F1: Williams uderzył o dno. Zespołowi ma to wyjść na dobre

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / Williams / Na zdjęciu: George Russell
Materiały prasowe / Williams / Na zdjęciu: George Russell
zdjęcie autora artykułu

- Czasem trzeba uderzyć o dno, aby poznać swoje problemy - stwierdziła Claire Williams. Brytyjka uważa, że prowadzony przez nią zespół F1 potrzebował gorszego okresu, aby zmienić pewne procesy i ruszyć do przodu.

Williams znajduje się w trakcie sporego kryzysu. Jeden z najbardziej zasłużonych zespołów w historii Formuły 1 ostatnie dwie kampanie kończył na szarym końcu stawki. Claire Williams robi jednak dobrą minę do złej gry i twierdzi, że gorszy okres wyjdzie stajni z Grove na dobre.

- Czasem trzeba uderzyć o dno, aby poznać swoje problemy. I musisz przejść przez tę trudną sytuację i zacisnąć zęby - stwierdziła Brytyjka w rozmowie z "Autosportem".

Czytaj także: Szef Alfy Romeo oczekuje regularności od kierowców

Zdaniem Williams, kryzys z dwóch ostatnich lat sprawił, że w fabryce wprowadzono pewne zmiany, które w ostatecznym rozrachunku zaprocentują i pozwolą zespołowi wykonać niezbędny krok naprzód. - Są sytuacje, gdy musisz zrozumieć, co się dzieje. Musisz mieć odpowiedni plan, wprowadzić właściwe procesy - dodała.

ZOBACZ WIDEO Daniel Obajtek: Mamy szersze plany związane z Kubicą. Czeka nas pracowity rok

Już w lutym 2019 roku było wiadome, że Williamsa czeka trudny sezon w F1, po tym jak zespół przegapił większą część pierwszej tury testów z powodu opóźnień w składaniu samochodu.

- Zareagowaliśmy dobrze. W tak trudnym momencie zdecydowaliśmy się na otwartość, uczciwie mówiliśmy jaka jest nasza sytuacja. W takich chwilach często ludzie mogą mieć problem, by podnieść rękę i przyznać się otwarcie, że mają jakiś kłopot. My postawiliśmy na jawność. To pozwoliło nam na wprowadzenie wielu planów, które mają na celu wyeliminowanie naszych słabości - podsumowała Williams.

Czytaj także: Robert Kubica brakującym ogniwem Alfy Romeo

Kierowcami Williamsa w sezonie 2020 będą George Russell oraz Nicholas Latifi.

Źródło artykułu: