KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Koncertowa gra Niemców, obrońcy tytułu bez szans

Niemcy zagrali fantastyczne spotkanie z Portugalią, wygrali 4:2 i znowu są jednymi z kandydatów do wygrania turnieju. Bohaterami drużyny Joachima Loewa byli Kai Havertz i Robin Gosens.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
reprezentanci Niemiec cieszą się z gola PAP/EPA / Christof Stache / Na zdjęciu: reprezentanci Niemiec cieszą się z gola

Niemcy w meczu z Portugalią zagrali perfekcyjnie. Zdominowali rywala kompletnie, nie pozostawili mu żadnych złudzeń i nie ma wątpliwości, że znowu będą wymieniani w gronie kandydatów do wygrania turnieju.

Zaczęło się źle. Najpierw była nieuznana bramka Robina Gosensa. Potem, w 15. minucie, Bernardo Silva podał fantastycznie za linię obrony do Diogo Joty, ten odegrał do Cristiano Ronaldo i jeden z najlepszych piłkarzy świata dopełnił formalności z najbliższej odległości.

W tym momencie sytuacja Niemców stała się bardzo trudna. Jeden z faworytów tego turnieju znalazł się na pograniczu odpadnięcia z turnieju. Gdyby drużyna Joachima Loewa przegrała drugie spotkanie, musiałaby liczyć na korzystny układ innych spotkań.

ZOBACZ WIDEO: Boniek zaczyna rozumieć, że popełnił błąd? "Ma wobec siebie jakieś wyrzuty"

Niemcy mieli przewagę, oblegali pole karne rywali, grali piłką i szukali dziury w szykach obronnych przeciwnika, obrońcy tytułu. O ile w pierwszym meczu z Francją nie byli w stanie sforsować zasieków francuskich, to teraz grali przeciwko rywalowi broniącemu nie aż tak agresywnie. Ale też Niemcy narzucili bardzo mocne tempo. Grali szybciej, byli wszędzie, cały czas tworzyli sobie możliwość podania, szukali zagrań za plecy, byli w ciągłym ruchu.

Przy okazji piłkarze Joachima Loewa cały czas utrzymywali się przy piłce, długi mieli posiadanie w okolicach 70 procent, co pokazuje, że zdominowali rywala całkowicie. Byli konsekwentni i dopięli swego. Pierwszego gola zdobył Ruben Dias. Portugalczyk naciskany przez Kaia Havertza niefortunnie interweniował i strzelił samobója. "Asystę" przy bramce zaliczył Robin Gosens, który wrzucał z lewej strony.

Kilka minut później, tym razem z prawej strony zagrał Joshua Kimmich, a Raphael Guerreiro wepchnął sobie piłkę do siatki. Napór Niemców nie słabł, wręcz przeciwnie. Portugalczycy patrzyli bezradnie na kolejne akcje rywali. W końcu, kilka minut po przerwie, Havertz trafił po raz drugi. Po kolejnej asyście Gosensa.

Jeszcze niedawno było sporo wątpliwości, czy Havertz da sobie radę na takim poziomie. Po transferze do Chelsea Londyn przygasł, mówiono sporo o rozczarowaniu. On sam zapewniał, że musi się dostosować do angielskiej intensywności. Pod koniec sezonu osiągnął fantastyczną formę i trzyma ją do teraz. - Kai kapitalnie potrafi podnosić się z kryzysów. W Bayerze miał takie dwukrotnie i zawsze wracał mocniejszy. W Chelsea też było dość ciężko, ta intensywność może go zaskoczyła. W Niemczech masz kilka meczów w rundzie na najwyższej intensywności, tu grasz tak co kilka dni. Ale ostatnio jest w świetnej formie. Przerabia to, co w Leverkusen, potrzebuje przezwyciężyć kryzys i jest piekielnie mocny - opowiadał nam jego trener z czasów dzieciństwa, Sławomir Czarniecki.

Wygląda na to, że to jest właśnie ten czas, gdy Havertz osiąga światową formę. Czwartą bramkę dołożył sam Robin Gosens. To zawodnik, który niedawno stał się objawieniem i dostał szansę w kadrze. Gosens pochodzi z miasteczka znajdującego się przy granic z Holandią, więc do poważnej piłki wszedł przez ten kraj, konkretnie Vitesse Arnhem. W ostatnich dwóch sezonach zrobił prawdziwą furorę w Serie A. Jako zawodnik Atalanty Bergamo strzelił w dwóch ostatnich sezonach w lidze 20 goli i zaliczył 16 asyst. Joachim Loew nie miał prawa go ignorować. Gosens był na pewno jednym z bohaterów meczu z Portugalią.

Ta bramka podziałała na Portugalczyków jak sole trzeźwiące. Nie mieli teraz nic do stracenia, albo zrobią z siebie pośmiewisko, albo uratują honor. Zdecydowali się na drugie wyjście. Bramkę na 2:4 strzelił Diogo Jota, potem jeszcze Renato Sanches uderzył w słupek.

Niemcy znowu są w świetnej sytuacji, do awansu wystarczy im remis z Węgrami w Monachium. Portugalczyków czeka arcytrudny mecz z Francją, w którym będą walczyli o życie.

Portugalia - Niemcy  2:4 (1:2)

1:0 Ronaldo 15'
1:1 Ruben Dias 30' samobójcza
1:2 Guerreiro 34' samobójcza
1:3 Havertz 51'
1:4 Gosens 60'
2:4 Diogo Jota 67'

Portugalia: Rui Patricio – Nelson Semedo, ruben Dias, Pepe, Guerreiro – William Carvalho (58. Rafa Silva), Danilo – Bernardo Silva (46. Renato Sanches), Bruno Fernandes (64. Joao Moutinho), Diogo Jota (82. Andre Silva) – Ronaldo

Niemcy: Neuer – Ginter, Hummels (62. Can), Rudiger – Kimmich, Gundogan (73. Sule), Kroos, Gosens (62. Halstenberg) – Havertz (73. Goretzka), Mueller - Gnabry (87. Sane)

Sędziował: Anthony Taylor (Anglia)

Żółte kartki: Havertz, Ginter

Grafika za SofaScore.com:

ZOBACZ mecz Portugalia - Niemcy minuta po minucie

Czy Portugalia wyjdzie z grupy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (3)
  • hack Zgłoś komentarz
    Niemcy zagrali na wysokiej intensywności, gdyby tak grali z Francuzami, mieliby dwie wygrane w kieszeni. Wreszcie wrócili z dalekiej podróży, nie mają wirtuozów, ale znów mają
    Czytaj całość
    doskonałą maszynkę do wygrywani.
    • hmm Zgłoś komentarz
      koncert ? Przecież Portugalia strzeliła 4 gole a przegrała 2-4 IRONIA LOSU
      • steffen Zgłoś komentarz
        Kristiano, Kristiano ... i po Kristiano ... :D Swoją drogą wbić sobie dwa samobóje to wyczyn niecodzienny :D A mógł być i trzeci ale Portugalczyk w podobnej do poprzednich sytuacji
        Czytaj całość
        cofnął nogę i ... strzelił Niemiec.
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×