł bo podatek to 19% . Być może wat biorą , albo inne
        Czytaj całość
        wymyślone cyferki.
        • Żużel 81 Zgłoś komentarz
          Orientuje się ktoś jak wygląda sprawa noclegów i wyżywienia? Zawodnicy kupują posiłki i opłacają hotel a te 7 tysięcy to na czysto czy mechanik musi sobie sam płacić za jedzenie i
          Czytaj całość
          noclegi w hotelu?
          • Gregor021-RSKŻ Zgłoś komentarz
            Czy Dariusz O potrafi napisać jakiś artykuł nie zaglądając do kieszeni?
            • Only Retro Speedway Zgłoś komentarz
              ZAKAZAĆ TUNINGU I WYCIĄĆ TĘ GRUPKĘ CWANIAKÓW, PSEUDO-FACHOWCÓW ZE STODOŁY! W POWAŻNYCH SPORTACH BY MOGLI ZAMIATAĆ WIATĘ A TU ZNALEŹLI SOBIE GRUPKĘ OBJAZDOWĄ KTÓRA ZARABIA TYLKO
              Czytaj całość
              DZIĘKI PRZEWADZE SPRZĘTOWEJ I BLOKUJE INNYCH
              • omen Zgłoś komentarz
                7-8 brutto mało czy dużo? Jeżeli ktoś jest kawaler i ma wszystko opłacone włącznie z jedzeniem a kasa tylko na konto to można tą prace uznać za fajna przygodę. Ale jeżeli ktoś ma
                Czytaj całość
                rodzinę i zapiernicza za niecałe 5000 na łapę i nie ma ojca przez większość roku w domu to nie warto się w to bawić! Śmieszne jest to że zawodnik te 8 tys. zarobi w jednym wyścigu a zawodnik zapiernicza 24 h
                • krzyzak100 Zgłoś komentarz
                  12 tys to minimum
                  • marcin1ja1 Zgłoś komentarz
                    Co to jest 7-8k miesięcznie, jak w trakcie sezonu, mechanik pracuje jakby zapierniczał na 2 a nie raz na 3 etaty. Jeżeli zawodnik jeździ w 3 ligach plus w zawodach indywidualnych to mechanik
                    Czytaj całość
                    jest gościem w swoim domu.
                    • kibic GKM-u Zgłoś komentarz
                      .....czyli jakby nie patrzeć, to z zawodnika jest kawał ......Jako pracownik chciałby wydoić z klubu ile tylko można, a jako pracodawca dla mechanika wydoić z niego ile się da za psi
                      Czytaj całość
                      grosz.
                      • michalj Zgłoś komentarz
                        nie zapłacisz nie pojedziesz...proste!
                        • scorpio Zgłoś komentarz
                          O czym ci zawodnicy mówią?Zapłacić równowartość dwóch zdobytych punktów za miesiąc pracy mechanika to dużo?Żenada.
                          • Tommy DeVito Zgłoś komentarz
                            W życiu bym się nie zgodził na taki tryb pracy za takie marne pieniądze :/ Co to jest 7/8 tysięcy brutto, tym bardziej że jest tzw. "martwy sezon" i zawodnicy przez te miesiące
                            Czytaj całość
                            albo nie płacą, albo płacą połowę tego co podczas sezonu. Ale cóż wina jest po stronie mechaników że godzą się na takie zarobki, dziwię się bo tych najlepszych jest naprawdę niewielu i to oni powini dyktować warunki płacy a nie zawodnicy.
                            Zobacz więcej komentarzy (18)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×