WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Łukasz Kuczera: Rozdwojenie jaźni Jacquesa Villeneuve'a (komentarz)

Jacques Villeneuve w ostrych słowach skomentował szanse powrotu Roberta Kubicy do Formuły 1. Trudno oczekiwać, by Kanadyjczyk kochał Polaka, skoro ten wyrzucił go z F1 w roku 2006. Jednak przed laty... Villeneuve życzył Kubicy tytułu mistrzowskiego!
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
PAP/EPA / XPB Images/Press Association Ima / Na zdjęciu: Robert Kubica

Kibice doskonale pamiętają okoliczności, w których Robert Kubica debiutował w Formule 1. Początkowo Polak był jedynie trzecim zawodnikiem w BMW Sauber, ale wyniki osiągane przez Jacquesa Villeneuve'a były poniżej krytyki. W pierwszej części sezonu 2006 zdobył ledwie siedem punktów. Dlatego w Hinwil bez żalu pożegnano mistrza świata F1 z 1997 roku. Kubica dawał nadzieje na lepsze występy, był kierowcą z przyszłością.

Gdy Kanadyjczyk opuszczał królową motorsportu, miał 35 lat. Jego kariera w F1 i tak dobiegała końca, więc trudno pisać, że Kubica drastycznie ją skrócił. Nie zmienia to faktu, że Villeneuve pewnie tego nie zapomniał. To tłumaczy jego wylew żółci w rozmowie z jednym z belgijskich portali. - Zupełnie tego nie rozumiem. Któremu kierowcy oferuje się powrót po sześciu latach przerwy? Żadnemu! Przecież pod koniec swojej kariery on przegrywał z Pietrowem. Wygrał jeden wyścig, tak jak Pastor Maldonado - mówił 46-latek.

Żółć wylała się u Villeneuve'a tak mocno, że przeszkodziła mu w sprawiedliwej ocenie. Kubica przegrywał z Witalijem Pietrowem? Chyba w 2011 roku, gdy Polaka już nie było w F1. Bo w 2010 roku tylko raz krakowianin okazał się gorszy od swojego kolegi z Renault, gdy... nie dojechał do mety z powodu awarii. Kubica wygrał tylko jeden wyścig, podobnie jak Pastor Maldonado? Jasne, oczywista oczywistość. A ile samochodów przy tym rozbił Wenezuelczyk, a ile Polak? Dlaczego Kubica zyskał miano zawodnika niezwykle regularnego, jadącego na limicie, ale nie popełniającego błędów, podczas gdy Maldonado można by opisać słowami "pan wypadek"?

Owszem. Villeneuve ma na swoim koncie tytuł mistrzowski w F1, wygrał też Indianapolis 500 i nikomu nic nie musi udowadniać. Trudno jednak jego ostatnich słów nie oceniać jako odegranie się na Kubicy. W psychice każdego wielkiego mistrza pozostaje blizna, gdy nagle pojawia się ktoś młody i jest od niego lepszy. Gdy potrafi przekazać zespołowi wskazówki odnośnie poprawek w samochodzie, gdy nie ma wielkiego doświadczenia, a osiąga czasy na twoim poziomie. - Pamiętam go jako trzeciego kierowcę teamu i mówiąc szczerze był nie do zniesienia. Każda wspólna godzina w padoku była wtedy męczarnią, to był dla mnie straszny miesiąc - twierdzi Villeneuve.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Roger Federer spełnił marzenie 10-letniego kibica

Jak słaby musiał być wtedy Villeneuve, skoro BMW i tak postanowiło go wylać w połowie sezonu i zatrudnić Kubicę, który był "nie do zniesienia"? Skoro przebywanie z Polakiem w padoku było "męczarnią", to czemu zespół się na nią skazał? Dlaczego dano szansę Kubicy również w kolejnych sezonach? To są pytania, na które Kanadyjczyk doskonale zna odpowiedź. Tyle, że nie pasuje do jego koncepcji. W niej Polak jest nijakim kierowcą, który wyrzucił go, wielkiego mistrza, z Formuły 1.

Jeszcze śmieszniej robi się, gdy wyciągniemy Kanadyjczykowi jego wypowiedź z 2008 roku. Wtedy Kubica nie był "kierowcą nie do zniesienia", był jego kandydatem numer jeden do tytułu mistrzowskiego. - On jest tym, który zasługuje na tytuł. Nie ma do dyspozycji tak dobrego samochodu jak Massa i Hamilton, ale ma sezon, w którym nie popełnia błędów. To ekscytujące, bo myśleliśmy, że o mistrzostwo będzie walczyć dwóch zawodników, a pojawił się trzeci kandydat - mówił Villeneuve pod koniec sezonu 2008.

Zestawiając słowa Villeneuve'a z 2008 z roku z tymi obecnymi, można go podejrzewać o rozdwojenie jaźni. Bo albo Kubica jest kierowcą, który nie popełnia błędów, albo jest gorszy od Pietrowa. Być może Kanadyjczyk nie pamięta co mówił przed laty, ale jedno jest pewne. Taka wypowiedź nie przystoi byłemu mistrzowi świata. 

Łukasz Kuczera 



Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>

Czy Robert Kubica powróci do regularnych startów w F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Wojciech Zuziak 0
    "Początkowo Polak był jedynie trzecim zawodnikiem w BMW Sauber, ale wyniki osiągane przez Jacquesa Villeneuve'a były poniżej krytyki. W pierwszej części sezonu 2006 zdobył ledwie siedem punktów. Dlatego w Hinwil bez żalu pożegnano mistrza świata F1 z 1997 roku.."

    To jest jedyna część artykułu, z którą się nie zgadzam. Sezon 2006 był niezły w wykonaniu Kanadyjczyka. Ledwie 7 punktów?? A Heidfeld miał nie dużo więcej, bo ledwie 13. Miałby więcej, ale awaria silnika w Bahrajnie, kara w Hiszpanii i start z ostatniej pozycji po tym jak jeden z jego mechaników... upuścił i uszkodził silnik, w wyścigu i tak się przebił na 12. miejsce, świetna jazda w Kanadzie, gdzie walczył w pewnym momencie nawet z Massą, no ale popełnił 1 błąd i się okazał bardzo kosztowny. W Indianapolis 6. pole startowe- w realiach I połowy sezonu świetne jak nie rewelacyjne, ale w wyścigu awaria. 2 kolejne wyścigi nie wyszły, tzn głównie kwalifikacje. Tylko, że Villeneuve nie był chciany w zespole już przed sezonem, dostali go w spadku po Sauberze, więc jak przyszedł gorszy okres, to się go w końcu pobytu, mimo że w pierwszej połowie sezonu był bardzo chwalony. Słabsze wyścigi, to: Imola, gdzie i tak był przed Heidfeldem, a w 12. miejscu pomógł mu długi pierwszy pit stop, no i Monako kompletnie mu nie wyszło.

    Z resztą artykułu całkowicie się zgadzam.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • el Polakko 0
    O Jacques Villeneuve można pisać i mówić wiele, był jednym z tych kierowców co kochał jeździć. Mając benzynę we krwi to jak wiara, wiara tak mocna, że zaślepia, nie kieruje się rozsądkiem, czasem zabija, ogłupia. Rozumiem rozgoryczenie Jacquesa, choć zupełnie się nim nie zgadzam, bardziej szanuje jego niż naszych rodaków psioczących na Roberta. Większość to pseudokibice, ale nie tacy jak w piłce nożnej, tylko naprawdę nie mający pojęcia o czym i o kim piszą... nie mają pojęcia o tej wierze, o tym jak ocenia się danego kierowcę, kiedy należy szanować, a kiedy zwyczajnie odpuścić, zapomnieć. Miejcie trochę godności i nie ośmieszajcie się publicznie, bo fakt, te wasze żółcią wypowiedzi zostaną na tydzień na serwerze, ale w prawdziwych kibicach zostanie tylko jak ktoś z was się zrzygał... jak jakaś pusia...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Slawek Raczkowski 1
    Jacques Villeneuve to szmaciarz jakich malo.Przerost ambicji nad mozliwosciami.Kubica go wygryzl a teraz probuje mu odplacic zlosliwymi komentarzami.Panie Villneuve....zejdz pan na ziemie and shut up.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)