WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Załamany pięściarz okupował ring, jego ludzie pobili sędziego. Jeden z największych skandali w boksie

Koreańscy trenerzy i działacze chcieli zemścić się na arbitrze, który - ich zdaniem - skrzywdził miejscowego pięściarza podczas igrzysk olimpijskich w Seulu. Bokser także protestował, w niecodzienny sposób. Wystraszony sędzia szybko opuścił kraj.
Michał Fabian
Michał Fabian
East News / ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK / Na zdjęciu: Byun Jong-Il protestuje w ringu po porażce z Aleksandrem Christowem na igrzyskach w Seulu (1988)

Keith Walker zaprosił obu pięściarzy na środek ringu. 22 września 1988 r. na trybunach hali w Seulu zasiadło ok. 3,5 tys. kibiców. Większość z nich była przekonana, że zwycięstwo - w walce w II rundzie turnieju olimpijskiego w wadze koguciej - przypadnie miejscowemu zawodnikowi Byun Jong-Ilowi. Po chwili odczytany został werdykt: "4-1 wygrywa Aleksandar Christow". Sędzia z Nowej Zelandii uniósł rękę bułgarskiego zawodnika, ówczesnego mistrza Europy. Nie przypuszczał, że za moment rozpęta się piekło.

Południowokoreańscy sekundanci natychmiast wkroczyli do ringu. Z wściekłości aż kipiał trener Lee Heung-Soo. Wtórował mu menedżer koreańskiej reprezentacji Kim Sung-Eun, który zaczął szarpać sędziego i na niego krzyczeć. Później, gdy awantura przybrała na sile, uderzył go w żebra. Arbitra próbowali także zlinczować inni działacze z Korei Południowej, a nawet… jeden z ochroniarzy. Zamiast chronić Walkera, dołożył swoje trzy grosze podczas zbiorowej napaści. - Działałem instynktownie, z miłości do ojczyzny - miał powiedzieć.

Okupował ring przez 67 minut

Nowozelandzkiego arbitra próbowali bronić pozostali sędziowie. Odciągali go od grupy szalejących Koreańczyków. W ringu były latające pięści, zaś wokół niego latające krzesła i butelki. Walker jakimś cudem wydostał się z opresji. Błyskawicznie opuścił halę, wrócił do hotelu, spakował się i udał na lotnisko.

Farsa w ringu trwała w najlepsze. Dokładnie przez 67 minut. Załamany pięściarz z Korei Płd. odmówił opuszczenia ringu. Najpierw położył się na deskach, później na nich usiadł, przeniósł się na krzesełko w narożniku. Kolejne pojedynki, które miały się odbyć w ringu B, musiały zostać przełożone. Aż w końcu w hali zgaszono światło i "spektakl" z udziałem Byun Jong-Ila się zakończył.

ZOBACZ WIDEO: Sektor Gości 69. Justyna Żełobowska: Ludzie dziwili się, że "to dziecko" jest trenerem boksu [1/3]

Okupując ring przez ponad godzinę, 19-latek pobił "rekord", który 24 lata wcześniej ustanowił jego rodak. Walczący w wadze muszej Choh Dong-Kih przegrał w ćwierćfinale igrzysk w Tokio ze Stanisławem Sorokinem z ZSRR. Został zdyskwalifikowany w pierwszej rundzie - za notoryczne opuszczanie głowy. Choh nie chciał zejść z ringu "tylko" przez 51 minut.

Dwa ostrzeżenia zrobiły różnicę

Dlaczego Koreańczycy chcieli zlinczować sędziego ringowego na igrzyskach w Seulu? Chodzi o wydarzenia z pierwszej i drugiej rundy starcia. Christow i Byun Jong-Il toczyli bardzo zacięty, acz niekoniecznie czysty, pojedynek. Nowozelandzki arbiter był mocno wyczulony na jeden element - ciosy zadawane głową. Dwukrotnie ostrzegał Koreańczyka, by tego nie robił. Za trzecim i czwartym razem ukarał go odjęciem jednego punktu. Przy tak wyrównanej walce ostrzeżenia zaważyły na końcowym wyniku.

- Sędzia był niesprawiedliwy. Bułgar popełnił o wiele więcej fauli, a nie miał odjętych punktów - mówił trener reprezentacji Korei Płd. Lee Heung-Soo.

Trener Korei Płd. Lee Heung-Soo atakuje sędziego Keitha Walkera. Fot. Preben Soberg/Stringer/Getty Images Trener Korei Płd. Lee Heung-Soo atakuje sędziego Keitha Walkera. Fot. Preben Soberg/Stringer/Getty Images
Co ciekawe, we wcześniejszej fazie turnieju Walker był krytykowany przez Irlandczyków - za to, że nie karał innego Koreańczyka Song Kyung-Supa w walce z Williamem Walshem, właśnie za… uderzenia głową.

Walker, krótko przed odlotem z Seulu, na lotnisku udzielił wywiadu stacji NBC. Twierdził, że zdążył obejrzeć walkę na wideo i podtrzymuje swoją decyzję. - Naprawdę nie uważam, że źle wykonałem robotę. Wyjeżdżam stąd dla własnego bezpieczeństwa. Nie mogę dłużej zostać w tym środowisku - mówił, będąc już pod ochroną policji. Nowozelandczyk dodał, że w ringu był bity i kopany, ciskano w niego różnymi napojami, ciągnięto za włosy. - Jeden człowiek prawie urwał mi ucho - dodał arbiter.

Rząd Korei Płd. w końcu przeprosił

W Korei Południowej panowały skrajne nastroje. Wielu kibiców i mieszkańców otwarcie pochwalało zachowanie trenerów i działaczy, którzy chcieli zlinczować sędziego. Reporter "Chicago Tribune" opisywał, jakie były reakcje zwykłych ludzi. - Powinni mu złamać kark! - krzyczeli Koreańczycy. Także w mediach panowało przekonanie, że Byun został skrzywdzony. - Zwykłe oszustwo - wściekał się Kim Tong Myong, komentator bokserski w telewizji Korean ABC.

Azjaci węszyli spisek. Twierdzili, że sędzia dał zwycięstwo bokserowi z Bułgarii z uwagi na Emila Żeczewa - byłego szefa europejskiego boksu, który zasiadał także w komisji sędziowskiej międzynarodowej federacji.

W zbiorowej histerii były jednak także głosy nawołujące do otrzeźwienia. Skandal rozlał się na cały świat, a przecież Koreańczykom zależało na dobrym wizerunku, chcieli być zapamiętani jako kraj przyjazny i otwarty dla gości. Obrazek czmychającego Walkera mocno z tym kontrastował. - To było złe dla Korei. Bardzo przykre - mówił Baek Tai-Kill, zastępca sekretarza południowokoreańskiej federacji boksu. Także działacze z innych krajów nie kryli oburzenia postawą gospodarzy. Jerry Shears z Kanady, działacz Międzynarodowej Federacji Boksu (AIBA), podkreślał: - To był poważny incydent, to bardzo smutne.

Wkrótce posypały się kary. Pięściarz, jego trener i trzej działacze zostali zawieszeni. Rząd Korei Południowej oficjalnie przeprosił rząd Nowej Zelandii, gdyż sprawa nabrała także politycznego charakteru. Po walce rozdzwoniły się telefony w ambasadzie Nowej Zelandii w Seulu. Pracownicy odbierali pogróżki od Koreańczyków.

To nie była jedyna afera. Skrzywdzili Roya Jonesa

Po latach, w rozmowie z agencją Reuters, Keith Walker wrócił do wydarzeń z Seulu. - W oczach Koreańczyków wyrządziłem im niesprawiedliwość, karząc ich boksera za uderzenia głową podczas walki. Jednak igrzyska w Seulu były parodią boksu amatorskiego, z powodu przestępstw jakie tam były popełniane - Nowozelandczyk nie bał się użyć mocnych słów. Skandal po walce Byun - Christow nie był bowiem jedynym.

Warto podkreślić, że dla Koreańczyków boks miał być jedną z najbardziej "medalodajnych" dyscyplin na igrzyskach. Mieli kilku cenionych pięściarzy, a do tego widzieli, co działo się cztery lata wcześniej w Los Angeles. Sędziowie przychylnym okiem patrzyli na niektórych pięściarzy z USA - w efekcie Amerykanie zdobyli 11 medali w 12 kategoriach wagowych, w tym aż… 9 złotych! Azjaci sądzili, że w Seulu to oni urządzą żniwa.

Tymczasem jeszcze przed walką Byun - Christow poczuli się skrzywdzeni. Ich reprezentant w wadze papierowej Oh Kwang-Soo przegrał w Amerykaninem Michaelem Carbajalem 2:3. Werdykt wzbudził kontrowersje, ale to było nic w porównaniu z tym, co wydarzyło się w finale turnieju kategorii lekkośredniej. Tym razem jednak Koreańczycy siedzieli cicho, bo to ich pięściarz - w żenujących okolicznościach - zdobył olimpijskie złoto.

Park Si-Hun wyprowadził 32 ciosy w pojedynku z Roy Jones Juniorem, późniejszą sławą zawodowego boksu. Amerykanin - aż 86. Jakież było zdziwienie tego drugiego, gdy sędziowie - stosunkiem głosów 3-2 - wskazali na reprezentanta gospodarzy. - Nie wiem, czy jeszcze kiedyś będę boksować - mówił załamany Jones. Park także źle czuł się z taką "wygraną", po walce przeprosił - za pośrednictwem tłumacza - swojego rywala.

Sędziowie z ZSRR i Węgier przyznali Jonesowi zwycięstwo. Zupełnie inaczej widzieli to arbitrzy z tak egzotycznych krajów jak Uganda, Urugwaj i Maroko. Ten ostatni - Hiouad Larbi - skompromitował się następującym tłumaczeniem: - Amerykanin wygrał tę walkę łatwo. Tak łatwo, że byłem przekonany, że moi czterej koledzy wypunktują ten pojedynek dla Jonesa. Głosowałem więc na Koreańczyka, żeby wynik był 4-1. Żeby nie upokarzać kraju-gospodarza igrzysk - wypalił Marokańczyk.

Po igrzyskach w Seulu zmieniono system punktowania walk bokserskich. Wprowadzono elektroniczne maszynki.


Jak wyglądały sporty walki sprzed setek lat dowiesz się TUTAJ. Niektórzy do dziś toczą walki na miecze!

Czy interesujesz się boksem olimpijskim?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Walki na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna/"Chicago Tribune"/"Los Angeles Times"/insidethegames.biz/Reuters

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Penhal 0
    Cały ten turniej to jeden wałek. Najlepiej zrobił Ray Mercel w finale z zawodnikiem z Korei Wyszedł walnął i sędziowie oszuści nie byli potrzebni. On widział jak oszukali Jonesa
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×