WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Jarosław Wierczuk: Niezwykła szczerość szefa Mercedesa. Bottas w roli bufora (komentarz)

Grand Prix Węgier zapowiadało się jako pogodowa kontynuacja chaosu panującego tydzień wcześniej na Hockenheim. Warunki na torze w trakcie kwalifikacji zmieniały się z minuty na minutę. Tradycyjnie kluczowa była zatem rola strategów.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe / Mercedes / Na zdjęciu: Valtteri Bottas

Ostatecznie to kierowcy byli bohaterami tak niestabilnej pogody. Kiedy bowiem ostatnio na czołowych pozycjach kwalifikacyjnych mogliśmy widzieć Carlosa Sainza, czy jakiegokolwiek kierowcę Renault, a tym razem jego wyniki zarówno w Q2 jak i w Q3 były w padoku niemałym zaskoczeniem.

Niedziela była dla odmiany słoneczna i upalna, a sam wyścig nie obfitował w nagłe zwroty akcji. Przynajmniej do pewnego, istotnego momentu. Z wydarzeń poza ścisłą czołówką wart odnotowania jest kolejny defekt zespołu napędowego w bolidzie Red Bull Racing, który tym razem dopadł Maxa Verstappena. Naprawdę szkoda tego holenderskiego kierowcy. Seria drobnych, ale kosztownych błędów, a przy potencjalnie dobrym wyniku powtarzające się usterki oznaczają wynik w skali sezonu bardzo daleki od oczekiwań.

W tym wyścigu swoistą narrację prowadziła strategia. Ciekawe było choćby to, że dwa czołowe teamy w identyczny sposób rozdzieliły pit-stopy pomiędzy swoich kierowców numer 1 i 2, choć oczywiście zarówno Mercedes jak i Ferrari do znudzenia powtarzają, że żadnego tego typu podziału nie stosują. Reakcję "Srebrnych Strzał" sprowokowała wyjątkowo wczesna wizyta w boksie Kimiego Raikkonena. Już na kolejnym okrążeniu pojawił się w alei serwisowej Valtteri Bottas, a główni gracze obu teamów pozostawali wciąż na torze. Starano się maksymalnie wydłużyć przebieg pierwszego zestawu opon.

Wspomniany kluczowy moment miał miejsce w trakcie postoju Sebastiana Vettela. Błąd ekipy serwisowej spowodował ciąg zdarzeń, którego skutki obserwowaliśmy do samej mety. Wbrew założeniom bowiem Vettel wyjechał z boksów za Bottasem i to na maksymalnie przyczepnych oponach ultrasoft. Hungaroring nie jest najłatwiejszym torem do wyprzedzania i pomimo DRS Sebastian przez wiele okrążeń podążał za Mercedesem numer 77, zaprzepaszczając w ten sposób potencjalną przewagę jaką powinien mu dać taki komplet opon.

Dopiero po 20 okrążeniach Vettelowi udało się przedrzeć na drugie miejsce jednak kosztem kontaktu z Bottasem. Oczywiście można w tym miejscu zastanawiać się nad ewentualnym celowym działaniem fińskiego kierowcy ukierunkowanym na wyeliminowanie Vettela. Przecież bardzo niedawno podobne sugestie pod adresem Ferrari wysuwał nie kto inny jak Lewis Hamilton. Osobiście myślę, że to nie był założony scenariusz, ale ukierunkowanie Bottasa pod kątem nie przepuszczania konkurencji widać dla mnie bardzo wyraźnie. Valtteri zrobił wszystko, aby z tego zadania wywiązać się jak najlepiej na ostatnich kilometrach doprowadzając jeszcze do kolizji z Danielem Ricciardo.

Kontrowersji nie brakowało również po wyścigu. W przypływie euforii Toto Wolff w specyficzny sposób pochwalił Bottasa mówiąc o niezwykle skutecznej roli bufora, względnie pomocnika. Mam wrażenie, że ta euforia oznaczała w tym przypadku szczerość. Na reakcję kierowcy nie trzeba było długo czekać. Bottas w oczywisty sposób poczuł się obrażony. Było w tym sporo komizmu i jeszcze więcej wyjątkowości, ponieważ żelazna zasada PR stosowana przez zespoły F1 to zero mówienia o wewnętrznych problemach i kłótniach do mediów. Co oczywiste w chwilę później sam zainteresowany zdementował swoje pretensje względem własnego teamu.

Ta sytuacja ukazuje jednak skrawek realiów na co dzień szczelnie trzymanych z dala od fanów. Daje do myślenia przede wszystkim, jeśli chodzi o motywację zespołu. Powtarzane jak mantra formuły o równym statusie kierowców niewiele mają wspólnego z prawdą, szczególnie w drugiej, decydującej części sezonu. Wolff całkowicie nie był przecież zaabsorbowany problemami Bottasa wynikającymi z powierzonego mu zadania, ale wręcz go za to pochwalił. Nie miała znaczenia nałożona kara, czy słabsza pozycja na mecie. Liczyła się wyłącznie wygrana Hamiltona.

Czemu piszę o euforii? Z prostej przyczyny. Hamilton wraz z Mercedesem, w swojej walce o tytuł właśnie wygrali drugi z kolei wyścig, który z założenia miał paść łupem Ferrari. Jak tak dobrze poszło zarówno na Hockenheim jak i Hungaroring Wolff może z naprawdę dużym optymizmem patrzeć w przyszłość.

Jarosław Wierczuk
Wyścigi Formuły 1 można obejrzeć na żywo w Internecie na kanałach Eleven Sports dostępnych na platformie WP Pilot!

Czy Valtteri Bottas jest kierowcą numer dwa w Mercedesie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • One_Shoot 0
    Pewnie nie i to jest najwieksza wada tego sportu nie tylko talent ale i szczescie w glownej mierze decyduja o Twojej karierze. Do dzis zastanawiam sie na co bylo by stac Kubice w lepszym zespole. Tego akurat juz nigdy sie nie dowiemy niestety.
    Lovuś Leclerc wskoczy do Ferrari, a Sainz to według mnie przeciętniak. W sumie, uważam, że Hulkenberg zasłużył na szybszy samochód, właśnie taki z TOP 3. Bo uważam, że Hulkenberg i Perez marnują się w środku stawki, no ale oni już pewnie nie dostaną czegoś w czym będą mogli walczyć w czołówce.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • One_Shoot 0
    Ricciardo widze ze mnie zablokowales ale o co Ci chodzi to pojecia nie mam. Nie istotne . Trzym sie chlopaku i nie bierz do siebie zbyt powaznie czatow i innych tego typu zeczy. Pozdro
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Lovuś 0
    Leclerc wskoczy do Ferrari, a Sainz to według mnie przeciętniak.
    W sumie, uważam, że Hulkenberg zasłużył na szybszy samochód, właśnie taki z TOP 3. Bo uważam, że Hulkenberg i Perez marnują się w środku stawki, no ale oni już pewnie nie dostaną czegoś w czym będą mogli walczyć w czołówce.
    One_Shoot Trafne spostrzezenie . Gdyby Bottas sie liczyl... Kazdy kto go krytykuje za bycie kierowca numer 2 niech sobie odpowie na pytanie czy Valteri przy Lewisie jest w stanie zrobic cokolwiek wiecej??? Ile razy po kwalifikacjach byl przed Lewisem 2 moze 3 i to wsio.Tak jak zauwazyles nadal gnil by w gownianym teamie a tak przynajmniej dostal szanse. Co do innego kierowcy ktory mogl by go zastapic to ja wolal bym chyba Sainza albo jeszcze lepiej mlodego Lecklerka. Dobre chlopaki w slabych autach .
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×