Kierowcy Mercedesa po słabym starcie z pierwszej linii w GP Kanady oddali prowadzenie w ręce Sebastiana Vettela. Więcej kontrowersji wywołało jednak ich starcie w pierwszym zakręcie, gdy Lewis Hamilton wypchnął na zewnętrzną atakującego Nico Rosberga.
- W tamtej chwili byłem wkurzony, ale takie są wyścigi - przyznał Niemiec. - Moim obowiązkiem jest dopilnować, aby następnym razem w podobnej sytuacji być z przodu.
Pełniący obowiązki dyrektora niewykonawczego Mercedesa, Niki Lauda nie widział winy Hamiltona w całym zajściu. - Zwykły incydent wyścigowy - ocenił Austriak. - Nikt nie był winny, a jednocześnie szkoda mi Rosberga.
Brytyjczyka bronił nawet Gerhard Berger, który od kilku tygodni prowadzi w imieniu Rosberga negocjacje z Mercedesem na temat nowego kontraktu. - Lewis po prostu trzymał swoją linię jazdy - tłumaczył.
ZOBACZ WIDEO #dziejesienaeuro. W czym tkwi siła Adama Nawałki? "Charyzmatyczny perfekcjonista, dociera do ludzi"