Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Franek Dubaniowski o milimetr od śmierci. Lekarze i ojciec motocyklisty mówią o cudzie

- Milimetr od tętnicy barkowej i nie byłoby, co robić - mówi o ataku nożownika w Andrychowie Paweł Dubaniowski, ojciec Franka. 21-latek cudem uniknął śmierci. Polskiego motocyklistę czeka długa rehabilitacja. Być może nigdy nie odzyska sprawności.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Franek Dubaniowski w szpitalu Instagram / franekdubaniowsky12 / Na zdjęciu: Franek Dubaniowski w szpitalu

Dramat Franka Dubaniowskiego rozegrał się w niedzielę, kiedy to polski motocyklista wybrał się z ojcem na przejażdżkę na motocyklach enduro wokół Andrychowa (woj. małopolskie). Gdy znajdowali się w okolicach Pańskiej Góry, postanowili przepuścić mężczyznę spacerującego z psem. Ten jednak rzucił się na nich i zaatakował 21-latka nożem.

- Wiem, że to nielegalne - mówi o jeździe po lesie w rozmowie z lokalnym portalem mamnewsa.pl Paweł Dubaniowski, ojciec polskiego motocyklisty. Dodaje przy tym, że "nie jest to również powód, by kogoś zabić".

Jak podkreślił ojciec zranionego motocyklisty, obaj nie dali powodów napastnikowi, by ten wykonał w ich kierunku jakikolwiek agresywny ruch. - Zwolniliśmy, zatrzymaliśmy się. Ten mężczyzna wyszedł na moją wysokość i powiedział: "Co to jest k...a? Co za jazda motocyklami po lesie?" Odepchnął mnie, że wywróciłem się w krzaki. Franek podbiegł do niego, a on odwrócił się. Wtedy usłyszałem tylko słowa Franka: "Tata, uważaj, on ma nóż" - relacjonuje Paweł Dubaniowski przed kamerami mamnewsa.pl.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: bójka podczas meczu piłki ręcznej. Kobiet!

Ojciec 21-latka na słowa o nożu szybko wydostał się spod własnego motocykla i złapał napastnika za szyję, po czym odrzucił go w kierunku płotu. - Wtedy usłyszałem: Tata, ratuj mnie, on mnie pociął. Zobaczyłem, jak Franek stoi, z lewej ręki tryskała krew - zdradza.

Pomoc rannemu motocykliście utrudnił też leśniczy, który w pierwszej chwili próbował zatrzymać ojca Franka Dubaniowskiego. - Mówię do niego: dzwoń po karetkę, ratuj mi syna, bo pociął go nożem. Wykonał prośbę, ale zamiast się skupić na ratowaniu życia i obezwładnieniu nożownika, zaczął mi utrudniać życie i łapał mnie. Mówiłem, by mnie puścił, że muszę przewieźć syna na parking, bo tam ludzie mają apteczki w samochodach i ktoś nam pomoże - opisuje całe zajście Paweł Dubaniowski.

Ostatecznie 21-latek był w stanie wsiąść na motocykl i odjechać z miejsca zdarzenia. Jednak kilkadziesiąt metrów dalej zasłabł i spadł z maszyny. W tym samym czasie jego ojciec nadal walczył z nożownikiem i leśniczym, który raz za razem łapał Pawła Dubaniowskiego za kurtkę i powtarzał, by "nie uciekał z miejsca przestępstwa".

- Nożownik nie dostał mnie tylko dlatego, że miał psa na smyczy, który zaplątał mu się w krzakach. Mężczyzna rzucił się z tym nożem na mój motocykl. Zaczął dźgać bak, opony. Aż w końcu zrzuciłem leśniczego z pleców, nożownika obezwładniłem ciosem i odjechałem motocyklem - mówi ojciec Franka.

Paweł Dubaniowski jest niezwykle wdzięczny osobom, które pomogły jego synowi i widząc go w kałuży krwi, postanowiły go opatrzeć. On sam dojechał do Franka kilka chwil później i jak sam mówi, niewiele brakowało, a doszłoby do tragedii. - Zobaczyłem syna leżącego w krwi. Założyłem mu opaskę uciskową. On mówi mi nagle: tata, noga mnie boli. Patrzę, a tu dwa razy większe cięcie, 25 na 5 centymetrów - relacjonuje.

Franek Dubaniowski przeszedł dwie operacje w szpitalu, w trakcie których lekarze zszyli rany na nodze i ręce. Musieli także dokonać rekonstrukcji nerwu łokciowego. - Lekarz powiedział, że to cud, że Franek żyje. Milimetr od tętnicy barkowej i nie byłoby, co robić - mówi ojciec 21-latka.

Niedzielne zajście może być jednak równoznaczne z końcem kariery motocyklisty, który ma na swoim koncie m.in. występy w Red Bull 111 Megawatt i Enduro Lidze. - Rehabilitacja będzie bardzo ciężka, zajmie do roku czasu i nie wiadomo, czy Franek będzie władał ręką. Może nawet dojść do zaniku mięśni - informuje Paweł Dubaniowski.

Nożownikiem okazał się 39-letni mieszkaniec Andrychowa, któremu grozi do 5 lat więzienia w związku ze "spowodowaniem uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, którego leczenie potrwa powyżej dni siedmiu". Jednak ojciec zawodnika podkreśla, że nie ma żadnych informacji od policji. Próbował kontaktować się z funkcjonariuszami, ale nie dowiedział się, czy mężczyzna w chwili ataku był pod wpływem alkoholu lub też środków odurzających.

- To był nóż myśliwski, ostry. Opony w motocyklu enduro ciężko pociąć nożem kuchennym, bo one są przygotowane do jazdy w trudnym terenie. To, co zrobił ten gościu z bakiem czy oponami, to nie wiem, co chciał osiągnąć. Zachowywał się jakby był w amoku, naćpany - podsumowuje Paweł Dubianowski.

Czytaj także:
Bolidy F1 staną się wolniejsze
Robert Kubica w środku politycznej walki

Czy popierasz zakaz jeżdżenia motocyklami enduro/cross po lasach?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (16):
  • maniula Zgłoś komentarz
    Zakaz to zakaz. Gnojki mają w dupie zakazy a potem płaczą.
    • Janusz Janusz Janusz Kołodziej Zgłoś komentarz
      Nie popieram jeżdżenia jakimi kolwiek motocyklami qadami i innymi tego typu gadżetami po lesie, ale jeszcze bardzie nie popieram bandytyzmu , po co facet idący na spacer z psem zabiera
      Czytaj całość
      ze sobą nóż myśliwski , ale nie rozumiem jeszcze innej wersji tej sprawy ,skąd tam nagle znalazł się leśniczy , który zaczął sprawdzać starszego motocyklistę , ale nie wiem czy nie widział pociętego mlodego człowieka , to jemu powinien udzielic w miarę umiejetności pierwszej potrzeby, a czas na dochodzenie i ewentualny mandat za jazdę motocyklami po lesie zostawić na pózniej.
      • siber Zgłoś komentarz
        ""Jak opisywał serwisowi mamnewsa.pl ojciec chłopaka, który jeździł razem z nim, w pewnym momencie spotkali na drodze mężczyznę z psem. Wywiązała się sprzeczka i mężczyzna
        Czytaj całość
        popchnął i wywrócił razem z motocyklem ojca Franciszka. Wówczas syn ruszył mu na pomoc i wtedy doszło do dramatu ( jak wyglądała ta pomoc ,facet nie pisze). Mężczyzna wyciągnął nóż i pociął chłopaka w ręce i nogi. "" A więc zmiana opisu zdarzenia przez ojca . Po pochnięciu ojca syn wkracza do akcji rzucając się na spacerowicza z psem. Jest to relacja jednej strony, ojca który sprowokował to zdarzenie . Trzeba poczekać na relację drugiej strony .Może okazac się ,że spacerowicz działał w obronie własnej gdyż zatakowny został przez dwóch crosowców na motorach ,którym zwrócił imuwagę , że nie pownno ich tu być ! A tak opisuje zdarzenie pismak Kuczera :: "". Gdy znajdowali się w okolicach Pańskiej Góry, postanowili przepuścić mężczyznę spacerującego z psem. Ten jednak rzucił się na nich i zaatakował 21-latka nożem.""
        • Mistrz z Lublina Zgłoś komentarz
          3 dzień a Kuczera dalej nie pokwapił się przedstawić relacji drugiej strony...NO COMMENTS
          • Mistrz z Lublina Zgłoś komentarz
            Na zdjęciu ,,myśliwy'', który stał się ofiarą. Ofiarą losu niestety...im więcej artykułów sponsorowanych przez tatusia i rodzinę tym bardziej przychylam się ku tezie, że synuś z
            Czytaj całość
            tatusiem urządzili sobie rajdy po czyjejś własności i być może właściciel lub ktoś z jego rodziny zwrócił im uwagę za co został poczęstowany szprycą w twarz - rezultat znamy, synek KOZAK wylądował w szpitalu...
            • Małgorzata Muszyńska Zgłoś komentarz
              Powinniście obydwaj kary dostać z pełną premedytacją wiedząc o zakazie złamaliście prawo jeżdżąc po lesie. Właśnie tacy imbecyle jak wy niszczą lasy. Świetny przykład tatuś dał
              Czytaj całość
              synkowi. Pogratulować. Sportowe zachowanie godne naśladownictwa.Brawo osiełki.
              • persep Zgłoś komentarz
                to jest tzw.cywilizacja.Do d..y z taką cywilizacją.
                • Krzysztof Uściński Zgłoś komentarz
                  To jest relacja jednej strony. Mogło być tak: dwóch nadzianych palantów szaleje po lesie, bo przecież "nikt im nie podskoczy" (tatuś czterdziestolatek, sprawny, szpanuje przed
                  Czytaj całość
                  synkiem). Gość wkurzony zwraca im uwagę - słyszy wiąchę i groźby językiem 'kulturalnej" Lempart wykrzyczane. Może nawet tatuś usiłuje mu coś ręcznie "udowodnić". Gość popchnął go i wywrócił, a wtedy atakuje go 21-letni synek-kozak, więc gość wyciąga nóż i ... mocno przesadził, ale to już bójka - eskalacja nie do opanowania. Ciekawe, jak potem zachowywał się 'kulturalny" tatuś, że leśniczy myślał tylko o tym, żeby go powstrzymać. Była taka sprawa nad Zalewem Zegrzyńskim: 65-letni wędkarz trafił nożem 20-letniego kajakarza w tętnicę udową i zabił, niestety. Wszyscy jeździli po starszym człowieku (odsiaduje wyrok), a ja wiem jedno: gówniarz najpierw wdał się w typową między kajakarzami a wędkarzami pyskówkę, a potem dobił do brzegu i wysiadł, żeby starszego człowieka "nauczyć", kto tu rządzi (płynęło ich kilku). Starszy człowiek wyjął nóż w samoobronie i ja bym go uniewinnił, i tak będzie do końca życia żył z tą traumą, że zabił; nieważne, że chuligana (dopowiem: jestem kajakarzem, ryb nigdy nie łowiłem :-) ).
                  • Mercier Skuter Zgłoś komentarz
                    Sprowokowali całe zajście, może spacerowicz chciał tylko opony przeciąć, kto się tego dowie ??
                    • pacieniek Zgłoś komentarz
                      I nadal półgłówki będą nam rozjeżdżać lasy . Następnym razem ciupagą go.
                      • Szczecin - Londyn Zgłoś komentarz
                        Nożownika ukarać i to maksymalną karą, a dla motocyklistów bardzo wysokie kary zasądzić za jeżdżenie po lesie.
                        • Maciej ZG Zgłoś komentarz
                          Biegam rano w niedzielę po lasach i spotykam czasami motocylkistów. Nie powiem nie jest to nic przyjemnego ale staram się zrozumieć ich pasję i trudności w jej realizowaniu. Ale co trzeba
                          Czytaj całość
                          mieć w głowie żeby wyciągnąć ... nóż i dźgać człowieka? Masakra
                          • Anna Chmielewska Zgłoś komentarz
                            Zakaz jazdy motocyklem crossowym po lesie jest nagminnie lekceważony przez motocyklistów. Są wyznaczone miejsca dla tego sportu i tam powinni się zawodnicy sprawdzać. Mieszkam w lesie i co
                            Czytaj całość
                            najmniej dwa razy w tygodniu słyszę ryk tych maszyn. Nie jest to przyjemne dla ludzi czy bezpieczne dla zwierząt ale też nie powinno to być powodem do dzgania kogoś nożem.
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×