WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Katarzyna Łapczyńska: Bottas pokazał charakter. Nie będzie grzecznym chłopcem (komentarz)

Valtteri Bottas zwyciężył w Grand Prix Australii z ogromną przewagą i zamknął usta krytykom. Fin pokazał w końcu twardy charakter. 29-latek zignorował polecenie Toto Wolffa, a tuż po wyścigu wypowiedział przez radio kilka niecenzuralnych słów.
Katarzyna Łapczyńska
Katarzyna Łapczyńska
Materiały prasowe / Mercedes / Na zdjęciu: Valtteri Bottas na podium GP Australii

W trakcie sezonu 2018 na Valtteriego Bottasa spłynęła fala krytyki. Wielu kibiców i ekspertów umniejszało jego umiejętnościom, szukając dla niego następcy w ekipie Mercedesa. Takowym miałby zostać młody Esteban Ocon, który jest kierowcą rezerwowym ekipy Toto Wolffa i w tym roku będzie obserwował wyścigi z garażu zespołu.

Niejeden człowiek spisał już Fina na straty. Bottas znalazł się pod ogromną presją. Każde kolejne niepowodzenie potęgowało w nim złość, jednak nie był w stanie poprawić swoich wyników. Poza tym w Mercedesie próżno było szukać równego traktowania obu zawodników. Zdecydowanie faworyzowany był Lewis Hamilton, który walczył o tytuł mistrza świata. Poza tym Brytyjczyk jest ikoną Formuły 1. 29-latek czuł się jak zbędny dodatek.

Zamknął usta krytykom

Valtteri Bottas ruszył do wyścigu w Australii z drugiego pola. Zanotował jednak rewelacyjny start i już w pierwszym zakręcie był przed Hamiltonem. Prowadzenia nie oddał do mety, co więcej, z każdym kolejnym okrążeniem powiększał przewagę nad kolegą z zespołu. Na mecie Bottas zmiażdżył Brytyjczyka, finiszując prawie 21 sekund szybciej.

ZOBACZ WIDEO: Andrzej Borowczyk: Kubica mógł wejść na szczyt. Wstępny kontrakt z Ferrari był już podpisany

Fin kilka kółek przed końcem przekazał zespołowi przez radio, że wygraną może odebrać mu tylko niespodziewany safety car. Od kierowcy aż biła pewność siebie. Nie popełnił on ani jednego poważnego błędu, jadąc niczym perfekcyjna maszyna do wygrywania.

Czytaj także: Niespodziewana wygrana Bottasa

Pokazał twardy charakter

W sezonie 2018 oglądaliśmy zdecydowanie innego Valtteriego Bottasa. Cichego, wycofanego, niepewnego siebie. Kierowca Mercedesa przyjmował na siebie kolejne ciosy krytyki. Niełatwo jest odbudować swoją psychikę, będąc pod ciągłym ostrzałem kibiców, mediów i własnego zespołu. Nikt nie ma wątpliwości, że Bottas był traktowany jako miły dodatek do Hamiltona.

W wyścigu o Grand Prix Australii pokazał charakter. Szef ekipy, Toto Wolff zakazał mu podejmowania nadmiernego ryzyka i atakowania najlepszego czasu wyścigu. Bottas zignorował polecenie i bez problemu zapisał na swoim koncie dodatkowy punkt. Pokazał, że nie zamierza zgadzać się na wszystko i być nadal grzecznym chłopcem.

Wielki żal Fina

Po przekroczeniu linii mety z ust Bottasa padło sporo niecenzuralnych słów. - Do wszystkich zainteresowanych, pier*** się! - wykrzyczał przez radio 29-latek. Fin dał upust emocjom, które targały nim od wielu miesięcy. W zespole mało kto go wspierał, wręcz przeciwnie, był traktowany jako zło konieczne. Miał robić swoje i nie wychodzić przed szereg.

Jego słabsze wyniki spowodowały, że został rzucony w kąt, raz na jakiś czas stając się celem ataków. Valtteri Bottas nie chciał zdradzić, do kogo skierował swoje ostre słowa. - Lista nazwisk jest dosyć długa. Ci, do których mam żal, doskonale wiedzą, że to do nich. Nie będę robił publicznej afery. Nie planowałem tego, co się stało. Targnęły mną emocję i wyrzuciłem to z siebie - powiedział Fin.

Kierowca dał upust frustracji, lecz ciężko mu się dziwić. Przez wiele miesięcy był niedoceniany i krytykowany. Takie zachowanie ze strony kibiców i mediów nie dziwi, gorzej, że działo się tak także wewnątrz Mercedesa. - Oczywiście, wielu ludzi mnie wspiera i to doceniam. Zawsze są wzloty i upadki. Jak jest dobrze, to możesz liczyć na wszystkich. Gorzej jak ci się nie wiedzie. Wtedy wychodzi kto naprawdę cię wspiera - dodał.

Czytaj także: Młodzież w natarciu. Każdy może być gwiazdą jutra

Nietęga mina Ocona

Podczas Grand Prix Australii w garażu Mercedesa rywalizację obserwował Esteban Ocon. Wiele osób wpisało już Francuza do składu ekipy Toto Wolffa na sezon 2020. Młody kierowca wydawał się być pewny swego. Wynik Bottasa nie jest jednak dla niego dobrą informacją.

Fin zmiażdżył nie tylko rywali, ale także Lewisa Hamiltona. Jeśli 29-latek będzie w stanie walczyć o tytuł, znacznie oddali się perspektywa świetlanej przyszłości dla Ocona. Nawet jeśli klamka już zapadła, decyzje zawsze mogą ulec zmianie. A jeśli nie, po Bottasa może wyciągnąć rękę inny czołowy zespół. Póki co, Esteban Ocon uśmiechał się pod nosem, jednak w głębi czuje już z pewnością pewien niepokój. Valtteri Bottas jest niesamowicie zdeterminowany i wyraźnie złapał wiatr w żagle.

Psychika odgrywa kluczową rolę

Wyścig w Melbourne pokazał, że Bottas nie złożył broni i postanowił walczyć o swoją karierę. Doskonale wie, że jeśli teraz nie będzie rywalizował o tytuł, może stracić szansę swojego życia. Udany początek sezonu to ogromny zastrzyk motywacji dla 29-latka, który na fali sukcesu może być niezwykle groźny dla każdego.

Fin odbudował swoją psychikę, która w zawodowym sporcie pełni kluczową rolę. Udowodnił sobie, że potrafi wygrywać. Doskonale wie, że ma konkurencyjny pakiet. Przede wszystkim chce jednak zamknąć usta krytykom i udowodnić nieprzychylnym sobie ludziom, że jest po prostu świetnym kierowcą. Czas pokaże, czy uda mu się wspiąć na sam szczyt królowej motorsportu.

Czy jesteś zaskoczony tak dobrą postawą Valtteriego Bottasa w Australii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Ricciardo 0
    No może. Ale oby nie byli dla niego tacy bezduszni. I powiem Ci coś może zabawnego, że mimo iż im nie kibicuję, to bardzo mnie ciekawi, jak w kolejnym wyścigu, czy też w kolejnych potem, będzie wyglądał u nich układ sił i jak to będzie z tym Bottasem - z jego rolą, czy nastąpi brutalny powrót do scenariusza, jaki miał wielokrotnie miejsce, że będzie znowu spowalniał innych i robił wyścig Lewisowi. Czy też może sytuacja się nie że odwróci, bo na pewno tak się nie stanie, żeby to Lewis miał jemu pomagać. Ale czy chociaż Valtteriemu znaczenie poluzują smycz ;)
    To ostatnie chyba będzie też trochę zależało od tego, jak będzie się układała sytuacja za ich plecami.
    piotr_sl Uśmiech Toto Wolffa zaraz po wyścigu odbieram tak : wygrałeś Valtteri,ale pozwoliliśmy Ci na to ostatni raz.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • piotr_sl 0
    Uśmiech Toto Wolffa zaraz po wyścigu odbieram tak : wygrałeś Valtteri,ale pozwoliliśmy Ci na to ostatni raz.
    Ricciardo Nie da się tego niestety wykluczyć, choć chciałbym wierzyć, że było inaczej i w tym roku Bottas, choć pewnie nadal kierowca nr 2, dostał więcej swobody w walce nie tylko o jak najwyższe miejsce, ale i tytuł (tak - nawet i to, jeśli będzie dalej tak solidny i magia nowego image - za sprawą bródki bardziej męskiego, będzie na dłużej działać ;) Mówię tak przede wszystkim dlatego, bo chcę widzieć walkę ze strony wszystkich kierowców. Tak jak nie chcę, aby Leclerc miał być sprowadzony do roli pomocnika Seby i po wyścigu otwarcie napisałem, że żal mi Charlesa, że nie dostał zgody na wyprzedzenie zespołowego kolegi, mimo że był wyraźnie szybszy, tak i oczekuję, że nastąpi inne podejście u Mercedesa (nawet jeśli trochę naiwnym jest liczenie na to ostatnie, gdyż u nich Lewis jest na piedestale). Ale co powiesz na reakcje w garażu Mercedesa po tym, jak Bottas jako pierwszy przekroczył linie męty? Niby się cieszyli, uśmiechy ze wszystkich stron, a jakoś mało entuzjastyczna ta radość - trochę próbująca powiedzieć, że fajnie, że wygraliśmy i że nawet dublet, tylko szkoda, że w takiej, a nie odwrotnej kolejności :)
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Ricciardo 0
    Nie mogę się już doczekać na ich pierwsze team ordes. "Valtteri, nie tak prędko z tą chęcią wyprzedzenia Lewisa. Poczekaj tam gdzie jesteś, trochę po blokuj innych i jak się uda, dojedź grzecznie do mety tuż za Lewisem" ;)
    Ale pisząc to, pewnie szybko może się to spotkać z odpowiedzią, że póki co to Ferrari zaczyna gnębić swojego drugiego kierowcę. I niestety z tym z przykrością trzeba się zgodzić.
    Nie powinno to tak wyglądać i choć im kibicuję. to nie popieram takich decyzji i także nie kupuję wyjaśnień o braku o obawach przed podjęciem ryzyka. Bo owszem, może niepotrzebnym ryzykiem byłoby ściąganie ich po nowe opony, by powalczyć o bonusowy punkt i zamiast niego i stanu jaki mieli, jeszcze by coś podczas pit stopu nie wyszło tak, jak należy. Ale w tym, żeby Leclerc wyprzedził Sebę, wielkiego ryzyka nie widziałem. Nie mieli tuż za sobą kierowców, którzy by ich jakoś naciskali, więc spokojnie mogli to wykonać bez żadnej presji, że się podczas tego manewru zderzą lub jakkolwiek pogrzebią szanse na punkty. A wątpię, żeby Seba miał się unieść ambicją i za wszelką cenę nie przepuścić.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×