Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Denis Urubko zdradza kulisy akcji ratunkowej. "Nigdy wcześniej helikopter nie lądował tak wysoko"

Denis Urubko potwierdził, że nie dało się uratować Tomasza Mackiewicza. Przyznał też, że pilot śmigłowca wylądował w takim miejscu, w jakim nikt nigdy wcześniej nie próbował. - To było epickie - przyznał.
Bartosz Zimkowski
Bartosz Zimkowski
Od lewej: Denis Urubko, Elisabeth Revol, Adam Bielecki Facebook / Adam Bielecki / Od lewej: Denis Urubko, Elisabeth Revol, Adam Bielecki

Kiedy rozpoczynała się akcja ratunkowa, w Polsce panowało powszechnie przekonanie, że śmigłowce wysadzą czterech ratowników na wysokości około 6000 metrów. Stąd mieli mieć bardzo blisko do Elisabeth Revol i nieco ponad kilometr do Tomasza Mackiewicza. Tymczasem helikopter wylądował na 4800 m, co w Polsce przyjęto bardzo negatywnie.

Tymczasem Denis Urubko rzuca nowe światło na tę sytuację. - Żaden śmigłowiec nie lądował wcześniej w tym miejscu, tak blisko obozu pierwszego. Kiedy się zbliżaliśmy, powiedziałem pilotowi: "jeśli możesz, zostaw nas tutaj". Odpowiedział: "spróbuję" i nas wysadził. To również był epicki, heroiczny moment misji ratunkowej - zdradza Urubko w wywiadzie dla portalu desnivel.com. 

Akcja ratunkowa

Wybitny himalaista opowiada, dlaczego zdecydował się na akcję ratunkową w tak trudnych warunkach. - Ludzie muszą sobie nawzajem pomagać, zwłaszcza wspinacze, a jeszcze bardziej dla osoby tak niezwykłej jak Elisabeth Revol, którą bardzo szanuję. To było wyjątkowe doświadczenie, które pomogło jej przetrwać w tak trudnej sytuacji zimą w Nanga Parbat - przyznał. 

Potwierdził, że akcja ratunkowa miała przygotowany cały niezbędny sprzęt, była wypoczęta i gotowa do działań. - Nie mogliśmy siedzieć z założonymi rękami. Mieliśmy z Adamem możliwość, by pomóc drugiej osobie, pokazać, że jesteśmy nie tylko sportowcami, ale i ludźmi - powiedział.

Polacy wspinali się przez osiem godzin w nocy przy temperaturze około -40 stopni Celsjusza. Mimo to w niemal sprinterskim tempie pokonali dystans dzielący ich od Elisabeth Revol. - Było zupełnie ciemno, nic nie widzieliśmy. Ktoś powiedział nam przez radio, że widział światło. Zacząłem krzyczeć i w odpowiedzi usłyszałem głos w ciemności. Bardzo się ucieszyliśmy, bo wiedzieliśmy już, że jesteśmy blisko niej i będziemy mogli jej pomóc. W tym momencie poczuliśmy, że nasza misja okazała się sukcesem. To był po prostu cud. Piloci wylądowali w naprawdę niesamowitym miejscu. Bardzo nam to pomogło, bo od razu znaleźliśmy się dość wysoko. Elisabeth walczyła do samego końca, schodziła z wielką determinacją. Jest niesamowitą kobietą - przyznał.

Silne odmrożenia

Urubko potwierdził, że Revol miała silne odmrożenia, ale mimo takich obrażeń schodziła z prędkością około 20 metrów na godzinę. - Była całkowicie wykończona - przyznał. Po odnalezieniu Francuzki rozbili namiot i przeczekali około 3-4 godziny. Podali jej leki oraz wodę, a ta próbowała spać. Ocenia, że jej odmrożenia nie są aż tak poważne i że "widział gorsze". Dodał, że "ma nadzieję, że obejdzie się bez skomplikowanych operacji i w ciągu roku Elisabeth wróci do normalności".

- Czy trudno się schodziło z Revol? Nie. (...) O 6 rano zaczęliśmy schodzenie. Zajęło to dużo czasu, zrobiliśmy to tak, jak należy postępować w takich sytuacjach - powiedział. Nie chciał jednoznacznie stwierdzić, czy Revol przeżyłaby, gdyby nie pomoc czterech polskich ratowników. - Cuda się zdarzają. Myślę, że jest bardzo silna, ale w niedzielę rano siła wiatru bardzo się wzmogła, zrobił się prawdziwy huragan. Miałem duże wątpliwości, czy śmigłowce będą w stanie wlecieć dość wysoko, żeby ją zabrać. Poza tym z odmrożeniami palców bardzo trudno byłoby jej schodzić ze ściany Kinshoffera. Nasza pomoc była kluczowa - powiedział.

Bielecki oraz Urubko zdecydowali się wybrać ścianę Kinshoffera, ponieważ ich zdaniem była to najlepsza droga w górę. - Jest oporęczowana przez komercyjne ekspedycje, są tam liny, a poza tym o tej porze roku nie jest bardzo oblodzona. Mogliśmy wspinać się tak szybko właśnie dzięki poręczówkom, one pozwoliły nam na poruszanie się bez zawahania. Mogliśmy się skoncentrować na tym, żeby iść do góry. Mieliśmy też dużo szczęścia, bo na ścianie Kinshofera znaleźliśmy dużo lin, które były w dobrym stanie, używanie ich nie wiązało się z dodatkowym ryzykiem - wyjaśnił Urubko.

Tomka nie dało się ratować

Został też zapytany, dlaczego ratownicy nie zdecydowali się pójść po Tomasza Mackiewicza, który został na wysokości około 7200 metrów. - W tamtym momencie musieliśmy podjąć decyzję: albo pomóc przeżyć Elisabeth, albo kontynuować wspinaczkę z bardzo niewielką nadzieją na to, że uda się nam dotrzeć do Tomka. Mieliśmy też bardzo złą prognozę pogody na kolejne dni. Było jasne, że powinniśmy zostać z Elisabeth, która była bardzo słaba. Postanowiliśmy skoncentrować się na niej - powiedział Denis Urubko. Potwierdził również, że szanse na uratowanie Mackiewicza nie były duże. - Minęły trzy czy cztery dni, od kiedy Tomek zaczął mieć problemy z chorobą wysokościową, a Elisabeth powiedziała nam, że był w bardzo złym stanie. Trudno przypuszczać, by ktoś był w stanie mu pomóc. 

Cała czwórka alpinistów odpocznie teraz w bazie w Skadru i musi przeczekać niekorzystną pogodę, która uniemożliwia powrót na K2. Urubko zdradza, że sporo sił kosztowało go ratowanie Francuzki. - Nie piłem przez 20 godzin, przez słońce mam problemy ze wzrokiem. Mamy jednak z Adamem wielką satysfakcję, poczucie że zrobiliśmy to, co trzeba było zrobić. Oczywiście, nie jesteśmy w pełni zadowoleni, bo nie udało się pomóc Tomkowi. Ale to, że udało się pomóc Elisabeth, jest fantastyczne - podsumował.

Bielecki i Urubko nie zrezygnowali z próby walki zdobycia K2 i nadal to jest ich celem. Na początku lutego pogoda ma się poprawić i wówczas ma dojść do ataku na szczyt.

ZOBACZ WIDEO: Michał Bugno: Akcja Bieleckiego i Urubki była spektakularna, brawurowa i heroiczna. Przejdzie do historii światowego himalaizmu

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
desnivel.com

Komentarze (18):

  • Ksawery Darnowski Zgłoś komentarz
    "Nigdy wcześniej helikopter nie lądował tak wysoko". To też nieprawda! Te helikoptery francuskiej produkcji mają pułap 5500 m. Oczywiście dużo zależy od pogody i obciążenia. Po pewnej
    Czytaj całość
    modyfikacji mogą wylądować dużo dużo wyżej. Była swego czasu udana próba wylądowania na Mont Blanc (ponad 8800 m). A rekord pułapu dla śmigłowca wynosi ponad 12000 m. Ale w tym przypadku na tej wysokości silnik śmigłowca ... zgasł. Mimo to pilotowi (francuskiemu) udało się wylądować (wszedł w autorotację i bezpiecznie posadził maszynę).
    • Allez Zgłoś komentarz
      rozwazania co moglo sie zdarzyc osoby, ktore Tomka naprawde znala ....
      "Tomek pokonal Nange a Nanga pokonal jego"
      • atenaneta Zgłoś komentarz
        Wam się chyba Urubko z Bieleckim z aniołem stróżem pomylili oni mieli tylko po dwie ręce i dwie nogi i własne płuc, skrzydeł ani cudu bilokacji nie stwierdzono ( i wiecie co gdyby
        Czytaj całość
        głupota unosiła się w powietrzu to sami byście pana Tomasza znieśli, zbiorowo)
        • Jan Nowak-Kowalski Zgłoś komentarz
          Jest opcja sprawdzenia z dużym prawdopodobieństwem czy Tomasz jeszcze żyje czy już niestety nie, co pozwoliłoby w taki czy inny sposób zamknąć temat ewentualnej powtórnej akcji
          Czytaj całość
          ratunkowej i z pewnością przyniosłoby ukojenie bądź nadzieję rodzinie Tomka, może przeczyta ktoś władny podjąć odpowiednie decyzje i zadziała, opcja nazywa się MQ9 Reaper czyli Predator B z kamerą termowizyjną, pułap max. 15200m, zasięg 5900km, prędkość max. 480km/h, bezzałogowy więc zero ryzyka, Pakistańczycy tego nie mają, ale z Bagram w Afganistanie gdzie pewnie kilka takich stoi pod Nanga Parbat jest zaledwie ok. 500 - 600km (ciut ponad godzinę lotu), Pakistańczycy raczej nie powinni mieć nic przeciwko skoro nie szumieli jak im Amerykanie wyłuskali bin Laden'a, a zatem panie Ministrze Obrony Narodowej może pora wypróbować sojuszników? bo póki co sprawdził się Rosjanin – Urubko i to w 100%, wjechać Jankesom na ambicję to polecą... i to nie jest żart tylko poważna propozycja, którą daję pod rozwagę ekspertom i decydentom... byle szybko bo tu jeszcze może liczyć się każda minuta... zwłaszcza jeśli diagnoza Eli co do stanu Tomasza była błędna co jest równie prawdopodobne jak to, że jednak nie pomyliła się...
          • Ana Beatrix Zgłoś komentarz
            Czytajac artykuly odnosze wrazenie ze z pomoca wylacznie szli po francuzke.Fajnie ciesze sie ze uratowali ja ale czuje ze wogole nie planowali isc po Mackiewicza.Wszedzie radosc a gdzie zal za
            Czytaj całość
            polakiem?nie oceniajmy go z prywatnego zycia. Kazdy z nas ma problemy dlugi i historie ze swojego mlodzienczego zycia.nie chce mi sie wierzyc w ich szczerosc.
            • Johnydegun21 Zgłoś komentarz
              Jak mozna sie tak cieszyc wiedzac, ze ktos jeszcze zostal ? Ta radosc wyglada na taka jakby szli wylacznie po nia i zadanie zostalo wykonane. Dziwna taka radosc, jesli ktos jeszcze tam zostal i
              Czytaj całość
              potrzebuje pomocy. Dlaczego mimo, ze odwolali akcje z powodu pogody, nie bylo nawet cienia checi, zeby ja przeczekac i probowac pozniej ? Pan Mackiewicz z tego co wiedzieli, dawal rade w takich warunkach nawet do 6 dni. Nawet jesli Francuzka przekonywala ich, ze z nim bylo bardzo zle, nie powinno sie w takich sytuacjach odpuszczac. Sadze, ze cos jest na rzeczy a ta Amerykanka, ktora twierdzi, ze ktos ma krew na rekach, nie jest z pierwszej lapanki i dobrze wie co mowi.
              • Jerzy Kamola Zgłoś komentarz
                Szanowni himalaiści - skoro nadrzędna zasada ludzi jest pomoc to z jakiej przyczyny nie podjęto próby uratowania tego człowieka , było Was 4 dwóch z Panią nie schodzi a dwóch idzie
                Czytaj całość
                chociażby kilkaset metrów , dziwne zachowanie pomimo wszystko , a już zachwyt zupełnie niezrozumiały , pozdrawiam .....
                • użytkownik usunął konto Zgłoś komentarz
                  Każdy ma prawo mieć wątpliwości i swoje zdanie, więc z nikim nie polemizuję i nikogo nie zamierzam przekonywać. Chciałbym za to podziękować tym wspaniałym ludziom i mistrzom w swojej
                  Czytaj całość
                  dziedzinie. Dzięki takiej odwadze ujarzmiamy Kosmos i dna oceanów, mamy komputery przed nosem i zdobywamy wiedzę o sobie. Tak, dzięki takim ludziom. Ja, jestem pełen podziwu i szczerze im dziękuję. Przy okazji: W takich przypadkach Francuzka też jest nasza, jak Tomek. To ta sama drużyna.
                  • Jolanta Kalinowska Zgłoś komentarz
                    Jeżeli tak dużo zamarzniętych ciał pozostaje na szlakach to ci, którzy się wspinają i mijają je, wyglądają tak jakby ludzie chodzili na cmentarz i mijali rozkopane groby z siedzącymi
                    Czytaj całość
                    na nich trupami. Czy mogą w tym tłumie zamarzniętych trupów mimo wszystko zdobywać szczyty, czują się w tym dobrze ???
                    • Aania Zgłoś komentarz
                      Nie wierzylabym Eli, czy innej osobie, ktora jest sama zdesperowana o wlasne zycie!
                      • Piła Zgłoś komentarz
                        Ten człowiek który nie został uratowany jest dla mnie nie odpowiedzialny.Ja osobiście nie narażałbym własnych dzieci i rodziny tym bardziej że miał dużo do stracenia jednak wybrał
                        Czytaj całość
                        pasje która odebrała mu życie..
                        • Aania Zgłoś komentarz
                          W powyzszym artykule Urubko napisal ze Elisabeth jest wspaniala kobieta i bardzo ja szanuje i dlatego uwazam przede wszystkim ja chcial uratowac. To byla akcja ratujmy naszego Tomka. Uwazam ze
                          Czytaj całość
                          Eli nie byla w zlym stanie, wiec powinna byla dostac spiwor, dodatkowe ubranie, jedzenie, miec wykopana jaskinie wrazie zlej pogody, a Urubko i Bielecki powinni pojsc dalej po Tomka. Poza tym do Eli dotarliby pozostali dwaj ratownicy idacy z tylu. Pogoda byla jeszcze dobra i byla szansa dotrzec do Tomka, ale obawiam sie ze to nie on byl glownym celem. Tyle czasu ile zajela zejscie na dol z Eli wystarczyloby aby dotrzec do Tomka i tym samym uratowali by ich oboje.
                          • Michał Hunter Olczyk Zgłoś komentarz
                            Nawet nie spróbowali wejść po niego, a z góry zakladali, że się nie uda. Powinno być więcej ludzi do ratowania skoro wiedzieli, że są dwie osoby. Tak to wyglądało jakby tylko mieli
                            Czytaj całość
                            uratować Francuzkę.
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×