WP SportoweFakty / SZYMON ŁABIŃSKI / Na zdjęciu: Marko Tarabochia dziękuje kibicom Wisły

Marco Tarabochia: Trafiłem do wielkiego klubu

Daniel Kordulski

Orlen Wisła przed meczem z Telekomem Veszprem w Lidze Mistrzów wygrała 29:25 z Azotami Puławy o prymat wśród pomarańczowych ekip polskiej ligi zawodowej. - Trafiłem do wielkiego klubu - mówi ekspuławianin w barwach ekipy z Mazowsza, Marco Tarabochia.

Podobnie jak w półfinałowych meczach ubiegłego sezonu między tymi drużynami i tym razem Nafciarze - zwłaszcza w pierwszej części gry - dali puławianom rozwinąć skrzydła. Ci drudzy skwapliwie z tego korzystali, budując sobie nieznaczną przewagę (3:0, 13:11, 15:13). Dopomogli im w tym sami płocczanie, co przyznał po meczu Tarabochia. - W nerwowej pierwszej połowie mieliśmy kilka dogodnych sytuacji sam na sam, które obronił bramkarz Azotów (Walentyn Koszowy - przyp. red.) - powiedział.

- W drugiej połowie, po rozmowie w szatni, pokazaliśmy w końcu dobrą obronę. Dzięki temu padło kilka łatwych bramek. W pewnym momencie, prowadząc kilkoma trafieniami, mieliśmy już wszystko w swoich rękach. Bardzo cieszymy się z wygranej. Mecz był bardzo trudny i wiedzieliśmy, że tak będzie - podsumował drugie trzydzieści minut i całe spotkanie, rozgrywający z Płocka. 

Tarabochia trafił do płockiego klubu we wrześniu 2015 roku, po dwóch latach występów w Azotach. Wcześniej Chorwat, mający obecnie bośniacki paszport, występował w swojej ojczyźnie. Ostatnio handballowe środowisko obiegła wiadomość o przedłużeniu przez niego kontraktu z Orlenem Wisłą na kolejne dwa sezony. - Trafiłem do wielkiego klubu i dzisiaj mogę to potwierdzić. Cieszę się, że trener mi zaufał - przyznał.

Zobacz wideo: Adam Małysz apeluje: nie wywierajcie zbyt wielkiej presji na naszych skoczkach 

< Przejdź na wp.pl