Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Historyczne chwile dla amatorskiego żużla. Pasjonaci bohaterami (tak minął mi rok)

Historyczne chwile dla żużla amatorskiego, walka do samego końca w wykonaniu Arged Malesa TŻ Ostrovia i zaproszenie na zawody do USA - w kończącym się roku działo się naprawdę wiele.
Mateusz Kozanecki
Mateusz Kozanecki
AKŻ Speedway Ostrów (na dole: C Kozanecki, Wawrzyniak; na górze: M Kozanecki, Waluszyński) Materiały prasowe / Teresa Waluszyńska / AKŻ Speedway Ostrów (na dole: C. Kozanecki, Wawrzyniak; na górze: M. Kozanecki, Waluszyński)

KOMENTARZ. W minionym sezonie działo się wiele. Jazda w barażach o PGE Ekstraligę w wykonaniu Arged Malesa TŻ Ostrovia była sporą niespodzianką, podobnie jak spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej eWinner Apatora Toruń. Choć związany jestem z wielkopolskimi ośrodkami, z wypiekami na twarzy przyglądałem się poczynaniom Speed Car Motoru. Lublin wręcz oszalał na punkcie speedwaya i oby ten stan trwał nadal - w klubie panowała świetna atmosfera, a zawodnicy dokonali czegoś niezwykłego. Nie można też zapominać o sukcesie Bartosza Zmarzlika w mistrzostwach świata.

Emocji nie brakowało również na amatorskich torach. Do historii przeszedł cykl Kaczmarek Electric Speedway Cup. Miałem zaszczyt być częścią tej rywalizacji, gdzie startowałem w grupie Bronze. Dla amatorów wyniki są sprawą drugorzędną, ale dwa drugie i dwa trzecie miejsca w tegorocznych zawodach były dla mnie sporym przeżyciem. Miałem także okazję stanąć pod taśmą w pierwszym w historii wyścigu amatorów w sześcioosobowej obsadzie w Pardubicach. Udało mi się tę gonitwę wygrać po zaciętej walce do ostatnich metrów.

Jeszcze więcej czeka mnie w 2020 roku, dzięki uprzejmości Patricka Bedforda, wraz z tatą Cezarym, a także przyjaciółmi Jarosławem Wawrzyniakiem i Michałem Waluszyńskim, będziemy mieli okazję wystartować w zawodach Celebration of Speed Indoor Mayhem. Odbędą się 28 lutego w Shelbyville, w stanie Tennessee. Polski żużel amatorski wkroczy na zupełnie nowe tereny.

ZOBACZ WIDEO Żużel. #MagazynBezHamulców. Prezes Włókniarza w ogniu pytań o Drabika, Cieślaka i Doyle’a

BOHATER. Bartosz Zmarzlik wydaje się oczywistym wyborem, za to, czego dokonał w tegorocznym cyklu Grand Prix. Postanowiłem nie wyróżniać jednak jednego zawodnika, a całą grupę. Dla mnie bohaterami są wszyscy ci, dla których jazda na żużlu jest pasją - startują z dala od pięknych, wypełnionych po brzegi stadionów, nie widać ich w telewizji, wielu kibicom ich nazwiska niewiele mówią, nie mogą liczyć na bajeczne kontrakty opiewające na miliony złotych.

To nie tylko zawodnicy startujący w Nowej Zelandii, USA czy Norwegii, ale także wszyscy żużlowcy-amatorzy. Choć czasem pojawiają się pomiędzy nimi różnice zdań i niejednokrotnie toczy się zażarta dyskusja, przyświeca im jeden cel - spełnianie swoich marzeń i wspólne tworzenie amatorskiego środowiska w Polsce. W tym gronie znajduje się m.in. mój tata Cezary, który wkłada ogrom pracy w to, abym również i ja mógł próbować swoich sił na amatorskich torach.

Czytaj także: Hynek z Czosnyką biorą się za łby: Rewolucja w PGE Ekstralidze. GKM do baraży, Sparta poza pierwszą czwórką?

KONTROWERSJA. Speedway Wanda Kraków była w minionym sezonie idealnym przykładem na to, jak nie powinno się prowadzić klubu żużlowego. Ogromne problemy finansowe sprawiły, że w meczach startowali niedoświadczeni juniorzy wsparci Stanisławem Burzą, co przeciwnikom krakowian generowało ogromne koszty. Cierpiało na tym widowisko, kibice, a także sami zawodnicy, którzy regularnie zbierali tzw. bęcki.

AKCJA ROKU. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości i powielę to, co pisali już moi redakcyjni koledzy. Emil Sajfutdinow napędzający się po bandzie (dosłownie!) niczym w beczce śmierci w Częstochowie to akcja, którą z pewnością każdy będzie pamiętał jeszcze przez wiele lat. Podobnie pojechał kiedyś Tony Rickardsson podczas jednego z turniejów Grand Prix.

Czytaj także: Mistrz był pod kroplówką, a teraz siedzi w lodówce. Wszystkie twarze Bartosza Zmarzlika

LICZBA. 29 - przez tyle wyścigów zawodnicy Startu Gniezno znajdowali się na prowadzeniu w półfinale rozgrywek Nice 1. LŻ. Do upragnionego awansu do finału brakowało im zaledwie dwóch "oczek". Ostrowianie znajdujący się w niemal beznadziejnej sytuacji dokonali niemożliwego. Sam Masters i Tomasz Gapiński wprowadzili w euforię 10 tys. widzów zgromadzonych na Stadionie Miejskim. Biało-czerwoni w 2020 roku staną przed trudnym zadaniem, wierzę jednak, że nie spoczną na laurach i ponownie dadzą wiele radości swoim kibicom - podobnie jak Speed Car Motor Lublin.

CYTAT. "Mamy dobrą drużynę, każdy jest bardzo pracowity i każdy każdemu pomaga. Co najważniejsze, trenujemy wszyscy razem. Nie ma sytuacji, że ktoś jeździ sam" - powiedział po jednym z meczów ligowych Aleksandr Łoktajew. Ostrowska drużyna stanowiła monolit i do końca walczyła o najwyższe cele. Słowa Łoktajewa można odnieść także do żużla amatorskiego. Tylko dzięki wspólnym działaniom dyscyplina w tym wydaniu się rozwija. Chyba jeszcze nikomu, kto próbował działać w pojedynkę, nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów.

Czy interesujesz się żużlem amatorskim?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×