KokpitKibice
Zobacz drużynę

Euro 2020 w nowej formule, ale czy bezpieczne? "To nie koronawirus jest największym problemem"

11 krajów, 11 miast i pierwsze takie mistrzostwa Europy. Piłkarze będą rywalizować na całym kontynencie, w dodatku wciąż trwa pandemia. Eksperci ostrzegają przed zagrożeniami, ale widzą też dużą nadzieję na sprawne przeprowadzenie imprezy.
Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
kibice Getty Images / Nick Potts/PA Images / Na zdjęciu: kibice

Do tej pory Euro rozgrywano najwyżej w dwóch krajach. To, które startuje w piątek, odbędzie się w zupełnie innej formule. Drużyny będą walczyć na 11 stadionach rozsianych po całym kontynencie.

Nowy model turnieju budzi wiele krytyki - nie tylko dlatego, że rozrzucając mecze po Europie, UEFA mocno nadszarpnęła ich specyficzną atmosferę. Drugim problemem mogą być zakażenia koronawirusem i kłopoty logistyczne wynikające z wciąż dużych ograniczeń w podróżowaniu.

UEFA gotowa na każdy scenariusz

- Nigdy nie da się przewidzieć wszystkiego, ale UEFA to organizacja, która nie przespała okresu pandemii. Wszystko było przygotowane już wcześniej, a pokazał to chociażby finał Ligi Europy w Gdańsku, gdzie skrupulatnie przestrzegano wszelkich procedur. Dokładnie takie same będą obowiązywać na Euro 2020. Trzymanie się tych zasad nie wyeliminuje ryzyka całkowicie, ale znacznie je ograniczy - podkreślił w rozmowie z WP SportoweFakty Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa, wykładowca Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni na kierunku "Bezpieczeństwo wewnętrzne". Współpracował z UEFA m. in. przy organizacji Euro 2012 (przy meczach rozgrywanych w Gdańsku).

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: kuriozalne sceny podczas meczu. Teatrzyk to mało powiedziane!

Nagły rozrost epidemii raczej nam nie grozi. - Patrząc na sytuację wokół szczepień w krajach, w których będą rozgrywane mecze mistrzostw Europy, ona się stale poprawia i ten postęp z dnia na dzień jest coraz większy. Jeśli założymy, że reguły będą przestrzegane, nie należy się spodziewać wielkich ognisk koronawirusa - dodał Samsel.

Kluczowa wcale nie jest pogoda

Dotąd duże spadki zakażeń obserwowane były poza sezonem grypowym, a więc w okresach, gdy panują wyższe temperatury. Nie one jednak sprawiają, że dziś sytuacja epidemiczna jest znacznie lepsza niż jeszcze kilka miesięcy temu.

- Pogoda niewiele zmienia. Znacznie większe znaczenie ma spory zapas uodpornionych osób dzięki szczepieniom. Wiele zależy teraz od organizatorów i od tego, na ile będą w stanie wyegzekwować przestrzeganie tych obostrzeń, które nadal obowiązują - stwierdził prof. Włodzimierz Gut, wirusolog.

- W ogóle nie obawiałbym się o bezpieczeństwo na samych stadionach. UEFA ma przygotowane procedury, które chronią zawodników, sztaby szkoleniowe czy sędziów. Do łamania zasad może dojść wyłącznie na ulicach miast - podkreślił Samsel.

Pocieszająca jest jednak inna informacja. - Wyszliśmy już z fazy, kiedy istniało zagrożenie dla szpitalnictwa. Paraliżu służby zdrowia nie będzie. Nie dojdzie do powtórki z okresu, gdy notowaliśmy w Polsce nawet 30 tys. zakażeń dziennie. Obecnie jesteśmy na etapie, w którym poważny problem mogą mieć tylko osoby niezaszczepione. Dla nich koronawirus wciąż jest groźny, więc zwlekają na własną odpowiedzialność. Będą oczywiście okresowe wzrosty i spadki, ale na znacznie mniejszą skalę niż w przeszłości - dodał prof. Gut.

Są inne niedogodności niż koronawirus

Epidemia nie musi być obecnie największym problemem kibiców, choć pośrednio też wpływa na zainteresowanie turniejem. - Czeka nas Euro z rekordowymi odległościami między stadionami. Ucierpiała na tym atmosfera, a przez zróżnicowane obostrzenia w poszczególnych krajach, kibice boją się podróżować. Są miejsca, w których wciąż wymaga się ujemnego wyniku testu, poza tym nikt do końca nie wie, jak sytuacja będzie wyglądać za tydzień czy dwa. To zniechęca ludzi zwłaszcza do latania samolotami. Te mistrzostwa będą zupełnie inne niż poprzednie - bez wspólnego biesiadowania i życia futbolem przez całą dobę. Turniej, który nadchodzi, nazwałbym raczej zintensyfikowaną Ligą Mistrzów - powiedział Samsel.

Mimo całkowitej zmiany realiów, ci, którzy zasiądą na trybunach, powinni się czuć bezpiecznie. - Przy 50-procentowym zapełnieniu obiektów, a takie będzie regułą, dystanse nie są może duże, lecz spora część kibiców będzie zaszczepiona. Oni tworzą dodatkową tarczę ochronną. W kontekście zagrożenia epidemicznego możemy takie osoby traktować, jakby w ogóle nie było ich na stadionie. Do oceny poziomu niebezpieczeństwa liczyć należałoby tylko niezaszczepionych. Dlatego bufory de facto będą większe niż mogłoby się pozornie wydawać - zaznaczył prof. Gut.

Euro 2020 startuje już w piątek o godz. 21.00, a w spotkaniu otwarcia Turcja zmierzy się z Włochami. Na pierwszy występ Polaków poczekamy do poniedziałku. O godz. 18.00 zagrają ze Słowacją.

Zakażenia koronawirusem w krajach organizujących Euro 2020:

Kraj Średnia z 7 dni
Włochy (Stadio Olimpico w Rzymie) 2184
Holandia (Johan Cruyff ArenA w Amsterdamie) 2009
Rumunia (Stadionul National w Bukareszcie) 168
Hiszpania (Estadio La Cartuja w Sewilli) 4973
Węgry (Puskas Arena w Budapeszcie) 222
Wielka Brytania (Stadion Wembley w Londynie, Hampden Park w Glasgow) 5429
Niemcy (Allianz Arena w Monachium) 2812
Azerbejdżan (Stadion Olimpijski w Baku) 102
Rosja (Stadion Kriestowskij w Sankt Petersburgu) 9072
Dania (Stadion Parken w Kopenhadze) 741



Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Chciałbyś oglądać z trybun mecze Euro 2020?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×