Kokpit Kibice

MŚ w biathlonie. "Jest super". Polska sztafeta zadziwiła Anterselvę

- Szok! - mówiła po swojej zmianie Monika Hojnisz. - Na mecie się popłakałam - zdradziła Kamila Żuk. Występ Polek w sztafecie MŚ w Anterselvie był spektakularny. Po trzeciej zmianie medal był w zasięgu ręki, skończyło się na dobrym 7. miejscu.
Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Monika Hojnisz-Staręga Materiały prasowe / Dmitriy Yevenko/PZBiath / Na zdjęciu: Monika Hojnisz-Staręga

Z Anterselvy - Grzegorz Wojnarowski, WP SportoweFakty

Zawodniczki trenera Michaela Greisa na trasie we włoskim Południowym Tyrolu pobiegły w składzie Kinga Zbylut, Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk, Magdalena Gwizdoń. Plan niemieckiego szkoleniowca był prosty - wypracować jak najlepszą pozycję przed ostatnią zmianą. Jednak chyba nawet on nie spodziewał się, że pierwszy trzy zawodniczki pobiegną i strzelą tak świetnie (tylko 2 dobierane naboje na 30 strzałów! - przyp. WP SportoweFakty), że Gwizdoń wyruszy na nią na 1. miejscu, z 42-sekundową przewagą nad kolejną zawodniczką.

Jako pierwsza w naszej ekipie na trasę ruszyła Zbylut i jako jedyna zawodniczka trafiła na strzelnicy 10/10, bez dobierania ani jednego dodatkowego pocisku. Do tego dołożyła jeszcze dobry bieg. Po drugim strzelaniu ruszyła na trasę jako siódma, na ostatnim odcinku wyprzedziła dwie rywalki i oddała sztafetę Hojnisz-Starędze na świetnej piątej pozycji.

- Trener mi podpowiedział, żebym na 1 i 2 okrążeniu "wiozła się" za innymi zawodniczkami. To pozwoliło mi oszczędzić trochę sił i powalczyć na ostatniej pętli - zdradziła Zbylut po swoim biegu.

ZOBACZ WIDEO: Skoki narciarskie. Piekielnie trudne zadanie Dawida Kubackiego. "Stefan Kraft się obroni!"

Czytaj także:
Monika Hojnisz-Staręga dwa strzały od złota MŚ. "Po biegu mnie nosiło. Dawno nie miałam do siebie takiego żalu" (wywiad)

- Bardzo mnie cieszy, że mi się to udało, zwłaszcza że zrobiłam to w sztafecie. Wiedziałam, że muszę dać z siebie więcej niż 100 procent, ponieważ walczę o sukces nie tylko dla siebie, ale też dla całej drużyny. Do tego nasze poprzednie starty na mistrzostwach nie były udane, poza biegiem indywidualnym Moniki, więc trzeba było w końcu się pokazać - stwierdziła 25-letnia biathlonistka BKS-u Kościelisko.

- A teraz biegnę się przebrać i lecę na trasę dopingować dziewczynom! - rzuciła na koniec.

Polki zszokowały Anterselvę

W jeszcze lepszym nastroju do strefy mieszanej przyszła Hojnisz-Staręga. Ona dobierała tylko jeden pocisk i przyprowadziła polską sztafetę na drugim miejscu. A potem z szerokim uśmiechem na twarzy oglądała świetną zmianę Kamili Żuk, która wykorzystała złe strzelanie Włoszki Federiki Sanfilippo, również dobierała tylko jeden nabój, i gdy dobiegła do mety, Polki były sensacyjnymi liderkami biegu!

- Dawaj dawaj, inne pudłują! Jedziesz! - krzyczała do swojej koleżanki liderka naszego zespołu, gdy Żuk wbiegała jako liderka na ostatnią pętlę. Cały stadion w Anterselvie sprawiał wrażenie zszokowanego, ale też pełnego podziwu dla Polek. Na strzelnicy kibice z Niemiec, Włoch czy Norwegii fetowali każdy celny strzał naszych reprezentantek

- Szok! Bardzo się emocjonuję, jestem z Magdą Gwizdoń bo wiem, co ona teraz przeżywa i co przeżywała od momentu, gdy dowiedziała się, że pobiegnie na czwartej zmianie - powiedziała nam Hojnisz kilka minut przed tym, jak Gwizdoń ruszyła na trasę. - Wiem, że Magda trochę się obawia tego startu bo ma świadomość, że nie jest w optymalnej formie, ale jest bardzo doświadczona i podejdzie do swojego występu ze spokojem - dodała.

Hojnisz pochwaliła też Zbylut, dzięki której mogła na swojej zmianie walczyć o czołowe lokaty. - Powiem szczerze, że byłam na to przygotowana. Wiedziała, że jeśli Kinga dobrze strzeli, odda mi sztafetę na wysokim miejscu. Trochę mnie zaskoczyła, że na ostatniej rundzie zyskiwała w biegu nad rywalkami, że ją "niesie" i walczy biegowo z najlepszymi. To było super i pokazało mi, że nasza forma jest wysoka, a narty dobrze przygotowane.

- Jak to się dzieje, że dziś tak celnie strzelamy? Może wcześniej wyczerpałyśmy limit pudeł? Zwłaszcza dziewczyny w biegu indywidualnym (Kamila Żuk miała wtedy 10 niecelnych strzałów - przyp. WP SportoweFakty). Myślę, że dziewczyny wyciągnęły wnioski z poprzednich startów i wiedzą jak reagować na podmuchy wiatru, który kręci na strzelonicy. A może po prostu tak bardzo chcemy, że nawet wiatr nam nie przeszkadza, nasze tarcze są większe, a na naszym stanowisku jest tunel, który chroni pociski - żartowała zadowolona Hojnisz.

Łzy szczęścia Kamili

22-letnia Żuk, kolejna bohaterka polskiej ekipy, oddała sztafetę Gwizdoń na pierwszym miejscu, z wyraźną przewagą (41,7 sekundy) nad drugim zespołem. Zaraz potem popłakała się ze wzruszenia. - Sztafeta dawno się nam tak nie ułożyła, żebyśmy do końca walczyły o wysokie miejsca. Zawsze brakowało nam dobrego strzelania. W biegu nie tracimy dużo, pod tym względem mamy drużynę na dobrym, stabilnym poziomie. Jednak w strzelaniu albo dobierałyśmy zbyt dużo nabojów, albo miałyśmy karne rundy. Miałyśmy pod tym względem trochę pecha, los nam nie sprzyjał. A dziś od początku bieg układał się super. Kinga na 0, Monika z jednym dobieranym nabojem, ja również. To był taki nasz występ, o jakim marzyłyśmy - podkreśliła.

Czytaj także:
MŚ w biathlonie. Afera dopingowa. Włoska policja zatrzymała Aleksandra Łoginowa

W czasie rozmowy z dziennikarzami Żuk obserwowała finisz Gwizdoń, która strzelała nieźle (cztery dobierane naboje), ale nie była w stanie rywalizować w biegu z gwiazdami kobiecego biathlonu - Norweżką Marte Olsbu Roeiseland, Niemką Denise Herrmann czy Ukrainką Oleną Pidhruszną.

- Patrzę właśnie na Magdę, mamy siódme miejsce, czyli tak jak w zeszłym roku w Oestersund. Jest super, dla nas rewelacja, najlepszy wynik w sezonie. Nie można mówić o niedosycie. Po analizie sezonu, w Pucharze Świata w sztafetach byłyśmy 13., 9., 13. i 13., celowałyśmy w pierwszą dziesiątkę, a top 8 zakładałyśmy w idealnym dla nas scenariuszu. Zrobiłyśmy wszystko, żeby pomóc Magdzie na ostatniej zmianie i wiem, że wszystkie dałyśmy z siebie tyle, ile mogłyśmy - pokreśliła najmłodsza zawodniczka w polskiej sztafecie.

Nie dała rady "chartom"

Gwizdoń również miała dobry nastrój, zapewniała, że na 6-kilometrowej trasie zrobiła tyle, ile mogła. - Jak zobaczyłam jakie "charty" biegną ze mną na ostatniej zmianie, spodziewałam się, że może być trudno powalczyć z nimi na trasie. Kiedy byłam młodsza, to ze mną trudno było rywalizować w biegu - powiedziała. Weteranka biathlonowych tras żałowała jedynie czasu straconego na strzelnicy. - Były dwa takie "kanty", że klapki nie spadły. Te doładowania zabrały mi jakieś 20 sekund. Gdyby udało się strzelić na czysto, można było ugrać coś więcej.

- Może na mecie było trochę złości, że nie przypilnowałam strzelania i dobierałam po dwa naboje. Z drugiej strony cieszę się, że nie miałam rundy karnej i na strzelnicy wypadłam w miarę dobrze - oceniła.

Trzykrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich podkreśliła, że przed startem siódme miejsce brałaby w ciemno. I bardzo cieszyła się ze świetnej postawy młodszych koleżanek. - Dziewczyny spisały się super. Najwyższy czas, żeby zaczęły się pokazywać, bo są naprawdę dobre. Brakuje jeszcze tej kropki nad i, ale wszystko przed nimi - uważa Gwizdoń, która tak jak niemal cała polska ekipa wyjeżdża z Anterselvy już w sobotę.

Do niedzieli we włoskim Południowym Tyrolu zostają tylko Monika Hojnisz-Staręga oraz trener Michael Greis. Przed nimi jeszcze kończący mistrzostwa bieg masowy. - Serce mnie boli, że nie możemy zostać na mass start, bo w poniedziałek jedziemy na mistrzostwa Europy do Mińska. Na pewno będę jej kibicować. Jest w dobrej formie więc myślę, że jeszcze coś z tych mistrzostw wyciągnie - zapowiada Gwizdoń.

Czy Monika Hojnisz-Staręga zdobędzie medal w niedzielnym biegu masowym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (8):

  • jotwu Zgłoś komentarz
    Kto wystawia najsłabszą na ostatnią zmianę? Ten niemiecki trener dał ciała.Czy koniecznie musi biegać pani Gwizdoń,która jest bez formy? Młodszych nie ma?
    • harding Zgłoś komentarz
      Było miło, póki nie wystartowała nasza gaśnica emocji. Całkiem możliwe że i młoda Joanna Jakieła nie dałaby rady utrzymać drużyny na podium, ale żal straconej szansy byłby
      Czytaj całość
      mniejszy.
      • Mariusz Kwiatek Zgłoś komentarz
        spektakularne niebotyczne7 miejsce !!! zaniemówiłem
        • ryboz Zgłoś komentarz
          Siódme miejsce jak na dotychczas uzyskiwane wyniki naszej sztafety może cieszyć ale czy naprawdę nie mamy młodszych zawodniczek, które mogły by zastąpić Magdalenę Gwizdoń, która nie
          Czytaj całość
          ma co się oszukiwać dawno powinna startować w zawodach oldbojów. Na tle fruwających wręcz na trasie zawodniczek z innych krajów wyglądała jakby szła a nie biegła. Trener naszej drużyny chyba był nieobecny podczas przygotowań do sezonu i startów pani Gwizdoń w zawodach sztafetowych przed mistrzostwami świata .
          • steffen Zgłoś komentarz
            Zanim skomentujecie, znawcy, najpierw przeczytajcie artykuł.
            • Thomas Anderson Zgłoś komentarz
              Spektakularny?! Czy was poj*bało na tym wp? Czytając nagłówek pomyślałem, że wygrały z przewagą co najmniej pół minuty, a tu okazuje się, że zdobyły słabe siódme miejsce. Co w
              Czytaj całość
              tym spektakularnego? Razem z gazetą jesteście patologią dziennikarstwa.
              • Cheers Zgłoś komentarz
                Gdyby Magda Gwizdoń pobiegła na poziomie Hojnisz czy Żuk, to nawet te "charty" nie dałyby rady i byłoby złoto. Jednak ona pobiegła o minutę wolniej na dystansie zaledwie 6
                Czytaj całość
                kilometrów, czyli mówiąc bez owijania w bawełnę, beznadziejnie. Z Norweżką przegrała na ostatniej zmianie 1,5 minuty. PS Do autora artykułu. Włoszka, przyjacielu, nazywa się Federica Sanfilippo.
                • yes Zgłoś komentarz
                  Męskiej polskiej sztafety nie zdublowali.
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×