W niedzielną noc do domu brata Julio Cesara Chaveza wdarło się dwóch napastników, z których jeden był uzbrojony. Zażądali pieniędzy. Napadnięty mężczyzna oddał bandytom część pieniędzy, ale ci domagali się więcej. Kiedy Chavez zaczął stawiać opór został zastrzelony.
Jak przyznał inny z braci, Roberto Chavez, do zabójstwa doszło na oczach rodziny. Prokurator okręgu Sinaloa Juan Jose Rios dodał, że tej samej nocy dziesięciu uzbrojonych napastników porwało z restauracji nieznaną do tej pory liczbę ludzi. Jedna z osób została uwolniona.
"Po prostu zaatakowali mojego wuja, a później go zabili. To niesamowite, jak ludzie mogą odebrać życie komuś, kto ma dzieci, matkę i żonę, bez myślenia o tym, jaki ból i straty powodują. Nie mogę w to uwierzyć" - napisał na Instagramie Omar Chavez.
W pierwszym pięciu miesiącach tego roku w Meksyku doszło do 9916 zabójstw.
- Rośnie liczba morderstw. Zabili mojego brata, może jutro przyjdą po mnie. Nie wiemy kim oni byli, ale się dowiemy. Władze nie zrobiły nic. Będę musiał działać na własną rękę - zapowiedział Julio Cesar Chavez.
Były znakomity pięściarz ma obecnie 54 lata. W 2011 roku został wybrany do Międzynarodowej Bokserskiej Galerii Sławy. Bokserami są jego synowie - Julio Cesar Chavez jr i Omar Chavez.