KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Dariusz Tuzimek: Gramy naiwnie i myślimy naiwnie [Opinia]

Gdyby w jakimś swoim klubie Zbigniew Boniek zatrudnił Paulo Sousę, nic by mnie to nie obchodziło. Portugalczyk mnie nie rusza, ale już brak kwalifikacji do mundialu w Katarze, absolutnie.

Dariusz Tuzimek
Dariusz Tuzimek
piłkarze reprezentacji Polski (w środku Robert Lewandowski) Getty Images / Gonzalo Arroyo - UEFA / Na zdjęciu: piłkarze reprezentacji Polski (w środku Robert Lewandowski)
W całkowicie słusznej i zmasowanej krytyce poczynań Paulo Sousy największą niekonsekwencją jest dopuszczanie myśli, że w sumie dobrym rozwiązaniem – nie wiedzieć czemu – jest pozostawienie Portugalczyka na stanowisku selekcjonera. Nie mogę się temu nadziwić. Bo trudno w historii reprezentacji Polski znaleźć trenera, który by się aż tak bardzo nie sprawdził.

Sousa zawalił nam kompletnie Euro 2020 i jest na najlepszej drodze, żeby zawalić eliminacje do mundialu w Katarze (jesteśmy na 4. miejscu w grupie, a bezpośrednio wychodzi tylko pierwsza drużyna, druga zagra w trudnym meczu barażowym).

Spośród setki argumentów, które pro-Bońkowa propaganda wtłacza nam do głów, najlepiej się przyjęła i – niestety – zagnieździła teza o pilnej potrzebie stabilizacji. Że przecież ostatnio było już tyle zmian w tej reprezentacji, że lepiej nie zmieniajmy selekcjonera, bo to spowoduje jeszcze większy chaos. Ten argument kojarzy mi się z mało wyszukanym, ale trafnym powiedzeniem: „najgorsze nie jest to, że jesteśmy w d…, ale to, że zaczęliśmy się w niej urządzać”. Czyli jest fatalnie, ale nic nie zmieniajmy, bo możemy coś zepsuć. Ale co? Przecież wszystko zostało już zepsute!

ZOBACZ WIDEO: To była najgorsza z możliwych decyzji. "Zbigniew Boniek popsuł wszystko"

A przecież brak stabilizacji to sprawka Bońka i Sousy. Portugalczyk wziął drużynę po Jerzym Brzęczku, rozkręcił i teraz za cholerę nie wie, jak to złożyć. To prawdziwy „mister Chaos”. To u niego w drużynie panował nieustanny „przeciąg” personalno-taktyczny. No naprawdę, też mi gwarant stabilizacji.

Piłka nożna jest grą, w której generalnie chodzi o wygrywanie meczów. Obrońcy Sousy nie podnoszą tego argumentu, bo akurat z konkretnymi wynikami trudno się polemizuje. Ten nieustraszony portugalski konkwistador, słynny pogromca Andory i okolic, na swoje drugie zwycięstwo się jeszcze nie doczekał. Ale może i dla niego wkrótce zaświeci słoneczko. Już 5 września gramy z San Marino. Nawet niestrudzony odkrywca selekcjonerskiego talentu Sousy Zbigniew Boniek ma na koncie triumf z San Marino w swoim – wątlutkim przecież – dorobku trenera reprezentacji Polski (2:0 po bezbarwnej grze). Może więc i Sousa pójdzie we wrześniu w ślady swojego pryncypała?

Ale na razie mamy jeszcze czerwiec i obrońcy Portugalczyka muszą zaczynać swoje zdania od: „co prawda wyniki go nie bronią, ale…”. No właśnie, po stwierdzeniu, że wyniki go nie bronią, powinniśmy kończyć tę dyskusję, bo futbol to nie gimnastyka artystyczna i tu za wrażenia punktów się nie daje. Ale w Polsce potrafimy sprawy proste komplikować, więc nagle pojawiają się argumenty – że tak powiem – z lasu.

Jakie? Na przykład, że reprezentacja w końcu gra ofensywnie. Hmm, raczej bym powiedział, że gramy naiwnie. Tak jak dzieci na podwórku, których mecze kończą się wynikami 15:11, albo 13:9, bo wszyscy skupiają się na ataku, a mało kto na defensywie. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski znakomity trener Raymond Domenech opowiedział historyjkę, jak to mecz Polski ze Szwecją oglądał z synem i przy stanie 2:2 syn powiedział: „Polacy zaraz stracą kolejnego gola”. Tak się też stało, a Domenech stwierdził: „Trzeba pamiętać, że to nie jest turniej dla drużyn na podwórku”. Niezła recenzja pracy naszego selekcjonera! Czekam, więc aż Sousa – zainspirowany sloganem PZPN – w końcu wprowadzi reprezentację Polski „z podwórka na stadion”.

Zbigniew Boniek, który podczas sprawowania swojej 9-letniej prezesury w PZPN sporo czasu spędził w Rzymie (tak jakoś wyszło), uznał, że także Sousa może udanie pełnić funkcję selekcjonera z zagranicy, że przecież wcale nie musi mieszkać w Polsce. Wystarczy żeby tylko przylatywał z Portugalii na zgrupowania. Wygodne rozwiązanie. Sousa nie musiał co tydzień męczyć oczu wyrafinowanego smakosza futbolu paździerzowymi meczami polskiej ekstraklasy. Uznał, że szkoda na tę ligę jego cennego czasu. Nawet na oglądanie takiego Bartosza Slisza z Legii, co to za chwilę w reprezentacji wyśle Krychowiaka na emeryturę, ale o tym to się Sousa dowie z gazety, bo go od dawna już tu nie będzie.

Czy nie wygląda to na bezczelność, że facet, który na co dzień mieszka w Portugalii, opowiada w zagranicznych gazetach, że będzie zmieniał mentalność polskiego piłkarstwa? No jak? Na odległość?

Jeden z najcięższych zarzutów do Sousy jest taki, że nie wiedział niemal nic o polskich piłkarzach i – co gorsza – niewiele zrobił, żeby to zmienić. Stąd te jego błędy personalne, stąd Helik w pierwszym składzie na mecze eliminacyjne, stąd próba (nieudolna zresztą) zniechęcenia Glika do gry w kadrze, stąd powołania na Euro 2020 dla Płachety i Kownackiego kosztem choćby Sebastiana Szymańskiego i wiele innych wtop, błędów i pomyłek. To arogancja, że Sousa, który nie wie nic o polskich piłkarzach, nie chciał mieć nawet asystenta z Polski. Tak jakby mówił: „ja się znam na futbolu i to wystarczy”.

Może gdyby Portugalczyk co tydzień poszedł na mecz ekstraklasy, to tam by z kimś porozmawiał, czegoś nowego się dowiedział, ktoś rzucił by mu inne spojrzenie na polskie sprawy. Choćby na tę, że ogłoszenie, iż Wojciech Szczęsny jest pierwszym bramkarzem, gdy trener nie odbył nawet jednego treningu z bramkarzami, jest arogancją w czystej postaci. A trafność tej decyzji? No sami wiecie.

Trudno się walczy z mitami o pozytywnej roli Sousy, bo one z racjonalnym myśleniem nie mają wiele wspólnego. Portugalczyk popełniał błędy strategiczne (pomysł na totalne zburzenie fundamentów drużyny Brzęczka na kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy), personalne, taktyczne, obsadowe, a nawet w kwestii przygotowania mentalnego, bo mecz ze Słowacją pod tym względem był katastrofą.

Jedną z tzw. miejskich legend jest twierdzenie, że to u Portugalczyka można podziwiać, jak Polacy grają pressingiem. Otóż muszę rozczarować zwolenników Sousy: wysokiego pressingu wcale nie wymyślono u Portugalczyka w ogródku. Pressingiem w reprezentacji grał i Brzęczek, i Nawałka, i Fornalik, a nawet Smuda. Ale w jednym z programów usłyszałem ostatnio, że u Portugalczyka ten wysoki pressing jest… wyższy. No i co z tym fantem zrobisz człowieku? Trawa w ogródku Sousy też jest pewnie bardziej zielona.

Argumentem, żeby nie zmieniać teraz selekcjonera, jest hasło, że jeśli po Portugalczyku przyjdzie nowy trener i będzie chciał szukać nowych rozwiązań, to będzie musiał eksperymentować. Ha, ha! Tak jakby Sousa już nie musiał szukać, bo przecież pomysł już znalazł: 55 wrzutek w pole karne w meczu ze Szwecją. Ludzie! Przecież cała jego kadencja to jeden wielki eksperyment.

Sousa absolutnie nie wykorzystał czasu od marca do czerwca. Po meczu ze Szwecją wie o drużynie tyle samo co po swoim pierwszym spotkaniu, z Węgrami. Zmiany, jakie zrobił w końcówce meczu ze Szwecją, dobitnie o tym świadczą. To był chaos i przypadek. Wpuszczanie na boisko kolejnych zawodników ofensywnych, bez pomysły, ładu i składu.

Nie kupuję też argumentu, że „przyjdzie ktoś nowy i będzie wyważał otwarte drzwi”. Bo te są nadal przed Sousą zamknięte. On nie ma do nich klucza. Ba! On w ogóle nie wie, gdzie sam się znajduje: czy to są drzwi do skarbca czy może tylko do toalety.

Dla mnie Sousa jest portugalskim turystą, który jest tu przejazdem (mam nadzieję, że jak najkrótszym). On nie myśli jak gospodarz, jak ktoś, kto wie, że będzie tu pracował za rok, dwa, trzy lub za pięć, bo wtedy powołałby na Euro 2020 – jako inwestycję – piłkarzy, którzy będą w niedalekiej przyszłości stanowili o sile tej reprezentacji, takich jak Szymański, Slisz, Walukiewicz, Karbownik. Nie ma też nikogo, o kim mógłbym powiedzieć, że się u Portugalczyka zdążył rozwinąć. Przeciwnie: ci, którzy grali nieźle w marcu (Kamil Jóźwiak czy Krychowiak na Wembley) zwiedli na Euro.

Na jakiej podstawie miałbym wierzyć, że ten facet nagle – właśnie od początku września, gdy gramy kolejne mecze eliminacyjne – zacznie myśleć racjonalnie, skoro nie wyciąga wniosków z porażek. Po ostatnim meczu grupowym Portugalczyk został zapytany, co by – już teraz, z perspektywy czasu – zmienił w przygotowaniach do Euro 2020. Jego odpowiedź mnie przeraziła: „Nic, wszystko zrobiłbym tak samo. Jesteśmy na odpowiedniej ścieżce”.

Nie wiem, jaką ścieżkę on ma na myśli, ale chyba nie chcę wiedzieć. To jest facet, który widząc przed sobą ścianę, w ogóle nie zwalnia. On dodaje gazu, bo wierzy, że przebije zbliżający się mur. Naprawdę uważacie, że to odpowiedni człowiek do trzymania kierownicy? Powierzyliśmy mu już Euro, czy chcemy jeszcze, by zabrał nam mundial?

Zobacz też:
Tomasowi Pekhartowi brakuje słów. "To niesamowite"
Czech potrafi, Polak nie umie. Piłkarska prowincja Europy

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (24)
  • ggdd Zgłoś komentarz
    Ty, Tuzimek, to musisz mieć poczucie parszywie spędzanego żywota... Taki mądry, a taki niedoceniany, że aż kończysz w brukowcach. Widać, jak kotłują się w tobie, Tuzimek, te emocje
    Czytaj całość
    powodowane niesprawiedliwym traktowaniem przez życie.
    • boomboom Zgłoś komentarz
      Pan Tuzimek po meczu Słowacja-Polska i hipotetycznej wygranej Polski 0:1 TEN SAM mecz i styl gry nazwał by piłkarskimi szachami i meczem wielkiej walki w środku pola, oczywiście
      Czytaj całość
      podkreśliłby jaki to był super mecz w wykonaniu polskiej reprezentacji, a nawet 2-3 zawodników do rangi bohaterów narodowych by podniósł. Gdyby chłopaki dostali 4:0 z Hiszpanami też wielkiej tragedii dal pan Tuzimka by nie było, przecież to wielka Hiszpania. Porażka wkalkulowana, obrona zawaliła(trzeba wyciągnąć wnioski). I ostatni mecz Polska -Szwecja "obrona Częstochowy" wybijanie po autach, rogach, faule, rozpaczliwe interwencje i jest koniec udało się szczęśliwie remis wykopać 0:0. 4 pkt wychodzimy z grupy. Pan Tuzimek i reszta pseudoekspertów w zachwytach się rozpływa jak to nasi super grają na tych mistrzostwach. Plan minimum już zrealizowali, a to nie koniec jeszcze XD. Tomaszewski od razu widzi ich w wielkim finale z taką grą, przestrzega tylko aby naszych nie przetrenować, ponieważ kondycyjnie później mogą nie dać rady. Jako receptę na sukces dalej grę na zero z tyłu za wszelką cenę widzi oraz szybkich kontrach z wrzutkami na Lewandowskiego(to taki efekt zaskoczenia przeciwnika w ocenie pana Jana). Pan Szpakowski oczywiście te wrzutki i dalekie piłki w trakcie relacji odpowiednio skomentuje "Powalczył Robert w powietrzu" , "Osamotniony Robert nie dał rady w pojedynkę" i znów bronimy. Gdy balon absurdów przed meczem zostałby już napompowany do granic możliwości. Przychodzi upragniony mecz 1/8 Szybkie 2:0 dla przeciętnie grających Chorwatów i pomimo iż nasza reprezentacja zagrał praktycznie to samo co w meczach ze Słowacja, Hiszpanią i Szwecją odpadamy z ME. "kubeł zimnej wody " na głowy znaFców futbolu wylany i wracamy do domu. W studio zaczyna się prawdziwa debata co zawiniło, analizy ekspertów itd I co dalej z tą kadrą. Plan minimum w sumie został wykonany, a czy w meczu 1/8 można było pokusić się o coś więcej XD. W sumie tak, Chorwacja nic wielkiego nie zagrała i była do ogrania, a bramki po błędach obrony przecież padły(u nas zawsze obrona jest winna zdaniem ekspertów). Także dochodzą wspólnie do wniosku, że trzeba było trochę odważniej zagrać, a niepochopnie pozbywać się piłek, pograć trochę piłką. Starać się więcej jakościowych piłek dogrywać do Lewandowskiego, bo za mało tych podań, a te które były z góry skazane były na porażkę(zbyt czytelne, sygnalizowane) Dodatkowo brak wsparcia, a przecież sam Robert z przodu nic nie zdziała itd. I tak to za co chwalili w poprzednich meczach, gdy dopisało szczęście i udało się dobry wynik zrobić teraz zaczynają krytykować. A krytykują tylko dlatego, ponieważ tym razem się nie udało i nie ma wyniku. To nic, że poprzednie wyniki bardziej ze szczęścia wynikały niż dobrej, normalnej gry. Grunt, że był wynik XD Teraz akurat po tych ME gdzie faktycznie jest szansa na to, że coś może się w końcu ruszy w grze naszej reprezentacji, pomimo braku dobrego wyniku z euro(jak odstawimy Krychowiaka i Szczęsnego).To pan Tuzimek chce wyników takich jak opisałem w hipotetycznym scenariuszu.
      • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
        # CKM sto procent racji, ale my naszą piłkarska elita takiej piłki z lat 80 tych chce. Niepojęte.
        • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
          Szczerze? Nie wiem co ma mkzsz poziom Pan czy SOUSA? Prawda jest bolesna, wyniki kompletnie nie bronią Sousy, ale my jako naród chcemg takiego Wuja dalej, bo Wuju to swój chłop, nic nie
          Czytaj całość
          gramy, a to nic, gramy piłkę z lat 80 tych super, gramy na całkowitym zacofaniu nic się nie dzieje. My potrzebujemy Wuja a nie wyników. Prawda jest brutalna , nie mamy ani jednego trenera na poziomie podstawowym a nie mówiąc o reprezentacji. Tylko z niezrozumiałych względów ktokolwiek w tym kraju chce polaka na tym stanowisku.
          • Katon el Gordo Zgłoś komentarz
            Ten sam Domenech w tym samym wywiadzie na który powołuje się autor, powiedział że kompletnie nie obawia się o wynik meczu Francja-Szwajcaria. Francja miała wygrać bez problemu bo jest
            Czytaj całość
            drużyną lepszą w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Cóż - nikt nie ma patentu na rację zawsze i wszędzie.
            • CKM_ Zgłoś komentarz
              (Usuniesz pan trzeci raz?) W 100% nie zgadzam się z tym co ten gość tutaj napisał! Bo jak zwykle musi być tu i teraz, nie liczy się przyszłość. Żle bo Sousa postanowił zmienić
              Czytaj całość
              głupkowaty i niezmienny od 40 lat styl gry tej reprezentacji?! "Po polsku" nie gra już żadna sensowna drużyna narodowa. Czy Szwajcaria i Austria albo Czechy grają na Euro systemem "bronić się, kontra i wrzutka"? Nie! Oni już przeszli na nowoczesny styl gry, gdzie drużyna nie rozpoczyna meczu w roli skazańca tylko zwyczajnie po prostu atakuje żeby strzelać gole i nie ważne z kim grają. I tak właśnie ma grać nasza ekipa za jakiś czas. Trzeba to tylko odpowiednio poustawiać i zgrać. Dali plamę ze Słowacją, z Hiszpanią przeszli na stary styl bo Sousa wiedział, że inaczej polegną. Ze Szwecją znów podjęli grę i przestańcie panowie dziennikarze już w końcu tak marudzić, bo gdyby jeszcze udało się poprawić obronę (tragiczna gra ze Szwedami) to my po prostu ten mecz byśmy wygrali. I nie byłoby tego całego lamentu, plan minimum wykonany. Zmiany dopiero raczkują, trener szuka rozwiązań i odpowiednich graczy. Czytam tu jakieś sugestie jakoby powinien radzić się kogoś z naszej ekstraklasy... O matko, co ci ludzie mogą doradzić? Jak grać... na poziomie polskiej ekstraklasy? Może zrobicie trenerem któregoś naszego byłego gracza tejże "super ligi"? Wedle waszego rozumowania on na pewno będzie wiedział lepiej niż Sousa, jak grać skuteczny futbol. Toż to nasze drużyny klubowe są tego najlepszym dowodem. Już słychać o nowych kandydatach, kolejne "Brzęczki i Fornaliki", spece od polskiej ligowej kopanki. A co ci panowie mogą wiedzieć o piłce na światowym poziomie skoro nigdy w niej nie brali udziału? To proste, logiczne i nie trzeba wrzucać żadnych manipulacji i pseudomądrości. Chcecie mieć to co zawsze to OK, wywalcie Sousę, zatrudnijcie np Probierza i będzie spokój. Tylko potem znowu nie narzekajcie. Już Beenhakkera wywaliliście, bo chciał pokazać jak powinna grać drużyna marząca o sukcesach. Bardzo to wszystkim betonom przeszkadzało. Teraz mamy to samo. Aż dziwne, że Sousa nie poleciał ze swojej funkcji już po meczu ze Słowacją! Szacun! Albo skumamy, że zmiany potrzebują cierpliwości i czasu, albo nasze pokolenie już nie doczeka się sukcesu polskiej drużyny na jakichkolwiek mistrzostwach. Mentalność oficjeli z PZPN jest po prostu straszna! Autora tego tekstu również.
              • Wojtek Dojnikowski Zgłoś komentarz
                W polskiej piłce to już nic nie pomoże żaden sos, spaghetti czy Mietek z Kiepojč, młodzi chcą być youtuberami, nie garną się do piłki, więc nie będzie lepiej.
                • Darek Oko Zgłoś komentarz
                  Żaden trener tu wiele nie pomoże ani Robert L. Nasi kopacze muszą się jeszcze wiele nauczyć, albo szukać nowej nadziei przyszłych pokoleń. Grają chaotycznie, podają piłkę
                  Czytaj całość
                  niedokładnie, brak pomysłów i woli walki oraz nie czuć tego głodu sukcesu. Zobaczyłem z jaką energią walki grają Czesi czy Duńczycy, którzy byli bardzo trudnej sytuacji. Na pewno jedna z nich odpadnie a zwycięska będzie grać dalej nie bojąc się drużyn grających na wysokim poziomie i bez wstydu. Przed Euro 2020 i wcześniej było to widać i przewidywałem niepowodzenia. Wiele o tym pisałem.
                  • zadziwiony Zgłoś komentarz
                    Tak, Sousa nie ma kompletnego rozeznania w polskiej piłce i to do tego stopnia, że nazwisko Tuzimek, jest mu całkowicie nieznane. Nie wszyscy mają tyle szczęścia ;)
                    • Dżorcz Klunej Zgłoś komentarz
                      Każdy widzi jak gramy, jak się kompromitujemy, na co nas stać. Zwalniać Souse? Naprawdę? To w takim razie kto na jego miejsce? Kto jest godzien zastąpić PORTUGALSKIEGO trenera? Kto zdoła
                      Czytaj całość
                      posprzątać ten BURDEL? Jesteśmy w trakcie eliminacji do MŚ przypominam i dokonywanie kolejnej zmiany jest po prostu nie na miejscu. Za granicą to muszą mieć niezły UBAW... Ktoś powie, że mamy dobrych zawodników i w jakimś tam stopniu ma rację, ale w jakich klubach grają Ci dobrzy zawodnicy? Ile zawodników z naszej kadry jest niekwestionowanym numerem jeden na swojej pozycji w klubie? No właśnie. Ile zawodników z naszej kadry regularnie bije się o mistrzostwo kraju i jeszcze zdobywa je? No właśnie. Już nie wspominając o LM i ogólnie grze w Europejskich pucharach. Młodzi zawodnicy opuszczają naszą Ekstraklasę, bo doskonale wiedzą co jest bardziej opłacalne, co jest bardziej perspektywiczne. Nie da się zostać topowym piłkarzem na swojej pozycji grając w POLSKIEJ LIDZE. Grając ze słabeuszami nie wejdziesz na wyższy poziom. PROBLEM leży u PODSTAW, ciekawe który PREZES PZPN (przyszły) będzie potrafił coś z tym zrobić.
                      • Michal Krzysztof Skiba Zgłoś komentarz
                        Muszę być ostrożny w krytyce Dariusza tuzimka bo ostatnio jak wytknąłem mu braki wiedzy i luki w argumentacji ktoś poczuł się na tyle urażony, że komentarz zniknął. A przechodząc
                        Czytaj całość
                        do sedna darek wylewa te same żale co ostatnio i te same które wylewają wszyscy "eksperci". Nic odkrywczego i nic mądrego. Trener ma w omawianym okresie dobre wyniki niezależnie od okoliczności to jest super a jak złe wyniki to jest fatalny. I już. Drodzy eksperci. Każdy umie dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić na małych liczbach (jeśli nie w głowie to w kalkulatorze). Nie potrzebujemy was do porównania 2 liczb i pokazania nam która jest większa. A, że póki co niczego innego nie robicie to nie potrzebujemy was wcale. Bo do tego wszystko się sprowadza. Brzęczek miał więcej pkt na mecz niż Sousa więc jest lepszym trenerem. Gdyby nie ta dziecinna logika może do dziś kadrę prowadziłby Nawałka. Ale jeden turniej zawalił więc jest zerem nawet jeśli drużyna za jego kadencji grała dużo lepiej niż za jego poprzednika i jego następcy. Wracając do porównań brzęczka i Sousy. Ten pierwszy cieszył się z wyniku jak Holandia ograła nas jedną bramką bo przegraliśmy tylko jedną bramką z Holandią. Czy takiego selekcjonera chcemy? Przelewającego na zespół swój brak kompetencji i ambicji? Ja wole Souse. Dostał za mało czasu by przygotować zespół do turnieju ale już widać poprawę gry. A przede wszystkim rewolucję w mentalności piłkarzy. Przegrywamy choćby i z Hiszpania? Do ataku, nie poddawać się. 0:2 ze Szwecja którą grała super w obronie a musimy wygrać? Do ataku, nie poddawać się. Drużyna brzeczka poddała się jeszcze przed turniejem (silny rywal obyśmy nie przegrali zbyt wysoko:(). Drużyna Sousy pomimo przeciwności (ogromne odległości między mieczami, pech zwłaszcza w pierwszym i ostatnim meczu, pomimo tego, że zrobiliśmy w naszej grupie zdecydowanie najwięcej tysięcy km między meczami Szwedzi mieli dzień dłuższy odpoczynek przed ostatnim meczem) walczyła do ostatniej minuty. Pan tuzimek tego nie rozumie. Powinien zmienić pracę. W tej jest kiepski.
                        • Colorex Zgłoś komentarz
                          Jak Karbownik to juz przepadl...autor jeszcze pamieta takiego chlopca?
                          • Ksawery Darnowski Zgłoś komentarz
                            Boniek powiedział, że Sousa to bardzo dobry trener (trudno żeby było inaczej skoro go zatrudnił). Natomiast jakiś czas temu w studio TV Jerzy Engel (taki były trener bez sukcesów)
                            Czytaj całość
                            stwierdził, że Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem na świecie, ponieważ został wyróżniony tytułem "Piłkarz Roku" (czego jeszcze może dokonać piłkarz, zapytał). To tak jakby powiedzieć, że jakaś kobieta jest najpiękniejsza na świecie (bo otrzymała tytuł miss jakiegoś kraju w danym roku). Nie że według kogoś, tylko obiektywnie najpiękniejsza. Po takich subiektywnych opiniach można się jedynie uśmiechnąć, poważnie tego potraktować się nie da. Jeżeli ktoś już koniecznie chce dokonywać ocen, to musi spełnić dwa warunki: określić kategorię i podać kryterium oceny. Na przykład zdanie: Lewandowski jest najlepszym strzelcem ligi niemieckiej, gdyż strzelił 41 goli w sezonie. I to jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Można powiedzieć, że w meczu Polski ze Szwecją na ME Lewandowski był najlepszym polskim piłkarzem, i to będzie prawda. Ale nie można powiedzieć, że Lewandowski jest najlepszym piłkarzem na świecie bo to zbyt ogólne twierdzenie, należałoby je doprecyzować. Podobnie nie można powiedzieć, że polscy siatkarze są najlepsi na świecie - mimo, że mają tytuł aktualnego Mistrza Świata (w jednym meczu lub turnieju są najlepsi, w innym nie; podobnie jest z konkretnym siatkarzem). Jeżeli Boniek mówi, że Sousa jest bardzo dobrym trenerem, to należałoby go zapytać według jakich kryteriów dokonał tej oceny - liczba wygranych meczów (Andora), znajomość języków obcych, kultura osobista, prezencja, ładne oczy? Ale na to pytanie Boniek nie odpowie. Widać to jest jego tajemnica. Boniek ma zawsze rację i jest nieomylny, jak papież.
                            Zobacz więcej komentarzy (8)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×