Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

F1. Groźby karalne i życzenie śmierci. Wirtualne wyścigi wymknęły się spod kontroli

W dobie koronawirusa kierowcy F1 i innych serii zaczęli się ścigać wirtualnie. Wyniki tych zawodów można obstawiać u wybranych bukmacherów. Dlatego po ostatniej rywalizacji niektórzy kierowcy otrzymali groźby karalne - fani życzyli im śmierci.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Lando Norris Materiały prasowe / McLaren / Na zdjęciu: Lando Norris
Koronawirus sprawił, że kierowcy od kilku tygodni muszą siedzieć w swoich domach i nie mają co liczyć na prawdziwe ściganie. Wyjściem w tej sytuacji jest wirtualna rywalizacja. Oficjalne mistrzostwa w wersji komputerowej uruchomiły m.in. Formuła 1, IndyCar oraz DTM .

Bardzo chętnie do rywalizacji wirtualnej przystępuje Lando Norris. Kierowca McLarena znany jest z tego, że wolny czas spędza przed komputerem. W swoim domu posiada nawet profesjonalny symulator i często można go spotkać na platformie wyścigowej iRacing. Dlatego też Norris chętnie przyjął nie tylko zaproszenie z wirtualnych mistrzostw F1, ale też IndyCar.

20-latek ostatnio był bliski zwycięstwa w wirtualnym wyścigu IndyCar, ale w samej końcówce rywalizacji celowo wjechał w niego Simon Pagenaud. Ruch Francuza został skrytykowany przez wielu kibiców. Zwłaszcza że wybrani bukmacherzy zaczęli oferować możliwość obstawiania wyników wirtualnych wyścigów. Tym samym część z nich straciła pieniądze w momencie, gdy Pagenaud celowo wjechał w Norrisa.

ZOBACZ WIDEO: Prezes Orlenu o wspieraniu sportowców. "Nie chodzi tylko o wizerunek i biznes"

- Przeprosił mnie za to. Powiedział mi, że chciał zjechać na pit-stop i nieco mnie spowolnić, aby wygrał Oliver Askew. Nie chciał mnie wyrzucić poza tor, ale "tylko" zjechał do środka zakrętu i zahamował tuż przede mną. Cóż... Wiecie ile czasu poświęciłem na to, by prawidłowo wjeżdżać w lewe zakręty? - mówił po tym zdarzeniu Norris w rozmowie z crash.net.

Pagenaud swoje zachowanie miał tłumaczyć tym, że nie chciał, aby wirtualny wyścig IndyCar wygrał ktoś spoza tego świata. Francuz najwidoczniej dał przykład innym. Jego śladem w sobotnich zawodach poszedł też Santino Ferrucci, który wjechał w Olivera Askewa.

"Z tego co się dowiedziałem, jeden z kierowców zaangażowanych w sobotnie wypadki w wirtualnym wyścigu otrzymał poprzez wiadomość w social mediach pogróżki i życzenia śmierci" - napisał na Twitterze dziennikarz Marshall Pruett, który na co dzień zajmuje się IndyCar.

Pruett nie wyjaśnił, czy chodzi o Pagenauda czy Ferrucciego. Do dyskusji włączył się jednak Jimmy Broadbent, znany youtuber i kierowca ścigający się w wirtualnych zawodach. "Miałem podobne doświadczenia, na szczęście nie tak poważne, po tym jak Lando wjechał we mnie w pierwszym wyścigu wirtualnych mistrzostw F1. Niektórzy ludzie są niemożliwi" - skomentował Broadbent.

Powyższe sytuacje pokazują, że wirtualne wyścigi wymknęły się spod kontroli. Miały być formą zabawy w momencie, gdy w dobie koronawirusa kierowcy nie mogą ścigać się na normalnych torach. Część kierowców nadal podchodzi do nich na luzie, inni za to bardzo poważnie. Podobnie jest z kibicami, efektem czego jest wysuwanie gróźb karalnych pod adresem wybranych zawodników.

Czytaj także:
Decyzja Audi ciosem dla Robina Rogalskiego
DTM niepewne przyszłości. Robert Kubica ma problem

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • Marcin Targoński Zgłoś komentarz
    Przede wszystkim bukmacherzy nie powinni robić takich głupot. Jak można robić obstawianie wyścigów wirtualnych, gdzie wiadomo, że w głównej mierze chodzi o dostarczenie rozrywki i
    Czytaj całość
    zabawę. Idole najeżdżający na drugiego kierowcę postępują idiotycznie, ale po części rozumiem ludzi, którzy postanowili postawić pieniądze na kogoś, po czym spotyka ich taka sytuacja. Nie zmienia to faktu, że obstawianie takich wyścigów jest tragicznie głupie i jest to wina ich, jak i bukmacherów, którzy taką opcję umożliwiają.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×